grimsrund
08.08.08, 15:54
Owóż, sam jestem jak palec Buddy na razie, bo koleżeństwo skrewiło
przeokrutnie, tłumacząc się wykrętnie. Lawirując między rozpoznawalnymi na
pierwszy rzut oka fan(kami) Heya i okolic oraz zasmuconymi młodzieńcami
ciągniętymi za kuśki przez wyszczekane narzeczone zapodałem sobie najpierw
występ Afro Kolektywu.
Basy były tam przeokrutne, nawet nie wiem, czy do końca o to chodziło. Afro
szalał w (jeno) gustownych różowych bokserkach, które w pewnym momencie
rozchylił ukazując zawartość perkusiście. Ogólnie brzmienie było mocarne,
zakrawające chwilami na hejwimetal (i te zajebasy :(( ), a repertuar
zdecydowanie premierowy - po "Nikt tego nie wiedział", "Seksualnej
czekoladzie" poszły jeno "Mężczyźni są odrażająco brudni i źli" i inne kamingsuny.
Niestety, po pół godzinie Afro zapodał cześć i czołem i tłuszcza obrzydliwa
ruszyła do wyjścia, a ja za nią. Nastąpiła ewakuacja na New York Crasnalsy, bo
to une krakowskie som nasze (po części przynajmniej) i w ogóle. Jako
nadwiślański Tool spisali się całkiem przyzwoicie, i do tego prawie bez
odgłosów paszczą w języku średnio znanym, za co składam osobne podziękowania.
Ładny transowy nastrój złamali co prawda na sam koniec zapodając jakiś
pseudoregał, dzięki czemu nie miałem wyrzutów sumienia ewakuując się z big
bomba naświetlonego trawnika przed sceną główną (jutro będzie masa
poparzonych) w zbawienny cyfrowy cień w budynku dawnej remizy, skąd zapodaję
niniejszy palcany bełkot.
CD ->