Dodaj do ulubionych

Jak można?

01.02.05, 13:34
Nie zamierzam nikogo krytykować za to co zrobił, ale dręczy mnie takie
pytanie: Jeżeli myśl o dziecku tak bardzo przeraża, to dlaczego się nie
zabezpieczacie lub w ogóle nie rezygnujecie ze współżycia? Jeżeli miałabym
usunąć ciążę, to raczej nie robiłabym nic co mogłoby do niej doprowadzić.
Opowieści, że usuneła, bo chlopak..., doprowadzają mnie do rozpaczy. jak
można być tak głupim, żeby dla jakiegoś bezwartościowego padalca zabijać
dziecko (nikt mi nie wmówi, że ktoś kto namawia i szantażuje dziewczynę/żonę,
aby usunęła, jest dobrym człowiekiem).


Dodam, że nie mam nic do kobiet, ktOre usuwają ciążę i nie robią potem za
ofiary losu i okoliczności. Podejmują decyzję wedle własnego sumienia i jest
im z tym dobrze - okay.

Ale wkurza mnie pisanie jakie to jesteście nieszczęśliwe - nawet małoletniej
dziewczyny rodzice nie są w stanie zmusić do zabiegu, chyba, że na drodze
daleko posuniętej przemocy.

Nie mam też na myśli aborcji z powodu , gdy okazuje się, że płod jest
uszkodzony (wiem, że to nieodpowiednie słowo, ale nic innego nie przychodzi
mi do głowy). To zupełnie inna sprawa i taka matka ma prawo czuć się
nieszczęśliwa po trzykroć.

Przypadek, gdy kobieta wie, że nie powinna zachodzić, a jednak to robi,
zaliczam do głupoty. Jednak antykoncepcja istnieje i przy prawidłowym
stosowaniu nie zawodzi - nawet zabronione przez Kościół pigułki są lepsze od
aborcji. Zresztą jak ktoś usuwa to zdanie Koścoła ma raczej w nosie.

Dlatego szczerze mówiąc nie mam najlepszego zdania o tych, które usuwają a
potem mają pretensje do całego świata (np kraju w którym usunęły).
Obserwuj wątek
    • jol5.po Re: Jak można? 01.02.05, 14:01
      tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono - czy jakoś tak leci to przysłowie
    • reniatoja Re: Jak można? 01.02.05, 15:57
      E-Stella ma niestety calkowita racje. Wielokrotnie w zyciu obawialam sie
      niechcianej ciazy. Ale nigdy nie zaszlam w taka, bo po rpsotu zawsze gdy nie
      chcialam zajsc w ciaze stosowalam antykoncepcje. naprawde nigdy nie zdarzylo mi
      sie o niej zapomniec, czy ja zlekcewazyc. Przez 14 lat ani raz nie pozwolilam
      sobie na seks bez zabezpieczenia, poza czasem, kiedy chcialam zajsc w ciaze i w
      czasie tejze. Moja panika byla zawsze na wyrost - na zasadzie, a moze wlasnie
      to ja jestem tym jednym na 10000 przypadkow, ktoremu antykoncepcja nie
      zadziala? Zadzialala. Zawsze. Nie mozna wpasc, gdy sie zrobi coklwiek, zeby tak
      sie nie stalo.

      Ciazy przestalam dawno temu sie bac. dzis chcialabym zajsc w ciaze, bylaby to
      dla mnie radosc. Ale dzis tez wiem na pewno, ze gdy da sie z siebie minimum,
      naprawde minimum zapobiegliwosci, to nigdy nie wpadnie sie w niechciana ciaze.
      Nie zadbac o to, zeby nie zajsc w ciaze - nie rozumiem tego. Nie rozumiem.
      Zwlaszcza, ze potem jakos wystarcza Wam zaradnosci, by znalezc lekarza,
      pieniadze, czas, rozsadek, sily, by isc i usunac. Czyli jak sie chce to sie da.
      Ale dlaczego nie pomyslec wczesniej, a nie pozniej?

      O tym, ze ktos zmusil kogos do aborcji nie chce dyskutowac, nie wiem jak to
      jest, bo nigdy nie bylam w sytuacji, zeby ktokolwiek mnie do czegos takiego
      namawial, nie mam pojecia, czy poddalabym sie w koncu namowom i zrobila to
      wbrew sobie. Raz bylam gotowa to zrobic, gdyby okazalo sie, ze zaszlam, ale to
      bylaby moja i tylko moja decyzja, nikt nawet o tym by nie wiedzial.
      Mialam 15 lat gdy zaczelam wspolzyc. Z duzo starszym od siebie wtedy mezczyzna,
      dzis zreszta moim mezem. Ale nigdy nie polegalam na mezu w sprawach
      antykoncepcji - to sprawa, ktora tak bardzo dotyczy mnie, ze nie wiem jak mozna
      tu ryzykowac, liczyc na lut szczescia, czy to, ze partner "zdazy" w pore sie
      wycofac. W ciaze zaszlismy wtedy, kiedy oboje tego pragnelismy. I w ogole
      uwazam, ze trudniej jest zajsc w ciaze niz w nia nie zajsc; zeby zajsc to
      trzeba naprawde sie postarac, czasem latami; zeby nie zajsc wystarczy kupic
      gumki lub tabletki i nie byloby tych wszystkich dramatow.
      • verdana Re: Jak można? 01.02.05, 16:26
        Ja jestem osobą wykształconą, obytą i antykoncepcję stosuję od zawsze. Nigdy
        nie zdarzyło mi się współżyć bez zabezpieczenia (no, chyba że chciałam zajść w
        ciążę).
        Moja "wpadka" ma 10 lat.
        • reniatoja Re: Jak można? 01.02.05, 16:49
          verdana napisała:

          > Ja jestem osobą wykształconą, obytą i antykoncepcję stosuję od zawsze. Nigdy
          > nie zdarzyło mi się współżyć bez zabezpieczenia (no, chyba że chciałam zajść
          w
          > ciążę).
          > Moja "wpadka" ma 10 lat.


          Wierze Ci i rozumiem. I to jest cos, co podobno sie zdarza - wlasnie Ty bylas
          tym wyjatkiem z tysiecy, u ktorych antykoncepcja zawiodla, ok, informacja, ze
          moze tak sie stac jest podana na kazdym opakowaniu gum czy tabletek. Natomiast
          znakomita wiekszosc wpadek to jednak wyniki nieodpowiedzialnosci w temacie
          antykoncepcji (czy moze zaprzeczysz?) i to jest niezrozumiale. Tym bardziej,
          jesli pozniej osoba, ktorej nie chcialo sie zadbac o gumke za pare groszy
          (niektore wstydza sie kupic w aptece, bo to obciach) pozniej znajduje wszystkie
          sily, checi i aktywnosc potrzebne do zorganizowania skrobanki. Czyli ta
          biernosc jest tylko z pozoru - jak trzeba to potrafia zrobic cos bez porownania
          trudniejszego niz zabezpieczenie sie przed ciaza.
    • mareszka5 Re: Jak można? 01.02.05, 16:43
      e_stella napisała:

      > Nie zamierzam nikogo krytykować za to co zrobił,

      Czy to na pewno nie będzie krytyka...?


      ale dręczy mnie takie
      > pytanie: Jeżeli myśl o dziecku tak bardzo przeraża, to dlaczego się nie
      > zabezpieczacie lub w ogóle nie rezygnujecie ze współżycia?

      Rezygnacja ze współżycia, nie zawsze przynosi dobre skutki. Żadne
      zabezpieczenie nie daje 100% pewności...

      Jeżeli miałabym
      > usunąć ciążę, to raczej nie robiłabym nic co mogłoby do niej doprowadzić.
      > Opowieści, że usuneła, bo chlopak..., doprowadzają mnie do rozpaczy. jak
      > można być tak głupim, żeby dla jakiegoś bezwartościowego padalca zabijać
      > dziecko (nikt mi nie wmówi, że ktoś kto namawia i szantażuje dziewczynę/żonę,
      > aby usunęła, jest dobrym człowiekiem).
      >
      >
      > Dodam, że nie mam nic do kobiet, ktOre usuwają ciążę i nie robią potem za
      > ofiary losu i okoliczności.

      A to ciekawe podejście...

      Podejmują decyzję wedle własnego sumienia i jest
      > im z tym dobrze - okay.
      >
      > Ale wkurza mnie pisanie jakie to jesteście nieszczęśliwe - nawet małoletniej
      > dziewczyny rodzice nie są w stanie zmusić do zabiegu, chyba, że na drodze
      > daleko posuniętej przemocy.

      Nie masz pojęcia, do czego czasem można zmusić człowieka i jakimi metodami...
      >
      > Nie mam też na myśli aborcji z powodu , gdy okazuje się, że płod jest
      > uszkodzony (wiem, że to nieodpowiednie słowo, ale nic innego nie przychodzi
      > mi do głowy). To zupełnie inna sprawa i taka matka ma prawo czuć się
      > nieszczęśliwa po trzykroć.

      A jaka to inna sprawa, skoro także w tym przypadku nie pozwalamy zyć naszemu
      dziecku?

      > Przypadek, gdy kobieta wie, że nie powinna zachodzić, a jednak to robi,
      > zaliczam do głupoty. Jednak antykoncepcja istnieje i przy prawidłowym
      > stosowaniu nie zawodzi - nawet zabronione przez Kościół pigułki są lepsze od
      > aborcji. Zresztą jak ktoś usuwa to zdanie Koścoła ma raczej w nosie.
      >
      > Dlatego szczerze mówiąc nie mam najlepszego zdania o tych, które usuwają a
      > potem mają pretensje do całego świata (np kraju w którym usunęły).

      Ja nie mam najlepszego zdania o kimś, kto wchodzi na forum, gdzie kobiety
      żałują swojej decyzji, i cierpią, nie mogąc cofnąć czasu i odmawia im prawa do
      żalu i wyrzutów sumienia...To mi trochę przypomina kopanie leżącego...
    • malpolid A jednak można. 02.02.05, 13:14
      A jednak można.
      Jak byłam nastolatką to też przeżywałam różne historie. Zsunięta guma i ogromny
      strach przed tym co będzie jeśli??? W strachu i bez oparcia rodziców można
      zrobić wszystko aby szybko i aby nie wyszło na jaw. A wtedy Postinoru nie było
      tylko natychmiastowa płukanka z dodatkiem octu. W ciążę nie zaszłam.
      Po tym wydarzeniu zaczęłam poważniej podchodzić do spraw seksu.
      Teraz sama mam dzieci, antykoncepcji nie stosujemy, od 8 lat opieramy się na
      metodzie objawowo-termicznej. Żadne z naszych dzieci nie pojawiło się z powodu
      tzw. wpadki. Nie ma u nas lęku przed ciążą, bo świadomie wybieramy czas na
      współżycie.
      Moim zdaniem największy wpływ na decyzję kobiety ma strach i brak poczucia
      bezpieczeństwa, brak oparcia w najbliższych.
      Oczywiście zgadzam się , ze nie wolno beztrosko podchodzić do spraw seksu i
      traktować tego jak rosyjskiej ruletki . Kobiety powinny mieć wiekszą świadomość
      na temat swojej płodności.
    • olivie Re: Jak można? 04.02.05, 04:27
      U mnie zawiodły środki. Albo może po prostu nie były zbyt skuteczne. Rezygnacja
      ze współżycia nie wchodzi w grę, jak się jest z kimś naprawdę blisko
      (przynajmniej u mnie tak jest), dlatego to wykluczyliśmy od razu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka