Dodaj do ulubionych

Co tam w sierpniu?

31.08.08, 20:57
Bo zapomnę, albo nie będę miał czasu, albo nie będzie misię chciało.
U mnie mniej więcej słuchane było:
Tom Ze - wszystko co wpadło mi w ręcę lub sieć, ze szczególnym
wskazaniem na Jogos de Armar 9/10
Nusrat Fateh Ali Khan and Party - Love Songs 10/10
Jesus Jones - Doubt 6/10
Oszibarack - moshi moshi 8/10, Plim Plum Plam 8/10
Goldfrapp - Supernature 9/10
Stereolab - Chemical Chords 6/10
poza tym dużo Niny Hagen, EST, Steely Dan, Beach Boys, New Order,
Kuli Shaker i Starszych Panów Dwóch
Oglądane było:
Moloko - 11.000 Clicks 9/10
Nina Hagen - Rockpallast 1999 9/10
Joe Jackson - 25th Anniversary Special 8/10
Husker Du - Live From The Camden Palace 9/10
New Order - Taras Shevchenko (Live in New York, 1981-11-18) 9/10
Siouxsie and The Bansees - Noturne 8/10
The Clash - The Essential Clash 9/10
The Complete Jam 10/10
The Smashing Pumpkins - Vieuphoria 8/10
Genesis - When In Rome 9/10
Portishead - Roseland New York 9/10
Yeah Yeah Yeahs - Live from Central Park, 2004 7/10

Ufff...
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Co tam w sierpniu? 31.08.08, 21:11
      Acha, jeszcze POKŁOSIE Sopotu:
      KajaGooGoo - The Very Best Of 8/10

      Too Shy przebojem miesiąca w mojej nyży*!

      *patrz: T. Konwicki - Kalendarz i klepsydra
    • braineater Re: Co tam w sierpniu? 31.08.08, 22:08
      Various Artists – The Radioactive Tribute to Kraftwerk – japończyki majstrują
      przy faszystowskich robotach. Sprytne, ale bez jakiś odjechanych pomysłów.
      Beck – Modern Guilt – zaczynamy kolekcjonowac płyty roku 2008
      Amy Winehouse – Back To Black – wakacje. Dużo seksu.
      Lullatone – the bedtime beat – japońcyki wyjęli zabawki po raz kolejny i zagrali
      znów to samo.
      Bell Orchestre – Recording a Tape the Colour of the Light – dowód na to, że
      nawet mając chujową macierzystą kapelę Arcade Fire, jak się zapomina o
      pieniądzach, to się robi kawał porządnej muzy.
      Mark Rae – Rae Road - Wakacje. Dużo seksu
      I Monster – These Are Our Children – powroty. Kolesie co 20 przesłuchań podobaj
      mi się z całkiem innych powodów
      Nneka – No Longer At Ease – pani chce być Eriką, chce być Jill, chce być Artehą,
      ale jest tylko czarna.
      Firewater – The Man On The Burning Tightrope – geigo znalazła, Marceli polubił.
      Tom Waitsowskie mocno, man manowskie trochę i gogol bordellowate odrobinę.
      Firewater – The Golden Hour
      Guru – The Best Of Guru's Jazzmatazz – Wakacje. Dużo sexu
      Liquid Liquid – Liquid Liquid – klasyka z serii odjebało mi po zobaczeniu Jamesa
      Chance’a live, to wróciłem do no wave:
      Teenage Jesus and The Jerks – Everything
      James White and The Blacks – Off White
      James Chance and the Contortions - Buy
      The Necks – Sex – Wakacje. Dużo pracy
      The Necks – Aquatic
      Sam Sparro – Sam Sparro – miał być debiut roku, a wyszło mało słuchalne coś z
      dużą ilością banalnych bitów.
      The Pimps of Joytime – High Steppin – Wakacje. Dużo sexu.
      Mescalito – We Disappeared In Style – o fuck. Nie tykać.
      The Souljazz Orchestra – Uprooted. Wakacje. Opalamy się.
      The Nighthawks – Metro Bar – miłe, zajebista podróba Milesa D. na trąbce plus
      loungowi krawaciarze i laptop.
      Bitter:Sweet – Drama
      Bitter:Sweet – The Mating Game – gulity pleasure: idelany pop bez kantów,
      podlany Morcheebą i jazzowym śpiewaniem, słodkie jak ulepek, fajne.
      Smokey & Miho – Ningen No Tochi – japońcyki grają bossę. I dobrze.
      Various Artists – The Roots of Acid Jazz – klasyka, dużo dobrych dźwięków
      Siah & Yeshua DapoED – The Visualz Anthology – Żona znalazła. Dwóch poetów,
      trochę jazzu, rewelacyjne teksty.
      C-Mon & Kypski – Vinyl Voodoo – odkrycie półrocza. Ogień na cztery adaptery i gości
      C-Mon & Kypski – Static Traeller
      C-Mon & Kypski – Where The Wild Things Are
      Rahsaan Roland Kirk – The Case of the 3 Sided Dream in Audio Color – ciąg dalszy
      nałogu. Rahsaan wypierdala mózg każdą płytą.
      Barry Adamson – Back To The Cat – bo w nocy też trzeba czegoś słuchać.
      Ott – Skylon – reagge dla stacji kosmicznej Mir
      Fleet Foxes – Fleet Foxes – żenada i harcerstwo.
      Les négresses ertes – Mlah – Wakacje. Dużo sexu.
      Moacir Santos – Coisas – klasyka z Brazylii, taki ichni Połomski, tyle, że w
      sambo-bossach i jazzichach.
      Break Mechanics – Break Mechanics – turbo funky z laptopa.
      Liquid Soul – Make Some Noise – Górniczo-Hutniczo Orkiestra Dęta robi nam.
      Szczególnie, że funky.
      Sonny J – Disastro – płyta wakacji. Przy Enfant Terrible zapodanym na rowerze,
      po raz pierwszy od 10 lat zatęskniłem za porządną Królewną Ścieżką. Teledysk
      cudo: www.youtube.com/watch?v=7gdIvC86tdk
      Mungolian Jet Set – Beauty Came To Us In Stone – oni nie tęsknią. Ale nie
      chciałbym ćpać tego co oni.
      The Legendary Tiger Man – Masquerade – odkrycie miesiąca (via ulubione teledyski
      Carmody’ego na tupce) Bluesowy człowiek orkiestra z Portugalii.
      The Legendary Tiger Man – Fuck Christmas, I Got The Blues
      Jeffrey Lewis – It's the Ones Who'e Cracked That the Light Shines Through
      Jeffrey Lewis – The Last Time I Did Acid I Went Insane – ja chcę kiedyś tak
      pisać jak ten koleś.
      Dexter Gordon – Ballads – Koniec wakacji. Za dużo sexu szkodzi.
      They Came From The Stars I Saw Them – We Are All In The Gutter But Some Of Us
      Are Looking At – jeden z żelaznych kandydatów na płytę roku. Przepiękna rzeź na
      wokale w stylu Animal Collective, toporne bity dico lat 80-tych i rzeźnię
      jazzową na obłąkanym saxie.
    • tomash8 Re: Co tam w sierpniu? 31.08.08, 22:39
      Sierpień dosyć klasyczny:

      Emerson Lake and Palmer - Live at isle of wright i Brain salad surgery
      Black Sabbath - S/T
      Motorhead - Another perfect day
      Agnostic Front - Something's gotta give
      Saint Vitus - Born too late
      Dawid Bowie - man who sold the world
      Sleep - Jerusalem
      Candlemass - king of the grey islands
      Sunn o))) - Black one
      Zappa - hot rats

      No i dwa spore koncerty, czyli:

      1. Iron Maiden w Warszawie - w sumie kompletnie na przypał pojechałem, głównie
      dla towarzystwa, bo "ajronów" już mało co słucham, ale koncert rewelacyjny,
      starsi panowie dlai radę, a jak na początku poleciało przemówienie Churchilla i
      zaraz potem zagrany jeszcze szybciej niż na "Live after death" "Aces high" to
      miałem ciary na plecach, nie powiem. Za to stadion "Gwardii" to jakiś mało
      śmieszny żart.

      2. Brutal Assault w czeskim Jaromerze, 3 dni ponad 70 kapel, piwo za 3 zeta, na
      terenie całego festiwalu JEDNA bramka, prawie zupełny brak ochrony, kilogramy
      zioła i rewelacyjne występy Neurosis( pl.youtube.com/watch?v=9oEoOHKthI0
      pod sceną dosłownie unosiły się obłoki słodkawego dymu), Mayhem(w muzyce tego
      zespołu naprawdę tkwi szatan a węgierski wokalista - Attilla - to bardzo ZŁY
      człowiek: pl.youtube.com/watch?v=HZ-IUMBztWM ), Agnostic Front, sodom,
      Exodus, Carcass, Entombed, Warbringer, Behemoth(goście naprawdę są cholernie
      popularni za granicą), Berzerker, Jig-Ai, General Surgery, Six Feet Under,
      Esoteric i wielu innych zespołów, ogólnie mimo fatalnej pogody zero obsuwy, zero
      jakichś idiotycznych zakazów, tanie żarcie, sam bilet też śmiesznie tani(150
      zł), szkoda że w Polsce chyba nigdy się takiej imprezy nie doczekamy
      • cze67 Re: Co tam w sierpniu? 01.09.08, 22:28
        tomash8 napisał: Mayhem(w muzyce tego
        > zespołu naprawdę tkwi szatan a węgierski wokalista - Attilla - to
        bardzo ZŁY człowiek:

        Może to temat na osobny wątek, a może nie, ale ów fragment koncertu
        oraz własne koncertowe doświadczenia z ostatniego roku każą mi
        prorokować, że zaniedługo już nikt nie będzie przeżywał występów na
        żywo inaczej jak z cyfrówką w ręce. Jakaś epidemia normalnie.
        • tomash8 Re: Co tam w sierpniu? 01.09.08, 22:56
          No mnie to z jednej strony trochę irytuje, zwł. jak taki pajac z aparatem pcha
          się pod samą scenę, ale z drugiej fajnie po koncercie sobie na jutubie pooglądać
          fragmenty:)
    • pytajnick Re: Co tam w sierpniu? 01.09.08, 00:52
      Nowe:
      - Calexico - Carried to Dust - zapowiada się nie-źle, ale też nie-dobrze. Tak
      czy inaczej, mamy nowy gatunek: alt.latino
      - Brian Eno & David Byrne - Everything That Happens Will Happen Today - urocze,
      ale jednak nudy gdy porównać do "Feel My Stuff".
      - NATU + Envee - Maupka Comes Home - a niech mnie, Natalia nie brzmi jakby miała
      tyle lat co ja i o 20 cm mniej wzrostu, ale jakby była czarną weteranką
      klasycznego soulu
      - Paavoharju - Laulu Laakson Kukista - przepraszam, pomyliłem numer
      - Silver Rocket - Tesla - rewelacja brzmieniowa, superchwytliwość melodyjna,
      czyli już trzecia polska płyta w tym roku która nie brzmi jak polska płyta.
      - Woven Hand - Ten Stones - powinienem był poczekać jeszcze z miesiąć do Wiatrów
      & Deszczów, ale i tak zrobiło na mnie wrażenie porównywalne z ostatnimi
      dokonaniami Currenta.

      Stare:
      - Carrie Underwood - 2005 - Some Hearts - miliony Amerykanów się mylą. Dotrwałem
      do połowy
      - The Chemical Brothers - Singles 93-03 - miliony Europejczyków się mylą.
      Wytrzymałem całość
      - cLOUDDEAD - 2004 - Ten - super! chyba porównywalnie świetne jak debiut
      - David Darling - 1992 - Cello - świetne! Dzięki o Joanno Newsom za sugestię,
      wiesz czego słuchać.
      - James Newton Howard - 2007 - Michael Clayton OST - film lepszy
      - Kronos Quartet - 1995 - Performs Philip Glass - intrygujące. Czekam na "Philip
      Glass performs Kronos Quartet".
      - The Police - 1983 - Synchronicity - jeśli słuchałem tej płyty w całości to
      musiała być podstawówka. Kompletny wymiatacz z jednym czy dwoma wyjątkami,
      aczkolwiek chyba za długo czekałem i pewnie powędruje do klasyków szanowanych, z
      rzadka słuchanych
      - Prefuse 73 - 2003 - One Word Extinguisher - to pewnie moje największe
      zaniedbanie w gatunku. cieszę się że nadrobiłem, nie powaliło.
      Projekt Karpaty Magiczne - 2003 - Euscorpius Carpathicus - "Mareczek", jak to
      mawia mój wujek (były leśnik pieniński więc kumpel Styczyńskiego i kolega po
      fachu), zdecydowanie nagrywał lepsze rzeczy, z delfinami włącznie
      • pszemcio1 Re: Co tam w sierpniu? 01.09.08, 13:28
        nowe Cut Copy - pszemcio.blogspot.com/2008/08/copy-copy.html
        Brendan Canning - pszemcio.blogspot.com/2008/08/brendan-
        canning.html

        do tego:

        nowy Coldplay - na razie bez komentarza ale wysoko nie podskoczyli

        Sebadoh III - płytka dla lo-fi niczym biblia, nawet nie chodzi o
        same melodie (lepsze bywają na późniejszych płytach) ale o to jak to
        charczy, jak zajebiście - gówniana ta produkcja, jaka otoczka.

        patrzyłem wstecz na dyskografię Primal Scream bo nowy primal
        słabiutki

        mało słuchałem, wakacje miałem
    • grimsrund Re: Co tam w sierpniu? 01.09.08, 21:31
      Więcej tego było, ale Allegro wyssało zmię w spierpniu całe siły i nie chce mi
      siem szukać. We wrześniu lepiej bedzie.


      (na okrągło) Afro Kolektyw PŁYTA PILŚNIOWA; CZARNO WIDZĘ
      (kiedy nie Afrokolektyw to) Barry Adamson BACK TO THE CAT
      Chris Brecht THE GREAT RIDE
      Brimstone Howl WE CAME IN PEACE
      Calexico CARRIED TO DUST
      Mercury Rev SNOFLAKE MIDNIGHT
      Meritum SZCZ
      M83 SATURDAYS=YOUTH
      No-Man SCHOOLYARD GHOSTS
      Projekt Karpaty Magiczne EUSCORBIUS CARPATHICUS
      Rodan RUSTY
      The Rounders WISH I HAD YOU
      Senor Coconut AROUND THE WORLD
      Alina Simone PLACELESSNESS
      Sleeping States THERE THE OPEN SPACES
      Snowman THE HORSE, THE RAT AND THE SWAN
      Woven Hand TEN STONES
      Yair Dalal - co się dało

      Filmowe:

      CHEF AID: THE SOUTH PARK ALBUM
      Mark Snow I WANT TO BELIEVE
      • glebogryzarka1 Re: Co tam w sierpniu? 09.09.08, 02:46
        > Meritum SZCZ

        to nowe jest? bo jeśli tak, to tytuł roku.
        • cze67 Re: Co tam w sierpniu? 12.09.08, 13:03
          glebogryzarka1 napisał:

          > > Meritum SZCZ
          >
          > to nowe jest? bo jeśli tak, to tytuł roku.

          Nie, to płyta z 2006 roku, pisane było o niej tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=53749796&a=53749796
          www.meritum.art.pl/meritum.php?id=szcz
    • glebogryzarka1 mazda pisarza 02.09.08, 17:06
      the knife - the knife 9/10
      przyjaciele, to jest lepsze i od silent shout i od deep cuts.
      syntetyczne brzmienia już (jeszcze?) zupełnie surowe, wręcz chipowe -
      stawiam snopa, że większość pochodzi z sidstation, a może nawet
      wprost z commodore, podczas gdy na dwóch kolejnych albumach słychać
      głównie kombajny clavii - zdumiewająco dobrze przegryzające się z
      akustycznymi instrumentami (akustyk, akordeon - wtf?). karin dreijer
      co prawda gra w bjerki, ale leci genialnymi melodiami,
      sharmonizowanymi w charakterystycznie upośledzony, chory sposób, a w
      ostatnim tracku udaje nawet dyszącego renifera. wspaniałe.
      spierdalam do szwecji.
      highlight: lasagna

      akufen - my way 8/10
      metafizyka jest w tej kolażowej (nie koledżowej, co za szczęście)
      papie. szkoda, że od czwartego do ósmego indeksu to zasadniczo jeden
      długi miks, nawet tempa takie same.
      highlight: deck the house (dawno nie doznałem takiego olśnienia,
      moment gdy z megaburdelu wyłania się wspaniała konstrukcja spojona
      beatem = orgazm) i even white horizons (pięęęękne)

      choir of young believers - burn the flag ep (+ bonusy chyba, bo jest
      aż 9 tracków) 7.5/10
      jim guthrie spotyka a-ha spotyka modest mouse. pięć tracków
      znakomitych, cztery zbędne.
      highlight: we talk on the phone

      national bank - home 7/10
      niespodzianki, niespodzianki. głównie harmoniczne. ani chwili nudy z
      tymi facetami. gdyby się tak nie przywiązywali do werbli na raz dwa
      trzy cztery (sznyt motownowski prawda, ale jest już ponad
      czterdzieści lat później i nawet diana ross zwiędła w międzyczasie),
      to by kopało lepiej.
      highlight: tytułowy i opener zarazem

      snoop dogg - ego trippin' 6/10
      kurde, ten gość naprawdę potrafi śpiewać.
      highlight: press play

      t.love - al capone 5.5/10
      kiedyś: od piekarnianych pigularzy dla piekarnianych pigularzy.
      dziś: kolorowy dokument czasów i ostatnia przyzwoita płyta składu.
      highlight: jak żądło

      primus - pork soda 5/10
      naszej klasy i powrotu w podstawówkę część druga. primus ku mojemu
      zdumieniu zniósł próbę czasu najlepiej z zestawu. bębniarz gra dobre
      podziały, a gitarzysta myśli przyjemnie obok. trochę nawet
      uwierzyłem, że to kilkanaście lat temu był mój ulubiony zespół.
      highlight: mr. krinkle

      chromeo - fancy footwork 3.5/10
      wierszem. był taki zespół tigercity, ale ktoś mu zapierdolił
      wszystkie kwity. trzeba było jednak szybko nagrać jakieś dzieło i
      tak powstało chromeo.
      highlight: od biedy może być tytułowy

      natalia kukulska - sexi flexi 3/10
      wzbudza gruby podziw perfekcyjną produkcją. dalej nie piszę, bo
      trochę mnie mdli - podejrzewam, że z zazdrości, bo sound i precyzja
      naprawdę zdrowo powyżej europejskiej (SIK) średniej.
      highlight: fantasies
      • braineater Re: mazda pisarza 02.09.08, 17:34
        glebogryzarka1 napisał:

        > the knife - the knife 9/10
        > przyjaciele, to jest lepsze i od silent shout i od deep cuts.
        > syntetyczne brzmienia już (jeszcze?) zupełnie surowe, wręcz chipowe -
        > stawiam snopa, że większość pochodzi z sidstation, a może nawet
        > wprost z commodore, podczas gdy na dwóch kolejnych albumach słychać
        > głównie kombajny clavii - zdumiewająco dobrze przegryzające się z
        > akustycznymi instrumentami (akustyk, akordeon - wtf?). karin dreijer
        > co prawda gra w bjerki, ale leci genialnymi melodiami,
        > sharmonizowanymi w charakterystycznie upośledzony, chory sposób, a w
        > ostatnim tracku udaje nawet dyszącego renifera. wspaniałe.
        > spierdalam do szwecji.
        > highlight: lasagna
        >
        Jesteś pan dobry w szeregizacji, ja po rocznym ciągu nałogowym nie jestem już w
        stanie powiedzieć, czemu najpierw mowiłem im fak, standard się ustalił taki, że
        jak przychodzi pora na the knife, to nie ma, ze jedna płyta, leci całość dzień
        cały i najczęściej parę dni kolejnych. Do Twoich peanów przydałby się jeszcze
        jeden - teksty, bo tak jak ta parka ma nasrane w głowach lirycznie, nie
        popadając przy tym w Biorkowy bełkot, mimo, ze po tych samych tematach skaczą,
        to nikt nie ma chyba, albo przynajmniej nie spotkałem. Z drugiej strony mogą
        sobie przy tej okazji pozwolić na śpiewanie o fiucie wystającym z gaci i nie ma
        w tym nawet cienia obciachu. Ale żeby nie było tak słodko, że się w czymś
        zgadzamy, to hajlajt wybrany z całej twórczości jest jeden - N.Y Hotel. Dla mnie
        definicja ich knucia o muzyce, jej śpiewania i rozpierdalatorowości tekstów w
        jednym, krótkim kawałku
      • pagaj_75 Re: mazda pisarza 02.09.08, 21:42
        glebogryzarka1 napisał:

        > akufen - my way 8/10
        > highlight: deck the house

        ech, a jak dałem "deck the house" na składance, to było
        "zachowawczo" :( ale spoko, składanka kolejna, w nowej, lepszej
        cenie jest w drodze, daj tylko namiary gdzie ma dotrzeć ;)
        • glebogryzarka1 Re: mazda pisarza 03.09.08, 10:44
          spieprzyłem to. chyba muszę dać tej poprzedniej składance jeszcze
          jedną szansę :)
          • pagaj_75 Re: mazda pisarza 03.09.08, 14:08
            Nie no, nie żebym był bez winy, ja też TROCHĘ spieprzyłem. Rozbiło
            się o o moje błędne zrozumienie słowa "przystępny" :) Zdecydowanie
            inaczej dzisiaj do tego podchodzę.
            Ale jest tam parę takich kawałków, które trudno jednak o
            zachowawczość i przesadną przystępność podejrzewać IMHO.
      • glebogryzarka1 terma do sportu 09.09.08, 02:35
        korekta:
        natalia kukulska - sexi flexi
        jednak co najmniej 5/10. wysłuchałem tego jeszcze raz przegrywając
        0:3 w ćwierćfinale pucharu europy w kick off 2 i chwyciło; oprócz
        zerowych numerów polskojęzycznych jest tu jednak dużo fajnego
        ścierwa.

        update:
        paolo conte - aguaplano
        bez oceny, muszę się pozbyć alergii na język włoski i wtedy
        pogadamy. dla tych którzy nie wiedzą: taki włoski leo cohen z dużym
        natężeniem akordeonu. tytułowy w każdym razie 10/10.
      • glebogryzarka1 Re: mazda pisarza 20.09.08, 05:57
        > national bank - home 7/10

        dopiero teraz pod wpływem RECKI na SKRINACH zdałem sobie sprawę, że
        album nazywa się 'come on over to the other side'. och. oto zgubny
        wpływ wypalenia sobie mptrójek na płytę do samochodu z chujowym
        odtwarzaczem bezpośrednio po ściągnięciu. wstyd. tak?
    • noizzy Re: Co tam w sierpniu? 03.09.08, 16:44
      Plumkanie:

      Brad Melhdau Trio - Day Is Done
      The Robert Cray Band - Bad Influence
      Trilok Gurtu - Live Willisau Jazz Festival
      Trilok Gurtu - Arkeology

      Azja atakuje:

      Huun-Huur Tu - Spirits from Tuva
      Huun-Huur-Tu - The Orphan's Lament
      Yat-Kha - Yenisei Punk
      Yat-Kha - Tuva Rock

      Na deser:

      CSS - Cansei de Ser Sexy
      Nirvana - Nevermind :P
      Minimax pl 5

      • cze67 Re: Co tam w sierpniu? 12.09.08, 13:06
        noizzy napisał:
        > Azja atakuje:
        >
        > Huun-Huur Tu - Spirits from Tuva
        > Huun-Huur-Tu - The Orphan's Lament
        > Yat-Kha - Yenisei Punk
        > Yat-Kha - Tuva Rock

        No, ja miałem jazdę na te dwie kapele jakieś dwa - trzy miesiące
        temu. DAJĄ PO USZACH.
    • hennessy.williams Re: Co tam w sierpniu? 04.09.08, 11:35
      Ogólnie bieda. Brak nowości itepe.
      Katowane były:

      Joanna Newsom - The Milk-Eyed Mender
      Zupełnie nie rozumiem, dlaczego teraz mnie na to wzięło. Lubiłem sobie wracać od czasu do czasu do tej cedeczki, ale w wakacje przegiąłem.

      Imogen Heap - Speak for Yourself
      Za moment nowa płyta, więc staruch powrócił do łask.

      The Knife - The Knife
      The Knife - Silent Shout
      The Knife - Deep Cuts
      Powyższa kolejność określa stopień katowania.

      Destroyer - Trouble in Dream
      Destroyer - Destroyer's Rubies
      Ta pierwsza oderwała się od peletonu i będzie wraz z dwiema innymi kolarkami walczyć o tytuł Płyty Roku 2008.
    • exman Re: Co tam w sierpniu? 04.09.08, 16:55
      Airbourne - Running Wild
      Jane Birkin - Arabesque
      Lauryn Hill - The Miseducation of
      Pod Budą - pierwsza
      Pama International - Pama International
      Firebug - On the Move
      Nomeanso - Dance of the Headless Bougeosie
      • pytajnick Re: Co tam w sierpniu? 04.09.08, 17:16
        exman napisał:

        > Los odmienia się przez przypadki. (exman)

        sorry że nie na temat, ale nazywasz się może Ryszard Nowosielski?
        • exman Re: Co tam w sierpniu? 04.09.08, 17:58
          Nie znam tego człowieka. Pzdr.
          • pytajnick Re: Co tam w sierpniu? 04.09.08, 18:18
            exman napisał:

            > Nie znam tego człowieka. Pzdr.

            Pytam, bo cytat mi się skojarzył (siódmy):
            pl.wikiquote.org/wiki/Ryszard_Nowosielski
            Bez złośliwości
            • exman Re: Co tam w sierpniu? 04.09.08, 21:21

              • exman Re: Co tam w sierpniu? 04.09.08, 21:23
                Czysty przypadek...heheh, jednak ta sentecja się sprawdza...serio, sam
                wymyśliłem, kilka dni temu. pzdr :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka