Dodaj do ulubionych

Ja również muszę podjąc decyzję..

26.06.08, 10:38
Moja historia jest troszke inna...mam męża,dziecko,finansowo nie
jest najgorzej-chociaz ja nie pracuję,mąż chce miec kolejne dziecko..
w czym więc problem?
Powiem krótko tak-mam 26 lat,od 3 lat siedze w domu,w przeszłosci
przerwalam studia i wyjechalam,w miedzyczasie poznalam meza i
urodzilam dziecko.Chciałam teraz wrócić do szkoly,isc do
pracy,zacząc coś robic...powoli wariuję w domu..Nie chcę znowu
zakopać się w pieluszkach itd.
Moze to egoistyczne co pisze,jak myśle-ale czy ja cały czas żyję dla
kogoś...nie żyję już dla siebie,czuję sie
niedowartościowana,zamknięta.
Chcialabym zmienic moje zycie.
Mam straszny dylemat-uwierzcie mi-od zawsze byłam przeciwna aborcji-
uwazałam,że człowiek powinien brać na siebie odpowiedzialnośc
własnych czynów mimo wszystko..mąż bardzo nie chce bym
usuwała,jednak zostawia mi decyzje ( bardzo stara sie mnie
przekonać,)
Nie wiem co robić-mam już tabletki,jestem w 5 tygodniu i szarpią mną
sprzeczne uczucia.Przepłakałam wczoraj pół nocy czytając wasze
forum.Boję sie ze jesli to zrobię nigdy już moja psychika nie
dojdzie do siebie.Z drugiej strony-czy znowu muszę rezygnować ze
swojego życia..
Obserwuj wątek
    • iktoto Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 11:07
      jeśli od dawna jestes przeciwna aborcji to niech tak zostanie. skoro
      teraz płaczesz, jest Ci źle to jak będziesz się czuła PO???? Masz
      nadzieję że inaczej?? Nie wierzę.
      Rozumiem Twoje obawy, że nie zyjesz dla siebie, czujesz się
      osaczona, wiem o czym piszesz, jednak już jestes w ciąży, stało się,
      dziecko jest na tym świecie.
      Szkołe mogłabyś skończyc za kilka lat. Z drugiej strony możesz
      urodzic dziecko i oddać je potrzebującym, którzy nie mogą się
      doczekać na nie.
      26 lat to dobry wiek na drugie dziecko.

      pozdrawiam
      monika
      • mamaanieli Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 11:12
        dziewczyno, proszę cię. posluchaj siebie: nie chcę zabić, ale musże,
        bo mam dośc siedzenia w domusmile) hormony ci wariują, jak to na
        początkubig_grin nie rób głupoty najgorszej w życiu!
        powiem tak: studia konczyłam z dwójka dzieci na konciesmile) super
        robotę dostałam mając... trójkę. a teraz mam 4, niedługo wracam do
        pracy i chcę podjąć studia podyplomowe. wszystko można, jak się
        chce. też "wariując w domu" w to nie wierzyłamsmile)) pisz, postaram
        się pomóc i wesprzeć, bo cię rozumiem. pozdrawiam serdecznie.
        ps wyrzuć te cholerne tabletki!!! do kibla z nimi!!!
        ps.2. poczytaj sobie jak działają te super tableteczki.
    • vocativa Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 11:29
      Maybe1982 aborcja na pewno nie rozwiąże Twoich problemów tylko zrobi Ci straszną krzywdę!Wyobrażam sobie że musisz mieć już dość siedzenia w domu,ale może teraz przy drugim dziecku udałoby się to zorganizować jakoś inaczej?Na przykład kilku miesięczne dziecko może już pójść do żłobka albo może udałoby się znaleźć jakąś fajną opiekunkę,która zajęłaby się całą dwójką kiedy Ty będziesz w pracy albo w szkole?smilePozdrawiam Cię bardzo bardzo serdecznie i życzę powodzeniasmile
    • malpolid Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 11:33
      Maybe. Rozumiem co to znaczy urlop wychowawczy. Jest to ciężka praca 24h/dobę.
      Ja w czasie takiego urlopu, mimo, że było ciężko i bałam się czy sobie poradzę
      zdecydowałam się z mężem na drugie dziecko.Teraz z perspektywy czasu żałuję, że
      nie zdecydowaliśmy się od razu jeszcze na trzecie. Najtrudniej mi było na
      początku ciąży, kiedy bałam się jak to będzie, czy sobie dam radę (nie mieliśmy
      nigdy pomocy ze strony rodziny), jaki będzie poród, czy dziecko będzie zdrowe.
      Myślałam o tym jak będę zimą schodziła na dwór z dwuletnim dzieckiem i
      niemowlakiem po krętych schodach. Potem jak syn się urodził bardzo wspierał mnie
      mąż. Rzeczywistość jednak okazała się łagodna dla mnie i okazało się że przedtem
      zbyt wiele rzeczy wyolbrzymiałam. Pewnie tak było przez hormony. Nasze dzieci są
      teraz parą kochających się szkrabów i nie wyobrażam sobie żeby było
      inaczej.Piszesz o tym, że ciągle żyjesz dla kogoś. Miłość to jest właśnie
      dawanie siebie drugiemu człowiekowi. Jak sobie wyobrażasz matkę, która nie
      poświęca swojego czasu, swoich umiejętności swoim dzieciom? To oczywiście odnosi
      się do każdego z nas: ojca, męża, żony itd.
      Rozumiem, że jest Ci ciężko, ale porozmawiaj z mężem, myślę, że on Ciebie
      wesprze. I pomyśl też o Waszym pierwszym dziecku, czy chcesz mu ukraść rodzeństwo?
      Nie rób nic pod wpływem emocji strachu. Czytałaś historie kobiet z tego forum.
      Wyciągnij wnioski. Natura nie wybacza nigdy. Daj szansę Wam i temu dzieciątku.
      26 lat to wspaniały czas na kolejne dziecko smile Wszystkiego Dobrego!
      • mamaanieli Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 12:52
        i jeszcze jedno: niskiej samooceny nie poprawisz aborcją.
        przeciwnie.

        takie coś znalazłam ad hoc. a z tego co wiem podobnych inicjatyw w
        całej Polsce sporo. do tego istnieje system telepracy, i wiele
        innych. powodzenia.


        Trudności życiowe Cię przerastają?
        Nie umiesz odnaleźć się na rynku pracy?
        Czujesz się bezradna i osamotniona?
        Nie wiesz, jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem?
        Jeśli:
        - masz 25-55 lat;
        - mieszkasz w powiecie pruszkowskim, otwockim, piaseczyńskim albo w
        Warszawie
        - jesteś bezrobotna, szukasz pracy, Twoja praca nie daje Ci
        satysfakcji lub
        wystarczających dochodów;
        - doświadczasz przemocy psychicznej lub fizycznej, żyjesz w trudnym
        związku
        lub z osobą uzależnioną;
        - samotnie wychowujesz dziecko, Twoje dziecko jest niepełnosprawne
        lub
        przewlekle chore.
        Uwierz w siebie - zacznij Od NowA.
        Od NowA to BEZPŁATNY program pomocy kobietom w trudnej sytuacji
        życiowej,
        dzięki któremu:
        - otrzymasz wsparcie osobistej konsultantki-tutorki;
        - skorzystasz z porad psychologicznych i prawnych;
        - poznasz swoje mocne strony i dowiesz się, jak wykorzystać je na
        rynku pracy;
        - nauczysz się skutecznie szukać pracy i rozmawiać z pracodawcą;
        - dowiesz się, jak założyć firmę lub organizacje pozarządową;
        - opanujesz sztukę asertywności i samoobrony WenDo
        - spotkasz inne kobiety z problemami podobnymi do Twoich.

        Jeśli jesteś zainteresowana udziałem w Programie – zadzwoń pod numer
        <b> 022 626 05 00 </b>. Nasz numer jest czynny od poniedziałku do
        piątku w
        godz. 10.00 – 16.00. Jeśli nie uda Ci się zadzwonić w tych
        godzinach – nagraj
        wiadomość. Na pewno oddzwonimy.
        Większość działań Programu „Od Nowa” Równe szanse na rynku pracy dla
        kobiet w
        trudnej sytuacji życiowej. Model koalicyjny realizowana jest w
        siedzibie
        Stowarzyszenia OPTA – ul. Marszałkowska 85 lok. 34.
    • nati1011 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 13:41
      A opowiem ci odwrotną historię - ja uciekąłam od pracy w 2 ciażę.
      Zdecydowałam się na dziecko by wrócić na studia. To była wręcz
      jedyna szansa - wcześniej miałam 1 dziecko i pracę, która całkowicie
      mnie pochłąniała. Miałam wszystko, peiniądze, pozycję, samochód,
      kasę... tylko nie byłam mamą. Dziecko chowała niania na przemian z
      babcią. Podjęliśmy decyzję, zę 2 wychowam sama. W ciaży zaczęłam
      naukę, licencję zawodowa robiłam w 8 miesiącu ciaży, w parę miesięcy
      po porodzie poszłam na dzienne studia uzupełniające - trudne, na
      politechnice. Karmiąc czy usypiając malucha zamiast babskich
      czasopism czytałam podręcznik kostrukcji maszyn. Mały rysował
      pierwsze ludki a ja robiłam projekty na wytrzymałośc belek.
      Zdecydowałam się otworzyć działaność, by móc pracować w domu i
      poświęcać na pracę tylkio parę godzin tygodniowo.

      Uwierz, wszystko można, jak człowiek chce. Nie bój się. Dasz radę.
      Za parę tygoni szok i huśtawka hormonów minie i poczujesz się
      lepiej.

      Wybierając aborcję- zamykasz sobie wszystkie drogi. A jak nie
      wybaczysz sobie tego nigdy? Czy maż ci wybaczy? Czy będzie mógł cie
      jeszcze kochać? Potrafisz to wszystko zaryzykować?
      • woliwa1 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 14:02
        ja myślałam 5 miesecycy temu tak samo jak ty moja coreczka wtedy skonczyła poł
        roku a tu znowu ciąza zawsze byłam przeciwna aborcji ale nie wiem co się stało
        bylam w takim szoku ze nie wróce do pracy ze znowu bede w ciazy i jak ja sobie
        dam rade z 2 tak małych dzieci przemawialo wtedy za aborcja tak wiele błahych
        argumentów minęło 5 miesiecy od zabiegu i wszystko bym dała zeby to maleństwo
        zyło moglabym siedziec juz do końca zycia w domu dosłownie wszystko bym oddała
        zeby cofnąć czas więc proszę cie zastanów sie dobrze do mnie wtedy też rzaden
        argument by nie przemówił teraz wiem że bylabym szczęsliwsza miajac to maleństwo
        pomimo wszystkich wyrzeczeń pozdrawiam i mam nadzieje ze jednak tego nie zrobisz
        • iktoto Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 16:47
          a jak Twój mąż zareaguje na Ciebie po aborcji??? Zaakceptuje Twoją
          decyzję, ale to jest rownież Jego dziecko, zabijasz nie tylk oswoje
          dziecko, On też ma do Niego prawo.
          Nie wierzę, że aborcja przejdzie bez echa w Waszym związku.
          Jestem pewna, że mój mąż nie wybaczyłby mi takiej decyzji, nie
          wierzę w udane związki po aborcji, żal pozostaje, tym bardziej że
          Twój mąż chce tego dziecka, nie zapiera się tak jak większość
          facetów kobiet stojących przed decyzją. Podzieli to Was i co wtedy z
          Waszą rodziną.
          Jeśli jest Ci ciężko, to zmień coś w swoim zyciu, swoje wnętrze
          poukładaj, aborcja zniszczy Twoje i tak niskie poczucie wartości sad((
          • maybe1982 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 18:14
            dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi...
            jesteście naprawde dobrymi kobietami.
            Macie racje-napewno lepiej nie bedzie mi ,,po,,-dlatego tak
            strasznie się wacham..o ile w zeszłym tyg.byłam na 100% że usunę-tak
            dziś już nie jestem tego taka pewna.
            Przede wszystkim własnie boję sie siebie samej ,,po,,.Wczoraj
            rozmawiałam z moim mężem i mówiłam że nie chcę zbzikować do konca w
            domu,być nieznośna i zła jak osa na niego momentami (tak sie
            niestety dzieje ze mną na dłuższą metę)-ale własnie wydaje mi się ze
            bedzie jeszcze gorzej ze mną po aborcji...jestem za wrażliwa na to
            wszystko.Tak samo nie wiem jak to właśnie bedzie z nami..nasz
            związek zawsze był ciężki i trzeba było w niego włożyc naprawde
            dużo,cała ta sytuacja napewno jakoś by się odbiła na Nas-bo nie
            wierzę że przejdzie bez echa...
            Mój mąż bardzo mnie przekonuje do tego bym urodziła -nie zmusza-nie
            rozkazuje..tylko negocjuje.
            Dlatego boję sie że jesli mimo wszystko dokonam aborcji-on gdzies
            tam w środku straci szacunek do mnie i zawsze bedzie już miał do
            mnie ukryty żal.W koncu ja tam na jego miejscu bym miała.
            On boi się także ,że po tym nigdy nie mogłabym miec dzieci.

            Tak naprawde w tym wszytkim-myślę o tym drastycznym rozwiązaniu
            dlatego że jak już wspomniałam mam 26 lat-musze zaczynać życie od
            nowa..zacząc studia,skonczyc je,kształcić się,znależc
            prace.Wszystkie szkoły,które chciałąbym zrobić są w miarę daleko od
            domu-jak dam rade dojezdzac do nich w ciąży-i chodzic na zajęcia
            mając niemowlaczka w domu (myślę o studiach zaocznych i co najmniej
            200 km od domu)
            Maż powiedział ze bedzie mnie woził,dzieckiem się zajmował-da mi na
            kursy-bym mogła w ciąży kształcić sie z wybranego przeze mnie
            kierunku.Ale on czasami rzuca słowa na wiatr,nie dotrzymuje ich..nie
            chce sie złościć pózniej,za to ze nie jest znowu jak obiecał-a ja
            znowu na lodzie (po raz enty)
            Do tego tak naprawde mam powiedzmy ciąże zagrożona-powinnam
            leżeć,łykać tabletki i się oszczędzać-co jeśli tak miało by być całą
            ciąże-nawet nie dałabym rady wykorzystac tych miesięcy na cokolwiek.
            A boje się bo przebimbałam trochę życia na prace,pózniej na
            wychowywanie dziecka i teraz się boję-bo czas mi leci-a ja chcę ze
            sobą cokolwiek zrobić.Boję się ze będzie za pózno-a ja skoncze jako
            zezłoszczona matka-polka przy garach.
            Z góry przepraszam jeśli kogokolwiek uraża mój sposób myślenia-
            wkońcu nie zostawił mnie facet,nie mam 14 lat i mam za co życ.Może
            faktycznie jestem ,,tylko,, głupia bo chcę zabić swoje dziecko.Ale
            ja już kużwa nie wyrabiam.
            • mamaanieli Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 18:45
              głupia nie jestes! jesteś zmęczona,niepewna siebie, masz dość
              dotychczasowego życia. ale nie aborcja będzie twoim wybawieniem i
              lekiem na problemy. wręcz przeciwnie: kolejne dziecko jest dla wielu
              kobiet bodźcem do zmian, do inwestycji w siebie, do WYSIŁKU.
              wyrzuć cholerne piguły, daj sobie czas.
              rozmawiaj z mężem: czego od niego oczekujesz.konkretnie, zrób plan
              działania. nie teraz, na wariata. masz czas. masz DOPIERO 26
              lat!!!!!!
              czas na wychowanie dzieci to nie czas stracony. bądź z nami w
              kontakcie, razem coś wymyślimy.
              na razie masz taki bilans:
              jesteś młoda,masz życie przed sobą. masz kochającą się rodzinę i
              dobrego męza (mimo wadwink), masz wspaniałe dziecko,które będzie mieć
              brata lub siostrę (już ją/jego ma!). swoją drogą kiedy będzie moment
              na kolejne dziecko?? jak pierwsze będzie miało 10 lat? i znów
              będziesz wchodzić w pieluchy???
              jesteś inteligentna, wrażliwa i AMBITNA. więc dasz radę zrobić
              wszystko, co zaplanujesz.
            • nati1011 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 19:56
              ja wróciłam na studia mając 32 lata. Naprawdę masz jeszcze dużo
              czasu przed sobą. NIe daj sie oszukać, ze wszystko musisz mieć
              teraz, już...

              Taka sytuacja ma też dobre strony - tylko musisz je dostrzec. Masz
              dzieci w małych odstępach - odchowasz je trochę i zajmiesz sie
              karierą. Nie wiem jakie studia planujesz, ale wiele mozna robić też
              eksternistycznie - a nawet częsciowo przez internet. Zagrożenie
              ciaży tez nie jest przeważnie dużym problemem. Ja co trochę
              lądowałam w szpitalu - a mimo to uczyłam się. Była to dla mnie
              motywacja - tak bym chyba zwariowała. Cieszyłam się, że mogę sie
              czymś zając a nie tylko gapić w sufit w szpitalu.

              Prawda jest taka: jeżeli beziesz szukać pretekstu do aborcji to
              zawsze znajdziesz - nawet nie jeden. Tylko że potem będziesz
              wiedzieć - że to był tylko pretekst. I nie będziesz mogła zrozumieć,
              dlaczego z tak błahego powodu zabiąś swoje dziecko.

              Nie zrozum mnie źle - te twoje wszystkie argumenty są ważne i
              logiczne - ale na etapie planowania kolejnej ciąży. Ty natomiast
              nosisz już maleństwo pod sercem. Stało sie. Może sądzisz, ze to nie
              najlepszy moment, ale już nie da się go odłożyć. Nie możesz swojemu
              dziecku powiedzieć, że skończył ci się limit cierpliwości czy sił.
              Ono i tak pojawi się na świecie za 8 miesięcy. A ty do tego czasu
              zapomnisz, jaka byłas na poczatku przerażona.
              • maybe1982 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 20:03
                Jesteście naprawdę kobiety cudowne...nawet nie wiecie jak mi Wasze
                słowa pomagają...Cały czas analizuję i myślę,myślę....W weekend
                zobacze się z mężem-porozmawiamy wtedy sobie-myślę że wtedy też
                wszytko się okaże.dziekuję jeszcze raz za ciepłe słowa-cokolwiek
                postanowie.Oby była to dobra decyzja.Dla nas wszystkich.
                • mamaanieli Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 21:06
                  i jeszcze jedno, Maybe... pomyśl. co byś powiedziała, na taką
                  historię:
                  "jestem bardzo gruba. nienawidzę mojej tuszy. jestem gruba i zaszłam
                  w ciążę. i usunę, żeby nie być jeszcze grubszą. bo ciąża to mnie
                  jeszcze pogrubi".
                  Nie ciąża "pogrubia" tylko sposób odżywiania, styl życia,
                  predyspozycje genetyczne itp. Można urodzić i przejść na dietęwink)
                  Twoja dieta to dobry trening osobowości, szkoła, nowi ludzie wokół
                  Ciebie. I na pewno "schudniesz"wink)) Pozdrawiam ciepło
                  I Wyrzuć w koncu te prochy!!!
                • malpolid Polecam książkę 27.06.08, 10:55
                  Polecam Wam książkę Jill Savage "Mama najlepszy zawód na świecie"
                  www.empik.com/mama-najlepszy-zawod-na-swiecie-ksiazka,2783281,p
                  Wiele rzeczy rozjaśniło mi się po jej przeczytaniu.
            • iktoto Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 21:28
              masz dziecko więc masz świadomość co chcesz zrobić!!
              Uwierz mi na słowo, bo wiem co mówie, jeśli kobieta ma niskie
              poczucie wartości i zabije dziecko, to jej poczucie wartości pada na
              dobre. Nie szkołą się liczy poczucie wartości, nie kursami
              skończonymi.
              Jesteś nieznośna, zła? może musisz pogrzebać w swoim wnętrzu i coś
              naprawić, kogoś pokochac, coś zaakceptować, komuś wybaczyć wtedy ta
              złość gdzieś się ulotni? Może masz coś do uregulowania, bo niska
              samoocena nie bierze się znikąd!! Masz jakąś koncepcję na to??
              Czemu jesteś zła na męża? Co w nim takiego widzisz że się wściekasz?
              Warto dojść do sedna problemu, aborcja jest tylko ucieczką, ucieczki
              nie popłacają.
              Nie dziwię się Twojemu mężowi, że Cie przekonuje, to również Jego
              dziecko i On też będzie miał żal do siebie że nie stanął na
              wysokości zadania. Trudno tu jednoznacznie cokolwiek stwierdzić.

              Wiesz, dziewczyny stające przed taką decyzją też mówią o studiach,
              wakacjach, odpoczynku, wyjazdach, planach na przyszłość, pracy,
              karierze, ale co to takiego kariera?? Większe pieniądze???
              Stanowisko dyrektorskie? Jeśli popracujesz nad soba to szkoła aż tak
              nie będzie Ci potrzebna, żeby poczuć się lepszą, ważniejszą. Teraz
              czujesz się jak szara myszka siedząca przy garach, takie siedzenie
              to chyba najtrudniejszy kawałek chleba, to ciężka robota, parę lat i
              będziesz miała z górki. Ja mam 7 latka w domu i "szkolę" Go że ma
              pomagać, wyręczać.
              Przecież naukę możesz odłozyć na rok, dwa, skoro czujesz się podczas
              ciąży aż tak źle (witaj w klubie sad ) to daj sobie spokój z nauką na
              czas ciąży. Nauka nie zając....
              Wiesz, kiedy urodziłam synka 7 lat temu też tak się czułam,
              osaczona, ciąża przeleżana na lekach, nigdzie nie mogłam się ruszyć,
              kompletna dziura, zero czegokolwiek, męża tyle co kot napłakał i ja
              sama z moim poczuciem winy, niską samooceną, okropieństwo. Padłam w
              końcu na całej linii fizycznie i psychicznie, zaczęłam ruszać powoli
              dzięki naturalnym terapiom, bo interniści stukali sie w czoło
              patrząc na niby zdrową obolałą kobietę. Niby było dobrze, zaszłam
              ponownie w ciążę i urodziłam w 6 miesiącu ciąży, dziecko zmarło,
              więc padłam znowu i dopiero wtedy otworzyły mi się oczy, że to
              dziecinstwo do bani wychodzi na zewnątrz, że to aborcja niby
              zapomniana, niepoukładana. Teraz siedze w domu i właściwie mam
              gdzieś co inni mówią, co myślą, ja ide swoim torem, umiem powiedzieć
              nie, nie skończyłam kursów, szkół od tego cZasu a poczucie wartości
              wzrosło, bo zaakceptowałam wiele sytuacji z mojego życia, z
              dziecinstwa, co tak bardzo ciążyło. I właśnie dlatego uważam, że
              skończenie szkoły i podniesienie samooceny to nie tędy droga.
              Poczucie wartości siedzi nie w dyplomach a w naszych głowach.
              Może jeśli nad tym popracujesz to i Wasze relacje w małżeństwie
              zmienią się. Np patrzysz na męża, czujesz się gorsza więc się
              wściekasz na Niego, ale jak jest naprawde to nie wiem zupełnie, to
              tylko tak na marginesie.

              pozdrawiam i trzymam kciuki
              monika
            • ankups Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 30.06.08, 21:49
              Witaj!
              Mam na imię Anna, spodziewam się mojego pierwszego, choć czwartego
              już dziecka. Straciłam juz troje, mam nadzieję uratować i wymodlić
              to Maleństwo. Nie dokonałam aborcji, ale przyznaję - pierwsze
              dziecko było dla mnie szokiem - koniec pierwszego roku studiów
              dziennych, praca 7 dni w tygodniu, dopiero kiełkujący związek (dziś
              to mój ukochany mąż)... myślałam, ze wszytsko się skończyło, że to
              straszne... kilka dni targał mną strach. Poroniłam. Wtedy
              zrozumiałam, że nigdy nie ma dobrego czasu na dziecko, ale i nigdy
              nie jest on nieodpowiedni, a dziecko nadaje wszytskiemu sens... po
              poronieu straciłam cel, siły, chęci...
              Piszesz, że ciąża jest zagrożona i poraża się perspektywa bezruchu -
              leże od poczatku tej ciąży, nie mogę sama wychodzić z domu i jeśli
              już, to tylko na chwilę, pod czyjąś opieką, męczę się już po 15 min,
              góra pół godzinie, ponad miesiąc byłam przykuta do łóżka
              szpitalnego, biorę silne leki i wiesz - myślałam, ze to mnie zabije,
              że zwariuję - nieprawda. Ten czas przyniósł wartościowe zmiany -
              wreszcie miałam czas na książkę,samodokształcanie, pisanie, dobre
              kino, pogłębienie relacji z mężem i zmianę życia. Na lepsze. Nie
              pracuję już, choć kochałam moją pracę, ale nie czuję żalu. Ta praca
              była jak ... właściwie zamiast męża. Dom - wymuskany, ale po co?
              nauczyłam się wolności - nie muszę już biegać za ideałem.
              Maybe - moja siostra urodziła kilka miesięcy temu trzecie dziecko -
              w grudniu broni doktoratu. Ty też możesz wiele osiągnąć, ale co
              najwazniejsze - może i Ty się odnajdziesz dzięki dziecku? tego z
              całego serca Ci życzę.
    • wzr1 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 26.06.08, 22:37
      > czuję sie niedowartościowana,zamknięta.

      Nie dowartościowana przez kogo męża, dziecko czy przez media?

      > Chcialabym zmienic moje zycie.
      Napewno zmienisz swoje życie, ale zły wybór to zmiana na gorsze

      > Z drugiej strony-czy znowu muszę rezygnować ze
      > swojego życia..
      Nie, ale możesz połączyć wychowanie 2 dzieci i z pracą i z nauka
      (jeżeli są osoby które torobią to znaczy że można tak zrobić)


      • micra41 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 27.06.08, 08:22
        maybe1982 -pomyśl jaką jesteś szczęściarą,że możesz miec dzieci.Prowadzisz normalny tryb życia pomyśl o tych kobietach,które muszą leżec całą ciążę plackiem.One gotowe są na wszystko by ujrzec twarzyczkę maleństwa.Czasami musimy wyrzec się czegoś dla dobra sprawy.Teraz czujesz dyskomfort psychiczny ale gdy odchowasz dzieci przyjdzie czas na samorealizowanie się.Proszę nie popełniaj błędu bo może on się odbic na całym Twoim życiu.Zdążysz jeszcze popracowac i poszalec a teraz ciesz się macierzyństwem.Masz męża,który chce tego dziecka więc poddaj się chwili.Pozdrawiam i życzę podjęcia mądrej decyzji
    • ela696 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 27.06.08, 09:05
      Nie rezygnujesz ze swojego życia dając życie dziecku. Jestem pewna, że sobie
      dasz radę. Przygotuj sie tylko psychicznie i nastaw na to że przez jakiś czas
      będziesz zaabsorbowana maleństwem. A czy warto? Spójrz na swoje starsze dziecko
      i odpowiedz sobie. Poza tym czas szybko leci, wychowałaś jedno to i drugie dasz
      radę.
      A na Twoim miejscu poszukałabym jakiejś niani albo zaangażowałabym babcie do
      pomocy. To jasne, że musisz mieć czas dla siebie.
      Powodzenia.
      • mamaanieli Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 27.06.08, 09:26
        dokładnie!!! znajdź jakąś miłą, starszą panią chociaż na 3 - 4
        godziny w tygodniu. i wtedy - siuuup z domu. gdziekolwiek. to taki
        wentyl bezpieczeństwa. taka pani wcale nie kosztuje majątku, a warto
        zainwestować w zdrowie psychicznewink))
    • martusia-86 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 27.06.08, 21:41
      kochana masz piękny wiek na drugie dzieckosmile
      ja też siedzę od trzech lat w domu z moimi córeczkami. mam 3 letnie bliźniaczki
      i roczną córunie tyle że ja mam 22 lata. Nie zaczęłam nawet studiów, ale wiem że
      to nie jest najważniejsze. Czas kiedy nasze serduszka są małe bardzo szybko mija
      i trzeba się nim cieszyć, na resztę zawsze jest czas. Nasze życie to nasze
      dzieci. Kocham dzieci i chcę mieć jeszcze jedno za parę lat. ty też nie rezygnuj
      z piękna macierzyństwa. Piękne jest to jak rodzeństwo potrafi się kochać.
      Pozdrawiamsmile
    • bma567 Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 28.06.08, 19:25
      czesc.
      Nie wiem co napisac,zebys zrozumiala,ze aborcja to nie wyjscie z
      sytuacji. Wiem to teraz, niestety sama mam za soba aborcje i uwierz
      mi caly czas prubuje sie pozbierac teraz jest juz lepiej ale na
      poczatku caly czas plakalam, jeszcze dluga droga przede mna zeby
      uwierzyc ze jeszcze moge normalnie zyc. Prosze Cie przemysl to
      dobrze, ja podjelam decyzje pochopnie nie chcialam myslec i to byl
      zly wybor. jesli chcesz porozmawiac pisz do mnie bma5@op.pl
      Pozdrawiam
      • maybe1982 Dziękuję... 29.06.08, 19:14
        dziekuje Wszystkim za dobre,ciepłe słowa,zrozumienie i nie rzucanie
        przysłowiowymi kamieniami...
        Urodzę to dziecko-a co będzie to będzie..Postaram się pogodzić
        wszystko jakoś ze sobą-i nie mam wyjścia-musi mi się
        udać.Rozmawiałam z mężem-nie mam prawa zrobić mu tego o czym
        myślałam.Wierzę że bedzie mnie wspierał i mam nadzieję ze się nie
        zawiodę.Dać rade z dwójką muszę dać-moja mama miała 4 i żyjesmile
        Postaram się wykorzystać teraz ten czas-przed przyjściem dziecka na
        świat na jakieś kształcenie się w kierunku wizażu (moim marzeniem
        byc wizażystką)
        Przemyślałam głęboko sprawę -i wiecie co?Ja nie mam serca,jestem za
        wrażliwa....Zniszczyło by mnie to psychicznie.Niech zostanie jak
        jest.Postaram się zacząć cieszyć tą całą sytuacją w jakiej postawił
        mnie los (z Naszą pomocą)

        Dziękuję jeszcze raz-jesteście nieocenione-to piękne-że człowiek w
        dobie internetu nie jest zostawiony tak 100% sam-sobie-że gdzieś na
        drugim końcu lini telefonicznej-jest ktoś kto poświęci ci 3 minutki
        by napisać kilka słów otuchy w kiepskich dla Ciebie chwilach.
        Dzieki mojemu meżowi i WAM moje dziecko będzie żyło.Mozecie być z
        siebie dumne-pomagacie ratować życie.
        • annamaria720325 Re: Dziękuję... 29.06.08, 19:46
          Mój dzidzius ma prawie pol roku,a gdyby tak sie zdarzylo,ze
          mielibysmy teraz drugie w drodze-dla mojego partnera to,ktore
          mamy,jest juz czwarte-postapilabym tak jak Ty....
          Pozostaje mi tylko pogratulowac...powodzenia i duzo zdrowia!!!
          Sciskam mocno!!!!!
        • martusia-86 Re: Dziękuję... 29.06.08, 20:09
          Droga maybe1982. Gratuluję ci podjętej decyzji. Cieszę się bardzo że jednak
          urodzisz dzidziusia. Gdybyś chciała to możesz do mnie napisać na gg to mój numer
          3872537, bo wiem jak to jest siedzieć w domu i jak brakuje tego żeby z kimś
          pogadać. Ściskam, pa pa
          • mamaanieli Re: Dziękuję... 29.06.08, 21:24
            kamien z sercasmile)) popłakałam się z radości. przychodz na forum, mów
            co u ciebie. Wizaż to super sprawa. Z dwójką dzieci sobie na pewno
            poradzisz. i uważaj na siebie i dziecko - wspominałaś że ciąża może
            być zagrożona. pozdrawiam bardzo ciepło. A.
            • woliwa1 Re: Dziękuję... 30.06.08, 08:56
              gratuluje tak bardzo się cieszę ze Twoje maleństwo bedzie żyło napewno nie
              bedziesz tago żałowała a pomalutku wszystko się ułorzy i bedzie dobrze powodzenia
              • iktoto Re: Dziękuję... 30.06.08, 13:16
                ale się cieszę. Nawet jeśli będzie Ci trudno to i tak będzie Ci o
                niebo lepiej niz gdybyś zabiła to dziecko smile)))
                Wiem co to przeleżana ciąża, siedzenie w domu, więc do mnie pisz,
                mnie dużo jest w domu, więc mogę skrobnąć do Ciebie gg 9676723

                trzymam kciuki
                Monika
        • nati1011 Re: Dziękuję... 30.06.08, 16:33
          Ja też się bardzo cieszę. Dasz radę. Jesteś silna. Jak każda
          kobieta. wink

          Pamietaj tez, ze jest nas tu wiele. Jak będziesz czegokolwiek
          potrzebować daj znać. Albo na forum, albo na priva. Pozdrawiam was
          serdecznie. I jeżeli możesz to odezwij się czasem. smile)
        • sensitivee Re: Dziękuję... 01.07.08, 11:48
          Nie doczytaam do końca...

          Cieszę się, że podjęłaś taką decyzję-zobaczysz jaka będziesz
          szczęśliwawink)
          Powodzenia wink)
        • ankups Re: Dziękuję... 01.07.08, 15:14
          Gratuluję decyzji! bardzo, bardzo się Wami cieszę! big_grin
    • marek.k72 nie ma Pani żadnego prawa podejmować tu decyzji 30.06.08, 16:09
      tak jak nie mam prawa decydować czy mogę zabić na przykład posłąnkę
      Senyszyn czy innego Urbana
      • mamaanieli Re: nie ma Pani żadnego prawa podejmować tu decyz 30.06.08, 16:34
        uuuuuuuuuaaaaaaa
        mundre, głenbukie złowa
        • marek.k72 widzę poważne problemy z jęz. polskim i współczuję 30.06.08, 16:45
          bo jeśli to miał być celowe to serdecznie życzę więcej kultury
          osobistej.
          • mamaanieli Re: widzę poważne problemy z jęz. polskim i współ 30.06.08, 16:49
            et vice versa
            • iktoto Re: widzę poważne problemy z jęz. polskim i współ 01.07.08, 10:43
              ja też mam wysoką kulturę osobistą :]]]]
              cieszę się że autroka wątku weszła tutaj i podjęła słuszną
              decyzję smile)))))))))))
              pozdrawiam kulturalnych
    • sensitivee Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 01.07.08, 11:45
      Masz już jedno dziecko, więc wiesz jakie to szczęście i
      radość...Pomyśl, że mogłoby nie być tego dziecka, które masz-gdybyś
      tak postąpiła w 1 ciąży..gdybyś je usunęła..

      Nie możesz myśleć, że dziecko pokrzyżuje Ci plany- dzięki niemu
      będziesz miała motywację to nauki, do pracy-będziesz się uczyła,
      pracowała dla tego dziecka. Nie pozbawiaj je szansy na życie...

      Kilka miesięcy temu też miałam taki dylemat-żeby usunąc. Moja
      sytuacja była i jest inna niż Twoja, ale także chodziło o studia..
      Obecnie mam córke( ma już prawie miesiąc) i idę normalnie na studia.
      Dziecko nie jest przeszkodą, choć tak myślałam na początku, kiedy
      dowiedziałam się, że jestem w ciąży..
      Teraz patrzę na wszystko inaczej..Masz już jedno dziecko, więc
      wiesz ,że daje ono dużo radości- nie podejmuj pochopnych decyzji
      których będziesz potem całe życie żałować..
      Pozdrawiam
    • salommea Re: Ja również muszę podjąc decyzję.. 02.07.08, 15:12
      dziewczyno, w ogóle nie rozumiem tego co piszesz! chcesz usunąć
      dziecko, bo się nudzisz domu, bo nie żyjesz dla siebie? to nie jest
      problem dziecka, ale Twój i męża, Waszej organizacji czasu i działań.
      powiem w ten sposób:
      urodziłam dziecko na 3 roku studiów, bez problemu je skończyłam (w
      trybie dziennym) dodatkowo pracując na cały etat. Mąż też pracuje.
      Babcie i ciocie nam nie pomagały, a mimo tego poradziliśmy sobie.
      Dobrze napisałaś, to jest czysty egoizm w najgorszej postaci a
      dodatkowo nieumiejętność zorganizowania sobie życia.
      • mamaanieli "dziewczyna" już podjęła mądrą decyzję... 02.07.08, 15:21
        smile)
        • maybe1982 DO PANA MARKA ,,JAKIEGOŚTAM.,, 02.07.08, 15:44
          Dla Pana informacji nie wystawiłam swojego dziecka na internetową
          licytację-zabić czy ocalić-tylko byłam w bardzoooo złej kondycji
          psychicznej i potrzebowałam się wygadać,usłyszeć dobre
          słowo,zrozumieć pewne rzeczy...oprócz męża-nigdy nikomu z
          otaczających mnie osób nie mogłabym się zwierzyć z ,,takich,, myśli.
          Jeśli Pan tego nie potrafi zrozumieć-Pana problem-nigdy nie bedzie
          Pan bowiem matką w takiej sytuacji jak ja czy milion innych.
          Kobiety z tego forum pomogły mi podjąc decyzje-mam nadzieję ze
          najlepszą.Za to jestem im wszystkim bardzo wdzięczna-ze jest takie
          miejsce w necie gdzie kogokolwiek-cokolwiek obchodzi..
          ...bo cieżko jest starać się pomóc-łatwo napisać jakies głupie
          zdania mające się nijak do rzeczywistości..
          Zyczę więcej zrozumienia dla ,,takich,, spraw-a jeśli nie proszę się
          przenieśc na forum -niewiem-motoryzacyjnego,robótek ręcznych czy
          jakiś tam.
          Pozdrawiam.

          • maybe1982 Do Dobrych Duszek. 02.07.08, 15:52
            Kobiety-jeszcze raz-fajnie ze jesteście-oby Was nigdy nie zabrakło
            jak znajdzie się ktoś w ,,sytuacji niecierpiącej zwłoki,,.Super,że
            potraficie zrozumieć..nie oceniacie.

            Ja mam już mniej-więcej ułożony plan-co będę robiła-mam nadzieję że
            się uda.O ciąży powiedziałąm już bliskiej mi osobie-siostrze-
            ucieszyła się i też nie widzi problemu w tym bym dała radę.(Więc
            może tylko ja widziałam w tym problem?).Powoli chyba trzeba zacząć
            się chwalić ..wink
            Jak na razie czuję sie dobrze-choć mam chuśtawki nastrojów,chce mi
            się spać i jeśćsmileCzyli zaczyna się-pózniej już bedzie jeszcze
            ciekawiej.

            Bedę Was odwiedzać i czytać-obiecuję.Może też się kiedyś na coś
            przydamsmile
            • iktoto Re: Do Dobrych Duszek. 02.07.08, 22:43
              nie mdli Cie jeszcze?

              Będzie pewnie trudno z dwójką dzieci, a jakże, ale uwierz mi, będzie
              o wiele łatwiej niż gdybyś dokonała aborcji, podejdź do ciąży od tej
              strony.
              życzę powodzenia i pisz tutaj jak się czujesz, chętnie wysłucham co
              u Ciebie, takie nieliczne świadectwa są bardzo krzepiące smile)

              pozdrawiam
              monika
            • nati1011 Re: Do Dobrych Duszek. 03.07.08, 15:52
              najtrudniej jest z pierwszym dzieckiem, z drugim to już o połowę
              lepiej a od trzeciego to już samo leci smile))

              Odwiedzaj, wpadaj, pisz.... Pytaj jak bedziesz miała jakieś smutki.
              I nie przejmuj się gadaniem. Jakiś dupek zdarzy sie na każdym
              forum. wink

              A poczatek ciąży to zawsze przerażenie w oczach. Nie ty pierwsza nie
              ostatnia. Nawet jak ktoś się stara o dziecko i nie może doczekać, to
              jak w końcu zaciąży to i tak przechodzi momenty strachu czy wręcz
              paniki. No wiesz, niby chciałam, ale teraz to już nei ma
              odwrotu smile)) Kazda z nas przez to przechodzi. Pozdrawiam gorąco - a
              może dziś lepiej lodowato? wink
              • mamaanieli do Maybe 03.07.08, 16:37
                wiesz co, a może byś se fundnęła - tak dla wszelkiej psychicznej
                pewności - jakieś spotkanie z mądrym psychologiem?? wiesz, ustawiłby
                Cię, dał kilka dobrych rad, pokazał jak radzić sobie ze stresem. no
                i popracowałabyś nad własną oceną. bo według mnie jest za niskasmile o
                wiele za niskasmile)) czasem dwa, trzy spotkania i jesteś ustawiona na
                wiele lat. dobry psycholog działa cudasmile a ja mogę służyć radą jak
                być mamą i nie zwariowaćwink))
                ps. na "kulturalnych" tutaj lejemywink)) włażą, wyżywają się i po
                pewnym czasie znikają. to się tyczy tak oszołomów prolajf, jak i
                proczojswink)) a Ty jak najbardziej jesteś tu potrzebna. bo wiele
                dziewczyn potrzebuje WSPARCIA. i to WSPARCIE, a nie AGRESJA ratuje
                ich dzieci. pozdrawiam serdecznie.
              • maybe1982 Re: Do Dobrych Duszek. 08.07.08, 22:03
                Kochane.
                Nie zostało mi nic innego jak zacząć akceptować siebie jako kobietę
                ktora nosi dziecko,przejśc z tym do porządku dziennego.
                To już 8 tydzień bodajże a ja już chyba przywykłam.Wiecie co Wam
                powiem,te myśli które mną szarpały jeszcze 2 tyg.temu są już bardzo
                odległe i nierealne.wyrzuciłam to z pamięci.O ile łatwo jest
                wyrzucić złe myśli-pewnie o wiele ciężej (o ile to mozliwe)-wyrzucić
                z pamięci złe czyny.
                Teraz juz zaczynam mówić ludziom że jestem w ciąży-jestem senna,chce
                mi się jeść i wszyscy mnie denerwują (czyli wszystko jest jak
                najlepszym porządku)smile
                Nie powiem,że nagle oświeciło mnie i jestem zakochana w moim
                nienarodzonym dziecku-bo nie-to nie tak...myslę że uczucia wyższe
                tym razem przyjdą z czasem.Jeszcze przed chwilą chciałąm usunąć
                dziecko-teraz przyjmuję do wiadomości i akceptuję-może jutro
                pokocham..?Kto wie.Napewno ta ciąża rózni się od mojej pierwszej
                ciąży-ale czuję że ona po coś jest i coś mi da.nie tylko potomstwo-
                ale także pewien szczebel dojrzałosci i inne myślenie.
                Nic nie dzieje sie z przypadku.
                Nie ma przypadku.
                Wszystko jest po coś.
                Chętnie popiszę z którąś z dziewczyn-jak tylko na stałe wrócę z
                działkowego wypoczynku (dorwałam neta na chwilę)
                Postaram się być tu czasami i coś napisać od siebie-może kiedyś
                komuś to pomoże (ja też czytałam godzinami posty)

                Acha,zapomniałabym-zapisałąm się na kurs 1 stopnia wizażusmileMam
                zamiar zrobić wszytkie 3 stopnie zanim urodzęsmile
                Pozdrawiam.
                • martusia-86 Re: Do Dobrych Duszek. 09.07.08, 11:53
                  Droga Maybe1982, wszystko jest na dobrej drodzesmilesmile
                  Miłość do dziecka przyjdzie z czasem, a jak urodzisz to już nie będziesz sobie
                  mogła wyobrazić życia bez niego.
                  Wszystko się ułoży. Trzymam kciukismile
                  p.s. Bardzo ciekawy kurs też mi się taki marzy, bo się tym interesujesmile
                  Pozdrawiam.
                • twoj_aniol_stroz Re: Do Dobrych Duszek. 09.07.08, 12:20
                  Akurat Twój wątek mnie ominął, ajko, że kiedy Ty podejmowałaś tę
                  trudną decyzję ja siedziałam pod namiotem w głuszy, więc nie było mi
                  dane do Ciebie napisać, ale teraz nadrabiam ciesząc się niezmierniez
                  podjętej przez Ciebie decyzji smile N pewno zmierzenie się z problemem
                  zmiany planów było dla Ciebie bardzo trudne, ale tak jak napisałaś:
                  nie ma przypadków. Kiedyś w Warszawie żył i prcował taki bardzo
                  mądry ksiądz (Biedaczyna z Warszawy, czyli ks. Bozowski), który
                  mawiał, że przypadek jest reżyserią Pana Boga. Jest w tym sporo
                  racji...
                  Dobrze, że zapisałaś się na kurs wizażu, tylko, bardzo Cię proszę,
                  nie przesadź z ogromem pracy, odpocznij czasem i poleniuchuj wink,
                  bądź dla siebie dobra... i zagladaj tu czasem smile
                • moongoose jestes wspaniala 11.07.08, 20:49
                  Maybe, jestes wspaniala kobieta! tak bardzo chcialabym cofnac czas i miec Twoja
                  sile 4 lata temu. Teraz juz od 3 miesiecy jestem mama i jestem przeszczesliwa i
                  Ty tez znowu bedziesz a jakie to szczescie nie musze Ci mowic - masz juz jedna
                  kruszynke. Uwierz mi ze w ciazy bedziesz miala duuuzo wolnego czasu i korzystaj
                  z niego - wlasnie tak jak napisalas doksztalacaj sie, chodz do kina, czytaj!
                  jestes boska - i twoje dziecko tez bedzie boskie

                  pozytywne mysli wysylam -
                  • maybe1982 Re: jestes wspaniala 12.07.08, 22:26
                    Dziękuję za takie słowa.
                    Chciałabym być wspaniała...
                    Wspaniałą jest kobieta ktora mimo przeciwności losu nie myśli o
                    takich rzeczach o jakich myślałam ja.

                    Staram się jak mogę,wzięłam na siebie odpowiedzialnosc za swoje
                    czyny-ale mam dzis dzień kiedy gorzej już być nie może.
                    Jest mi bardzo żle,tragicznie żle.Chodzi o moje małzenstwo.To
                    wszystko nie miało byc tak...
                    Kuzwa tak myśle czy nigdy nie moze być dobrze..?
                    Sa chwile-kiedy jest super-a tak naprawde-prawie cały czas jest nie
                    najlepiej.Gdzie jest ten człowiek który z takim optymizmem prosił
                    mnie bym nie usuwała -że sie nami zaopiekuje.Tradycyjnie zrobił Nas
                    w konia-a ja uwierzyłam.
                    Mam dosyć.
                    Uwierzcie mi.
                    Ze mna chyba jest coś nie tak-jakis taki ze mnie nieudacznik-albo za
                    dużo wymagam od życia.Od miłosci.
                    Przepraszam za takie słowa-naprawde nie jest najlepiej-a musiałam
                    się choć odrobię wyżalić.
                    • twoj_aniol_stroz Re: jestes wspaniala 13.07.08, 11:16
                      > Wspaniałą jest kobieta ktora mimo przeciwności losu nie myśli o
                      > takich rzeczach o jakich myślałam ja.

                      Nie myśl tak, nawet nie wiesz o jakich głupotac człowiek potrfi
                      myśleć, czasem takie myśli przchodzą same do głowy, nie mamy na to
                      wpływu i jedyne co możemy zrobić to jak najszybciej je odganiać
                      daleko.

                      > Sa chwile-kiedy jest super-a tak naprawde-prawie cały czas jest
                      nie
                      > najlepiej.Gdzie jest ten człowiek który z takim optymizmem prosił
                      > mnie bym nie usuwała -że sie nami zaopiekuje.Tradycyjnie zrobił
                      Nas
                      > w konia-a ja uwierzyłam.

                      A może on teraz zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności jaką wziął na
                      siebie i trochę się zląkł? Faceci nie są silni i odważni - to my,
                      kobiety potrzebujemy takich, a oni są tylko ludźmi. Tak samo jak oni
                      potrzebują delikatnej, uległej kobiety, która im bezgranicznie ufa i
                      oddaje się w opiekę bez słowa skargi. Nierealne, prawda? My, kobiety
                      też jesteśmy tylko ludźmi i odbiegamy rączym kłusem od tego ideału smile

                      > Ze mna chyba jest coś nie tak-jakis taki ze mnie nieudacznik-albo
                      za
                      > dużo wymagam od życia.Od miłosci.

                      Każdy z nas ma jakieś ideały, każdy chce żeby było bardzo dobrze,
                      ale... to są tylko ideały. Może spróbuj spisać na kartce to co jest
                      dobrego w Waszym związku, a obok to co powinno się zmienić. Potem
                      wypisz co dobrego jest w mężu a co powinno się zmienić, potem zrób
                      to samo ze sobą (i tu postaraj się choć trochę uczciwie wink - to jest
                      najtrudniejsze zadanie smile ). Zbaczysz ile ciekawych rzeczy z tego
                      wyjdzie.

                      > Przepraszam za takie słowa-naprawde nie jest najlepiej-a musiałam
                      > się choć odrobię wyżalić.

                      I mam nadzieję, że Ci to pomogło smile Oby smile Pisz do nas, po to
                      jesteśmy, żeby podać rękaw do wypłaknia się smile))
                      Ściskam Cię mocno i uszy do góry, mam nadzieję, że ten dołek to
                      hormony dają Ci do wiwatu i niedługo odpuszczą smile
                      Kasia
                      • iktoto Re: jestes wspaniala 14.07.08, 22:06
                        Małżeństwo to często ciężka praca, wspólna praca,nieraz po wielu
                        ciężkich latach przychodzi spokój, trudno powiedizeć czy Twój mąż z
                        czasem stanie na wysokości zadania.
                        Najważniejsze, żebyś nie wymagała az tak duzo od siebie, nie
                        przesadzaj z obowiązkami, studiami, kursami, poczekaj, może
                        wykorzystaj czas leżenia podczas ciąży na pracę nad sobą, na
                        szukanie prawdy, może o sobie.
                        Tylko nie myśl o sobie jak o nieudaczniku zyciowym, to że trafił Ci
                        się trudny mąż to jeszcze nie oznacza że jesteś nieudacznikiem!!!!
                        Wybij to sobie z głowy
    • merren Podjęłam decyzję rok temu... 14.07.08, 14:01
      To są okrutnie ciężkie chwile, kiedy stoisz przed wyborem - nie zrozumie tego ktoś, kto nigdy się z tym nie spotkał. Ogromnie Ci współczuję, bo ja również ponad rok temu podejmowałam tą decyzję.

      Miałam aborcję w Schwedt w Niemczech w klinice. Dla mnie trudne chwile były tylko przed, po aborcji czułam już tylko ulgę.

      I nie jestem złym i nieczułym człowiekiem, zostanę mamą w przyszłym roku i nie mogę się już doczekać. To był bardzo zły moment (brałam tabletki mogące uszkodzić płód, przeżyłam śmierć ukochanej osoby kilka dni przed wynikiem testu ciążowego, kończyłam studia...). Wybór nigdy nie jest prosty, ale przeanalizuj wszystkie aspekty, proś o pomoc najbliższych, idź do psychologa, po prostu pomóż sobie i podejmij dobrą dla Ciebie decyzję.
      • wzr1 Re: Podjęłam decyzję rok temu... 14.07.08, 23:14
        > proś o pomoc najbliższych,
        o jak pomoc najbliszych Ci chodzi, czy pomoc w wychowaniu dziecka
        czy pomoc w zabiciu?
        • mamaanieli .... 15.07.08, 09:36
          wzr. ty jak zwykle subtelny. zastanów się człowieku, nad sobą...

          Maybe, opisz swoją sytuację na priwa. zastanowimy się gdzie jest
          problem. może coś wspólnie wymyślimy. w sensie z czym macie
          największe problemy. bo tak z ogólników to trudno coś mądrze radzić.
          pozdrawiam. a.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka