maybe1982
26.06.08, 10:38
Moja historia jest troszke inna...mam męża,dziecko,finansowo nie
jest najgorzej-chociaz ja nie pracuję,mąż chce miec kolejne dziecko..
w czym więc problem?
Powiem krótko tak-mam 26 lat,od 3 lat siedze w domu,w przeszłosci
przerwalam studia i wyjechalam,w miedzyczasie poznalam meza i
urodzilam dziecko.Chciałam teraz wrócić do szkoly,isc do
pracy,zacząc coś robic...powoli wariuję w domu..Nie chcę znowu
zakopać się w pieluszkach itd.
Moze to egoistyczne co pisze,jak myśle-ale czy ja cały czas żyję dla
kogoś...nie żyję już dla siebie,czuję sie
niedowartościowana,zamknięta.
Chcialabym zmienic moje zycie.
Mam straszny dylemat-uwierzcie mi-od zawsze byłam przeciwna aborcji-
uwazałam,że człowiek powinien brać na siebie odpowiedzialnośc
własnych czynów mimo wszystko..mąż bardzo nie chce bym
usuwała,jednak zostawia mi decyzje ( bardzo stara sie mnie
przekonać,)
Nie wiem co robić-mam już tabletki,jestem w 5 tygodniu i szarpią mną
sprzeczne uczucia.Przepłakałam wczoraj pół nocy czytając wasze
forum.Boję sie ze jesli to zrobię nigdy już moja psychika nie
dojdzie do siebie.Z drugiej strony-czy znowu muszę rezygnować ze
swojego życia..