Witam, jestem w trakcie dokonywania tego, wzięłam 2 razy arthrotec i nic to nie dało, nie było krwawienia, wzięłam je raczej dobrze...ale zrobiły sie dwie afty w ustach...pod językiem. Do lekarza mam iść jutro, kazał mi znowu to wziąć, potem mi oczysci macicę..Mam tylko problem, bo skoro za pierwszy razem nie miałam nic, tylko biegunke potworną, a ostatnio nie tknęło mnie nawet, a jak poszłam do ginekologa to powiedział mi, że jest pęcherzyk ale płaski i głęboko jest w macicy i raczej i tak nic by z tej ciąży nie było ( nie powiedziałam mu że juz próbowałam ). Zastanawiam sie, czy to ja to zrobiłam, czy ten cały misoprostol mógł to sprawić, skoro nie miałam ani skurczy ani krwanienia? Czy po prostu ta ciąża była z góy skazana na porażkę...mam nadzieję.
Ale ja w sumie nie o tym...mam chłopaka kochamy się bardzo, oboje studiujemy, ja mam problemy z plecami, torbiel w kanale kręgowym, nie wiem na ile by mi to przeszkodziło w donoszeniu ciazy, ale na pewno rodzice by sie o mnie odwrocili. To akurat nie problem...ja po prostu nie czuje się gotowa, mój chlopak tez, On rozumie jakie to straszne, powiedział, że gdybyśmy juz byli po studiach nawet kończyli je, gdybyśmy byli w innym punkcie zycia, to by mi nie pozwolił nigdy na to, powiedział, że nigdy mnie nie zostawi i zawsze będzie sie mną opiekował, wszedzie ze mną chodzi, dba o mnie...to dobry człowiek, ale w tym całym misz maszu strasznym nie wiem czy mam w to wierzyć.
