jul.emi
21.05.12, 13:41
... i czekam na wyznaczenie terminu. nie zmienię zdania, bo jestem pewna co chcę zrobić. piszę tu tylko chyba, żeby się wygadać. bo nikt nie wie o tej ciąży. wie tylko mój chłopak, który chce mi pomóc w każdej decyzji jaką podejmę. on z każdym dniem ma coraz większe wątpliwości i coraz więcej uczucia, żeby zatrzymać tę ciążę. śni mu się po nocach ta sama mała dziewczynka, którą pyta kim jest, a ona nic mu nie chce powiedzieć. mówi tylko, że ona go zna. on chciałby mieć córkę. tylko, że ja nie chcę. nie czuję tego, nie kocham. dla mnie to jest "to" a nie dziecko... nawet nie płód czy embrion... po prostu "to". przy nim tylko używam innych określeń, bo wiem jak boli go nazywanie dziecka "to". i tylko dlatego mi nie jest łatwo z myślą o tej decyzji, bo wiem, że on ma coraz więcej wątpliwości. on mówił mi, że absolutnie to nie jest dobry moment na dziecko w naszej sytuacji, ale z każdym dniem, coraz bardziej chce, żebym jednak to zostawiła. ja i tak usunę tę ciążę. a moje powody są czystko egoistyczne. myślę o sobie, o przyszłości, karierze, imprezach. wiem, że nie jestem w ogóle na dziecko gotowa. płaczę z rozpaczy, że muszę walczyć z objawami ciążowymi. właśnie miałam zacząć się odchudzać. a tu d**a. ciąża. a najgorsze jest to, że się zabezpieczaliśmy. tylko mnie hormony rozregulowały i mam problemy z tarczycą. odstawiłam antykoncepcje bo tak lekarz kazał... i nawet nie wiem kiedy popełniłam błąd. bo nawet nie wiem w którym tygodniu jestem... jutro betę odbieram. nie wiem nawet czego od was oczekuję po tej mojej wypowiedzi.