Dodaj do ulubionych

tego sie nie da uleczyc....

03.09.08, 17:21
prawie rok temu usunelam ciaze.dlaczego???bo sie wystraszylam,bo mam syna i
zle znosilam poprzednia.bo nie potrafilam zaufac partnerowi, ze damy sobie
razem sami rade.albo przed strachem ze mnie rodzina odrzuci gdyz wogole go nie
tolerowali.nie pomyslalam ze rodzice wkoncu dadza nam spokoj jak na swiecie
pojawi sie dziecko, ze finansowo sobie poradzimy bo jestesmy zdrowymi
ludzmi.mozemy pracowac a co najwazniejsze mielismy siebie.nie rozumialam
tego.wystraszylam sie jak gowniara.zaciagnelam kredyt w banku na zabieg,
znalazlam lekarza ,i doszlo do zabiegu.moment ktory zniszczyl mi zycie.on do
dzisiaj o niczym nie wie,domysla sie ale nie jestem w stanie sie przyznac tak
bardzo mi wstyd.po zabiegu ulga ze z glowy,ze brzuch nie urosnie , ze rodzina
sie nie odwroci.powiedzialam ze poronilam.nie bylo go wtedy od kilku dni w
kraju.powtarzalam sobie ja to jestem twarda,dam sobie rade z ta mysla
oszukujac sie i popalajac codzien trawke.i jakos mijalo.z kazdym dniem
gorzej.agresja,odcciecie sie od otoczenia.zerwalam kontakty ze znajomymi.nie
plakalam widzac dzieci na ulicy czy cos w tym rodaju.popadalam w fobie,ze
kazdy jest przeciwko mnie, ze wszystko mam wypisane na czole,ze kazdy mnie
ocenia i obgaduje.a przeciez zycie plynelo normalnie, nikt oprocz mnie i dwoch
lekarzy nie wiedzial.zreszta dla nich to standard.uspili,obudzili i kazali
wyjsc.zabrali kase jak lup i tyle.do widzenia pani.aborcja zawsze odbije sie
na psychice.niema kobiety po ktorej to splynie.oszukuja siebie i otoczenie
albo nie zdaja sobie sprawy co sie dzieje z ich umyslem.po poł roku
depresja.tabletki.problemy z koncentracja.ciagle klotnie z rodzina.chcialam
sterroryzowac wszystkich.moj facet do dzis nie wie.domysla sie tylko.on by mi
nigdy na to nie pozwolil.mieszkamy za granica kocham go calym sercem .i
wlasnie jestem znow w ciazy.czwarty miesiac.pierwsza mysl jak sie dowiedzialam
to usunac.ale dlaczego???choc juz niema problemow ktorymi sobie tlumaczylam
poprzednia decyzje.to zostaje w psychice.strach.okropny strach.wrecz
paralizuje choc tak naprawde powinno sie skakac ze szczescia.dlugo walczylam
ze swoja psychika zeby zaakceptowac ciaze.a przeciez zyjemy sobie sami z
dzieciakiem.co najlepsze rodzina sie cieszy, oferuja pomoc i nawet na partnera
zaczeli patrzec bez wrogosci.a przeciez tak moglo byc rok temu.ale doszlo do
tragedi i czasu nie cofne i nigdy tego nie naprawie bo sie nie da.malenstwo
mialo by teraz 3 mies.zostal strach o nowe dziecko.bo po aborcji jest wiele
zagrozen.porazenie mozgowe, przedwczesny porod.zabieg trwa kilka miut a
rzutuje na cale zycie.wiec przez najblizsze pol roku bede drzec ze
strachu.jaka to ironia losu teraz.a psychika nigdy nie bedzie
uleczona.ogladalam zdjecia z aborcji w sieci.choc teraz nie powinnam.lzy
plynely mi strumieniami.to trwala rana,to zabicie czesci siebie,czesci swojego
sumienia, wlasnego szczescia ktore daje dziecko.jednak wiele osob musi sie
przekonac na wlasnej skorze co to znaczy.ja nie bede nikomu mowic co ma robic
bo jestem ostatnia osoba ktora powinna pouczac.kazdy popelnia bledy.jednak
tego sie nie da naprawic.i jeszcze jedno.niema sytuacji bez wyjscia choc
niewiadomo jak ona jest beznadziejna .szkoda ze dojrzalam do tego za pozno.
Obserwuj wątek
    • mamaanieli Re: tego sie nie da uleczyc.... 03.09.08, 19:17
      Ale dojrzałaś! I może właśnie takiego doświadczenia i takiej traumy
      trzeba Ci było, żeby dojrzeć... Współczuję Ci. Przychodź na forum.
      Ale próbuj też realnych terapii. Sama możesz sobie nie poradzić.
      POzdrawiam. A.
    • twoj_aniol_stroz Re: tego sie nie da uleczyc.... 03.09.08, 19:19
      Ech, szkoda, że dopiero teraz tu trafiłaś, choć dobrze, że już
      jesteś smile
      Powiem tak: da się uleczyć, da się pogodzić z tym co się stało,
      poprosić Maleństwo o wybaczenie i wybaczyć sobie, ale... to trudna
      droga. Warto ją jednak przejść po to by będąc mądrzejszym zacząć żyć
      na nowo.

      ale doszlo do
      > tragedi i czasu nie cofne i nigdy tego nie naprawie bo sie nie da.
      Masz rację, czasu nie można cofnąć. To co teraz powinnaś zrobić to
      bardzo starannie przeanalizować to co się stało, dlaczego doszło do
      aborcji i co z wynikami przemyśleń dalej zrobić.

      ja nie bede nikomu mowic co ma robic
      > bo jestem ostatnia osoba ktora powinna pouczac.

      Właśnie TY jesteś najlepszą osobą do mówienia innym kobietom co je
      czeka, bo Ty to przeszłaś, bo już wiesz. Nie traktuj tego jak
      pouczanie, to raczej dobra, serdeczna rada, wsparcie ciepłym słowem.

      kazdy popelnia bledy.jednak
      > tego sie nie da naprawic.i

      W sensie przywrócenia życia dziecku faktycznie nic nie zrobisz, ale
      możesz zrobić bardzo dużo by uchronić inne kobiety przed tą traumą.
      Najpierw musisz sama się pozbierać, musisz sama wybaczyć sobie,
      potem pomagaj innym kobietom. Choćby tu na forum, pisz innym o
      swoich przeżyciach, o dramacie, który codziennie przeżywasz.
      Niejedno maleństwo biega po świecie właśnie dzięki dziewczynom,
      które kiedyś opowiedziały swoją historię i pomogły podjąć decyzję o
      urodzeniu dziecka. Bądź jedną z nich smile
      • aniulka8503 Re: tego sie nie da uleczyc.... 06.09.08, 19:19
        Tego nie da się uleczyć...dokładnie...to nie jest grypa, czy ból
        zęba...
        Czas...rok to nie jest czas, aby uporać się z myślą, że zabiłaś
        człowieka...człowieka - mało powiedziane - to było Twoje dziecko...
        Wiesz, w lipcu minęły 4 lata od mojej aborcji...czas...pomógł mi się
        z tym uporać...zrozumieć wiele rzeczy...i wiesz co? teraz wiem, że
        tak po prostu musiało być...pogodziłam się z Tą myślą, ale ból
        pozostał...mniejszy, ale jest...
        I wiesz co? Mam cudownego ZDROWEGO synka, który częściowo pomógł mi
        uporać się z bólem tamtej śmierci...
        Teraz z synkiem inaczej patrzę na aborcję...mam dla kogo żyć i dla
        kogo walczyć z tymi myślami...
        Wiem co czujesz...ja byłam na krawędzi...a dzisiaj żyję
        normalnie...nie powiem, że zapomniałam, bo o tym nie da się
        zapomnieć...ale to dziecko, które urodzisz w jakimś stopniu ukoi
        Twój ból...
        Życzę powodzenia i przede wszystkim ZDROWEGO maluszka smile
    • moni38onet.poczta.pl Re: tego sie nie da uleczyc.... 13.09.08, 21:10
      Ja pierwszą ciąże znosiłam źle dużo leżałam w szpitalach bo mam problemy z
      donoszeniem więc całe 9mięsięcy leżałam w ciąży w szpitalu.Syna urodziłam w maju
      1997 r. Teraz mój syn ma 10 lat i ma 1-roczną siostrę tyle lat zwlekałam aż w
      końcu dałam się namówić mężowi bo odkładaliśmy to z roku na rok a latka płyną
      więc zaszłam w ciążę po 3miesiącach prób i się udało.Gdy byłam już w ciąży
      bardzo się bałam bo po głowie
      chodziły mi różne myśli czy donoszę czy będzie tak jak z dwiema poprzednimi
      ciążami które straciłam. Pierwszą ciążę straciłam w 4-miesiącu a drugą w
      5-miesiącu jeszcze zanim pomyślnie urodziłam syna.
      Każda ciąża jest inna z córką nie miałam problemów bo brałam leki na potrzymanie
      i się udało mam teraz kochaną córcię i dużego 10-letniego syna który kocha
      swoją młodszą siostrę.Jestem szczęśliwa że mam już parkę kocham moje dzieci i
      męża.POZDRAWIAM:}:}:}:}:}:}:}:}

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka