Dodaj do ulubionych

B, moj przyjacielu

12.01.04, 10:40
jak tam Shiraz?
Chile? Argentyna? Maroko (tam to Syrah tez jest, ktoren jest pochodna szczepu
Shiraz)
Polecam tez Pinot Grigio z bialych.
Jest nietypowe, bo ma bogaty aromat mimo, ze jest biale i jak na takie jest
bardzo hmmm, niejednoznaczne i nie letnie, tak to ujme.
Obserwuj wątek
    • brezly Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 11:08
      Znaczy, poki co za australijski nie wylezlim. Raczej sobie testuje szardonej od
      Hardyego (szirazowego). A w weekend byl ten sz. ze znaczkiem z kangurem. To jest
      poprostu dobre. Ale generalnie ostatnio testujemy poludniowa polkule. RSA ma
      niezla produkcje, jakkolwiek ja mowie ciagle o tych winach za 5 teuro, bo wyzej
      to jakies opory sie w nas pojawiaja.
      Ale tego piniogrinio to sobie zapamietam.
      • rennt.lola.rennt Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 11:26
        ja tez funkcjonuje w tym przedziale k(w)otowym
        mam co prawda pewne cru w domu i modle sie, zeby korka szlag nie trafil, bo jak
        po 10 latach lezenia okaze sie, ze skwasnialo to kogos zabije.
        Ale to prezent byl, wiec swego pieniadza don nie przylozylam.

        2003 rok bedzie zajedwabny, nawet w tych nizszych winach, nie bedzie liczny,
        ale rili dobry.
        radze kupic pare butelek roznych i przetrzymac, zdziwisz sie jakie bedzie dobre!
        • brezly Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 11:48
          Co do rady to: ay, ay, Ma-am.
          Co do prezentu: to mam, piorun jasny, ciezki, gruby i oblesny. Ongi mial ktos
          tam wobec nas dlug dzwiecznosci. I przytargal nam flache wina francuskiego,
          appelation-srapellation, atencja rewerencja, sralis-mazglais, gowno jego
          Swiatobliwosci w koronke strzyzone, jak pisal Rabelais - w drewnianej skrzynce,
          siankiem wylozone, no Francja-elegancja, to tylko skorzystac z okazji i siedziec
          cicho. Oczywiscie zesmy tego sami nie wypili, chamskie inznierskie gardla,
          czesciowo co prawda po Pol. Pozn., ale zawsze. Postanowili zaczekac az moj
          senior-autor nas odwiedzi. Wyciegneli my to, otworzyli i wylecial jakis kwas z
          bialym metem. Dziadek Pierworodnej malo sie nie przewrocil ze smiechu, bylo cos
          skwasnialej swietnosci i koncu swiata szwolezerow i uwalnianiu zab.
          Od tego czasu obchodze produkcje francuska kolkiem, a potem przez 3 miesiace w
          ramach zemsty byl Carlo Rossi czyli uajn from Kalifornia.
          • pierans Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 12:00
            wlasnie, kurka, takie do lezenia to najmniej po 150 juro, bo ... korki maja do
            luftu, a kogo na to stac?! No nie mnie, dla ulatwienia powiem
            Z Carlem trza uwazac bo moze siarki dodac, tak jak Sutter Home.
            Coby zatrzymac fermentacje, bo to wina sa do ciaglej sprzedazy.
            Czytaj uwaznie tylne etykiety.
            • brezly Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 12:10
              No toc pisze ze to z zemsty. Ach, tylksomy sie cieszyli zesmy tego komu
              godniejszemu nie zdecydowlai sie sprezentowac, hy hy.
              A wogole to z ech polskich to wczoraj Weltspiegel, taka programa na tutejszej
              publicznej, korepsondencje z calego swiata pokazywala (N)ostalgie w Warszawie.
              Jak to jakis hipohopowiec z Vivy polskiej jezdzil po W-wie i szukal sprzetow do
              progamu w stylu PRLowym. I poakzali takich autentycznych starych Warszawiakow z
              ich komentarzami. I just love them. Pani, ktora pokazuajc na Pajac Kultury mowi
              ze tego dziela Stalian nawet bin Laden nie rozwali, inny pan, nie dal
              scratchowac plyty z Jarema Stepowskim i mowil ze komunisci rozwalali do konca
              to, co po was, Niemcach, jeszcze zostalo. Jeszcze inna pani tlumaczy, pozyczajac
              odkurzacz, hipohopowcowi, co to byla cenzura, a ten pieprzy wciaz cos o
              przeciwdzialaniu amerykanizacji. Potem mignelo kino z 'Good bye, Lenin'
              (byliscie?). Smiesznie bylo.
              • pierans Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 12:22
                Nie, bowiem nie bawi mnie PRL.
                Jest moim doswiadczeniem, jako, ze urodzilam sie w 1970, ale nigdy nie
                poswiecalam mu uwagi, ani wtedy ani teraz.
                Zawsze przebywalam (wtedy i teraz) w innej bajce, rownoleglej (bardziej teraz
                niz wtedy, oczywiscie) doń.
                • brezly Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 12:26
                  No, ja mowie ze smiesznie bylo o tym programie. Znaczy DDR o ktorym Good bye,
                  Lenin traktuje byl deczko inny niz PRL. Nie byl smieszny, o nie. Pisalem wam
                  ze mieszkam o 100 m od dawnej granicy, nie?
                  • pierans Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 12:44
                    Mnie PRL nie bawi nie z powodu zgrozy historycznej
                    nudny jest, co jest jego cecha immanentna
                    omijam wszelkie rzeczy zwiazane z nim, DDR itp, bo szkoda na to czasu
                    wg mnie ofkors
                    to taki wytrych stylistyczny, ktory z ktorym ja nie interere
                    bo niegustowny jest, co jest jego cecha immanentna
                    • brezly Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 13:30
                      No, coz pozostaje mi tylko zakonczyc niekoniecznie szczesliwie dobranym cytatem
                      ze piekno, to ono w oczach patrzacego jest. Hy hy.
                      • rennt.lola.rennt Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 13:34
                        B juz konczy,
                        mowilam ze nie bede dzis dobra
                        • brezly Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 13:47
                          Znaczy zakonczyc dyskusyjem o smiesznosci_fascynowlanosci PRLu, nie dyskusjem w
                          wogole. Moge np. ponarzekac na Powerpointa. Ja zaraz, zaraza, nie bede dobry.
                          • rennt.lola.rennt Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 13:57
                            podziel na paro-slajdowe kawalki, obrób i dopiero wtedy poskladaj
                            (rada na chybił-trafił)
                            • brezly Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 14:30
                              E, to jest zaden problem, bo wiem co chce pokazac. Ale pojawiaja sie takie
                              dziwne problemy: np. jak znalezc jak zrobic subscript i superscript w tym
                              produkcie BG.
                              Ale co, tam. Przynajmniej za to mi placa. Nie wiem dlaczego, ale zawsze przy
                              probie pracy z produktami MS nabieram ponurego przekonania ze mam pecherzyk
                              nerwowy a nie mozg. Intelekt dzdzownicy. No i dochodzi jeszcze komputerowy
                              niemiecki, he he.
                              • pierans Re: B, moj przyjacielu 12.01.04, 15:01
                                wrrrr!
                                • baloo Re: B, moj przyjacielu 13.01.04, 02:42
                                  aha, powiedzcie mi , czy mozna samodzielnie naczyc sie skutecznego
                                  powerpointowania i jak to osiagnac ? Czy i jak zostac powerpointystą w
                                  weekend ?
                                  • brezly Re: B, moj przyjacielu 13.01.04, 07:37
                                    Znaczy ja zauwazylem ze mi dobrze robi ponarzekac i wziac sie do szukania tego
                                    co jest co. W przypadku prozy MS to nawet przelozenie jej niemiecki zargon nie
                                    czyni jej mniej zrozumiala. Lepiej mi to nawet idzie niz w przypadku polskiej
                                    wersji bo mnie tak lingwistycznie nie boli. Ze szwagrem Jorgusiem pracujemy na
                                    slaska wersja niektorych produktow MS. A jak to idzie po chiracowsku?
                                  • pierans Re: B, moj przyjacielu 13.01.04, 09:34
                                    mozna, nie taki PPT straszny jak go maluja
    • brezly PG 16.01.04, 11:09
      Widzialem wczoraj tego piniogrinio z Wegier. Nada sie do ryby? Aha i Maroco tez
      widzialem ale nie szirazowe.
      • pierans Re: PG 16.01.04, 11:31
        Widzialem wczoraj tego piniogrinio z Wegier. Nada sie do ryby? - Ba! jak jasna
        cholera (tzn. tak!) Podaj nazwe pelna potem, albo zeskanuj etykiete i wyslij ku
        mnie, co?

        Marocco Syrah? czy wogle inna bajka?
        • brezly Re: PG 16.01.04, 12:04
          Siem zrobi. Acha, i niecale 2 teuro kosztuje, he! (Co wzbudza pewne podejrzenia,
          ale przeciez do cholery nie jestesmy snobami, to teraz niemodne wszak, nie?)
          • pierans Re: PG 16.01.04, 12:09
            co? eno, jak dobre to nawe i 50 centow moze, co ty?!
            • brezly Re: PG 16.01.04, 12:22
              Ale tak serio nawiaskiem. Kieslowski kiedys powiedzial ze jest cos niemoralnego
              w piciu kawy za 70 frankow. nie zeby mi to grozilo kiedys, ale na wszelkiw
              wypadek sie z nim zgadzam. Dostali my z Polski jaka gazete a tam o winach co
              powinien pic manager na poziomie albo inny papuga. I tam pokazali Shiraza za 60
              dolcow flaszka. Jakos mna wstrzaslo.
              • pierans Re: PG 16.01.04, 12:43
                tak, to nie jest moralne
                tak jak zwykla spodnica tweed za 2300 PLN (slownie dwa tysiace trzysta zlotych)
                tyle ze Projektanta Mody
                • brezly 1600 19.01.04, 12:24
                  Ale dzieki. piniogrinio od bratankow poszedl pod tunfisza az milo. Teraz bedzeim
                  testowac italskie.
                  Acha i czerwonego Iguana meksykanskiego tyz polecam.
                  • pierans Re: 1600 19.01.04, 12:36
                    znaczy sie smakowalo?
                    • brezly Re: 1600 19.01.04, 13:14
                      Ze ho ho!
                      • pierans Re: 1600 19.01.04, 13:27
                        Bombastic!
                        butelka per osoboobiad jak nic wchodzi
                        ale powiem ci, ze takie za 7-10 ojro bedzie lepsze
                        • brezly Re: 1600 19.01.04, 13:38
                          No, obadamy. Wiesz, tutaj jest inna kultura winno-handlowa na ile ja pamietam te
                          w pl.
                          Znaczy tu wyspecjalizowane sklepy winne czasem rzcuaja cos z lepszej polki w
                          ofercie w cenie tego co w supermarkecie jest. Ale nie am to jak Dania. Byl taki
                          vin koebmand na Skibhusvej co co piatek wystawiwal przed sklep (na ulicy -
                          znaczy, sic!) ugens udsalg ew. ugens tilbud (wyprzedaz tygdoniowa znaczy ew.
                          oferta). Tak: trzy flaszki w cenie dwoch, albo lepiej. Kiedys nabylem 3 flaszki
                          sh. od Hardyego w cenie 1.5. A i tak starczylo na jeden weekend :-(
                          Ale te flaszki stojace w koszu na chodniku! Jeg aelsker Denmark!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka