agliagli
21.03.08, 02:11
Czy macie jakieś doświadczenia z dzieckiem, u którego zdiagnozowano
ONM dopiero na początku szkoły? My "wpadliśmy" na to, że córka jest
dzieckiem wiotkim, dopiero, gdy urodziło się drugie dziecko i w 6
miesiącu (oczywiście po długich poszukiwaniach) stwierdzono u niego
ONM (prawdopodobnie wynik niedotlenienia z pierwszego trymestru
ciąży). Dziś mały ma 16 miesięcy - od 3 tygodni samodzielnie chodzi,
w 12 miesiącu życia zaczął raczkować, jest wspaniałym i bardzo
pojętnym człowiekiem. Właśnie zakończyliśmy rehabilitację metodą NDT
Bobath (myślę, że dzięki tej metodzie i rewelacyjnej rehabilitantce
w ciągu 10 miesięcy udało się nam nadrobić opóźnienia w rozwoju
ruchowym).
Dopiero patrząc na małego doszliśmy do wniosku, że starsza córka (7
lat) jest klasycznym przykładem nierozpoznanego w porę ONM. Kiedy
była malutka obeszliśmy kilku lekarzy, bo niepokoiło nas to, że
długo nie chodzi, nie raczkuje, jest mniej ruchliwa niż inne dzieci.
Medycy orzekli, że z neurologicznego punktu widzenia nic jej nie
jest. I tak z opinią małego leniuszka, takiej uroczej księżniczki,
której nie za bardzo chce się ruszać dotrwała do szkoły. A że
dziewczę jest bardzo inteligentne, doskonale sie rozwijało w wielu
dziedzinach, uznaliśmy, że tak pewnie musi być. Niestety,
dopiero "wymarsz" do szkoły pokazał, że jednak coś jest nie tak.
Mała jest bardzo dobrą uczennicą, ale kompletnie nie radzi sobie ze
środowiskiem szkolnym. Nie nadąża za innymi dziećmi, nie znosi
bieganiny na korytarzach i ciągle się przewraca - a to ktoś z
rozpędzonego tłumu ją pchnie, a to zawadzi o własne nogi, a to nie
zauważy stopnia i poleci w dół. Jest jeszcze wiele objawów, o
których nie sposób tu napisać. Rozpoczęliśmy już oczywiście serię
wizyt u lekarzy, ale jestem bardzo ciekawa czy ktoś z Was już przez
to przebrnął. Podzielcie się doświadczeniami, bo zdaje się że
obniżone napięcie mięśniowe jest jedną z mniej opisanych i
rozpoznawanych przypadłości dziecięcych.