Dodaj do ulubionych

To co, watek Kadlubkowy?

23.01.04, 08:17
497
Titus Cornelius Aquarius uciekajac wraz rodzina i grupa wiernych niewolnikow z
upadajcego Rzymu, przybywa w okolice Bramy Morawskiej i przebywa rzeke, ktora
dla upewnienia sie ze nia nie ma juz Odoakra nazywa Aodoakra, ktora potem
zwana Odoka, Odrooka, Modrooka, Oka, przechodzi do geografii jako Odra.
Wedruje na polncyn wschod wzdluz rzeki zwanej Sucha Psina i wznosi pierwsz
prymitywne osiedle w okolcia miasta Baborow. Napotkanej grupie miejsowej
ludnosci udaje mu sie wytlumaczyc ze nie jest Zydem ani Germanem. Zostaje
nazwany Rzymem i pozbawiony swego wozu.

W swietym gaju debowym pod oltarzem Wotana w okolicy dzisiejszego skrzyzowania
autostrady München-Stuttgart i München - Erlangen przychodzi na swiat Georg
zwany z racji urody Affa (malpa) syn kaplanki Wotana oraz jej poliandrycznych
malzonkow. Georgaffa pod wplywem piwa zaczyna zwiedzac okolcie i sporzadzac
jej szkice na kawalku kory debowej.
Obserwuj wątek
    • cordonec_y_mulina Re: To co, watek Kadlubkowy? 25.01.04, 02:40
      801 n.e. - pierwsza misja chrystianizacyjna w dorzecze Odrynysy i Wisly.
      Najstarszy cytat z polanskiego.

      Na podstawie sensacyjnego znaleziska dokonanego w zbiorach Biblioteki Gminnej w
      Zawadzie Szczebrzeszynskiej, gdzie podczas sprzatania starodrukow i
      staroformularzy po zmarlym magazynierze i palaczu kotlowym Marianie Ą.
      natrafiono na egzemplarz "W szponach zlej milosci" oprawiony w niepozornie na
      pozor wygladajace paski pergaminu. Po odwinieciu i sklejeniu paskow okazalo
      sie, ze odkryto wlasnie najstarszy zabytek pismiennictwa wczesnoslowianskiego
      na ziemiach Polski.
      Zmudne i wielomiesieczne prace nad konserwacja i odcyfrowaniem tekstu
      przyniosly niepodziewane efekty. Okazalo sie, iz jest to tajny pamietnik Pra-
      Polanina - sprzedwczyka, uczestnika wyprawy chrystianizacyjnej zorganizowanej
      przez Karola Wielkiego rok po jego koronacji na Cesarza, a ktorej przywodztwo
      powierzono opatowi Chardonnay , nieznanemu pozniej jako Swiety Nigdy (zrodla
      frankonskie nie wspominaja o nim jako Saint Glinglin).
      Tekst opisuje okolicznosci i przyczyny organizacji wyprawy oraz jej przebieg.
      Dowiadujemy sie zatem, ze Karol Wielki, znuzony silowymi a nieskutecznymi
      probami chrystianizacji i podboju Turyngijczykow, Serbow, Luzyczan i Polan,
      postanawia przekupic te slowianskie plemiona i wysyla tam z misja wlasnie opata
      Chardonnay, znanego w calym Cesarstwie z latwosci nawiazywania kontaktow i
      mocnej glowy. Opatowi twarzyszy zaledwie kilku mnichow i rycerzy, wsyzscy
      podobnego pokroju, oraz sluzba. Natomiast wyposazenie karawany jest
      imponujace . Sklada sie z kilkudziesieciu wozow wiozacych caloroczny dochod
      cesarskich dziedzin (lacznie z podatkami, clami, mytem i vatem), zamieniony na
      wino, swiecidelka, bron paradna, damskie fatalaszki oraz bogato iluminowane
      manuskrypty pornograficzne. Zadaniem przyszlego Swietego Nigdy bylo wejscie w
      laski miejscowych wladcow, wielmozow i ludnosci poddanej oraz doprowadzenie do
      tego, aby w pijanym widzie podpisali zaswiadczenie o przejsciu na
      chrzescijanstwo , o stosunku lennym wobec Karola oraz o ustanowieniu Przedmurza
      Wschodniego. Na poczatku wyprawa jest jednym pasmem sukcesow, Opat z Charonnay
      staje sie ulubiencem dorzecza Laby, Odrynysy i Wisly. Niestey, zapasy wina sie
      koncza i wszyscy przechodza na miejscowa okowite domowej roboty. Wtedy okazuje
      sie , ze opat, przyzwyczajony do wyrobow swojego opactwa, po gorzale staje sie
      agresywny. Szybko traci zwolennikow, potem sympatykow, a na koniec zraza do
      siebie nawet osoby neutralne. Nastepuje seria incydentow, z ktorych ostatni
      konczy sie meczenska smiercia opata. Chardonnay po smierci zostal co prawda
      kanonizowany, ale Karol i papiez uznali, ze misja byla taka porazka, iz nie ma
      nawet o czym wspominac. Stad Imie swietego i brak wzmianek w starych kronikach
      i dokumentach - pozostalo tylko popularne gdzieniegdzie powiedzonko "Na Swiety
      Nigdy". Dalszych prob chrystianizacji poniechano, ze wzgledu na gromki smiech
      dolatujacy z praslowianskich puszcz i ostepow oraz spustoszenie cesarskiego
      skarbca. Anonimowy Autor (nazwijmy do Szczebrzeszyniusz) na koncu wspomina z
      gorycza , ze zarowno cesarz jak i papiez odmowili wykupienia ciala zmarlego za
      jego wage w zlocie, i zasugerowali poslancom, aby ich wladca wsadzil sobie
      truchlo Sw. Nigdy gdziekolwiek. Ponadto pisze (zaznaczajac wszelako, iz sa to
      byc moze tylko plotki znieksztalcone przez odleglosc i mnogoscc posrednikow),
      iz cesarz kazal wybic do nogi cala rodzine i znajomych opata z Chardonnay i
      skonfiskowac ich majatki. Aspekt finansowy (ratowanie upadlego skarbca) bylby
      tu, zdaniem Autora, decydujacy.

      Tekst napisany zostal zeslawizowana i zwulgaryzowana lacina w alfabecie
      przypominajacym lacinski dworcowo-scienny. Co ciekawe, zawiera cytat w jezyku
      mieszkancow dorzecza Odrynysy i Wisly, czyli w Polanskim, mozemy zatem uznac go
      za najstarszy zabytek naszego jezyka. Cytat ow pochodzi z opisu ostatniego z
      incydentow i meczenskiej smierci Sw. Nigdy i brzmi "Semnom sieqottcu
      nienapyies ?". Zwracamy uwage nie tylko na skladnie i transliteracje (dosyc
      tradycyjne), ale przede wszystkim na uzycie znaku zapytania. W swietle
      rzeczonego dokumentu geneza interpunkcji (znakow i regul) moglaby byc wywodzona
      ze staroslowianskich obyczajow biesiadnych. Tlumaczyloby to jej znaczna
      zlozonosc i wzgledna niespojnosc.

      Nie wiadomo, jak ow zabytek paleografii i kronikarstwa trafil do kotlowni
      Biblioteki w Zawadzie Szczebrzeszynskiej. byc moze byl przekazywany z pokolenia
      na pokolenie jako rodzaj relikwii, wiadomo bowiem, ze Marian Ą. nie rozstawal
      sie ze swoim egzemplarzem "W szpanach zlej milosci" nigdy, nawet w wannie, w
      pracy , przy stole ani w lozku.
      • brezly Re: To co, watek Kadlubkowy? 26.01.04, 08:07
        No to to jest piekne poprostu. Jak norka sie zesmialem. A tego biskupa
        Chardonnay to wypadkiem jakim nie przepedzal miejscowy przywodca religijny
        Yabol, za cichym finansowym wsparciem koalicji szejka Szirazia i hrabiego
        Piniogrinio?
        • brezly Re: To co, watek Kadlubkowy? 27.01.04, 07:51
          1111 Jefipantij Nikolajewicz Iwanienko, niepismienny samouk-wynalazca z okolic
          Wologdy odkrywa za samowarem dehydrogenaze alkoholowa. Porzuca picie na umor i
          Rosje udajac sie statkiem na Zachod. Odkrywa Ameryke, szereg Taylora, szczegolna
          teorie wzglednosci.
          1112 Widzac zaciemniajca i demoralizuajca role kleru pisze antyklekalne traktaty
          mowione: Promieniwanie Ciala Doskonale Czarnego i Katastrofa w Nadfiolecie. Za
          te ostania, krytykujaca najwyzsze warstwy kleru oblozony klatwa i scigany przez
          specjalna grupe asasynow Deep Purple.
          1113 Iwanienko tworzy zasady ksiegowosci i formuluje podstawy mechaniki
          kwantowej. W czasie dorocznego konkursu picia Guinessa i jedzenia ostryg w
          Corcku, wygrywa w cuglach, zostawiajc w pokonanym polu biskupa Corcku. W czasie
          kilkudniowego ciagu niewyrafinowanych orgii seksualnych wymysla przyrzad zwany
          od tej pory cork-screw.
          1114 Wraca na kilka tygodni do Rosji, gdzie bezskutecznie usiluje zainteresowac
          cara dehydrogenaza alkoholowa,a takze wymysla aspiryne. Zniechecony, jedzie do
          Paryza, ktory opisuje w ksiazce 'Zycie seksulane dzikich'.
          1115 Na zawsze opuszcza Europe i na terenach dzisiejszego Meksyku, w rejonie
          polwyspu Jukatan buduje piramidy pierwszomajowe.
          Ok. 1127 ginie w katastrofie budowanego przez siebie ladownika ksiezycowego.
          • cordonec_y_mulina Re: To co, watek Kadlubkowy? 29.01.04, 03:08
            No, smialo, towarzyszu, kontynuujcie dalej ;o)
            • brezly Re: To co, watek Kadlubkowy? 02.02.04, 12:33
              1868 -na swiat przychodzi Semen Mykola Rybitwiuk, dziewiate dziecko bezrobotnego
              popa z Zaporoza. W wieku lat 5 (1873) oddany do szkoly wojskowej, dwa lata
              pozniej przekazany szkole elewow Ochrany.
              1878 - przerzucony do Galicji celem spenetrowania tajnej policji Austro-Wegier.
              1885 - zdaje mature w liceum w Buczaczu i wstepuje do szkoly policyjnej w Grazu.
              Przyjmuje nazwisko Erwin Niederegger
              1888 - podejmuje prace w tajnej policji w Vorarlsbergu w dziale administracyjnym.
              Zachecony pozytywna ocena jego zdolnosci pisarskich, ktore ujal w broszurze
              szkoleniowej: 'Elementy sentymentalno-wyruszeniowe w kszaltowaniu postawy
              panstwotworczej urzednikow policji tajnej' wystepuje z propozycja zasilania
              budzetu policji tajnej poprzez wydawania masowej literatury popularnej. Po
              pierwszych, niezbyt udanych probach opowiadan o Indianach dla mlodziezy pisze
              pierwszy melodramat pt. 'Piorka na wichrze' wydany pod pseudonimem Silagyi
              Esmerald. (1890). Wydany przez specjalnie w tym celu zalozone przez Tajna
              Policje Cesarska wydawnictwo pod nazwa Sanftigherz & Seidenseele odnoosi sukces
              finansowy.
              Przeniesiony z tytulem Tajnego Radcy (od 1899 Tajnego Radcy Generalnego) do
              Wiednia (1892) tworzy komorke literacka Tajnej Policji i w latach 1892-1914
              pisze i wydaje jako Silagyi Esmerald 37 powiesci w wydawnictiwe S&S, znane jako
              'seria o duchessie Gryzeldzie Daumaugen', od nazwiska narratorki laczacej swa
              osoba wszystkie powiesci. Najbardziej znane z nich to 'Dolina Tesknoty' (1894),
              'Podroze serca' (1896), legendarne 'Domy Niewolnikow Milosci' (1899), 'Krazownik
              czulosci' (1903), 'Ostatnie lato kwiatow' (1905), trylogia 'Ku sloncu milosci'
              (1907-1909) i 'Jezioro klamstwa' (1911).
              Ocenia sie ze w okresie tym ksiazki te przynosily 10-30% calego budzetu tajnej
              policji, jednakze rzeczywiste dane trudne sa do oszacowania ze wzgledu na ich
              zanizanie celem unikniecia przekazania ich do innych jednostek policji i budzetu
              Cesarstwa.
              Jednoczesnie od 1896 roku w Rosji ukazuje sie przystosowany do realiow
              rosyjskich cykl powiesci o hrabinie Woroncowej, wydawany prze zwiazane z Ochrana
              wydawnictwo 'Ljubow Kegelmann'. W okresie od 1896 do 1914 ukazuje sie okolo 30
              powiesci, ktorych glowna narratorka jest tytulowa hrabina, podobnie jak duchessa
              Gryzelda opisujaca melodramaty ze sfer srednio-wyzszych. Niezwykle podobienstwo
              obu cyklow doprowadza do konfliktu interesow. Jakkolwiek powiesci wydawnictwa
              S&S zdobyly rynek krajow niemieckojezycznych, wydawcy fancuscy i brytyjscy
              zdecydowali sie tlumaczyc cykl wydany po rosyjsku. Doprowadzilo to w 1913 do
              slynnego procesu o plagiat w Genewie, gdzie strona austriacka dowodzila swych
              praw, po raz pierwszy stosujac metody rachunku prawdopodbienstwa w
              jezykoznawstwie. Jednakze wykazanie zadziwiajacego podobienstwa czestotliwosci
              uzywania zwiazkow frazeologicznych 'ocean lesnych kwiatow', 'czar duszy',
              'studnie oczu' etc. w obu cyklach nie zostal jendnoznacznie zinterpretowane
              przez mateamtykow, stajac sie kolejnym powodem sporu bayesistow z frekwensistami
              w teorii rachunku prawdopodbienstwa.
              W czasie tego procesu Rybitwiuk, podowczas juz general Ochrany rezygnuje ze
              wspolpracy z nia, na gruncie rozliczen finansowych i wraca do Austrii. Bez jego
              pomocy seria rosyjskojezyczna traci na popularnosci, a ostatni tom cyklu 'Zamek
              Szczescia' w ktorym zakochuje sie i szczesliwie wychodzi za maz hrabina
              Woroncowa budzi niesamk i dyskusje o prawdopodobienstwie w literaturze.
              Ostatnie lata pracy w Austrii nacechowane sa licznymi sporami wydawnictwa z
              cenzura, kwestionujaca z przyczyn obyczajowych pewne fragment powiesci.
              Rybitwiuk alias Niedergger pisze tajny memorial o koinecznsoci przejecia przez
              cenzure roli czynnej. 'Idize o to panowie, byscie w imie celoo panstwotworczych
              przestali tylko czytac a zaczeli rowniez pisac powiesci dla chwaly i zasobnosci
              naszego Cesarstwa' - pisze.
              Typowany na glownego szefa polaczonego Dyrektoriatu Cenzury i Policji Tajnej
              ginie bez sladu w Bosni w 1914r w czasie podrozy sluzbowej.
              • baloo Re: To co, watek Kadlubkowy? 02.02.04, 17:12
                ;oD

                niezle. Postaram sie cos wieczorem tenteges , ale nie moge obiecac. Nie jest
                dobrze albowiem.

                B.
                • cordonec_y_mulina Re: To co, watek Kadlubkowy? 03.02.04, 04:10
                  no slowo, ze chcialem ale sie nie udalo. Falszywy Ludwik XVII z Krosna
                  Odrzanskiego wzial i mie pochlonal calkowicie. Ale tez bylo milo, niczego nie
                  zaluje ;o)
                  • cordonec_y_mulina Re: To co, watek Kadlubkowy? 04.02.04, 03:14
                    Zajrzyjcie tutaj. Wymyslilibyscie taka historie ?

                    en.wikipedia.org/wiki/Joshua_A._Norton



                    • brezly Re: To co, watek Kadlubkowy? 18.02.04, 17:31
                      -450.
                      W miejscowosci Elea, obecnie Grecja, dwaj straznicy miejscy niejaki Pestycydes
                      oraz jego szwagier Zenon konwiskuja od kupcow trackich duze ilosci napojow
                      alkoholowych nieobjetych akcyza. W trakcie konsumpcji zarekwirowanych dobr w
                      miejscu pracy prowadza szwagrowskie dyskusje o istocie swiata. Na pewnym etapie
                      szwagier Zenek rozppoczyna streszczenia pogladow swego tescia Parmezanonidesa na
                      roznice pomiedzy tym co jest a tym co sie nam zdaje, dla szczegolnego przypadku
                      pani Parmezanonidesowej. 'Nie ma, Zenus, nic' - stwierdza w pewnej chwili
                      Pestycydes 'oprocz tych czterech beczulek Pliski, co leza w tym kacie.'.
                      Obserwujac nastepujace potem proby rzucania przez obu szwagorw strzalkami typu
                      darts do tarczy oraz zlapania kilku zolwi, ukrytch przez trackich przemytnikow w
                      beczce z z alkoholem, obaj panowie forumuluja paradoksy ktore w formie
                      pierwotnej brzmia: te strzalki nigdy nie doleca nigdzie, oraz nawet Achilles nie
                      dogoni pijanego bulgarskiego zolwia.
                      Dyskusja wraca na tory istnienia Bytow Obiektywnych i stwierdzenia ze plynie
                      wszystko tylko beczka zostaje, podobna do, Pestek, zony mego tescia.
                      • brezly Podnosze ten watek 29.06.04, 22:19
                        Bo mi sie cos kluje...
                        • millefiori Re: Podnosze ten watek 30.06.04, 11:11

                          I jak z kluciem? Juz w skorupke puka?
                          Niecierpliwie przytupuje.
                          • brezly O, prosze, dosc dlugo sie klulo. 04.07.04, 11:33
                            Kees Haasnoot przyszedł na świat w rodzinie zamożnego kupca amsterdamskiego.
                            Poważne niepowodzenia szkolne szybko zniechęcają go do oficjalnej nauki, a
                            niekonwencjonalne pomysły na prowadzenie interesów powodują konflikt z
                            tradycyjnie myślącym ojcem. W wieku około dwudziestu lat Haasnoot junior,
                            wysłany przez ojca po fracht beczek do solenia śledzi do Aalborga spotyka się ze
                            znanym tylko lokalnie teoretykiem anarchizmu Esbenem Polskskov, którego
                            nieortodoksyjne poglądy na anarchię powodują izolacje od środowiska anarchistów
                            północno-wschodniej Jutlandii. Polskskov znajduje wdzięcznego słuchacza w młodym
                            amsterdamczyku, który do końca życia uważa się za jego ucznia.
                            Odziedziczony wkrótce po śmierci ojca majątek Haasnoot inwestuje w pierwszy
                            projekt mający na celu wykazanie nieprawdziwości tez oficjalnej nauki. Idzie tu
                            o tekst przypisywany Adamowi Smithowi a brzmiący następująco:
                            „O, głęboki jest sens wszak sens ukryty w zdaniu, iż piractwo rozwinęło się
                            wzdłuż głównych szlaków żeglugowych. Gdyby nawet, mój drogi przyjacielu,
                            wyobrazić sobie jakichś ekscentrycznych piratów, o ekscentryczności często wszak
                            spotykanej na zachód od Dundee, o południowej stronie rzeki Tweed nie
                            wspominając, którzy swą piracką działalność prowadziliby w odległej dali od
                            głównych szlaków, to staje się jasne, że wobec braku wpływów z rabunku, koszty
                            własne takiej armady powodowałyby, że ich bogactwo zmniejszałoby się prowadząc
                            do długów i finansowego krachu takiego przedsięwzięcia”.
                            Apokryficzny ten w istocie tekst był często cytowany wśród współczesnych
                            Haasnootowi i stał się podobno później podstawą zainteresowania Darwina procesem
                            doboru naturalnego.
                            Chcąc udowodnić nieprawdziwość tego sposobu myślenia Haasnoot stworzył kilka
                            flotyll pirackich, które wysłał celem łupienia statków handlowych z dala od
                            głównych szlaków żeglugowych. Pierwsza z tych eskadr operowała w rejonach
                            polarnych między Islandia a zatoka Hudsona, odnosząc spore sukcesy w rysowaniu
                            nowych map wschodniej części Przejścia Północno-Zachodniego, szczególnie Ziemi
                            Baffina. Umowa ze statkami wielorybniczymi o partnerstwie pozwalała eskadrze na
                            znaczne wpływy z kateringu i logistyki na rzecz tychże.
                            Druga eskadra przemierzała obszary południowego Atlantyku, w akwenie między
                            dzisiejszą Namibią i Patagonią. Dwie pozostałe eskadry zatrudniające najwyższej
                            klasy nawigatorów przemieszczały się południkowo wzdłuż linii Reykjavik-Dakar i
                            Halifax-Guyana. Dane poufne otrzymywane od szpiegów z firm ubezpieczeniowych
                            pozwalały na staranne unikanie statków idących na trawersie obu kursów.
                            Jednocześnie dane te, uzyskiwane przez siatkę kierowana przez wielką acz
                            platoniczną miłość Haasnoota, Isaure van Nistelrooy, córke potentata
                            kartograficznego Janbernda van Nistelrooya, także na podstawie analizy sprzedaży
                            map danego akwenu, były sprzedawane po wysokich cenach piratom klasycznym
                            (działającym wzdłuż głównych szlaków żeglugowych).
                            Bezwzględność źle opłacanych załóg, zwanych Latającymi Holendrami, w łupieniu
                            statków przypadkowo żeglujących z dala od głównych szlaków, kierowała coraz
                            większy ruch w kierunku tychże. To, wraz z nieuchronną, wobec działalności coraz
                            to lepiej poinformowanych piratów klasycznych, podwyżką cen polis, spowodowało
                            najpierw znaczący wzrost zysków i cen akcji firm ubezpieczających żeglugę,
                            szczególnie Lloyda, po której nastąpił gwałtowny ich spadek, gdy Haasnoot
                            zaproponował płynącym „alternatywnymi trasami” opłatę abonamentową wraz za
                            pakietem assistance i pomocą swoich pilotów. Spowodowało to modę na tzw. „trasy
                            tranowe i pingwinie”. Kolejny skok kursów akcji Lloyda i podobnych firm
                            zanotowano, gdy Haasnoot usatysfakcjonowany ogólnym rechotem opinii publicznej
                            nad apokryfem Adama Smitha ogłosił koniec swej działalności, co spowodowało
                            powrót żeglugi na główne szlaki, tym bardziej, że Lloyd w międzyczasie dokonał
                            wrogiego przejęcia większości firm piractwa konwencjonalnego. Dodajmy, ze
                            uczynił to po konsultacji z firma doradczą będaca spółką córką Wydawnictwa van
                            Nistelrooy i Córka, które zanotowało znaczne zyski ze sprzedaży map „tras
                            tranowych i pingwinich”.
                            Szacuje się, że prowadzoną przy wspólpracy z Isaurą van Nistelrooy akcja
                            kupowania i sprzedawania akcji Lloyda, DeBruyghensa i Duranta, a także
                            Trygghansy i ubezpieczycieli duńskich i iberyjskich pozwoliła Haasnootowi na
                            powiększenie majątku odziedziczonego po ojcu około 130 razy.

                            Po wycofaniu się z interesów Haasnoot przez krótki czas studiował matematykę i
                            zafascynowany urokiem jej języka utworzył Uniwersytet Latającego Holendra,
                            eskadrę okrętów, na których zaokrętowano grupy nieortodoksyjnych naukowców,
                            odrzuconych przez oficjalne kręgi akademickie. Tzw. Wilki Morskie bez Katedr,
                            pracowały na tych okrętach m.in. nad wykazaniem nierównoważności definicji
                            granic w sensie Cauchy”ego i Heinego, obaleniem hipotez Cantora i Poincarego,
                            oraz wykazaniem istnienia zbioru wszystkich zbiorów. Ina grupa zwalczała tezy
                            Darwina, jeden z okrętów miał wypisane na żagalch „Przetrwanie najlepiej
                            dopasowanych jest tautologią”. Inne z kolei pływały z hasłami „Atomów nie ma” i
                            „W kredzie nie było żadnych gadów”. Zawołaniem bojowym załóg było „Anachronizm
                            jest anarchiczny”.
                            Dodać należy, że okręty te od czasu do czasu napadały na napotkane statki i po
                            dokonaniu abordażu urządzały kursy dokształcające załogom. W swoim pamiętniku
                            kapitan rybackiego trawlera „Vibeke”, Tryggve Thorvaldsen wspomina że po
                            zajęciu jego statku przez oddział brodaczy w biretach ze szkunera „Śmierć
                            Algebrze”, w okolicy Tromsø, musiał wysłuchać i zaakceptować wraz z cała załogą
                            że „Rozważmy trójwymiarową zwartą i jednospójną rozmaitość V bez brzegu (tzn. V
                            jest tzw. homotopijną 3-wymiarową sferą). NIEPRAWDĄ jest, że rozmaitość V jest
                            homeomorficzna ze sferą trójwymiarową S3”.

                            Równocześnie Haasnoot prowadził działalność polityczną i publicystyczną.
                            Mieszając w swych pamfletach frazeologie matematyczną i społeczną pisał między
                            innymi, że „ściągalność długów ma własności topologiczne ściągalności
                            przestrzeni i że trzeba uwzględnić nieciągłości, a przestrzeń kredytowa to nie
                            R3”. Po ogłoszeniu w „The Independent” tezy ze „zdolność do służby wojskowej
                            powinna być powiązana za zdolnością kredytową” zaczął być ścigany
                            międzynarodowym listem gończym. Po zajęciu przez rządy wszystkich jego
                            nieruchomości ogłosił się „ziemianinem morskim”. Pod koniec życia jego eskadra
                            zajmowała się między innymi osiedlaniem niedźwiedzi polarnych na Antarktydzie i
                            pingwinów w Arktyce. Zginął w czasie prób odwracania góry lodowej w okolicach
                            swej ukochanej Ziemi Baffina, w ramach akcji, którą wyjaśnił wcześniej w
                            pamflecie „7/8 ma prawo być na górze. Od obracnia lodowców do rewolucji społecznej”.
                            • brezly Re: O, prosze, dosc dlugo sie klulo. 17.07.04, 10:26
                              Chcecie o wojnie o kawałek lodowego lądu z Norwegami, na okolicznośc tego
                              przesiedlenia białych niedżwiedzi na Antarktydę?
                              • jan.kran Re: O, prosze, dosc dlugo sie klulo. 05.08.04, 23:04
                                brezly napisał:

                                > Chcecie o wojnie o kawałek lodowego lądu z Norwegami, na okolicznośc tego
                                > przesiedlenia białych niedżwiedzi na Antarktydę?

                                Bardzoo. Zwlaszcza , ze usmialam sie przy tym watku ( mam nadziej ze takie bylo
                                zamierzenie dziewiarskie?) oraz Norge jest mi bliska choc daleka... Kran.
                                • brezly Re: O, prosze, dosc dlugo sie klulo. 06.08.04, 10:33
                                  Sie zrobi w takim razie.
    • brezly Apokryf czy nie?:-) 01.09.04, 08:56
      tygodnik.onet.pl/1547,1182176,0,337419,dzial.html
      • brezly O makatkach 04.02.05, 10:20
        Wzielo mnie :-)

        --
        W. Dziergacz "Makatka public relations na przestrzeni dziejow. Od oswiaty
        zdrowotnej do marketingu".

        W pracy omowiono uzycie makatki dla celow przekazu pijarowego w roznych epokach.
        W. Dziergacz ustala ze uzycie makatki dla celow przekazu rozpoczyna sie w
        Oswieceniu, gdzie niosla zazwyczaj przekaz ateistyczny, z elementami
        libertynizmu. Jak to ujmuje "Makatka piajarowa wkracza na scene dziejow jako
        sztandar postepu, z wypisanymi na niej haslami racjonalizmu".

        Uzycie makatki dla celow oswiaty zdrowotnej ma miejsce pozniej wraz z
        alfabetyzacja szerokich mas ludowych. Pod koniec XIX wieku ze wzrostem nastrojow
        militarystycznych i nacjonalistycznych w kreagch zblizonych do Ministerstw Wojny
        i Policji pwostaje kocnepcja powolania specjalnych komorek designu, zwanych
        potocznie brygadami lnianymi i plociennymi. Powstaja makatki o tematyce
        panstwotworczej, czesto z metalowymi wykonczeniami (czubki pickelhaub na
        wizerunkach panujacych w obszerze jezyka niemieckiego), batalistycznej, oraz
        makatki o tematyce w modnym wowczas nurcie sentymentalizmu panstworczego (por.
        "Cesarz Ferdynand IX bawiacy sie na armacie z kroliczkami na wzgorzach
        Vorarlbergu" Muzeum Imperialne w Bregenz). Przeszczepione na grunt kultury
        dalekowschodniej pierwsze jedwabne makatki pojawiaja sie w Japonii pod bitwie
        pod Cuszima. W okresie I wojny swiatowej, w warunkach ograniczen materialowych
        na Wyspach Brytyjskich, pojawia sie tendencje do laczenia na makatakch tresci
        patriotycznych z tradycjna oswiata zdrowotna. "One apple a day keeps doctor
        away, one deep-sea bomb keeps U-boot dumbfound" itp. Z tej tradycji estetycznej
        wyrastaja dzisiejsze makatki z 3D kamuflazem stosowane przez amerykanska
        piechote morska w warunakch pustynnych.
        Systemy totalitarne nie mogly w swej propagandzie pominac makatek, za jeden z
        wzorcocw majac zreszta dziergane jeszcze przez Ochrane antysemickie makatki z
        Medrcami Syjonu i wspomnien wyzej militarystyczne makatki kajzerowskie. Mamy
        zatem motywy pragermanskiej krzepy i sprawnosci wueficznej (termin ten stsouje z
        upodobaniem W. Dziergacz) oraz radzieckie a pozniej KDLowskie makatki poswiecone
        wytopowi stali, realizacji planow szescioletnich, walce ze szkodnikami roslin,
        oraz propagandowe z portretami Trumana i Churchilla. (W. Dziergacz w swoich
        poszukiwaniach notuje ze w Polsce te ostatnie w odpowiednio duzych rozmairach
        stosowane byly tylko w palcowkach zywienia zbiorowego, ze wzgledu na obawy iz
        makatki z Trumanem w domach prywatnych moga stac sie obiektem kultu. Por.
        "Notatka w sprawie uzycia propagandowych makatek wielkowymiarowych z wrogiem
        klasowym. Materialy szkoleniowe III Letniej Szkoly MSW w Szczytnie, czerwiec
        1951"). Z tej tradycji wywodzi W. Dziergacz serie makatek z deficytowego lnu
        importowanego ze scenami utrwalania wladzy ludowej dopuszczonych do uzycia
        decyzja cenzury w lipcu 1983, cenzor Z-114, wkrotce potem wycofanych ze wzgledu
        na "zlosliwe i tendencyjne sposoby uzycia podpowiadane przez radiostacje
        polskojezyczne.

        W ostanim rozdziale W. Dziergacz zajmuje sie analizy wplywu tradycjnych makatek
        pijarowych na estetyke i semantyke makatek reklamowych, koncentrujac sie na
        obiektach "Omo w dom, czystosc w dom" i "Sceny antyczne: Persilopolis"
        dodawanych w supermarketach do zakupow srodkow czystosci w ilosci powyzej 12 kg.
        • baloo Re: O makatkach 04.02.05, 14:11
          znaczy ja powiem, ze to mi sie dosc ;o)

          z tym, ze nalezaloby jednak siegnac dalej fstecz, az do pradziejuf, ale ja tera
          nie moge bo zmykam i pozdrawiam.

          najs £ikent
          • millefiori Re: O makatkach 04.02.05, 20:24
            BrezlY, zastyglam w podziwie nad Twym makatczeniem:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka