Dodaj do ulubionych

I znowu dół....

27.04.05, 08:42
Wiecie dziewczyny, to juz chyba tak będzie. Niedawno przeżywałam euforię, bo
jak byliśmy miesiąc temu na wizycie, to dowiedzielismy się, że w zasadzie to
już koniec rehabilitacji. Mały (ma 14 miesięcy) raczkuje, wstaje i chodzi
wzdłuż mebli. Ale przez ten miesiąc nic. Jest dokładnie tak samo. Wiem, że
powinnam się cieszyć, bo bardzo dużo osiągnęlismy (rokowania były
nienajlepsze), ale jakoś łapię schizy. Wczoraj byliśmy na szczepieniu
(odra/świnka/różyczka), które się nie odbyło, bo nie miałam wpisu w
książeczce, że można. No fajnie, że mam takiego rozsądnego pediatrę, ale ja
już bardzo chciałam mieć to za sobą (oczywiście wczesniej robiłam wszystko,
żeby to szczepienie opóźnić jak najbardziej, a kiedy stało się to
rzeczywistością - to marudzę, ech...). A tak na prawdę, to najbardziej smutno
było mi w poczekalni, kiedy wszystkie te młodsze i dużo mniejsze od mojego Pi
dzieciaczki biegałay, śmiały się... One wszystkie mają takie maleńkie główki
(Pi miał nawet podejżenie wodogłowia - wykluczone, ale ja oczywiście cały
czas z nastawieniem, że może to wodogłowie ukryte, wolnopostępujące...)
Schizuję, schizuję na maksa, a przecież wiem, że dziecko musi mieć mamę
spokojną, ufną, a nie dopatrującą się w każdym jego zachowaniu symtomu
jakiejś choroby, opóźnienia, upośledzenia (jak ja nienawidze tego słowa!).
Już myślałam, że się tego pozbyłam, byłam spokojan, a teraz znowu się
zaczyna... Czy wy też tak macie?!?
Obserwuj wątek
    • gabi11 Re: I znowu dół.... 27.04.05, 12:00
      dokładnie tak mam... raz dół, raz iskierka nadziei... takie życie:)
      • magggi Re: I znowu dół.... 29.04.05, 14:18
        U nas dokładnie to samo! I z dołami i z poziomem rozwoju. Kasia też 14 m-cy,
        też zaczęła już chodzić boczkiem, boczkiem, tylko już ponad m-c i wydaje się,
        że nic się nie zmienia. Ale zmienia się trochę, powolutku. Bo przecież one
        jeszce nie nadrobiły tego opóźnienia i to, że zaczęły chodzić to - jak myślę -
        nie znaczy, że się wszystko wyrównało, bo taki zdrowy maluch potrzebuje ok. m-
        ca żeby się "puszczać", a u nas to musi dłużej trwać, bo -nie wiem jak Pi- ale
        Kasia ciągle jeszce ma obniżone napięcie, a do tego poważną wadę wzroku.
        Nie martw się! Mały na pewno będzie chodził i wszystko będzie o.k.potrzebuje
        tylko więcej czasu. A postęp jest tylko my tego nie zauważamy, no bo dla nas
        postęp to jakiś konkret typu: siedzenie, stanie, chodzenie, a on może ćwiczy
        sobie teraz równowagę i np. leciutko buja się albo podskakuje w tym staniu przy
        meblach.
        Zaufaj mu!
        Pozdrawiam. Magda
        • agaolsztyn Re: I znowu dół.... 21.05.05, 07:50
          nie mogę czytać jakie głupoty piszecie!!!!!!!!!!!!!!!!
          Mój Krzyś ma 14 miesięcy i też jeszcze nie chodzi, tylko przy meblach, czasami się puszczai trenuje równowagę. Przecież dzieci rozwijają się często skokami tzn. przez długi czas nic a później rusza się i to wszystko na raz. Nasze dzieci mają czas na chodzenie do 18 miesiąca jeżeli pójdzie miesiąc czy dwa później to chyba nic złego, a nie zastanowiłyście się może te dzieci biegające w poczekalni przychodni to dzieci chodzikowe????
          jestem mamą krzysia który urodził się w zamartwicy z 1 Abgarem (10 minut niedotlenienia), cudem przeżył więc miałam o wiele gorszy start niż wy, u nas też była asymetria, wzmożone napięcie. też byłam taką przewrażliwioną mamą, nie warto - każdy na około mówił mi na wszystko przyjdzie czas. nie załważacie ile rzeczy wasze dzieci potrafią, a przecież są mądre, bystre. może zatrzymał się proces chodzenia na jakiś czas a za to rozwija się coś innego np. nowe umiejętności jedzenia, mówienia, lub psychika. na rozwój dziecka nie składa się tylko wiek w któym zaczynają chodzić. my też chodziliśmy na rehabilitacje, teraz w poniedziałek czeka nas ostatnia. krzś jest pogodnym dzieckiem, siedzieć zaczął jak miał 9 miesięcy, raczkować jak skończył 12 miesiący a ja się nie martwiłam i nie pospieszałam go, on rozwija się własnym rytmem. ważne że ciągle coś nowego u niego widzę, jak nie ruch to psychika.
          Głowy do góry
          pozdrawiam aga
          może trochę ostro, ale weźcie się w garść!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • mama_michalka Re: I znowu dół.... 30.04.05, 23:36
      Jasne, ze mamy... Ja na czworaki Michala czekalam i doczekac sie nie moglam. A
      co do porownan, to tez sie nasluchalam w przychodni, bo Michal nie siedzial
      dlugo, a inne dzieci to juz sprezynowaly na nozkach. Ale pomoglo mi
      doszukiwanie sie postepow w Samym Michalku. Co tydzien moglam znalezc cos
      malutkiego (mniej zacisniete piastki, bardziej gietka nozka). W glebi siebie
      czekalam na wielki skok, ale staralam sie cieszyc i naprwde mi to wychodzilo z
      tych malutkich skokow. Od nich przeciez zaleza nasyepne. Nie martw sie wiec.
      Wszystko bedzie dobrze. Caluski dla Pi! :)

      Pozdrawiam.
      Marta
      • renita1 Re: I znowu dół.... 20.05.05, 23:30
        Dół...bardzo często. Szczególnie jak jesteśmy w przychodni i patrzę na zdrowe
        oczka dzieci. Co prawda Kacperkowi oczka się już nie ruszają jak patrzy na coś
        co jest blisko, tzn mniej więcej na wyciągnięcie ręki, ale dalej mu drgają jak
        patrzy na coś co znajduje się dalej. Wiem że to głupie i nie powinnam tak
        robić, ale często zakrywam dziecko przed wzrokiem innych. A jest to trudne, bo
        mały sam rwie się do innych, a także inne mamy chcą zobaczyć mojego malucha.
        Nie mam już siły odpowiadać na pytania typu: czy mu to minie?
        Pozdrawiam
    • fionna Re: I znowu dół.... 01.05.05, 20:49
      Ja też mam doła - od dłuższego czasu żadnego spektakularnego sukcesu, mieliśmy
      zacząć intensywnie ćwiczyć SI, a tu młody od 2 tygodni choruje - gorączka,
      kaszel, katar, wymioty....
    • hanti Re: I znowu dół.... 01.05.05, 20:53
      tak, tak skąd ja to znam. Karolka zaczęła raczkować mając 14 miesięcy, wtedy też
      pierwd=szy raz usiadła sama, mając 15 miesięcy wstała i tak stio do dnia
      dzisiejszego a ma 16,5 miesiąca. Żadnych nowych postępów, oczywiście mówię o
      rozwoju ruchowym. Bo z gadaniem jest świetnie :)))))
    • uma76 Re: I znowu dół.... 02.05.05, 09:12
      Jak miło, że jesteście... Piszę dopiero teraz, bo jestem w pracy, a w domku nie
      mam dostępu do kompa (na razie :-)))) Bardzo, bardzo Wam dziękuję za słowa
      otuchy. Nie ma to jak wirtualnie się wypłakać! Mój Pi chyba domyślił się, że
      mamunia jest na skraju i... zechciał aby go prowadzać za rączki! Ja teraz
      właśnie nie wiem czy mogę?!? troche mu się jeszcze nózki plączą, ale widzę, że
      ma frajdę ogromą (chociaż nie wiem czy ja nie większą!)! No i właśnie. Co
      robić?
      Acha, a integracja sensoryczna tez bardzo mnie interesuje! Szukam jakichś
      namiarów w Częstochowie. Acha, a to tylko można prywatnie, czy na skierowanie?
      A jeśli skierowanie - to od kogo? Jeśli macie jakieś doświadczenie, to
      napiszcie proszę (a może założę nowy wątek?).
      Dziewczyny! uściskajcie swoje pociechy baaaaardzo mocno. Ja was też ściskam i
      dziękuję, że jesteście!
      • fionna Re: I znowu dół.... 02.05.05, 15:20
        Możemy zacząć osobny wątek o SI - sama o tym myślałam. Mam już pełną diagnozę
        młodego+ zalecenia, co mamy robić (oprócz rehabilitantki) na 7 stron. Pierwszy
        raz spotkałam się z tak profesjonalnym podejściem. Nasza terapia potrwa ze 2
        lata i nie można jej przerwać - jak to określiła terapetka - układ nerwowy
        młodego (to co sobie do tej pory wymyslił) zostanie rozwalony i stworzony na
        nowo, we właściwy sposób.
      • hanti Re: I znowu dół.... 02.05.05, 21:27
        Uma, nam rehebilitant zabronił prowadzania za rączki, bo to wzmaga napięcie
        obręczy arkowej i wogóle nieprawidłowo dziecko wtedy "rozkłada siły", bo opiera
        się na rękach a nie nogach, a pozatym sam nie musi łapać równowagi, bo wie że go
        prztrzymasz :)))) Lepiej żeby maluch chodził np trzymając się jakiegoś krzesła
        albo jeździka.
    • uma76 Re: Dziewczyny! 04.05.05, 10:20
      Jak pięknie dzisiaj wyglądacie!
      Ja mimo paskudnej pogody mam ciepło w serduszku. Mój Pi jest cudotwórcą i po
      paru dzionkach spędzonych z rodzicami sprawia, że zakwitam jak bez pod naszym
      oknem niemalże... No, włosów już co prawda nie mam fioletowych, ale umówmy się,
      że to tzw. bez z balejażem...!
      Ale do rzeczy: Pi przemieszcza się w tempie błyskawicy przy podporze.
      Zaczęliśmy bawić się w ganianego na czworakach, albo w strzelanie (leciutkie)
      piłeczką w tyłek, jak ucieka nogami. Qpa smiechu! I to chyba największa dla
      nas! Czytając wasze posty trochę się zasmuciłam - czyli raczej z prowadzania
      nici... Szkoda! Tak fajnie patrzeć jak zasuwa na tych swoich nóżkach. W ogóle
      to on jest już taki wysoki, że ja w zasadzie wcale nie musze się schylać jak go
      prowadzę (ja mam 1,73 m)! Pitu ubranka nosi na rozmiar 92/96, a waży 13,2 kg! W
      wieku 14 miesięcy!!! Niezły gigancik z mojego "wcześniaczka"! hi hi hi. A wątek
      o SI zaraz zakładam.
      Pozdrawiam Was wszystkie i czochram dzieciaczki po czuprynkach.
    • magda_poland Re: I znowu dół.... 22.05.05, 08:45
      Oj, mamciu, pocieszę Cię tylko tym, że nie tylko Ty tak masz. Ja też mam napady
      nerwobóli, strachu i schizy. Mniej przejmuję się sprawnością fizyczną mojego
      Antka, co psychiczną. Oczywiście porównania z innymi dziećmi są na porządku
      dziennym i nie wypadają korzystnie, bo Antek właściwie niewiele kuma. Dzieci w
      jego wieku potrafią już zrobić "papa", pokazać kotka na obrazku itp. Generalnie-
      cały czas pracujemy nad tym i wierzę, że będzie OK, ale strachu i dołków nie
      uniknę. Ale to chyba nie przechodzi z wiekiem i umiejętnościami dziecka, zawsze
      coś sobie znajdziemy, żeby się pomartwić. Pozdrawiam, trzymaj się, Magda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka