Dodaj do ulubionych

moja historia

21.02.09, 09:55
witam.
szukalam dlugo jakiegos miejsca, gdzie moglabym napisac o tym co czuje.
Maz mnie nie rozumie niestety.
2 miesiace temu dowiedzialam sie ze jestem w ciazy. Bylam przerazona ale i nawet szczesliwa. balam sie jak to bedzie bo oboje jestesmy mlodzi, maz pracuje ja studiuje i dorabiam sobie w weekendy.
niegdy przenigdy nie chcialam zrobic tego, co zrobilam. dlaczego? moj maz nie chcial, nie chcial tego dziecka, nie chcial nas, bo przeciez 3 tyg dziecko - to przeciez nie dziecko...
dla mnie bylo..
to byla moja mala córeczka, tak czuje...
po kilku roznowach, gdy nie rozumial w ogole tego co czzuje poddalam sie, nie mialam juz sily. wpadlam w takie odretwienie ze w ogole nic nie czulam, nic nie wiedzialam co sie dzieje. maz wszystko zalatwil, kupil tabletki ktore mialam tylko wziac..
nie chcialam tego ale przymuszal mnie psychicznie do tego, stal nade mna zebym je wziela, zebym ich czasem ie wyrzucila...
wiem juz ze mnie tak naprawde nie kocha...
niestety
gdy wszystko sie zaczelo, bylam z tym calkowicie sama... jego nie bylo, wychodzil, zostawial mnie w domu, nie rozmawial o tym co sie dzieje..
chyba ten bol bede pamietala do konca zycia. tylko nie ten fizyczny..
ten ktory byl w moim sercu.
2.02 - to dzien kiedy ja zabilam swoje dziecko
nie umiem sobie z tym poradzic.
nie umiem sie smiac, nie umiem zyc
nic mnie nie interesuje, meza unikam, nie chce miec z nim zadnego kontaktu
nie moge na niego patrzec
dla niego jakby nic sie ie zmienilo.
a dla mnie ..
jakbym sprzedala siebie, zabila swoje idealy, swoje przekonania, zabila siebie
jestem jak smiec.
Obserwuj wątek
    • iktoto Re: moja historia 21.02.09, 12:41
      teraz wiesz jakiego masz meza, szkoda ze cena taka wysoka
    • luckykasik Re: moja historia 21.02.09, 12:44
      bardzo Ci współczuję, poszukaj kogoś w swoim otoczeniu kto Ci pomoże w tych
      trudnych chwilach - matka, siostra, przyjaciółka, psycholog?...ja Cię nie
      osądzam i może nie powinnam doradzać, ale małżeństwo chyba już pokazało Ci
      wyjściowe drzwi...życzę Ci siły by przetrwać i żyć dalej...postaraj się sobie
      przebaczyć...
    • nati1011 Re: moja historia 21.02.09, 13:13
      Klaudynka, nie cofniesz czasu. Nie jesteśmy w stanie zwrócić ci
      twojego dziecka. Ale ono przecież jest. Żyje - tylko, ze już po
      lepszej stronie tego swiata. I wie, ze je kochasz i nie chciałaś
      skrzywdzić. I razem z tobą płacze nad cierpieniem swojej mamy. Jak
      można pocieszyć matkę, ktora straciła swoje dziecko? Cóż jest w
      stanie ukoić jej ból i smutek? W towim sercu jest głeboka rana i
      musisz dać jej czas na zagojenie. Nie pozwól, by twój maż zabił też
      i ciebie. Jest tu wiele kobiet które kiedyś cierpiały jak ty, a dziś
      potrafią sie śmiać i są - mimo wszystko - szczęśliwe. Ale to nie
      stanie sie jutro czy za 3 dni. Daj sobie czas. Wypłacz wszystkie
      łzy. Obmyj swoją ranę, bo tylko własciwie wyczyszczona rana moze sie
      szybko i bez komplikacji zagoić.

      I pisz. Tu, albo jak wolisz to zgłoś sie na Blizne (linka masz w
      opisie forum). Obiecuję, że nie zsotaniesz z tym sama.
    • misiwy Re: moja historia 21.02.09, 13:55
      Współczuje Ci z całego serca. Ja jestem 6 po aborcji i teraz dopiero
      mogę o tym mówić spokojnie. Obwiniałam za to siebie, męża i teściową
      za to, że mi nie pomogli gdy tak bardzo żle się czułam (fizycznie i
      psychicznie) gdy byłam w ciąży. Być może wystarczyło by kilka
      ciepłych słów. Mąż mnie nazwał głupią baba a teściowa
      powiedziała : "dziecko ja Ci już nic nie pomogę, bo mam chore
      serce". Mam dwójkę dzieci i cały dom na swojej głowie, bo mąż często
      wyjeżdza. I to nie tak, że mój mąż albo Twój są źli. Oni są z innej
      gliny, ponoć są z Marsa smile. Kierują się rozumem a my sercem. I tego
      nigdy nie przeskoczymy...Ponoć są wyjątki ale jak to się mówi
      wyjątek potwierdza regułę. Jeśli byś chciała popisać bezpośrednio
      mogę Ci podać mój adres e-mail. Mogę Ci podać namiary na panią
      homeopatkę i psychologa (Bielsko-Biała), to była jedyna osoba, która
      wtedy mi bardzo pomogła, inny psychogowi tylko pogarszali sprawę.
      Trzymaj się cieplutko, Majka
    • zero_0 Re: moja historia 21.02.09, 14:43
      Bardzo Ci współczuję, to koszmar. Wiem to z autopsji. Ja dokonałam aborcji
      blisko 6 miesięcy temu. Tuż PO byłam w piekle, a teraz jest już znacznie lepiej.
      Czas faktycznie goi rany, ale tak jak pisze Nati i inne dziewczyny trzeba czasu.
      Oczywiście nigdy nie powrócisz do stanu PRZED, ale można PO żyć, nawet się
      śmiać. Uwierz. Na Twojego męża nie mam słów. Chyba masz rację, to był egzamin na
      jego miłość do Ciebie. Egzamin, którego nie zdał na 100%...
      • spokofacet Re: moja historia 21.02.09, 18:31
        powiem od siebie jako facet. 9 lat temu... mieszkamy w wynajetej kawalerce
        20mkw, mamy juz corke 4lata, mamy kupe dlugow, moja nowa praca po kilku
        miesiacach bezrobocia, klotnie o wszystko i... test pozytywny. Wogole o aborcji
        nie myslalem wtedy, ale swiat w jednej sekundzie stanal mi do gory nogami, bylem
        przerazony wewnetrznie, zagubiony, jakby mnie cos porwalo; potem problemy z
        kosmówką, idiotyczne decyzje lekarzy i poronienie... do tej pory ciagnie sie to
        za nami, ale to moje przezycie od razu po testach to cos w rodzaju szoku. cale
        to wydarzenie bylo dla mnie przyspieszonym kursem dojrzewania.

        prosze daj mu szanse , moze dojrzeje, zrozumie. nie znam was, ale moge sie
        domyslac, ze mogl dzialac w szoku.

        badz madra i roztropna.
        • mamaanieli Re: moja historia 22.02.09, 08:24
          przytulam Cię bardzo ciepło. a panu - męzowi to ja chyba osobiście nie
          dałabym szansy... nie sądze, zeby "zrozumiał"... jak można ZMUSIĆ do
          ZROZUMIENIA, że własne dziecko się kocha... nie potrafiłabym zaufać.
          ale to ja. Tobie życzę wszystkiego, co dla Ciebie najlepsze.
    • twoj_aniol_stroz Re: moja historia 23.02.09, 10:19
      Teraz, tak na szybko, po przeczytaniu Twojej historii jestem po
      prostu wsrząśnięta, wstrząśnięta do głębi krzywdą jaka Ci się stała
      i to od bardzo bliskiego człowieka. Brak mi słów... naprawdę jedyne
      co teraz chciałabym zrobić to po prostu Cię przytulić i tak trwać...
      bez słów, bo one nie są w stanie wyrazić co czuję...
      A mąż... Ech, to takie trudne, bo z jednej strony rozumiem Twój ból,
      smutek, żal i będę umiała zrozumieć jeśli zdecydujesz się go
      zostawić... Spokofacet jednak madrze pisze, że jest szansa na zmianę
      jego... ylko czy Ty będziesz miała siłę, aby czekać na tę zmianę?
      Jestem do Twojej dyspozycji, jeśli chcesz pisać, zapraszam na
      gazetowego... Pocieszające jest tylko to, że nie jesteś sama, bo
      trafiłaś do nas... Przytulam Cię bardzo mocno...
    • twoj_aniol_stroz PS 23.02.09, 10:50
      Masz już dostęp do Blizny smile
    • klaudynka16 Re: moja historia 23.02.09, 13:48
      dziekuje wam bardzo za wsparcie i za zrozumienie, to jest bardzo wazne ze moge gdzies napisac nawet, wyrzucic z siebie to, co jest tak gleboko schowane..
      gleboko a jednak jak blisko...
      • nextlain Re: moja historia 23.02.09, 14:31
        Bardzo Ci współczuję i będę pamiętać w modlitwie...
        Wiesz, Spokofacet dobrze pisze, że mógł być wstrząśnięty i działać w szoku, ale
        powiem Ci, że ojciec mojego dziecka, chociaż dużo młodszy i wiadomo-nie chciał
        tego dziecka, ale nigdy nie namawiał mnie do aborcji...myślał raczej o oddaniu
        dziecka na 3 lata do adopcji, aby zająć się nim jak już zgromadzimy chociaż
        trochę pieniędzy... Ale nie kazał zabić. Więc jeśli Twój nie dość, że wybrał
        najprostsze wyjście, to jeszcze Cię na siłę zmuszał, stosował terror
        psychiczny...Chyba bym podziękowała za współpracę uncertain
        • mamaanieli Re: moja historia 23.02.09, 16:31
          bardzo piękne słowa o wybaczeniu i dawaniu szanse. ale według mnie,
          tak jak pisze nextlain, w tym przypadku jest to związek naznaczony
          przemocą psychiczną. i jeśli ma się coś w nim zmienić, potrzebna
          jest TERAPIA, świadomość kobiety, jak się bronić przed przemocą
          psychiczną. on nie "dojrzeje" tak sobie, nie "zmieni się" cudownie
          tak sobie. nie ma takiej możliwości po prostu. jesli nie wierzycie -
          spytajcie jakiegolokwiek psychologa od terapii małżenstw. porady
          typu "jakos to fajnie będzie" w przypadku gdy on wymusił na niej
          zabicie ich dziecka, to nic innego tylko sankcjonowanie stanu
          rzeczy! "dojrzewac" to on mógł. niejeden chłop buntuje przeciw ciąży
          partnerki. dojrzewa do bycia ojcem, lub odchodzi. ale nie mylmy
          braku dojrzałości z patologią!!! on zabił dziecko. zastanawiam się
          dlaczego spokofacet bardzo często piętnuje dziewczyny, które
          dokonały z różnych powodów aborji, a tego koszmarnego kolesia -
          usprawiedliwia...
          nie uważam, zeby z tej sytuacji małzenskiej, nie było wyjścia. może
          i mąż nagle "się nawróci". ale według mnie - jeśli nie potrząsnęło
          nim to, co zrobił, szanse na normalność w tej rodzinie, sa
          minimalne.
          na miejscu autorki wątku, gdybym chciała walczyć o rodzinę, udałabym
          się najpierw na terapię, a potem - ewentualnie - na terapie
          małżenską.
          • spokofacet Re: mamaanieli 23.02.09, 17:20
            hej! chyba mnie z kims pomylilas. ja pietnuje kobiety po aborcji?!! no cos ty!?
            rece mi opadly!!!! kiedy? gdzie? kogo?
            z cala reszta sie zgadzam, ale z tym pietnowaniem to prosze wyjasnij o co ci chodzi.
            • monia-1973 Re: mamaanieli 23.02.09, 19:10
              He he moze dostało Ci sie za kolesia Prolifera heheh wink)bedzie
              dobrze wink)
              • mamaanieli Re: mamaanieli 23.02.09, 21:52
                no sorki. chyba i za prolifera, i za wzr. czy tam skpwink)) pozdrawiam i
                przepraszam. troszke mnie poniosło guuupio. a.
                ps. bo generalnie doprowadza mnie do szału jak facet broni faceta -
                sukinkota. przepraszam.
                • monia-1973 Re: mamaanieli 23.02.09, 22:05
                  Mamaanieli nie ma to jak "solidarność jajników" hi hi wink Pozdrawiam
                • spokofacet Re: mamaanieli 23.02.09, 23:04
                  ok. oberwalem za facetow. dla mnie koles jest oczywiscie szczurem i tchorzem;
                  nie bronie go, wskazuje tylko, ze byc moze jest szansa, ale to on musi szybko
                  dojsc do tego ze jest mieczakiem. jesli sie nie skapnie o co chodzi to nalezy
                  trzasnac drzwiami.
                  kazdy ma prawo siegnac dna, mylic sie, rzecz to ludzka.
                  zwlasza ze zyjemy w podlych czasach eskalacji zla i egoizmu. nie bronie go, nie
                  zwalam winy na jego zone. wina calkowicie w 100% jest po stronie faceta, jak w
                  wiekszosci przypadkow, kiedy jest brak wsparcia faceta.
    • annulka.6 Re: moja historia 23.02.09, 22:07
      Klaudynko powinnaś skorzystać z pomocy dobrego psychologa,Twój mąż
      Cię bardzo skrzywdził i nie ma w tym Twojej winy!Początek ciąży-
      pierwsze tygodnie jest bardzo ciężki i fizycznie (hormony) i
      psychicznie, szczególnie gdy zamiast wsparcia i akceptacji
      otrzymujesz cios. On się nie sprawdził przede wszystkim jako Twój
      mąż, przyszły ojciec...żyjecie w dwóch światach. Nie zasłużył na
      Ciebie,odebrał poczucie bezpieczeństwa, wykorzystał w najsłabszym
      momencie...Nie wiem czy uda się uratować ten "związek",skoro jako
      mężczyzna się nie sprawdził .Co będzie za kilka lat, na pewno nie
      lepiej, czy będziesz go szanowała? Dusisz się swoimi emocjami,żalem,
      bólem-musisz je z siebie wyrzucić. Bez względu na to,czy postanowisz
      być z mężem dalej czy nie, powinnaś mu to wszystko wykrzyczeć.To co
      niewypowiedziane ciąży najbardziej,nie wolno tego tłumić.Jesteś
      wspaniałą, wrażliwą kobietą wykorzystaną w podły sposób. Uwierz,nie
      ma tu Twojej winy. Skorzystaj koniecznie z pomocy psychologa, nie
      pozwól się dalej krzywdzić.Ściskam Cię, wierzę,że sobie poradzisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka