smutna44
25.02.05, 08:52
Ja też, chociaż rzadziej się udzielam...Ale nigdy wcześniej nie rozmawiałam z
kobietami po aborcji, jak ja. Myślałam, że może tylko ja tak to przeżywam. W
klinice aborcyjnej w Stanach widziałam co prawda w oczach kobiet jakiś pusty
wzrok, teraz wiem,że to nie pustka...
Na tym forum wyrzuciłam to z siebie po raz pierwszy w życiu. Nawet na
spowiedzi nie byłam tak szczera.
Może to dziwne, ale wiele razy mówię mojemu Maciusiowi, że go kocham i proszę
o przebaczenie.Proszę Matkę Bożą, aby przytuliła Go do siebie...Wierzę, że
tak jest...
Kochane dziewczyny, jeszcze raz proszę, nie potępiajcie się ! Sprawiedliwość
boska będzie zapewne zupełnie inna,ńiż wam się wydaje. Pamiętacie przypowieść
o synu matrnotrawnym?
Piszę dużo o rzeczach religijnych, ale to dlatego kochane, że tam niechcący
odnalazłam balsam dla mej skołatanej duszy i wyjaśnienie wielu dręczących
mnie spraw. To wiara postawiła mnie na nogi i sprawiła, że dla otaczających
mnie ludzi jestem osobą radosną i nie mającą problemów. O naiwności !
Chcę przeżyć moje życie dobrze i radośnie. Chcę aby moje dzieci widziały mamę
i tatę cieszących się życiem kierujących się optymizmem. I to nam się udaje i
tego Wam kochane życzę... Pamiętajcie, że zadręczanie sie do niczego nie
prowadzi !!!!!
Z pozdrowieniami