Dodaj do ulubionych

"Kości księżyca"

21.09.04, 00:01
czy któraś z was czytała?
Dla mnie jest to książka która zmieniła moje myślenie o aborcji. I nie
zmienia tego fakt, że książka jest z gatunku typowego dla Carrola - realizm
magiczny. Ale nie o to chodzi.
Pozwolicie, że przepisze kilka fragmentów.
Tytułem wstępu - narratorka, imieniem Cullen, zaszła w ciążę z facetem z
którym niewiele ją łączyło.
Pisze o tym tak :

"(...)Kiedy okazało się że jestem w ciąży, przez trzy dni zżerały mnie nerwy,
zanim zdecydowałam sie poinformować go o tym. Powiedział mi, że jestem
kochana i cudowna, ale to nie jest miłość. I dodał, że ma przyjaciela, który
zna dobrego ginekologa. Odparłam, że sama się w tym rozejrzę i tak zrobiłam.
Byłam zbty młoda i pewna swojej świetlanej przyszłości, by myśleć o ty, że
tracę dziecko. Gdzieś, w zakamarkach mózgu, wiedziałam, że pragnę mieć dzieci
później, nie teraz. Nie z człowiekiem, który mnie nie kocha - nie z umysłem,
który wypełnił mi strach i gniew, i błyskające czerwone światełka.
Tym co najbardziej zapamiętałam z całego tego wydarzenia było uczucie
wielkiego spokoju, które ogarnęło mnie, gdy obudziłam się pewnego
sierpniowego dnia na szpitalnym łóżku, znowu bezdzietna. (...)
Wróciłam do swojego małego mieszkania i otworzyłam czasopismo. Pierwszą
rzeczą na jaką się natknęłam, było zdjęcie rodziny urządzającej sobie pikik
na zielonej łące. Sądzę, że nie odrywałam wzroku od tej fotografii przez
dziesięć minut. W tym szpitalu zostawiłam swoje dziecko. Nie chciałam go,
nawet z tą fotografią na moim obolałym łonie, ale to nie miało znaczenia.
Czułam się tak, jakby już nic nie zostało - nie było kogoś, kogo bym kochała,
nie było dziecka tej miłości, nic.
Nie oszalałam ani nie zdarzyło się nic równie dramatycznego, ale wpadłam w
depresję, głęboką i ciemną jak morze w nocy. W pracy byłam jeszcze bardziej
wydajna, a wieczorami, po powrocie do domu zaczęłam czytać książki z zakresu
wyższej matematyki i architektury. Chciałam zapełnić mój umysł obrazami
czystymi, wyraqźnymi i logicznymi - jak zdjęcia budynków (...)
Poszłam do psychoanalityka - kobiety, która oświadczyła, że jestem piękna,
inteligentna i miałam pełne prawo usunąć ciążę, ponieważ moje ciało należy do
mnie. Ale przez jej feministyczne gadanie tylko posmutniałam i czułam si.ę
mniej pewnie niż przedtem. Nie chciałam być niezależna. Chciałam kogoś kochać
i czuć się bezpiecznie w swoim życiu."

Następnie Cullen napisała list do swojego przyjaciela z czasów studiów, w
którym opisała swoją sytuację i co czuła w związku z tym.
Ciąg dalszy nastąpi.
Obserwuj wątek
    • tygrysia_suka Re: "Kości księżyca" 21.09.04, 12:32
      Reszko bardzo Ci dziękuję za ten tekst.
      Od czasu kiedy założyłam to forum, nauczyłam się żeglować po internecie i
      znajdować wiele cennych informacji.
      Od tego czasu dowiedziałam się takich rzeczy, że gdyby mi to ktoś o tym
      wcześniej powiedział to pomyślałabym ,że jest stuknięty.

      Jeśli dziewczyny znajdziecie jakieś informacje, które mogą poszerzyć świadomość…
      to proszę nie wahajcie się przed zamieszczaniem ich tutaj.

      Nie znam tej książki…czekam na dalszą jej część.
    • reszka2 Re: "Kości księżyca" - cz.II 21.09.04, 23:06
      Cieszę się Tygrysia, żes nawykła do zdumiewających zdarzeń, myśle że jest
      szanasa, że całość książki też Ci się spodoba.


      No to lecimy dalej.
      Cullen napisała list o swoich przeżyciach do Danny'ego, swojego przyjaciela z
      czasów studiów. Ów Danny był przez krótki czas żonaty, zaś jego żona Evelyn
      zginęła w wypadku samochodowym wkrótce po ślubie. Danny był zawodowym
      koszykarzem, wyjechal pracować do Europy. Na prośbę Cullen wrócił do Stanów. I
      odbyła się między nimi taka rozmowa.

      "(...)
      -Dobrze się czujesz, Cullen?
      -O wiele lepiej od czasu kiedy dostałam telegram z wiadomością, że
      przyjeżdżasz. A tak ogólnie? Tak, znacznie lepiej. Myślę czasem o dziecku, to
      naturalne.
      Złozył ręce na kolanach i pochylił się do przodu.
      -Wiem, że łatwo jest mówić, ale nie uważam, żebyś miała się martwić tym
      wszystkim, jesli tylko potrafisz z tym skończyć, Cul. Przerwałaś ciążę, bo
      musiałaś. Przypuszczam, że nie kochałaś tego mężczyzny. Czy może być lepszy
      powód?
      - Och, Danny, wiem. Przetrwaiłam to już wiele razy, ale tam, we mnie, była
      istota ludzka. I z tym nie mogę sobie poradzić. - łzy napłynęły mi do oczu.
      Najwyraźniej jeszcze nie było po wszystkim.
      Danny potrząsnął głową i spojrzał na mnie surowo.(...)
      - Mylisz się, Cullen. Nasiono to nie kwiat. Nie próbuję niczego ułatwiać. Ale
      jakie życie miałoby to dziecko? Co? Nawet gdybyś chciała je miec, nadeszłyby
      chwile, kiedy z niechęcią patrzyłabyś na biedactwo, żałując, że się nie
      zdecydowałaś. Spójrz na naszych rodziców i przypomnij sobie, ile razy chcieli
      łupnąć w nasze głowy, kiedy dorastaliśmy.(...)
      -Nie mówię Danny, że nie masz racji, ale życie nie jest takie proste.Gdyby to
      było takie proste i jasn, jak sądzisz... Gdyby to było takie logiczne, nie
      czułabym się tak źle jak teraz. Wiem o czym mówisz, i w pewien sposób masz
      rację. Ale tutaj logika i rozsądek się kończą. I wiesz, co się dalej dzieje?
      Ha! Twoje stare serce dodaje swoje trzy grosze i cała logika wylatuje przez
      okno.(...)
      Danny westchnął i skrzywił się.
      -Masz stuprocentową rację Cullen. Pamiętasz jak się zachowywałem po śmierci
      Evelyn? Za każdym razem, kiedy próbowałem sie uspokoić i wrócić do normalnego
      życia, moje serce mówiło suspicious>Odpieprz sie, stary, boli mnie<<".

      cdn.
    • hugo6528 Re: "Kości księżyca" 23.12.04, 20:49
      Czytałam kiedyś tę książkę. Bardzo mnie wtedy poruszyła. Chętnie znów przeczytam bo jestem ciekawa jekie wywoła we mnie emocje, gdy sama jestem mamą dwóch chłopców...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka