fra_mauro
10.08.07, 15:28
znow pozostaje mi podziekowac goraco za rozgrzewajace slowa otuchy i
chec pomocy. Pomyslalam jednak,ze zapewne jest wiele dziewczyn w
duzo gorszym polozeniu materialnym niz ja, dlatego tez jesli tylko
naprawde poczuje,ze bede jej potrzebowac- mysle oczywiscie o
wsparciu "rzeczowym", poprosze.
Czy to nie paradoks ze wlasnie na tym forum, a nie np. na "ciazy i
porodzie" wypowiadam sie dzis ? Jak wczesniej juz pisalam ciaza w
dalszym ciagu nie przysparza mi pozytywnych mysli i wrazen, choc
naprawde staram sie jak moge ale to ogromnie zlozona kwestia.
Musze mocno pracowac nad poprawieniem relacji z mezem i jego
kondycji psychicznej, gdyz cala ta sytuacja naprawde go zmienila.
Naprzemian wybucha albo zamyka sie w sobie, ma rozne bardziej lub
mniej ukryte pretensje, co jednak ciekawe mnie przypisuje wiekszosc
powodow tych nastrojow. Oczywiscie nikt tu nie jest swiety ale
strasznie sie staram nie miec zadnych zlych humorow.
Wrecz "programowo" nastawilam sie, aby dawac mu minimum pretekstow
do konfrontacji.
Czuje sie jakas taka pozostawiona sama sobie.
Jakze trudno jednak wspierac inna osobe gdy samej sie potrzebuje
pomocy...
Rozpoczal sie 16 tydzien. Mowia ze to najlepszy czas w ciazy. Ale
chyba nie dla mnie. Brak mi sil , dopiero teraz zaczela meczyc mnie
nadmierna sennosc i ogolne nicniechcenie.
Dwa tygodnie temu przeprowadzilismy sie. Do wiekszego, a jakze,
lokum. I to jest na pewno pozytyw, i z tego sie nalezy cieszyc.
Obiecuje Wam , postaram sie... Na razie zyje na kartonach i mam
organiczny "sprzataniowstret". Ktos powinien przyjsc i dac mi
porzadnego klapa w d... na rozped, na ochote do zycia. Ale show must
go on... Pozdrawiam Was i sciskam mocno. f_m