Dodaj do ulubionych

do tusia911

04.06.07, 10:56
Długo zastanawiałam się, co ci napisać.
Męczy mnie twoja historia. Piszesz tu, piszesz na stracie dziecka, umieściłaś
światełko pamięci dla Kubusia... no właśnie. Przecież jesteś matką 3-ga
dzieci. Opisujesz swoją rozpacz po stracie trzeciego synka, a ciągle
zapominasz o drugim. Tak jakby go nie było. Odniosłam zresztą wrażenie, ze
zaczęłaś żałować dokonanej aborcji tylko dlatego, że teraz
straciłaś "chciane" dziecko. Szczerze mówiąc drażni mnie to. W sygnaturce tez
umieszczasz tylko dwoje dzieci.
I jeszcze jedna uwaga -na tym forum ostatnio kilka osób zwróciło ci już na to
uwagę, ale jak ktoś z forum "strata dziecka" odkryje twoją "tajemnicę", że
masz za sobą aborcję, to może być dużo gorzej.
Obserwuj wątek
    • tusia911 nati1011 04.06.07, 13:29
      Żałować zaczęłam dopiero gdy straciłam syneczka. Tylko dlatego, że przyszło mi
      do głowy, że gdybym nie zrobiła tego wcześniej to miałabym żywe dziecko.

      To co napisałam na początku o kochanku to tak aby wszystko było jasne, tzn kto
      jest kim. Mój były mąż jest marynarzem, wiecznie go nie było. To, że poznałam
      kogoś to był czysty przypadek, bo naprawde starałam się utrzymać małżeństwo.
      Nie układało nam się już dość długo. Mąż też miał inna kobietę. Ja zaszłam w
      ciążę w czasie brania tabletek anty. Znaliśmy się z kochankiem raptem miesiąc i
      nie wiedziałam o nim w zasadzie zbyt dużo. Nie wiedziałam czy mnie nie zostawi
      itd. Właśnie starciłam pracę a tu jeszcze starszy syn na utrzymaniu. Miałam
      mieszane uczucia i do końca nie chciałam tego zrobić. Mój były mąż mocno
      namawiał mnie do tego i chyba uwierzyłam w jego argumenty. Niech nikt nie
      myśli, że się tłumaczę, piszę tylko prawde.

      Aha i czuję się matką 2 dzieci i to już chyba wszystko.
      • nati1011 tusia911 04.06.07, 16:01
        żal mi ciebie

        nie wiem po co przyszłaś na to forum. Porównuję twoje wypowiedzi z innymi i
        odbieram je jako puste i na pokaz. Zachowujesz się jak rozkapryszone dziecko,
        któremu popsułą się zabawka. Raz nie chcesz mieć dziecka, raz chcesz. Z mężem
        się nie układało, to na pocieszenie znalazłaś sobie kochanka. ciekawe jak długo
        teraz wytrzymasz.
        Na oko masz już w okolicach trzydziestki - pora wydorośleć i ponosić
        odpowiedzialność za swoje czyny.
        • reniatoja Re: tusia911 04.06.07, 20:42
          A ja, chociaż tez tego nie rozumiem (raz stawiasz, Tusiu wirtualna świeczkę
          fasolce, a raz piszesz, ze czujesz się mammą tylko dwójki dzieci) to wole nie
          oceniać ludzkich uczuć. PEwnych rzeczy my, osoby, które tego nie przezyły, nie
          zrozumiemy nigdy. Np ja nie mogę zrozumiec postawy pewnej znanej mi z forum
          kobiety, która ma czworo zyjacych dzieci, natomiast czworo, czy nawet pięcioro
          straciła , dwoje w połowie ciaży, a dwojelub troje zmarło juz po narodzeniu
          się, po kilku miesiącach od urodzenia. I ta kobieta rozpaczała po stracie
          ostatniego z tych dzieci. Pisała na forum setki posów poświęcone tylko temu
          jedynemu, ostatniemu dziecku, które zmarło. jej serce pekało z miłosci i bólu
          spowodowanego chorobą i śmiercią tego jednego synka. Tamtych troje, czy czworo
          (możliwe, ze coś mieszam z iloscią tych dzieci) które straciła traktowala w
          swoich postach całkowicie marginalnie, czasem cos o nich wspomniała, zaś te,
          które żyły i którym tak prawdę mówiac, wg mnie, była najbardziej potrzebna, to
          odnosiło się wrażenie, że są jej kompletnie obojętne, jakby nie istniały. Dla
          niej istniał tylko ten jeden najmłodszy synek. Nie rozumiałam tej kobiety ani
          wtedy, ani dzisiaj tego nie rozumiem, dlaczego tak bardzo ubolewała i kochała
          tylko to jedno dziecko, ale trudno - moze ja źle odbierałam jej słowa, a może
          tak faktycznie było, że każde dziecko kocha się inaczej, jedno wiecej, inne
          mniej, nie wiem. Czasem zastanawiam sie, czy faktycznie kocham jednakowo moje
          dzieci, których jest przecież tylko dwoje, a nie np czworo, czy siedmioro. I
          cóż - czasem mam watpliwości, sama nie jestem pewna, czy równo obdarzam moje
          dzieci miłością. Nie oceniajmy czyichś uczuć.

          A to forum - jest dla ludzi, którzy żałują dokonanej aborcji - Tusia
          najwyraźniej żałuje. Wiec to forum jest dla niej. Motywacja tego zalu to chyba
          akurat nie jest najistotniejsza kwestia, jakaś przepustka do akcesu. bardziej
          niezrozumiała jest dla mnie obecnosc na tym forum np. osoby, która żałuje zgoła
          czegoś innego - tego, że nie dokonała aborcji - to właśnie ona jest tu chyba
          przez pomyłkę, jeśli już.
          • nati1011 Re: tusia911 04.06.07, 21:48
            wg mnie tusia nie żałuje dokonanej aborcji, tylko żałuje, ze w jej wyniku - jak
            sądzi - straciła potem chciane dziecko. Żałuje nie samego czynu, tylko jego
            konsekwencji. To zasadnicza różnica. Tak jakby nadal nie rozumiała czym jest
            aborcja i jakie rodzi konsekwencje. Być może, gdyby nie późniejsze komplikacje
            broniłaby dziś prawa kobiet do "wolnego wyboru".

            Nie zamierzam oceniać niczyich uczuć. Napisałam raczej, jak ja to odbieram. I
            być może się mylę. Wiem jedno - żeby uporać się z problemem dokonanej aborcji
            trzeba stanąć z nim w całej prawdzie, bez głaskania po głowie i fałszywego
            współczucia.
            • kizdam47 Re: tusia911 05.06.07, 09:33
              Ja żałowałam od samego początku, własciwie przed aborcją. Wiedziałam, ze to
              jest złe wyjście. Pomimo,iż "życzliwi" przekonywali mnie o słuszności podjętej
              decyzji, ja nie umiem nawet udawać, że nic się nie stało. Stało się bardzo
              wiele.
              Pisałam kiedyś, że zazdroszcze tym, które nie żałują, jest im to obojętne lub -
              jak twierdzą - rozwiązało ich problemy i czują ulgę.

              Czas płynie, wszystko by się ułożyło, miałąbym dzisiaj już 2-letnie dziecko.
              Zamiast tego mam półtoraroczne, które z mężem kochamy bezgranicznie. Oczywiście
              kochamy wszystkich synków jednakowo mocną miłością. Wtedy zabrakło mi odwagi.
              Oby nie brakowało jej większości kobiet.
    • nati1011 Re: do tusia911 05.06.07, 10:16
      To wątek Tusi na stracie:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=57101403&v=2&s=0
      Jest tam dużo niepokojących słów:

      • Schodzę na dno !!!
      tusia911 01.04.07, 18:47 + odpowiedz


      Jest coraz gorzej!!! Ciągle ryczę i coraz częściej myślę o śmierci!!! Mam
      obsesję na punkcie małych dzieci - najchetniej bym wszystkie pozabijała.
      Nienawidzę siebie i całego świata! Co ja mam robić!

      • mama.mimi
      tusia911 07.05.07, 13:48 + odpowiedz


      Wiesz chyba straciłam wiarę w Boga albo nigdy tak naprawdę w niego nie
      wierzyłam. Boję się mieć dziecko, bo boję się, że Kubuś będzie cierpiał, że to
      nie jego przytulam, nie nim się zajmuje itd. Boję się tak naprawdę wszystkiego.
      Boję się dalej żyć, być normalna, cieszyć się czymkolwiek. Jestem nadwrażliwa
      na wszystko. Ciągle ryczę. Kompletnie sobie nie radzę. Wszyscy mają już dość
      mojego płaczu, tak jakby nie chcieli więcej słyszeć o Kubusiu. Coraz częściej
      myślę o śmierci. Nie mam siły żyć. To mnie za bardzo boli. Tak bardzo chce
      umrzeć.

      www.republikadzieci.org/swiatelka/jakubek.htm
      ,
    • nati1011 Re: do Marty 05.06.07, 10:39
      Marto,

      doczytałam właśnie że masz 24 lata. Po twojej histori myślałam, że z 10 więcej.
      Jak na tak młody wiek, to juz nieźle pokomplikowałaś sobie życie. Nieudane
      małżeństwo, aborcja, śmierć dziecka... starczyłoby i dla 40-latki.
      Rozumiem twój ból po stracie dziecka, ale nie pomoże obwinianie całego świata.
      Tylko ty sama możesz sobie pomóc. I musisz uporać się z dwoma problemami.
      Stratą dziecka i dokonana aborcją. Bo oba te problemy się łącza ze sobą - ale
      nie tak jak myślisz. Prawdopodobnie obwiniasz siebie za śmierć Kubusia. ALe to
      nieprawda. Nie jesteś winna jego śmierci. A śmierć synka nie jest karą za
      dokonaną aborcję. Trudno będzie ci jakoś pomóc wirtualnie. Tu lepsza by była
      rozmowa. Może poszukasz jakiejś grupy wsparcia dla kobiet po aborcji? Tam
      znajdziesz pomoc w powrocie do normalnego życia. Masz przecież jeszcze
      najstarszego synka, który cię bardzo potrzebuje.
    • madzia1708 do tusia911 05.06.07, 13:48

      • madzia1708 kliknęłam za szybko 05.06.07, 14:02
        ale to dobrze, bo bym napisala za dużo
        • szklanka_wody Re: kliknęłam za szybko 08.06.07, 14:40
          Biedna dziewczyna i tyle...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka