Dodaj do ulubionych

26.07.2007.

02.03.10, 15:09
26.07.2007.dokonałam aborcji.moje życie sie skończyło.zaszłam w
ciąże z chłopakiem którego kochałam,byliśmy od roku razem.było jak w
bajce-miłość,miłość miłość.po roku okazało sie ze jestem w ciąży.gdy
sie o tym dowiedziałam byłam u przyjaciółki.byłam strasznie dumna
ale od razu wiedziałam ze usune.zakodowałam sobie -aborcja.ani razu
niedałam sobie szansy na myśli że urodze.czułam się swietnie w ciąży-
dużo siły i energi.pojechałam na zabieg w piątym tygodniu
ciąży.dostałam pieniądze od niego.wszystko pamiętam z tamtego
dnia.zapachy,słowa, ludzi.i pamiętam jak się czułam po zabiegu.jakby
mi ktoś serce wyrwał.myślałam ze mi przejdzie rano.do dziś
nieprzeszło.po paru dniach po aborcji wykrzyczałam matce co
zrobiłam.wyjechałam nad morze.myślałam ze uciekne od myśli o
dziecku.marzyłam o nim tęskniłam.bol jest straszny.rok temu wyszłam
za mąż.w listopadzie urodziłam dziecko.wcześniaka w 28t.c.przyczyną
wcześniejszego porodu była prawdopodobnie aborcja.stan synka był
ciężki.niemogłam go stracić bo bałam sie tych emocji co towarzyszyły
mi po stracie pierwszego dziecka.w szpitalu napatrzyłam się jak
ratują dzieci co ważą 500gram.ciekawe ile ważą dzieci które my
zabijamy.aborcja trwa 30 minut -ratowanie wcześniaka pare
miesięcy.smutne.jak jeżdziłam do szpitala mijałam miejsce gdzie
dokonałam aborcji.myślałam że odwiedzam jednego dnia dwójke swoich
dzieci.to było chore.dziś jest już dobrze.syn niezastąpił mi tamtego
dziecka.tamto dziecko nadal jest.szkoda że nie naświecie tylko w
mojej głowie.nadal przeżywam żąłobe bo niewiem gdzie sie tamta
duszyczka podziewa.niema grobu.znicze pale na grobie u babci.
Obserwuj wątek
    • incognito.x Re: 26.07.2007. 02.03.10, 15:20

      echsad( i Ty, i Julka z wątku niżej.... piszcie, dziewczyny, piszcie.
      Wygadanie się Wam pomoże, a może Wasze słowa pomogą się komuś
      opamiętać w porę... piszcie....
    • nowako-wa Re: 26.07.2007. 02.03.10, 19:38
      wirtualnie przytulam bo rozumiem co czujesz ...
      moja historia to też aborcje (4!) i dopiero po nawróceniu uznanie ich za zło...mi to zajęło sporo czasu...
      Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy jakie skutki daje aborcja- oprócz psychiki - co jest chyba najgorsze do "uleczenia" właśnie naruszenie zdrowia...ja też kiedy chciałam "naprawić" błędy przeszłości zdecydowałam się na dziecko- doszło do rozwarcia szyjki i porodu przedwczesnego w 24tc...maluszek przeżył 12 dni, a ważył 600g...dopiero ten ból uświadomił mi dosadnie czym były aborcje...
      Dziś jestem na końcówce ciąży i pomimo problemów z donoszeniem narazie jest dobrze- ufam że jednak będzie mi dane móc wychowywać tego małego człowieczka.
      Mi podzwignąc sie z dołka pomogła wiara- do dziś gdyby nie ona nie wiem jakby wyglądało moje życie...
      Wybaczyłam sobie i staram sie patrzyć łaskawie na błędy innych, w miarę możliwosci pomagać i ...wykorzystać dobrze każdą chwilę która mi jest dana.
      Z tego co piszesz syn żyje- czyli masz dla kogo codziennie się budzić ...a tamto dziecko? Możesz go kochać i akceptować wirtualnie,nikt z nas nie jest doskonały i nieomylny...skoro uznajesz jego duszę to jesteś jakos wierząca- wiara powinna Ci pomóc zaakceptować to co się stało...
      • fajnyptys80 Re: 26.07.2007. 03.03.10, 10:17
        nowako-wa.mi tez sie szyjka rozwierała(niewydolność szyjkowo
        ciesniowa).fajnie że jesteś w ciąży.ja jestem osobą wierzącą ale
        niespowiadałam się z aborcji.jeszcze niejestem gotowa.ale mysle że
        bog mi wybaczył bo wie jak bardzo cierpie i żałuje.wiesz co jest
        wspaniałe w macierzyństwie po aborcji?masz cierpliwość ,wszystko
        jest takie"wyczekane".wiem że zawsze będzie kogoś w naszym życiu
        brakować.dla kobiet które usuneły ciąże największą karą jest to że
        tych dzieci nigdy nieurodzą.i nieważne czy usuwa się w 5 t.c.czy w
        15t.c.zawsze to jest dziecko.
    • iktoto Re: 26.07.2007. 03.03.10, 12:10
      a ja pamiętam niewiele, pamiętam że miałam ogromnego sińca na ręku
      od wkłucia a potem totalna znieczulica na to co się stało. i lekarz
      był "wspaniały" bo mnie odwiózł do akademika, brr
      może ten przedwczesny poród synka był po to, abyś spojrzała na
      aborcję pod innym kątem, może miałaś jeszcze coś zrozumieć aby isć
      dalej pewniejszym krokiem?
      • fajnyptys80 Re: 26.07.2007. 03.03.10, 12:38
        najpierw myslałam ze poród przedwczesny to kara za aborcje.ze karą
        jest patrzeć na kilogramowe dziecko walczące o życie.ale psycholog
        mi powiedziała ze dziecko nigdy niejest karą.niby oczywiste i proste
        ale od tamtych słów inaczej funkcjonuje.ja na aborcje patrze pod
        takim samym kątem od momentu gdy to zrobiłam.kazdego dnia tak
        samo.jakbym stała w miejscu.synek daje mi duzo radości ale niemoge
        zapomnieć ze był ktoś jeszcze.ze miałby rodzeństwo.niemiałam prawa
        decydować o życiu.a co zrozumiałam po porodzie?to to ze lekarze
        niepoddają sie gdy walczą o te malutkie istotki i zobaczyłam jak
        pólkilogramowe dzieci radzą sobie i mająchęć żyć.to mnie przeraziło.
        • mamaanieli Re: 26.07.2007. 03.03.10, 17:23
          ale to co odkrylas, jest tez piekne. człowiek kocha żyć. byc moze
          potrzebne ci bylo takie traumatyczne doswiadczenie, zeby to pojac. nie
          wiem.
          bardzo ci wspolczuje, i dobrze zycze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka