magda_poland
29.09.04, 13:57
Piszę na gorąco po wizycie cioci, która jak dowiedziała się,że mały ma
wzmożone napięcie, krzykneła "Porażenie?!". To już nie pierwszy taki okrzyk,
pierwszy wydała moja mama, która za bardzo nie wnika w rehabilitację Antka.
Mam wrażenie, że unika tego tematu, za to tata bez przerwy pyta się o efekty.
Kilka dni temu zapytał się, czy Antek już sam siada! A przecież on ma dopiero
4,5 m-ca i nawet zdrowe dzieci jeszcze nie siadają. Mama i teściowa w ogóle
nie opowiadają rodzinie, że mały jest rehabilitowany, jakby to był wstyd.
Druga sprawa, to goście, którzy zaproszeni, chcą nosić Antka na rękach.
Oczywiście biorą go pionowo, nie asekurując głowy. Po kilku takich wizytach
zaczęłam zwracać uwagę, żeby nie nosić go pionowo tylko tyłem do siebie i nie
wkładać na siłę zabawek do rączki, co spotkało się ze zdziwieniem.
Postanowiliśmy więc nie dawać go do noszenia. Mam wrażenie, że najlepiej mi
się teraz rozmawia z mamami, które też rehabilitują lub rehabilitowały
dziecko.
A jak jest u Was ?
Jako anegdotę na koniec, powiem, że moja ciocia przyniosła szarlotkę. I kiedy
opowiadałam jej, że Antek je już marchewkę i jabłuszko, powiedziała "A może
Antkowi damy kawałek ciasta!".