jaka.j.a
20.09.13, 21:29
aż sobie konto założyłam, żeby ponarzekać, żeby być chociaż tutaj sobą. a co. albo zacznę narzekać albo zwariuję z nadmiaru doznań, których uzbierało się przez 40 lat bez liku.
taaak, mam bogate życie, i duchowo, i w psychice, i w porfelu też nie jest łyso.
pokiełbaszone to moje życie.
a najgorszy jest ten korek, który zatyka emocje.
mam wspaniały początek za sobą, najpierw ojciec, który uparł się, że mama zdradziła Go w sanatorium i nie jestem Jego, więc już w brzuchu musiałam być jakaś, bo mnie nie akceptowano. po urodzeniu ojciec stwierdził, że jednak ja to ja. w sumie byłoby lepiej, gdyby było inaczej, ale...nie miałam nic do gadania.
kiedy miałam pół roku mama wyjechała na miesiąc do sanatorium, a położna zwątpiła na słowa babci i przestała przyjeżdżać, całe dnie leżałam sama w łóżeczku, no było rodzeństwo starsze, ale niekoniecznie byli ze mną, nie wiem.
mój ojciec w swoim zamroczeniu alkoholem wymyslił, że można mnie wykorzystać, można wykorzystać moje usta, bo przecież usta mogą ssać nie tylko butelką, obrzydliwość, można penetrować tu i tam, można mieć wytrysk na dziecka brzuch bo niby dlaczego nie???? kto to będzie pamiętał.
mama wiedziała, ale odrzuciła tę prawdę, udawała, bo ..... bo..... bo.....
mój starszy o 5 lat brat był świadomy tego co się dzieje, sam ma teraz problem z alkoholem, nie pamięta na zewnątrz, w środku męczy się, to duży ciężar.
kazirodztwo skończyło się kilka lat później, dostawałam za to słodycze, łał, do dziś mam z nimi problem, jelita piszczą.
siostra zawsze zazdrosna o mnie, bo najukochańsza córunia byłam, najmłodsza, tryskałam humorem, kawałami, zabawiałam, fajno
praca na roli to było coś naj naj naj. nikt nie miał czasu na rozmowy, wspólne posiłki, każdy w swoim kącie.
typowa porządna rodzina, jadąca w niedzielę wspólnie Syrenką 105 do kościoła, myślałam, że zapadnę się w tej syrence pod ziemię, ze wstydu. czegoś się wstydziłam, ale czego to nie pamiętam.
wszelakie doświadczenia posychałam gdize się dało, ale wszystko wychodzi, cała prawda zapisana jest w nas
żeby mi nie wykasowało, wysyłam
monika