Dodaj do ulubionych

Płyty 2008

22.12.08, 13:11
Swoją listę już zrobiłem, bo potem nie będę miau czasu. Ale nikogo nie poganiam ;) Wklejam:

Best Albums of 2008 - Hennessy Top 50 Now!

1. Portishead – Third
Łatwo się rozczarować jak się na coś długo czeka. Trójka po raz kolejny okazała się świetną cyfrą. (Kategoria: Ballada cyfrowa)

2. Destroyer – Trouble in Dream
To nawet nie jest płyta z kategorii "niedoceniona". To jest totalnie "najbardziej niezauważona płyta roku". Może dlatego, że ludzie leniwe są i ja sam też przypadkiem do niej wróciłem. Po pierwszym przesłuchaniu poszła w kąt, ale potem... (Kategoria: Songopisarstwo)

3. Julia Marcell – It Might Like You
Zdecydowanie najczęściej słuchana przeze mnie w tym roku płyta. I jest na pudle wcale nie dlatego, że "Teraz Polska". (Kategoria: Klasyczne songopisarstwo)

4. The Tallest Man on Earth – Shallow Grave
Dylan 40 lat później. I na dodatek ze Skandynawii. Tak proste jak poprzedniczka. I równie wciągające. (Kategoria: Folkkantry)

5. Vampire Weekend - Vampire Weekend
Paul Simon 20 lat później. No, trochę naciągam, ale coś w tym jest. Fajnie synkowie kombinują. (Kategoria: Poprok indyjski)

6. Bon Iver - For Emma, Forever Ago
Pierwsze solo i od razu w dyszkę. Ależ to dołująca płyta. (Kategoria: Songopisarstwo)

7. Alina Orlova – Laukinis šuo dingo
Uwaga! Ten wokal wciąga. Może gdyby nie śpiewała po litewsku nie byłoby to tak dobre. Chętnie wybrałbym się na koncert Julia Marcell+Alina Orlova. (Kategoria: Zakręcone songopisarstwo)

8. Jenny Lewis - Acid Tongue
To jest najbardziej niedoceniona płyta roku. Zjechana wręcz. Mi wystarczył "Godspeed" i już wiedziałem, że zanosi się na dłuższą obecność w odtwarzaczu. (Kategoria: Trochekantry)

9. Lykke Li - Youth Novels
I znów się okazuje, że Szwecja rządzi w popie. (Kategoria: Pop indyjski)

10. British Sea Power - Do You Like Rock Music?
W tym wydaniu: Yes, I do! I nie zapomniałem twarzy osób, które spowodowały, że nie zobaczyłem koncertu w Mysłowicach. (Kategoria: Rok indyjski)

11. Deerhunter – Microcastle
4AD 20 lat później. Nie umiem opisać tej płyty. (Kategoria: Rokeksperyment)

12. Alice Russell – Pot of Gold
Witalność pod postacią cedeczki. Najżywsza płyta w dorobku Alicji. I chyba najlepsza. (Kategoria: Soulgruw)

13. The Walkmen - You & Me
Ktoś napisał, że to melodyjny post-punk. Dla mnie to kolejny w zestawie hipnotyzujący album. (Kategoria: Zajebisty nołżenr)

14. Lambchop – OH (ohio)
Najlepszy Lambczop od lat. Takie magnum opus trochę, jeśli nie mylę pojęć. (Kategoria: Altkantry)

15. TV on the Radio - Dear Science,
Etam, poprzednia płyta była lepsza. Ta choć nie doskoczyła, to i tak powala. To jest taka muzyka z przyszłości. (Kategoria: Rokchyba)

16. Joan As Police Woman - To Survive (Kategoria: Rok indyjski cycóś)
17. Kelley Polar - I Need You to Hold on While the Sky Is Falling (Kategoria: Cyfrowa jakość)
18. Thao - We Brave Bee Stings and All (Kategoria: Pop wietnamski)
19. The Raconteurs - Consolers of the Lonely (Kategoria: Takdrzewiejbywało)
20. Beck - Modern Guilt (Kategoria: Popchyba)
21. Calexico – Carried to Dust (Kategoria: Folkaltkantry)
22. Santogold – Santogold (Kategoria: Pop)
23. Boduf Songs - How Shadows Chase the Balance (Kategoria: Folkowy smut)
24. Erykah Badu - New Amerykah Part One (4th World War) (Kategoria: Arenbi)
25. Amadou & Mariam – Welcome to Mali (Kategoria: Światowa sprawa)
26. The Matthew Herbert Big Band - There's Me and There's You (Kategoria: Bigbend)
27. Afro Kolektyw – Połącz kropki (Kategoria: Hip-hop afrykański)
28. Goldfrapp - Seventh Tree (Kategoria: Pop cyfrowy)
29. Goldmund - The Malady Of Elegance (Kategoria: Klasyka)
30. MGMT - Oracular Spectacular (Kategoria: Rok indyjski)
31. Keziah Jones – Nigerian Wood (Kategoria: Blufank)
32. Martha Wainwright - I Know You're Married But I've Got Feelings Too (Kategoria: Songopisarstwo)
33. Nick Cave & The Bad Seeds – Dig!!! Lazarus, Dig!!! (Kategoria: Rok jaskiniowy)
34. Okkervil River - The Stand Ins (Kategoria: Songopisarstwo)
35. Fleet Foxes - Fleet Foxes (Kategoria: Rok indyjski)
36. Breathe Owl Breathe - Ghost Glacier EP (Kategoria: Forklor)
37. Of Montreal - Skeletal Lamping (Kategoria: Muzyka indyjska)
38. Hercules & Love Affair - Hercules & Love Affair (Kategoria: Dęsmasęs)
39. Evangelicals - The Evening Descends (Kategoria: Rok indyjski)
40. Robert Foster - The Evangelist (Kategoria: Songopisarstwo)
41. Twi the Humble Feather - Music for Spaceships and Forests (Kategoria: Folkchyba)
42. Jóhann Jóhannsson – Fordlândia (Kategoria: Muzyka filmowa (hłe hłe))
43. Gnarls Barkley - The Odd Couple (Kategoria: Rapchyba)
44. Juvelen – 1 (Kategoria: Ejtispop)
45. Juana Molina - Un Día (Kategoria: Folk cycóś)
46. The Gaslight Anthem - The '59 Sound (Kategoria: Klisze rok)
47. Dan Le Sac vs. Scroobius Pip – Angles (Kategoria: Hip-hop królewski)
48. Luomo – Convivial (Kategoria: Fińska cyfrówka)
49. Land of Talk – Some Are Lakes (Kategoria: Rok indyjski)
50. She Keeps Bees – Nests (Kategoria: Katpałer)
Obserwuj wątek
    • pszemcio1 Re: Płyty 2008 22.12.08, 20:47
      i ja przewiduję symboliczną dyszkę, ale po świętach
    • pytajnick Re: Płyty 2008 22.12.08, 21:39
      Niecały miesiąc temu uskładałem coś takiego co poniżej (taki miałem dedlajn).
      Już się trochę poprzewracało (Bon Iver, Amadou, etc), ale nie chce mi się znowu
      przez to przechodzić. Przy próbie połączenia obu, wyszłoby, że polski wykonawca
      po raz pierwszy od dawien dawna łapie się na podium. Cud? Czas najwyższy, a
      sposób wydania płyty, nagrania (na setkę) i sama postać autorki-znikąd jeszcze
      wzmacniają efekt ogólny.

      1. Portishead - Third
      2. Johann Johannsonn - Fordlandia
      3. M83 - Saturdays = Youth
      4. Lykke Li - Youth Novels
      5. Erykah Badu - New Amerykah Part One (4th World War)
      6. The Streets - Everything is Borrowed
      7. TV On The Radio - Dear Science
      8. Goldmund - The Malady Of Elegance
      9. Fleet Foxes - Fleet Foxes
      10. Sigur Rós - Med sud í eyrum vid spilum endalaust

      Polska:
      1. Julia Marcell - I Might Like You
      2. Ania Dąbrowska - W spodniach, czy w sukience
      3. Kings of Caramel - Kings of Caramel
      4. Silver Rocket - Tesla
      5. Dorota Miśkiewicz - Caminho
      6. Voo Voo - Samo Voo Voo
      7. Kapela ze Wsi Warszawa - Wymixowanie
      8. Pink Freud - Alchemia
      9. Contemporary Noise Sextet - Unaffected Thought Flow
      10. Oszibarack - Plim Plum Plam
    • pagaj_75 Re: Płyty 2008 23.12.08, 08:51
      A ja chromolę. Dopiero teraz zaczynam poznawać najfajniejsze płyty tego roku
      (ostatnie miesiące to jakiś wysyp wydawnictw, generalnie) i jeszcze się z nimi
      nie oswoiłem na tyle, żeby jakieś rankingi układać.
      Nie wspominając o tym, że sporo niekiepskich płyt z 2007 poznałem dopiero w tym
      roku, więc z obecnym 2008 będzie pewnie podobnie.

      Miłej zabawy.
      • pytajnick Re: Płyty 2008 23.12.08, 12:12
        pagaj_75 napisał:

        > Miłej zabawy.

        Wystarczy że napiszesz, jakie to teraz dopiero poznawane płyty powodują ową konsternację, i masz zaliczone.

        Swoją drogą, pewnie rok temu jak co roku obiecywałem sobie, że dam spokój nowościom, bo szkoda czasu. Oczywiście nie dałem. "Przerobiłem" nawet więcej niż kiedykolwiek, bo mi zaczęli za to płacić, ale po raz pierwszy - nie żałuję. Kupa fajnej muzyki, mało dziadostwa kompletnego. Nie wiem czy ogólnie, czy potwierdzicie, czy tylko miałem szczęście. Na pewno pomogło nabycie umiejętności błyskawicznego rozpoznawania badziewia i porzucania go od razu wbrew opiniom.
    • braineater Re: Płyty 2008 28.12.08, 14:43
      25 - Eric Truffaz – Rendez-vous
      24 - Megapuss – Surfing
      23 - Kieran Hebden & Steve Reid – NYC
      22 - Lulu Rouge – Bless You
      21 – Portishead - Third
      20 - Kid Loco – Party Animals & Disco Biscuits
      19 - Keziah Jones – Nigerian Wood
      18 - J.A.M – Just A Maestro
      17 - Shawn Lee & Clutchy Hopkins – Clutch Of The Tiger
      16 - Talkdemonic – Eyes At Half Mast
      15 - they came from the stars i saw them – We Are All In The Gutter But Some Of
      Us Are Looking At
      14 - Erykah Badu – New Amerykah Part One (4th World War)
      13 - Gelka – Less is more
      12 - Goldmund – The Malady Of Elegance
      11 - Beck – Modern Guilt
      10 - Sonny J – Disastro
      09 - Emancipator – Soon it Will be Cold Enough
      08 - Detektivbyrån – Wermland
      07 - The Bamboos – Side-Stepper
      06 - Menahan Street Band – Make the Road by Walking
      05 - Metaform – Standing on the Shoulders of Giants
      04 - Dan Le Sac vs Scroobius Pip – Angles
      03 - Tape – Luminarium
      02 - The Matthew Herbert Big Band – There's Me And There's You
      01 - Jose James – The Dreamer

      uzasadnienia wyroku i materiał poglądowy w sygnaturce
      • cze67 Re: Płyty 2008 29.12.08, 11:59
        Lucky 7 by cze67

        1.Matthew Herbert Big Band – There's Me And There's You
        2.Portishead - Third
        3.Afro Kolektyw – Połącz kropki/Julia Marcell - I Might Like You
        4.Erykah Badu - New Amerykah Part One (4th World War)
        5.Oszibarack - Plim Plum Plam
        6.Pink Freud - Alchemia
        7.Contemporary Noise Sextet - Unaffected Thought Flow

        Jakoś tak
        • braineater Re: Płyty 2008 29.12.08, 12:01
          Magodobozka! Cze się starzeje, aż 3 płyty mamy zgodne :)
    • exman Re: Płyty 2008 29.12.08, 20:28
      Cieszy mnie wysoka obecność niewielkiego wzrostem Becka, choć powiem szczerze,
      dzisiaj doszedł do mnie zamówiony "Odelay", i niestety bije na pysk "Modern
      Guilt". A to przecież był 1996 rok, jeździł ze mną jako kaseta w samochodzie
      ponad 10 lat. Nic się nie zestarzał.
    • pszemcio1 Re: Płyty 2008 31.12.08, 17:29
      noje:



      pszemcio.blogspot.com/
      • pytajnick Re: Płyty 2008 31.12.08, 19:05
        pszemcio1 napisał:

        > noje:

        wkleiłbyś
        • pszemcio1 Re: Płyty 2008 31.12.08, 19:20
          10. Beach House - "Devotion" - Beach House niczym na drugim albumie
          nie zaskoczyli. To nadal jest zespół, kóry tak bardzo kojarzy się z
          kręgami wykonawców 4AD, nadal snujący swoje opowieści w sennej dream
          popowej atmosferze świeżej i wykrochmalonej pościeli. Mniej tu
          zapamiętywalnych melodii niż na debiucie, ale fantastycznie
          nadrabiają klimatem. No i wyjątek od tej zasady - "Gila" - jedna z
          piosenek roku.

          09. Bendan Canning - "Something for all of us" - Canning solo,
          podobnie jak wcześniej Kevin Drew, prezentuje udane rozwinięcie
          wątków znanych z albumów Broken Social Scene i to chyba starcza za
          całą rekomendację. Nadal świeże.

          08. Mercury Rev - "Snowflake midnight" - trochę bez echa przeszedł
          ten album, który w istocie jest najtrudniejszym dziełkiem amerykanów
          od lat. Jest też zdecydowanym powrotem do świetnej formy, choć
          zbudowanym przy pomocy nieco innych środków wyrazu. Dajcie tej płycie
          kolejną szansę, koniecznie.

          07. Destroyer - "Trouble with dreams" - to strasznie banalne
          stwierdzenie, ale wydaje się, że Dan Bejar naprawdę nigdy nie
          zawodzi. "Trouble in dreams" to dawka trudniejszych i bardziej
          rozbudowanych kompozycji niż na uznanym "Destroyer's Rubies", ale
          wystarczy dać się ponieść nieskoordynowanemu z muzyką wokalowi, który
          na spółkę z organowymi i gitarowymi zagrywkami tworzy tak cholernie
          oryginalną i "piękną inaczej" całość, by przy tym odlecieć. Ja
          wymiękam.

          06. TV On The Radio - "Dear science" - robi się powoli święta krowa z
          tego zespołu. Paradoksalnie, bo "Dear science" intryguje mniej niż
          poprzedniczki, ale cóż ja tam wiem skoro świat w tej chwili na kolana
          przed nimi pada. Dobre, bardzo dobre, ale świadomość że potrafią
          lepiej blokuje im drogę na podium.

          05. Fleet Foxes - "Fleet Foxes" - niczym grupy wokalne lat 60, Fleet
          Foxes zachwycają harmoniami i melodiami. Stworzyli równy materiał z
          kilkoma perełkami, z których prym wiedzie przepiękny "White winter
          hymnal"- najprawdopodobniej piosenka roku. Mieli trochę szczęścia i
          bardzo dobrą prasę. Starczyło by mianować ich sensacją ostatnich
          dwunastu miesięcy. Z tą opinią, ku mojemu zdziwieniu, zgadzam się w
          pełni.

          04. Bon Iver - "For Emma" - trochę tak z niczego zrobił nam się
          songwriter roku. Właściwie nie do końca tego roku (ale podobnie jak
          większość trzymam się daty wznowienia płyty przez 4AD) i nie do końca
          znikąd (wcześniejsza próba z grupą DeYarmond Edison). Płyta bez
          słabych punktów. Nie polecam odsłuchu w towarzystwie kobiet, żeby się
          czasem niespodziewanie nie rozkleić.

          03. Ruby Suns - "Sea Lion" - się wydawało, że przed nimi chwała i
          sława, bo przecież na takie psychodelliczne afro warto się stylizować
          ostatnimi czasy. Mimo hajpu pitchforka Ruby Suns nie bryluje na
          szczytach podsumowań rocznych - nie pytajcie mnie dlaczego. Ten album
          powala. Jest plemiennie, wystarczająco dziwnie i intrygująco.
          Podobnie jak w przypadku debiutu Bon Iver - dziewicze wydanie już w
          2007, ale to właściwe (SUB POP) na początku 2008.

          02. The Week That Was - "The week that was" - to jest muzyka
          wyprowadzana z jakichś tajemniczych matematycznych wzorów. Melodyjna,
          a przecież tak rytmincznie pokopana, że na szersze wody raczej nie
          wypłynie. Jest mniej przystępnie niż na albumach Field Music (obie
          grupy łączy postać pałkera Petera Brawisa, także załozyciela The
          Futureheads), są za to mocniejsze hooki. No i produkcja, która daje
          nadzieję, że w przyszłości i nasze pokolenie doczeka się swojego
          "Skylearking". Kto wie.

          01. No Age - "Nouns" - ja w zasadzie rocznie takich noisowych płyt to
          tylko śladowe ilości i generalnie "co mnie to". A jednak ten krążek
          przeorał mi mózgowicę w stopniu wysoce szkodliwym. Krótko,
          intensywnie, w nawiązaniu do wielkich - od Black Flag przez Sonic
          Youth i Sebadoh. Wokal żywcem wyjęty z Built to Spill i kapitalna
          motoryczna jazda rozdzielona drone-ambientowymi wstawkami. 30
          krótkich minut składających się na album roku.
          • pszemcio1 Re: Płyty 2008 02.01.09, 02:14
            >02. The Week That Was - "The week that was" - .... Jest mniej
            >przystępnie niż na albumach Field Music (obie
            >grupy łączy postać pałkera Petera Brawisa, także załozyciela The
            >Futureheads)

            tu trochę namieszałem, tzn P. Brewis to zorganizował i to jego
            projekt, ale pozostali muzycy Field music także brali udział w
            nagraniach. Poza tym Piotruś tu raczej wywija na gitarze i śpiewa
            • ihopeyouwilllikeme Re: Płyty 2008 02.01.09, 20:41
              Z tym TV On The Radio, bo ja nigdy nie rozumiałem, co w nich jest
              takiego genialnego, i dopiero ostatnią płytę uważam za naprawdę
              ciekawą.
              • ihopeyouwilllikeme Re: Płyty 2008 09.01.09, 10:40
                Błagam, niech mi ktoś wyjaśni wielkość Fleet Foxes, bo tracę już
                wszelką nadzieję.. słuchałem tego, a potem zmuszałem się do
                słuchania tego już nie wiem ile razy, i cały czas słyszę tylko ładne
                chórki, i ładne piosenki, ale ta ładność jest tego rzędu, że co roku
                można by nagrywać 50 takich płyt, a obok Beach Boys to to NAWET NIE
                LEŻAŁO. Jak czytam recenzje, to ma wrażenie, że na wszystkich
                największe wrażenie robi to, że ci goście umieją śpiewać na kilka
                głosów, i zarazem nie fałszować. Rzeczywiście, umiejętność godna
                uznania, ale chwila.. ja rozumiem " wrażliwość " i " autentyczny
                smutek ", ale chyba umiejętność pisania melodii, które zwracają
                uwagę ( a nie stanowią co najwyżej miły podkład do obiadu ) też się
                powinna liczyć ? A może po prostu na nic już lepszego w muzyce nie
                możemy liczyć, i trzeba się cieszyć tym, co jest ? O co chodzi ?
                • pytajnick Re: Płyty 2008 09.01.09, 11:04
                  Klimat, panie, klimat.

                  Milion zespołów potrafiłoby zagrać tak jak MBV, ale tylko oni mają TEN klimat.
                  (Przepraszam za porównanie z... od czapy). I melodie, których jakość jednak
                  znacznie powyżej średniej.
                • braineater Re: Płyty 2008 09.01.09, 11:35
                  Witaj w klubie. Z tej płyty wieje nudą najdalej po trzecim przesłuchaniu, a
                  każde następne nabija im punktów ujemnych.
                • ilhan Re: Płyty 2008 09.01.09, 12:19
                  Heh, też tak przynudzałem na wiosnę. W lecie zaczęło mi się podobać. Na jesieni kupiłem sobie eleganckie wydanie z bonusową EP-ką. W grudnia zacząłem się zastanawiać, czy nie jest to płyta roku. No, nie jest, ale wchodzi do Top 5.
                • pszemcio1 Re: Płyty 2008 09.01.09, 15:03
                  ihopeyouwilllikeme napisał:

                  ale chyba umiejętność pisania melodii, które zwracają
                  > uwagę ( a nie stanowią co najwyżej miły podkład do obiadu ) też
                  się
                  > powinna liczyć ?

                  no przeciez melodie to jest sedno tej płyty!
    • obly podsumowanie 2008 takie niby ogólne 09.01.09, 12:45
      Z tych co to nie wymieniacie to solidna płytą któej mi brakuje w
      waszych zestawieniach jest:

      the mathias eick - the door

      a wyraźnym jest wysyp kilku płyt które mozna smiało nazwac
      alternatywnym popem przyjaznym dla srodowiska (altpop?)
      czyli mieszanina klimatów dance, punk, dub - mieszanina break beatów
      new jazzu i dalsza ewolucja triphopu w stronę nowej jakości. na
      razie nie wiem jak to nazwać wiec na tym poprzestanę:

      ale santogold, empire of the sun, lykke li, emancipator - ich plyty
      sa słuchalne w pelnej rozciągłości, róznią się niby w korzeniu na
      którym żerują (santogold - hh, empire - pop 80, emancipator -
      elektro) ale chyba gitara bez wyraznego formalnego odswierzenia
      brzmien czy stosowania nie ma szans juz nas pozachwycac.

      ogólnie wymiera cos takiego jak album bo 70 minutowy album z CD nie
      ma sensu słuchac, natomiast 40 minutowych dobrych albumów jest
      dosłownie kilka. ze wzgledu na sprzedaz mp3 - widoczny nacisk sie
      kladzie na utwór-gwiazde otoczonej w stercie reimksów. zieniajacy
      sie co dekadę nosnik sprzedarzy muzyki (vinyl-kaseta-cd-mp3) nie
      dorobil sie lepszej formy niz tej okreslonej na vinylu (2x20 minut)
      muzycy wyraznie nie radzą sobie z pogodzeniem 70 minutowego CD z
      koniecznoscią produkowania 2,5 minutowych kawałków na potrzeby
      radia. stad tez widoczne jest odejscie od zapychania CD, co jest
      sprzegniete z powolna acz nieunikniona smiercia CD. muzycy musza
      sobie radzić z tym ze nie ma ograniczeń w nosniku i musza sie sami
      ograniczać i dopiero uczą sie jak to robić, bo to jest dla nich nowe.
      stad sprzedaz mp3 - pojedynczych utworów, docelowo wypchnie tak
      wszechobecne zapchaj dziury - mam nadzieję.

      Dopelnia się tez smierc jazzu, który bez elektronicznych wspomagaczy
      nie radzi sobie w ogóle. sa wyjątki, chwalebne, ale to raczej piekno
      i nostalgia ostatniego mustanga niz faktyczna jego wartość.

      co do polskiej sceny to kompletny regres i mega niemoznosc wiedzenia
      co sie chce. poszczegolni wykonawcy jedynie daja rade, ale nie sa
      wyznacznikami tego co sie dzieje, mozna jedynie zauwazyc ze polacy
      nauczyli sie lepiej grac ale nie wyleczyli sie z kompleksów
      patrzenia TAM i klekania przed TYM i OWYM i ciagle w związku z tym
      beda dwa lata do tyłu (musza to zauwazyc wreszcie), natomiast ci z
      Wykonawców co robią swoje i mozna im zaufac - sa tak niszowi ze nie
      ma sensu ich wymieniać bo nie są reprezentowalni dla gatunku.
      na polskiej scenie mozna zauwazyc etap: Wymierania Dinozaurów wraz z
      jednoczesnym napływem natłokowym mizernych i miernych głupoli.
      Szkoda czasu na polską muzę niestety. Lepiej ją grać niż słuchać.
      Chyba negatywny nurt doboru naturalnego eliminuje myslących i
      twórczych osobników pozostawiając bardziej wytrwałych i upartych
      gremlinów bez wyobrazni. co najgorsze to sie dzieje w alternatywie
      nawet bardziej niz w popiku. alterpopik ten koło hiphopowy snuje
      marudne kawalkady ekspresyjne bez wyraznego sensu, kopie gitarowych
      watach zanudzają swoimi grzywkami, a wygłupasy - czyli nurt
      przesmiewczo-cyrkowy nigdy nie bedzie smieszniejszy od tego co
      wyrabiają migawki gwiazdkowe pokazywane w TV. Wyrazny i odczuwalny
      brak Ich Troje wobec którego mozna stanac w opozycji.
      na moją uwagę zwrócił jedną piosenką dość prostacki ZEUS z piosnka -
      w dół - punkowe teksty prawie w HH piosence bez akcentowania na
      ekwilibrystyczne rymy to niecodzienność, ale to fakt raczej
      dokumentalny bardziej niz muzyczny.
      fiszów uważam za nijakich, ostrego ciut zacofanego, całą resztę za
      zbyt umiejscowiona w swoich przysadkach i ograniczoną, i kazdy
      kolaboruje z syfkiem którym przesiąka, cała reszta
      po prsotu milczy i nietaktem dzis chyba wydaje się nagranie fajnej
      i dobrej muzy, albo musi byc cos napuszonego i kretynskiego dla mega
      dekli, albo cyniczne udawanie obserwatora rzeczy dziwnych i probie
      na tym wypłyniecia. Mało wartosci samej w sobie. Alternatywa musi
      zrozumieć ze 90% to osobowośc której nie mają, czyli coś co ma
      Kodym. no ale on plyte zajebista nagrał w 2007 i do tej pory nic
      mnie na kolana nie rzuciło.

      ale jest afro - nie ma co opisywać, gdyz jego walka z całym
      światem aby miec możliwosc nagrania plyty jest przykładem jakie miec
      trzeba samozaparcie i ciag na bramkę aby po prostu dopiać sprawy
      organizacyjno-finansowo-logistyczne. na muzykowanie pozostaje ciut
      mniej czasu. a szkoda. bo siedzi w tym potencjał, jak mało w kim.
      • greenfoxy Re: podsumowanie 2008 takie niby ogólne 09.01.09, 15:41
        obly napisał:

        > Dopelnia się tez smierc jazzu, który bez elektronicznych
        wspomagaczy
        > nie radzi sobie w ogóle. sa wyjątki, chwalebne, ale to raczej
        piekno
        > i nostalgia ostatniego mustanga niz faktyczna jego wartość.

        Tym wyjątkiem jest np. William Parker i jemu podobni.
    • kkrzysiekk Re: Płyty 2008 09.01.09, 22:11
      w 2008 plastic was fantastic:

      1. Juvelen - 1
      2. Vampire Weekend - Vampire Weekend
      3. Cut Copy - In Ghost Colours
      4. Afro Kolektyw - Połącz kropki
      5. MGMT - Oracular Spectacular
      6. Air France - No Way Down EP
      7. Fleet Foxes - Fleet Foxes
      8. Neon Neon - Stainless Style
      9. Ladyhawke - Ladyhawke
      10. M83 - Saturdays = Youth

      11. Amadou & Mariam - Welcome To Mali
      12. The Foreign Exchange - Leave It All Behind
      13. Fisz Emade - Heavi Metal
      14. Portishead - Third
      15. Goldfrapp - Seventh Tree
      16. Of Montreal - Skeletal Lamping
      17. Jamie Lidell - Jim
      18. The Verve - Forth
      19. Kelley Polar - I Need You To Hold On While The Sky Is Falling
      20. Lao Che - Gospel
      • el_topo Re: Płyty 2008 09.01.09, 22:58
        Dorzuce swoje 3 grosze, jesli mozna...z zastrzezeniem, ze rok
        blogspotow, Rapidshare`ow i innych hostingow bardziej obrzydzil mi
        muzyke, niz ja przyblizyl...za duzo tego, za latwo dostepne i szybko
        percepcja siada...czasami czulem sie jakbym odrabial prace domowa z
        muzyki, tj. ja odsluchiwal...a tak nie wolno.
        10 nie ma, jest 9 Debest:

        1. Beck "Modern Guilt"
        2. Juvelen "1"
        3. Grace Jones "Hurricane"
        4. Streets "Everything Is Borrowed"
        5. Lee Perry "Scratch Came Scratch, Saw Scratch, Conquered"
        6. Jacaszek "Treny"
        7. Mount Sims "Happily Ever After"
        8. Hadouken "Music For An Accelerated Culture"
        9. Fuck Buttons "Street Horrrsing"

        kolejnosc zupelnie przypadkowa. Bardzo blisko podium znalazly sie:
        Fisz & Emade "Heavi Metal"
        Red Snapper "Pale Blue Dot"
        TV On The Radio "Dear Science"
        Portishead "Third"
        Bauhaus "Go Away White"

        nie lubie podsumowan:))
        • tomash8 Re: Płyty 2008 10.01.09, 00:03
          el_topo napisał:
          za duzo tego, za latwo dostepne i szybko
          > percepcja siada...czasami czulem sie jakbym odrabial prace domowa z
          > muzyki,

          Ja tak miałem rok temu, teraz samo przeszło mimo że z bloków nadal korzystam.


          moje:

          1. AC/DC - "Black Ice" - no kurde. 8 lat czekania i nie zawiedli. O dziwo nieco
          urozmaicili to swoje brzdękania, pan producent zrobił ładne brzmienie i wyszła
          jedna z najlepszych płyt z Johnsonem
          pl.youtube.com/watch?v=bX2xbqWtyJU
          2. Jex Thoth - Jex Thoth - taka pani co śpiewa troszkę jak Grace Slick, a
          przygrywają jej panowie jak Black Sabbath, Mountain z jednej, a Candlemass z
          drugiej...

          pl.youtube.com/watch?v=GzOLCBB2v2A
          3. Benediction - killing music - się angielscy weterani zirytowali, i nagrali
          album który pokazuje jak się powinno grać death metal, oraz udowodnili że death
          metal to bardziej pank rok, a nie bardziej szatan

          pl.youtube.com/watch?v=yxfLzKOOJVk
          4. Motorhead - Motorizer - Lemmy trzyma poziom, w dodatku trafił im się na tej
          płycie numer na miarę "Ace of Spades": pl.youtube.com/watch?v=Zxb_B9-b5c0

          5. Grand Magus - "Iron Will" - Stoner rock + doom metal + klimat rodem z
          najlepszych płyt Bathory: pl.youtube.com/watch?v=B8O6UD3aRAs

          6. Ufomammut - Idolum - znów doom, zespół z Włoch, chyba najlepszy ich album:
          pl.youtube.com/watch?v=ejyO4jmCEUo
          7. Dismember - Dismember - patrz punkt 3, tyle że to Szwedzi a nie Angole:
          pl.youtube.com/watch?v=0KWy30A33ak
          8. Darkthrone - Dark trones and black flags - w momencie gdy wszyscy oczekiwali,
          że po dwóch rock'n'rollowych albumach legenda black metalu zostanie drugim
          motorheadem, ci nagrali album wyraźnie inspirowany Voivodem. I oczywiście
          pozamiatali:

          pl.youtube.com/watch?v=zVRu4HgPXxg
          9. Toxic Holocaust - An overdose of death - thrash + punk. Ta mieszanka chyba
          zawsze będzie mnie cieszyła:)

          pl.youtube.com/watch?v=D9z3IX2tX_Q
          10. Birdflesh - The Farmer's Wrath - płyta z takim tytułem MUSI być genialna.
          (nie ma nic na youtube)

          11. Jig-Ai - Katana Orgy - pl.youtube.com/watch?v=57_VfzKfuhM
          12. The Berzerker - The Reawakening - pl.youtube.com/watch?v=7MTIhSXWeI8
          13. sunn 0))) - Dømkirke - uk.youtube.com/watch?v=Epctxo6ojBg
          14. Venom - Hell - pl.youtube.com/watch?v=Ea19jaxQa3I
          15. Soulfly - Conquer - pl.youtube.com/watch?v=y3uo16BEZDA
          16. amon Amarth - Twighlight of the thundergod -
          pl.youtube.com/watch?v=eABVwEgzIss
          17. Satyricon - The Age of Nero - pl.youtube.com/watch?v=_ly-g4DnueA
          18. Facebreaker - DEAD ROTTEN AND HUNGRY
          19. Bloodbath - The Fathomless Mastery - pl.youtube.com/watch?v=EmrPxJtYeLE
          20. Reverend Bizarre - Death is Glory... now -
          pl.youtube.com/watch?v=2n6LJ5iQ_Sk
          • tomash8 Re: Płyty 2008 10.01.09, 00:09
            Aha, bardzo chciałbym w tym zestawieniu umieścić ostatni album Judas Priest, ale
            nie mogę, bo czegoś tak badziewnego to się chyba nikt nie spodziewał. Porażka,
            dno, zero absolutne. Jakie to jest okropne uczucie jak jedna z ulubionych kapel
            takiego kloca wypuszcza:/

            A Metallica ostatnia jest ok(po wielu przesłuchaniach całkiem nieźle wchodzi),
            ale nie na tyle żeby w moim zestawieniu się znaleźć.
    • pagaj_75 Re: Płyty 2008 12.01.09, 20:55
      Wow. Ponad pół roku zajęło bitchforkowi zauważenie jednej z najzajebistszych
      płyt ubiegłego roku ("Songs from the Beehive" Move D'ego i Brunna); dzisiaj recka.

      Ja swoją listę jakąś przygotuję lada dzień, ale i tak już wiem, że w grudniu
      ukazała się conajmniej jedna płyta, która mogłaby się na niej znaleźć, ale
      chwilowo nie mogę do niej dotrzeć, więc będzie bez niej.
      Stay tuned.
      • cze67 Re: Płyty 2008 12.01.09, 21:07
        To ja się przyznam, że do tej pory nie przesłuchałem potencjalnie wartościowych
        dla mnie płyt (i na razie nic nie wskazuje, że to się zmieni, ale wyznać
        trzeba): VooVoo, Ziemia Planeta Ludzi, Sing Sing Penelope, Fisz/Emade i Grace
        Jones.
    • pytajnick Jednego mi brakuje 17.01.09, 11:32
      Frightened Rabbit - The Midnight Organ Fight

      Dla mnie to bodaj najlepsza ubiegłoroczna płytka z okolic indie. Słucham od
      kilku tygodni i nadziwić się nie mogę, że ani na Pitchforku, ani naszym
      Screenagers - tak zapatrzonych choćby w "In the Aeroplane..." - jej nie uświadczysz.

      Zajrzałem na Metacritic i widze, że tylko Drowned in Sound ich wyhaczyło (drugie
      miejsce po M83). Za to w głosowaniu czytelników - dziewiątka.

      Do Skrinejdżersów - nie lubicie czy nie znacie?
      • ilhan Re: Jednego mi brakuje 17.01.09, 15:06
        Słyszałem singla Frightened Rabbit, wydał mi się bardzo przeciętny, więc odpuściłem sobie całość.
    • hongkonggarden Re: Płyty 2008 23.01.09, 23:34
      W sumie rok całkiem udany: jedna płyta wzruszająca, jedna
      zaskakująco i
      ujmująco oryginalna, jedna cudownie surowa i uduchowiona w
      najprostszym i
      najlepszym tego słowa znaczeniu, a dalej wiele płyt przyjemnych,
      uderzających z buta i wpadających w ucho. A konkretnie wygląda to
      tak:

      Najlepsze płyty 2008

      15. Seun Anikulapo Kuti + Fela’s Egipt 80 – Many Things

      Syn Feli, w doborowym otoczeniu najlepszych aktualnie afrykańskich
      muzyków,
      na czele polityczno-muzycznego manifestu na nowe czasy dla Czarnego
      Lądu.
      Gdyby nie ta cała polityczna otoczka, wsparta bezczelnym i stojacym
      niejako
      "obok" muzyki głosem lidera, byłaby to pierwsza trójka. Maniera
      wokalna
      Seuna drażni - jego wszystkie partie wokalne brzmia podobnie, ostro,
      szorstko i politycznie. Egzamin młody Kuti zdaje tylko w numerze
      tytułowym,
      gdzie prowadzi porządną, wpadającą w ucho melodię. Za to muzycznie
      ta płyta
      jest wręcz nieprawdopodobna! Sekcja rytmiczna po prostu fenomenalna,
      gitary
      uzupełniają się perfekcyjnie, kompozycje i wszystkie (!) sola bez
      zbędnej
      nuty. A to nie koniec - prawdziwym zwycięzcą jest tutaj sekcja dęta,
      która
      umarłego postawiłaby na nogi, a i lirycznie potrafi przywalic.
      Objawienie.
      Gdyby nie ta polityka...

      14. Mudcrutch – Mudcrutch

      Tom Petty powrócił w świetnym, niezobowiązującym stylu. Muzyka na
      wielkim
      luzie, rozkosznie śmierdząca amerykańskim południem i melodyjna jak
      Lynyrd
      Skynyrd. Całosc nagrana z marszu, bez dogrywek i ozdobników. Dwa
      numery -
      nagrobne country 'Shady Grove' i wciągające jak mordercze błota z
      horroru
      klasy C 'Lover Of The Bayou' (najlepsza wersja w historii coverów
      tego
      standardu!) - to już klasyki.

      13. Tenebrous Liar – Last Stand

      Najlepsza płyta tegorocznego muzycznego undergroundu. Wcześniej jako
      "...Bender", zasłyneli mrocznym, psychodelicznym i śmiertelnie
      powolnym
      sposobem na dekonstrukcję ładnych melodii i stosunkowo prostych
      utworów. Na
      'Last Stand' melodie są jeszcze ładniejsze, utwory jeszcze prostsze,
      atmosfera jeszcze mroczniejsza. I o to chodzi. Plus wielkie prawa
      za 'Blood
      Moon' - tytuł "Buldożera Roku" przyznany!

      12. Lizz Wright – The Orchard

      Skrzyżowanie popu z soulem najwyższej próby: wysmakowane, melodyjne,
      stylowe. Wright śpiewa mocnym głosem już bardzo pewnie, zostawiając
      daleko
      za sobą jazzowe korzenie (i dobrze!). Nowy kurs jednej z najbardziej
      uzdolnionych czarnych wokalistek ostatniej dekady.


      11. Drive-By Truckers – Brighter Than Creation’s Dark

      Znów amerykańskie południe. Tym razem więcej prerii, Allmanów,
      country-rocka, papierosów, gitar, kobiet i wódki. Standardowo numery
      na 3
      gitary, sekscję i męski głębszy, męski mocniejszy albo żeński głos.
      Całosc
      brzmi charakternie, smaku dodają świetne teksty z historiami pełnymi
      trupów
      ('Two Daughters And A Beautiful Wife', 'That Man I Shot' - oba
      numery oparte
      na porywających gitarowych motywach) i woli walki wbre
      przeciwnościom
      ('Righteous Path'). Nareszcie doczekaliśmy się południowego zespołu
      na
      poziomie.

      10. The Week That Was - The Week That Was

      Tegoroczne opus magnum alternatywnego rocka. Najlepszy komentarz do
      mieszczańskiej rzeczywistości codziennego życia pracowników dużych
      firm
      (zobaczcie powalający teledysk do 'Scratch The Surface'). Naturalny
      spadkobierca rytmów rodem z trzeciej i czwartej płyty Petera
      Gabriela i
      pochodów Zulus Czaki. Zaskakujące pomysły brzmieniowe (bębny i
      sekcja
      dęta!), kompozycyjne (nie zdradzę) i zmysłowe. Aż się boję, co
      będzie dalej.

      9. Jose James – The Dreamer

      Znów debiut, bardzo piękny. Spokojny, zrelaksowany jazz, soul, a
      może po
      prostu niezobowiązująca, rozleniwiająca ballada. Wokalne mistrzostwo
      świata:
      Jose śpiewa z niebywałym wyczuciem nastroju i melodii. Czego trzeba
      więcej?

      8. Calexico – Carried To Dust

      Granica z Meksykiem, na żywo i w kolorze. Na najlepszej płycie w
      dorobku
      Calexico stworzyło soundtrack do nieistniejącego filmu tandemu
      Tarantino i
      Lyncha, ze scenariuszem Rodrigueza i pod nadzorem Ennio Morricone.
      Największą siłą tej płyty są urocze, natychmiast wpadające w ucho
      melodie i
      lekka, zwiewna produkcja, z każdym kolejnym przesłuchaniem
      odkrywająca
      podskórne emocje.

      7. Neon Neon – Stainless Style

      Electro w najlepszym tego słowa znaczeniu. W nowym projekcie lider
      Super
      Furry Animals zżyna bezczelnie z najlepszych wzorców poczatu lat
      80., ale
      robi to tak uroczo, z takim wdziękiem i z takimi melodiami na
      wierzchu, że
      wpada się w tę płytę z kretesem. Stylowa jest nie tylko okładka -
      spójrzcie
      na tytuły: ''Dream Cars', 'Told Her On Alderaan' (tak, to ta planeta
      z
      Gwiezdnych Wojen!!!), 'Michael Douglas'... Plus jeden z największych
      hiciorów roku, 'Belfast'.

      6. Aimee Mann – Smilers

      Popowa płyta roku. Świetne melodie (potencjalnie przebój za
      przebojem),
      perfekcyjne aranżacje, dopracowane, lekkie (ale z zębem!) piosenki.
      Wszystko
      prowadzi najlepszy tegoroczny biały głos. Idealna ścieżka dźwiękowa
      do
      kryminałów Harlana Cohena.

      5. Willard Grant Conspiracy – Pilgrim Road

      Nie bez powodu album ten nosi tytuł „Droga pielgrzyma”. W trzech
      słowach, to
      „gotyckie gospel country”. Całość utrzymana w elegijnym nastroju,
      melancholijna, spokojna. Ale jakie przyprawy! Gitara slide, chór
      gospel
      (wspaniale uskrzydlający prawdziwy hymn roku, epicki ‘The Great
      Deceiver”),
      zaskakujące pomysły aranżacyjne i jeszcze bardziej zaskakująca
      oszczędność
      (podczas gdy na płycie gra kilkudziesięciu muzyków!). Robert Fisher,
      lider
      przedsięwzięcia, potrafi też wypaść monumentalnie - w najlepszym na
      płycie,
      zwalającym z nóg finałowym psalmie ‘Vespers’.

      4. Amadou & Mariam – Welcome To Mali

      Szok czarny smog: afrykański duet (piękny żeński głos i gitara)
      grający
      plemienne romantyczne melodyjne elektro po francusku, zabójczy dance-
      hall,
      patetyczne pop-rockowe ballady, a wszystko w rytmie ulic Bamako.
      Duet jest
      niewidomy i ma talent jak Stevie Wonder. Po trzykroć jestem na tak.

      3. Como Now!

      Największe zaskoczenie roku, zaraz po Fleet Foxes… Wysłannicy pewnej
      wytwórni wpadli pewnego dnia do pewnej mikroskopijnej mieściny na
      czarnym
      południu Stanów (Como), gdzie podobno mieszkańcy słyną ze śpiewania
      gospel.
      Na drzewach powiesili ogłoszenie, że o danej godzinie w pobliskim
      kościele
      odbędzie się sesja nagraniowa, na którą są zaproszeni wszyscy
      chętni. „Como
      Now!” to efekt tej sesji, dalece przekraczający oczekiwania.
      Wszystkie
      utwory a cappella (!) śpiewają amatorzy. Płyta cudownie surowa i
      uduchowiona
      w najprostszym i najlepszym tego słowa znaczeniu. Najprawdziwsze,
      orzeźwiające oczyszczenie.

      2. Fleet Foxes – Fleet Foxes

      Czy w XXI wieku można nagrać płytę oryginalną? Ale bez naciągania i
      ironii,
      naprawdę oryginalną? Tak. Posłuchajcie Fleet Foxes.

      Lider grupy, brodaty i zapuszczony Robin Pecknold, w jednym z
      wywiadów
      powiedział, że we współczesnej muzyce najbardziej brakuje mu dobrych
      wokalistów. Rzeczywiście dobrych wokalistów. Ma rację. I to jest
      właśnie
      karta przetargowa zespołu, który na zachodzie zrobił furorę.
      Harmonie
      wokalne i niesamowity głos oraz sposób śpiewania Pecknolda +
      kompozycje,
      które do maximum wykorzystują te dwa atuty, dały Fleet Foxes rząd
      dusz i
      debiut roku. I te płynące w powietrzu melodie, wyłaniające się raz
      po raz z
      kolejnych utworów, pozwalające odkrywać je na nowo miesiącami.
      Najlepiej
      smakuje od dziesiątego przesłuchania.
    • hongkonggarden Re: Płyty 2008 cd. 23.01.09, 23:34
      1. Robert Forster – The Evangelist

      Płyta pod znanym z AC/DC hasłem: if you want blood, you’ve got it!
      Wyobraźcie sobie, że jesteście jednym z dwóch liderów najlepszego i
      jednocześnie najbardziej niedocenianego zespołu lat 80. W ostatniej
      dekadzie
      wznawiacie zespół i zaczynacie zdobywać prawdziwą popularność, płyty
      rozchodzą się coraz lepiej, a wy jesteście we wspaniałej formie.
      Zaczynacie
      pracę nad nowym albumem. I nagle ten drugi lider, wasz najlepszy
      przyjaciel,
      umiera, zostawiając po sobie zaledwie strzępy trzech utworów.
      Załamujecie
      się? Nagrywacie dołujący hołd ku pamięci kumpla?

      Forster wybrał trzecią drogę. Nie mogąc nagrać nowej płyty The Go-
      Betweens,
      nagrał najlepszą piosenkową płytę tego roku. Wziął na warsztat trzy
      numery
      pozostałe po McLennanie, tworząc z nich arcydzieła. Sam napisał i
      nagrał
      najlepsze utwory w karierze. Z pozoru są to po prostu melodyjne
      piosenki z
      wrednymi podtekstami, zagrane z niebywałym wyczuciem i wszystkimi
      emocjami
      na wierzchu. Poczynając od deszczowego poranka (‘If It Rains’),
      przez
      fortepianową balladę wzbogaconą o najpiękniejszą melodię roku,
      brzmiącą jak
      piosenkowy testament McLennana (‘Demon Days’), nowofalowy nokaut
      (‘Did She
      Overtake You’), country’owe majstersztyki o fenomenalnych refrenach
      (‘Let
      Your Ligot In, Babe’ i ‘It Ain’t Easy’), najlepsze, piorunujące
      czytanie
      Dylana, jakie kiedykolwiek słyszałem (‘Don’t Touch Anything’), aż po
      najbardziej wzruszający utwór roku, monolog do zmarłego przyjaciela
      w
      świetle księżyca (‘From Ghost Town’).

      Nie wiem, ilu ludzi w Polsce – poza mną – posłucha tej płyty.
      Kilkanaście?
      Kilkadziesiąt? Ale jeśli już ktoś do niej dotrze i da się porwać,
      nie
      pożałuje.

      Reedycje roku:

      3. Dennis Wilson – Pacific Ocean Blue
      2. New Order – Collector’s Editions
      1. Soft Cell – Non-Stop Erotic Cabaret Deluxe Edition

      Kompilacja roku:
      Bob Dylan – Tell Tale Signs

      Tytuł roku:
      Martha Wainwright – I Know You’re Married But I’ve Got Feelings Too

      Okładka roku:
      Fleet Foxes – Fleet Foxes

      --
      michal
      • latajacy_pies Re: Płyty 2008 cd. 24.01.09, 02:18
        > 1. Robert Forster – The Evangelist
        >
        > Płyta pod znanym z AC/DC hasłem: if you want blood, you’ve got it!
        > Wyobraźcie sobie, że jesteście jednym z dwóch liderów najlepszego i
        > jednocześnie najbardziej niedocenianego zespołu lat 80. W ostatniej
        > dekadzie
        > wznawiacie zespół i zaczynacie zdobywać prawdziwą popularność, płyty
        > rozchodzą się coraz lepiej, a wy jesteście we wspaniałej formie.
        > Zaczynacie
        > pracę nad nowym albumem. I nagle ten drugi lider, wasz najlepszy
        > przyjaciel,
        > umiera, zostawiając po sobie zaledwie strzępy trzech utworów.
        > Załamujecie
        > się? Nagrywacie dołujący hołd ku pamięci kumpla?


        Pewnikiem to ja bym umarł...
      • ilhan Re: Płyty 2008 cd. 24.01.09, 11:42
        Rrrrrrrespekt za pierwsze miejsce, bardzo przyjemnie się zszokowałem. U mnie album też jest wysoko, bo w pierwszej piątce. Myślę, że to nie jest najlepszy zestaw piosenek w karierze Forstera (this one goes to "Tallulah"), ale zdecydowanie najmocniejszy jego solowy album od "Danger In The Past" (które postawiłbym na równi z "The Evangelist").

        Zresztą,
        www.screenagers.pl/index.php?service=albums&action=show&id=1457

        Pozdrawiam.
        • acr88 Re: Płyty 2008 cd. 25.01.09, 20:31
          Jakiś czas temu, gdy Evangelist poznawałem, napisałem tu, że wspina mi się
          pomału na szczyt tegorocznych pozycji. No i się wspięło.

          Tu koledzy już prawie wszystko co się dało o płycie napisali, pod czym się
          podpiszę, dodając jedynie, że u mnie w zbiorczym zestawieniu płyt TGB, Forster'a
          i MacLennan'a solo (gdybym się zebrał w końcu żeby takie zrobić) ten album byłby
          w ścisłej czołówce.
          Nie tyle same genialne piosenki, ten "forster'owy feeling", ale i emocje
          przesądziły. Strasznie mnie ta płyta i historia z Grant'em kopnęła. W sumie
          chyba tylko 16LL więcej słuchałem.

          To jeszcze moja trzydziestka, na dziś dzień powiedzmy, z tego co słyszałem z
          '08. Bez żadnej większej filozofii, obowiązywało głównie kryterium "najczęściej
          słuchane + ostatnio najchętniej bym wrócił do".

          30. Have A Nice Life - Deathconsciousness
          29. Gnarls Barkley - The Odd Couple
          28. Daniel Lanois - Here Is What Is
          27. Lambchop - OH (Ohio)
          26. Wire - Object 47
          25. Oasis - Dig Out Your Soul
          24. Chriss Ekcman - The Last Side Of The Mountain
          23. Secret Machines - Secret Machines
          22. Bonnie "Prince" Billy - Lie Down In The Light
          21. No Age - Nouns
          20. Silver Jews - Lookout Mountain, Lookout See
          19. Destroyer - Trouble In Dreams
          18. Air France - No Way Down EP
          17. Dungen - 4
          16. Okkervil River - Tha Stand Ins.
          15. British Sea Power - Do You Like Rock Music?.
          14. Bon Iver - For Emma, Forever Ago
          13. Beach House - Devotion
          12. MGMT - Oracular Spectacular
          11. Deerhoof - Offend Maggie
          10. Beck - Modern Guilt
          09. Jim Noir - Jim Noir
          08. Fleet Foxes - Fleet Foxes + Sun Giant EP
          07. Julia Marcell - It Might Like You
          06. Afro Kolektyw - Połącz Kropki
          05. Dan Le Sac vs. Sroobius Pip - Angles
          04. Calexico - Carried To Dust
          03. Timesbold - Ill Sing Ill Sung + Slight Of Hand EP
          02. Goldfrapp - Seventh Tree
          01. Robert Forster - The Evangelist
    • pytajnick Re: Płyty 2008 30.01.09, 01:41
      Dorzucam Gas - Nah und Fern. Nie da rady inaczej.

      Ile ambientowi potrafi dać stopka!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka