millefiori
06.01.11, 09:39
Ide z kawa w mgle, deszcz i ogolna roztopowa mlaskatosc. Wszystko plynie. Taka grypaura nastapila po wczorajszym slonecznym( nawet pod koniec) dniu.
Komunikat z frontu. W sprawie cd kontraktu na fabryce - cisza.
W sprawie przeprowadzki - lomot kartonow przerzucanych i logistyka (cicha).
A, bylam u tutejszego ulubionego mistrza nozyc, nastepcy Williego - tzn u genialnego sycylijskiego fryzjera, ktorego znikniecie z sasiedniej wsi zdazylam oplakac latem i zarosnac bujnymi puklami w zadumie nad znalezieniem nastepcy. Az sie Sycylijczyk objawil, jak feniks z popiolow, donoszac o nowej lokalizacji firmy, o dwie wsie dalej i zapraszajac. To umowilam sie, pojechalam, strzyg cudny w trakcie pogaduszek poltoragodzinnych mistrz wykonal, ach! No wlasnie, nowa fryzura to to, czego kobiecie przy remontach a przeprowadzkach trzeba:)