Dodaj do ulubionych

zmieniam sie na gorsze?

14.06.04, 01:23
Zaczynam lubic ameryke.

Moja dotychczasowa opinia byla taka, ze Stany to dobry kraj dla tych, ktorzy
lubia firmowe ciuchy, szpanerskie samochody. Generalnie - dobra materialne.

Jest to tez panstwo troche policyjne i z mnostwem glupich moim zdaniem
zakazow - n.p. zakaz kapieli w oceanie noca i palenia ognisk na plazy.

Totalny brak dobrego smaku, prostactwo. Kulturowo sa tylko troche za nami,
ale do Norwegow czy Szwedow dzieli ich cala przepasc.

Jezeli zaczynam lubic Stany, czy to znaczy, ze staje sie takim samym
prostakiem?
Obserwuj wątek
    • adam051 Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 01:34
      sztuka wystawiennicza na najwyzszym poziomie - w Europie nie ma takich
      ekspozycji w muzeach...

      Fride Kahlo poznalem i polubilem na dlugo zanim stala sie slawna - dzieki MoMa

      Mialem karte MoMa, bylem tam jak tylko mialem wolny czas

      Barnes and Nobles na rogu Szostej i 23West(?)... wyciagniety na podlodze, albo
      w fotelu (rzadko) czytalem ksiazki, ktorych nie musialem kupowac... jak mnie
      cos zafrapowalo to kupowalem...

      Parki narodowe...

      Fire Island...

      Montauk Point...

      Padada halloweenowa w Village...

      Ameryka to model do skladania. Kazdy ma taka Ameryke na jaka sobie zasluzyl...
      • all2 Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 01:43
        adam051 napisał:

        > Ameryka to model do skladania. Kazdy ma taka Ameryke na jaka sobie zasluzyl...

        Po raz pierwszy przyznam Ci Adamie rację...
        • all2 Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 01:50
          jest to miejsce w którym znajdziesz wszystko, pytanie tylko czego szukasz...
          jak dobry hipermarket - i w ten sposób kółko się zamyka ;)
          tak czy owak jesteśmy klientami hipermarketów, tylko mamy różne wymagania co do
          zaopatrzenia. sorry to takie filozowanie (nie mylić z filozofowaniem) i proszę
          o wybaczenie względem późna pora :)
          • adam051 Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 01:57
            nie jestem klientem supermarketu zycia

            nigdy nie interesowalo mnie nabycie kilku kilogramow seryjnie produkowanej
            wrazliwosci

            wcale nie jest pozno, jest bardzo wczesnie, do rana musze skonczyc zamowiony na
            wczoraj tekst...

            Puszczam "Platinium" Vangelisa i... cholera... pisze..
            • jarek-ny Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 02:15
              all2:
              jest to miejsce w którym znajdziesz wszystko, pytanie tylko czego szukasz...
              jak dobry hipermarket - i w ten sposób kółko się zamyka ;)
              tak czy owak jesteśmy klientami hipermarketów, tylko mamy różne wymagania co do
              zaopatrzenia. sorry to takie filozowanie (nie mylić z filozofowaniem) i proszę
              o wybaczenie względem późna pora :)

              -----------------------------------------------------------------------------
              Pomyslalem sobie, ze i tak jestem mniej zamerykanizowany niz niektorzy Rodacy,
              ktorzy w Stanach nigdy nie byli.

              ----------------------------------------------
              Bynajmniej nie ufam ludziom, ktorzy daja ordery.
              • adam051 Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 02:39
                pomnik Jagielly w Central Parku... na tylach Metroplitan... przyjechal na
                wystawe swiatowa i ze wzgledu na wojne nie mogl wrocic... ulubione miejsce
                amatorow irlandzkiego muzykowania, ktorzy wlasnie tutaj lubia sie spotykac na
                wspolne granie...

                puste miejsce po wiezach, ktore sa zapamietane przez wiele filmow o bardzo,
                bardzo dalekiej przyszlosci...

                pisze...zarabiac zlotowki mus...
                • jarek-ny Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 02:51
                  ja lubie manhattanskie puby z muzyka na zywo (blues, mocny rock) skrawek
                  Central Parku, okolice Sea Port, most brooklinski, knajpki przy Betford Ave,
                  rosyjsko-zydowskie Brighton Beach, i oczywiscie jak kazdy - Long Island.
            • all2 Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 20:20
              adam051 napisał:

              > nie jestem klientem supermarketu zycia

              a jakiego innego?

              > nigdy nie interesowalo mnie nabycie kilku kilogramow seryjnie produkowanej
              > wrazliwosci

              och, ależ nie obruszaj się tak strasznie :)
              bynajmniej nie podejrzewam Cię tu o seryjnie prostackie gusta :)
              tę wrażliwość produkuje dla nas seryjnie biologia, dziedzictwo kulturowe, epoka
              well, whatever ;)
              czyżbyś był od początku do końca autokreacją? ;)
              • aand Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 20:26
                all2 napisała:

                > a jakiego innego?

                Może galicyjski handel obnośny? ;)

                > och, ależ nie obruszaj się tak strasznie :)
                > bynajmniej nie podejrzewam Cię tu o seryjnie prostackie gusta :)
                > tę wrażliwość produkuje dla nas seryjnie biologia, dziedzictwo kulturowe,
                epoka well, whatever ;)
                > czyżbyś był od początku do końca autokreacją? ;)

                ...autoreklamą na pewno ;)
                • adam051 Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 12:00
                  hmmmmmmmm

                  Panowie! Czy Was przypadkiem nie dreczy uczucie zazdrosci :P Na kozeteczke
                  natychmiastowo bardzo please...

                  A Adam ma juz swoje lata, nie zamierza byc niczyja kopia i zyje na wlasny
                  rachunek...

                  Poza tym: bycie wodnikiem do czegos w koncu zobowiazuje :P
                  • all2 Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 12:46
                    adam051 napisał:

                    > hmmmmmmmm
                    >
                    > Panowie!


                    hmmmm
                    już chciałam odpowiedzieć, ale widzę że to nie do mnie... :)
                  • aand Re: zmieniam sie na gorsze? Tak, to możliwe ;) 15.06.04, 19:07
                    adam051 napisał:

                    > hmmmmmmmm
                    >
                    > Panowie! Czy Was przypadkiem nie dreczy uczucie zazdrosci :P Na kozeteczke
                    > natychmiastowo bardzo please...
                    >
                    > A Adam ma juz swoje lata, nie zamierza byc niczyja kopia i zyje na wlasny
                    > rachunek...
                    >
                    > Poza tym: bycie wodnikiem do czegos w koncu zobowiazuje :P


                    Hmmm, a ilu jest tych panów jeżeli można spytać, bo nas jest jeden :) Czy
                    dręczy mnie zazdrość? Honor nie pozwala mi powiedzieć inaczej zwłaszcza że tyle
                    tu pięknych i interesujących kobiet! :)))

                    Aha, i zastanawia mnie to używanie zdrobnień. "Kozeteczka" może dowodzić
                    zdziecinnienia, ale Adam ma w końcu swoje lata... ;)
                    • adam051 Re: zmieniam sie na gorsze? Tak, to możliwe ;) 16.06.04, 14:59
                      jak juz gdzies kiedys napisalem: kolejne wcielenie zycze sobie spedzic pod
                      postacia misia/torbacza Koali... niepisaty i - co wazniejsze - nieczytaty...

                      jezeli pojawianie sie w moich wypowiedziach takich sloweczek jak "kozeteczka"
                      oznacza, ze zmierzam we wlasciwym kierunku, to znaczy: dozgonny, absolutnie
                      bezkazowy abonament na eukaliptusie... to ja przeciwko zdziecinnieniu nic nie
                      mam :P
                      • habitus Re: zmieniam sie na gorsze? Tak, to możliwe ;) 16.06.04, 15:03
                        adam051 napisał:

                        > bezkazowy abonament na eukaliptusie... to ja przeciwko zdziecinnieniu nic nie
                        > mam :P

                        Zaprawdę powiadam wam, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego jeśli nie
                        staniecie się jako dziateczki :))))))))
                      • aand Re: zmieniam sie na gorsze? Propo dla Adasia :) 16.06.04, 20:39
                        adam051 napisał:

                        > jak juz gdzies kiedys napisalem: kolejne wcielenie zycze sobie spedzic pod
                        > postacia misia/torbacza Koali... niepisaty i - co wazniejsze - nieczytaty...
                        >
                        > jezeli pojawianie sie w moich wypowiedziach takich sloweczek jak "kozeteczka"
                        > oznacza, ze zmierzam we wlasciwym kierunku, to znaczy: dozgonny, absolutnie
                        > bezkazowy abonament na eukaliptusie... to ja przeciwko zdziecinnieniu nic nie
                        > mam :P


                        Słuchaj stary, kupię Ci dwa wina typu blackcurrant i będziesz się czuł jak miś
                        koala, ba! nawet będziesz wyglądał jak koala... passare? :)))
        • aanneett Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 10:20
          all2 napisała:

          > adam051 napisał:
          >
          > > Ameryka to model do skladania. Kazdy ma taka Ameryke na jaka sobie zasluzy
          > l...
          >
          > Po raz pierwszy przyznam Ci Adamie rację...
          >
          ... a ja zgodzic sie nie moge, wlasciwie to kategorycznie sie sprzeciwiam
          stwierdzeniu, ze kady ma to, na co zasluzyl.../chociaz nie jest to
          najwlasciwsze miejsce, by ten sprzeciw wyrazic.../
          ... bo czy zawsze zaslugujemy na to, co nas spotyka? Czy ktokolwiek zasluzyl na
          to byc kaleka? albo zachorowac?
          ... adam prosze, nie pisz, ze kazdy ma to, na co zasluzyl...

          ________________________________________________
          * dziś widzę wiecej
          • adam051 Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 10:50

            > ... bo czy zawsze zaslugujemy na to, co nas spotyka? Czy ktokolwiek zasluzyl
            na
            >
            > to byc kaleka? albo zachorowac?
            > ... adam prosze, nie pisz, ze kazdy ma to, na co zasluzyl...

            ------

            skrot myslowy, oczywiscie...

            nie, nikt nie zasluguje na kalectwo, chorobe...

            wnerwia mnie po prostu programowe splaszczanie Ameryki do kilku celowo
            niepochlebnych opinii...

            Bo Ameryka to wspanialy kraj
            Kraj, ktory daje mozliwosci a nie socjal
            Kraj, ktorego bankierzy centralni przejmuja sie poziomem bezrobocia w kraju -
            co kompletnie lata i powiewa ich europejskim kolegom
            Kraj, ktory generuje miejsca pracy, prawda wiele z nich jest nisko platna, ale -
            czlowiek pracujacy to jest zupelnie kims innym od czlowieka pobierajcego
            zasilek z biura dla bezrobotnych. Jest bardziej dynamiczny, przedsiebiorczy,
            zycie kreci sie wokol niego i w koncu znajdzie sobie lepsza prace... W Europie
            powstaje subkultura ludzi zyjacych z zasilku, rodza sie dzieci w rodzinach
            zalozonych przez zyjacych z zasilku rodzicow... to jest patologia i nikt z tym
            na powaznie nie walczy...
            Z tym wysmiewanym przez Europejczykow optymizmem Amerykanom udalo sie dokonac
            radykalnych zmian w mysleniu Niemcow i Japonczykow - pokonanych podczas II
            wojny wrogow. W Iraku, prawda, idzie im tak sobie... ale wciaz jest mozliwe, ze
            na koniec odniosa sukces - tak jak wczesniej w Niemczech.

            i tak dalej... i tak dalej...

            A jezeli ktos jest zdrowy, nie ma zadnych chorob, ani kalectwa, nie jest w
            zaden sposob uposledzony przez los - no to mieszkajac w Ameryca ma taka Ameryke
            na jaka sobie zasluzyl - bo tylko od niego zalezy w jakiej Ameryce bedzie
            mieszkal...
            • aanneett Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 17:15
              ... sprostowac musze - nie chodzilo mi o USA, ale ogólnie o stwierdzenie, ze
              kazdy ma to, na co zasluzyl. przewija sie ono przez kilka twoich wpisow,
              przyznam sie, nie chcialo mi sie ich odkopywac, wiec wpisalam sie tu...
              drazni mnie ono, bo sprowokowalo mnie do myslenia... zdalam sobie sprawe, ze
              nie uzywam slowa - zasluzyc... ze tak na prawde, to nie zasluguje... moge na
              cos zapracowac, ale zasluzyc? nie...
              jak mozna stwierdzic, czy ktos zasluzyl? zawsze mozna zrobic cos lepiej,
              szybciej... czy zasluguje sie na to, aby zyc, czy zasluguje sie na smierc?
              nie rozumiem tego slowa, nie uzywam...
              ... koniec trucia:)
              ________________________________________________
              * nie myslec, nie myslec, nie...
              • adam051 Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 12:13
                zeby bylo smieszniej slowko "zasluzyc" nie nalezy rowniez do mojego jezyka...
                niedawno uzyl go moj przyjaciel wypowiadajac twierdzenie, ze nie zasluzylem
                sobie na pewna dame... hmmm...oczywiscie, ja nawet nie wiem czy ta dama
                jakimkolwiek uczuciem mnie darzy, a poza tym wciaz dojsc nie moge tego w jaki
                sposob mezczyzna zasluguje (sie????) na kobiete...

                Tak mnie uzycie tego slowka wtedy zafascynowalo, ze wpadlo gdzies we mnie i
                pojawia sie w roznych dziwnych kontekstach... niekoniecznie najszczesliwszych...

                ale tak - teraz ja poprzynudzam - uwazam, ze czlowiek jest pewna suma decyzji
                ktorych dokonal w zyciu, ze odpowiada - w jakims sensie, oczywiscie - za swoj
                los...
                • aanneett Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 20:12
                  adam051 napisał:

                  > ale tak - teraz ja poprzynudzam - uwazam, ze czlowiek jest pewna suma decyzji
                  > ktorych dokonal w zyciu, ze odpowiada - w jakims sensie, oczywiscie - za swoj
                  > los...

                  ... odpowiada za swój los, ale nie zasługuje... jak pomyślę, ile razy mi się w
                  życiu "udało", ile razy "uszło płazem", utwierdzam się w przekonaniu, że nie
                  zasługuję na swój los :)

                  ________________________________________________
                  * nie myśleć, nie myśleć, nie...
    • awee Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 10:03
      jarek-ny napisał:

      > Totalny brak dobrego smaku, prostactwo. Kulturowo sa tylko troche za nami,
      > ale do Norwegow czy Szwedow dzieli ich cala przepasc.


      Trochę a'propo a trochę nie:

      25 prawd absolutnych, które wynosimy z kina amerykańskiego:

      Ogromne nowojorskie apartamenty są dostępne dla każdego przeciętnego
      mieszkańca, wszystko jedno czy jest bezrobotny, czy nie.

      Przynajmniej jedno dziecko z każdej pary bliźniaków jest diabłem wcielonym.

      Jeśli musisz rozbroić bombę i zastanawiasz się, który kabel przeciąć, nie martw
      się, zawsze wybierzesz właściwy kolor.

      Większość laptopów ma możliwość ominięcia zakłóceń komunikacyjno-transmisyjnych
      spowodowanych przez OBCYCH.

      Nie ma znaczenia, na jakim poziomie znasz sztukę walk Wschodu (jeśli w ogóle
      znasz). Twoi wrogowie będą spokojnie czekać i atakować cię jeden po drugim,
      tańcząc wokół ciebie dopóki ich nie unieszkodliwisz.

      Kiedy zgasisz światło w sypialni wszystko wokół ciebie będzie świetnie
      widoczne, lekko niebieskawe.

      Jeśli jesteś ładną blondynką, bardzo prawdopodobne jest, że w wieku 22 lat
      zostaniesz światowym ekspertem od energii nuklearnej.

      Uczciwy i ciężko pracujący policjant jest zwykle zastrzelony na kilka dni
      przed emeryturą.

      Zamiast marnować zwykle kule maniakalni zabójcy wolą mordować swoich zaciętych
      wrogów za pomocą wymyślnych metod, np.: skomplikowanych maszyn z zapalnikiem,
      śmiercionośnych gazów, laserów i rekinów-ludożerców, które to metody
      pozostawiają wrogom co najmniej 20 minut na ucieczkę.

      Wszystkie łóżka mają specjalną pościel, w której kołdra jest w kształcie
      litery L, tak, że zakrywa kobietę po pachy, a faceta obok niej tylko do pasa.

      Wszystkie torby wynoszone z supermarketów zawierają przynajmniej jedną
      bagietkę.

      Każdy może pilotować samolot i co lepsze, wylądować bezpiecznie, jeśli tylko na
      dole, w wieży kontrolnej jest ktoś, kto będzie mówił, co i kiedy robić.

      Raz pomalowanych ust nigdy nie trzeba poprawiać. Szminka nie zetrze się nawet
      podczas nurkowania.

      Na pewno przeżyjesz każda bitwę, chyba że popełnisz kardynalny błąd i pokażesz
      komuś zdjęcie ukochanej, która czeka w domu.

      Jeśli chcesz wcielić się w niemieckiego czy rosyjskiego oficera nie musisz znać
      języka, wystarczy odpowiedni akcent.

      Wieżę Eiffla widać z każdego okna w Paryżu.

      Każdy bohaterski mężczyzna wytrzyma najgorsze tortury, ale gdy kobieta zacznie
      opatrywać mu rany będzie zwijał się z bólu.

      Jeśli widać ogromną szybę, za kilka chwil niechybnie ktoś zostanie przez nią
      wyrzucony.

      Jeśli kobieta nocuje w opuszczonym domu, będzie sprawdzała każdy, najlżejszy
      szmer w swojej najseksowniejszej bieliźnie.

      Nawet jeśli bohater jedzie prostą drogą, konieczne jest, żeby kręcił kierownicą
      w prawo i w lewo co kilka chwil.

      Wszystkie bomby są wyposażone w duże czerwone zegary, dzięki którym dokładnie
      wiadomo, kiedy wybuchnie.

      Detektyw rozwiąże sprawę tylko wtedy, kiedy jest od niej odsunięty.

      Jeśli zdecydujesz się jednak, żeby zatańczyć na ulicy; natychmiast przekonasz
      się, że wszyscy przechodnie znają odpowiednie kroki.

      Departamenty policji dają pracownikom odpowiednie testy psychologiczne tylko po
      to, żeby wybrać dwóch partnerów, którzy w niczym się nie zgadzają.

      Wszyscy zagraniczni wojskowi i delegaci wolą rozmawiać ze sobą po angielsku.
    • aand Re: zmieniam sie na gorsze? 14.06.04, 11:44
      Poniekąd to prawidłowe działanie, ponieważ vita brevis - ars longa... ;)
      • jarek-ny Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 04:05
        Wszystko to prawda, ale powoli ucze sie Stanow.

        1) nie kupuj rzeczy reklamowanych (ta sama zasada dotyczy filmow, ksiazek,itd)

        2) predzej uslyszysz dobra muzyke w subway'u niz w popularnej stacji radiowej
        (z-100, KTU). Lubie Classic Rock (w dzien) i Smooth Jazz (poznym wieczorem)

        3) Nie idz na rozreklamowany koncert, ale na muzyke na zywo do pubu. Tam ci
        nikt nie bedzie przeszkadzal

        4) prawdziwi Amerykanie nie mieszkaja w NY.

        5) nie martw sie zbytnio sprawami przyziemnymi (ale oczywiscie dbaj o nie
        mozliwie najmniejszym wysilkiem) Amerykanie przestali sie martwic i sa
        szczesliwsi.

        6) pamietaj, ze Amerykanie cie lubia, bo jestes Polakiem (czy jest jeszcze taki
        inny kraj)
        • ogabignac Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 17:55
          No to fajna jest a Ameryka ale powiedz Jarku ilu Polaków zna ją taką?
          Wyemigrować znaczy zrobić to do końca a nie zamykać się w ciasnych enklawach
          polskich społeczności. Bycie tam to odcięcie się od bogactwa polskiej kultury
          i nie włączenie się w różnorodnżć amerykańską. Gdybym ja tam kiedyś wylądował
          chciałbym jak najszybciej się uniezależnić, kupić jakiś mobilny wielki pojazd
          i świadczyć usługi po całych Stanach. Poznawać ludzi, podziwiać krajobrazy i
          chłonąć Amerykę.
          • kotwicz69 Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 19:15
            Ogabignac napisal:
            "Bycie tam to odcięcie się od bogactwa polskiej kultury
            i nie włączenie się w różnorodnżć amerykańską."

            Moglbys to wyjasnic, bo ja nie widze powodu by sie od polskiej kultury odcinac
            (ksiegarnie, muzyka, czasopisma, polskie szkoly etc.) i jednoczesnie nie widze
            powodu by nie wlaczac sie w roznorodnosc amerykanska.

            kotwicz
            • aand Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 19:22
              kotwicz69 napisał:

              > Moglbys to wyjasnic, bo ja nie widze powodu by sie od polskiej kultury odcinac
              > (ksiegarnie, muzyka, czasopisma, polskie szkoly etc.) i jednoczesnie nie
              widze powodu by nie wlaczac sie w roznorodnosc amerykanska.
              >
              > kotwicz

              Cześć Jacek :)))

              Ty śmiało może uchodzić za przedstawiciela polskiej historii oraz kultury
              titajmowskiej w USA :) Mam wrażenie że Ogabiniak tak tylko głośno myślał -
              naprawdę z perspektywy Europy, amerykańska kultura i styl życia, mogą
              niektórych przytłaczac i zniechęcać do siebie :)
              • kotwicz69 Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 19:40
                Witaj aand ;))
                Dziekuje za cieple slowa.
                Musimy wiec ustalic, co rozumiemy pod pojeciem "z perspektywa Europy",
                oraz "amerykanska kultura i styl zycia".
                Czy pod powyzszymi pojeciami kryje sie przecietny Europejczyk, czy tez nie?
                Czy kultura demokraty i republikanina jest taka sama, a moze dorzucimy do tego
                kotla przedstawiciela niezaleznego? Czy styl zycia biedaka bedzie adekwatny do
                stylu zycia przedstawiciela klasy sredniej, a calkowicie bedzie odbiegal od
                stylu "yuppies, czyli polskiego odpowiednika "szpanerow", ktorzy w
                przeciwienstwie od naszej krajowej wersii posiadaja walute.
                Mysle, ze ustalenie powyzszych szczegolow bedzie niezwykle pomocne w odpowiedzi
                na "glosne myslenia Ogabignac", oraz sekwencji konczacej Twoja wypowiedz.

                kotwicz ;)))
                • ogabignac Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 21:41
                  No więc może za mało wiem o Polakach w USA.
                  Pisałem o tych w swojej większości w Jackowie i Greenpoint mieszkających.
                  Takich najczęściej TV Polonia prezentuje - jako ludzi mało ambitnych i
                  zakompleksionych. Pisałem o tej przedostatniej i ostatniej emigracji - ludzi
                  którzy przyjechali by zebrać kasę i wróciwszy do kraju budować domy czy kupować
                  samochody. Zdaję sobie sprawę, że są i inni ale o ich formach aktywności mało
                  tu w Europie słychać.
    • freewolf Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 22:15
      jarek-ny napisał:

      > Jezeli zaczynam lubic Stany, czy to znaczy, ze staje sie takim samym
      > prostakiem?

      A to źle? Dobrze jest być prostakiem. Ostatnio nauczyłem się jednej pożytecznej
      rzeczy. Jeśli ktoś mnie zaczyna wkurzać, o wiele lepiej działa, jak powie
      się "odpierdol się" niż "czy mógłbyś przestać?". Z reguły denerwująca osoba
      obraża się i ma się spokój przynajmniej na cały dzień.
      • anahella Re: zmieniam sie na gorsze? 15.06.04, 22:16
        freewolf napisał:

        > Z reguły denerwująca osoba
        > obraża się i ma się spokój przynajmniej na cały dzień.

        Wiesz, wszsytko zalezy od tego kim jest dla ciebie aktualnie denerwujaca osoba.
        Bo jezeli to ktos bliski...
        • freewolf Re: zmieniam sie na gorsze? 16.06.04, 21:08
          anahella napisała:

          > Wiesz, wszsytko zalezy od tego kim jest dla ciebie aktualnie denerwujaca
          > osoba. Bo jezeli to ktos bliski...

          To z reguły w tym właśnie momencie przestaje być bliski.
          • anahella Re: zmieniam sie na gorsze? 17.06.04, 23:05
            freewolf napisał:

            > To z reguły w tym właśnie momencie przestaje być bliski.

            No nie przesadzaj. NIe wymeldujesz mamy z zycia bo akurat nie przyszlo jej do
            glowy, ze pytania ktore zadaje sa denerwujace.
      • kotwicz69 Re: zmieniam sie na gorsze? 16.06.04, 01:27
        jarek-ny napisał:

        > Jezeli zaczynam lubic Stany, czy to znaczy, ze staje sie takim samym
        > prostakiem?

        Jarku, bez urazy ale piszac takie slowa to chyba juz nim jestes.

        kotwicz
      • ormond Re: zmieniam sie na gorsze? 16.06.04, 04:15
        > Jeśli ktoś mnie zaczyna wkurzać, o wiele lepiej działa, jak powie
        > się "odpierdol się" niż "czy mógłbyś przestać?". Z reguły denerwująca osoba
        > obraża się i ma się spokój przynajmniej na cały dzień.

        Jesli mialbys kiedyc okazje nauczyc jakiegos anglojezycznego kilku polskich
        slow od serca, to posluz sie tym:

        - Scotch me tea who you

        - Odd Pear Doll She

        - Tea who you yeah Bunny

        - Dee May She

        - Tea Story Who You

        - Yes Tess Q Tess
    • ormond Re: zmieniam sie na gorsze? 16.06.04, 04:31

      > Jezeli zaczynam lubic Stany, czy to znaczy, ze staje sie takim samym
      > prostakiem?

      Musisz byc niedawnym (stosunkowo) emigrantem. Wedle mego doswiadczenia, polscy
      emigranci dziela sie na trzy grupy.

      - Ci ktorzy nie znosza kraju w ktorym sie osiedlili. Dla nich wszystko co
      lokalne jest najgorze, mieszkancy prymitywni i glupi, kazde lokalne jedzenie
      gorsze od kaszanki, lasy mniej zielone niz w kraju, niebo nie takie
      niebieskie...

      - Ci ktorzy uwielbiaja kraj w ktorym sie osiedlili. Dla tych wszystko co
      lokalne przewyzsza wszystko co polskie. Polacy to prymitywne, wiecznie
      zachlane, zakltunione chamy, w Polsce nawet jak jest dobrze to jest zle, jezyk
      polski jest dziwaczny i szeleszczacy, tym sie "You know", nie da rozmawiac.
      Pogoda w Polsce jest okropna: albo pada, albo jest zimno, tam wszyscy kradna na
      kazdym kroku...

      - Normalni (tych jest najmniej).

      Jesli zaczynasz lubic ameryke, to albo dryfujesz do grupy drugiej, albo do
      trzeciej ;))
      • jarek-ny Re: zmieniam sie na gorsze? 16.06.04, 07:11
        Dryfuje cale zycie i jeszcze mi sie nie znudzio.

        Niektore rzeczy spodobaly mi sie od razu, innych do tej pory nie lubie.

        Co do Polski, to zawsze lubilem ja, chociaz sporo rzeczy mnie tez tam
        denerwowalo. Tu chyba czasami troszeczke ja idealizuje. Zawsze tak bylo, gdy
        wyjezdzalem gdzies na dluzej.

        Co do prostactwa, to ma ono wiele zalet. Proste mechanizmy nie psuja sie, nie
        martwia zbytnio.

        Mysle, ze wady prostactwa wszyscy znamy az za dobrze, chociaz byc moze ja bede
        znal z czasem coraz mniej.

        Wysunmy wiec smiala hipoteze - staje sie prostakiem tak z siebie. Stany nie
        maja bynajmniej nic z tym wspolnego



        ------------------------------------------
        nigdy nie zagluszycie szumu oceanu




        • ormond Re: zmieniam sie na gorsze? 16.06.04, 07:58

          > Wysunmy wiec smiala hipoteze - staje sie prostakiem tak z siebie. Stany nie
          > maja bynajmniej nic z tym wspolnego
          >

          Prostota czy prostactwo, oto jest pytanie!
        • habitus Re: zmieniam sie na gorsze? 16.06.04, 09:32
          jarek-ny napisał:

          > Wysunmy wiec smiala hipoteze - staje sie prostakiem tak z siebie. Stany nie
          > maja bynajmniej nic z tym wspolnego

          Docenianie piękna przyrody i urody życia w prostych przyjemnościach to nie
          prostactwo, bynajmniej. To bogactwo wewnętrzne :)
          Prostactwem jest poniżanie innych dla poprawienia swojego samopoczucia.
    • h.olender Re: zmieniam sie na gorsze? 16.06.04, 10:12
      W Nowym Jorku byłem tyko raz. Spędziłem tam dwa tygodnie sześć lat temu. I
      muszę przyznać, że nic mnie tam nie zafascynowało. Koszmarne miasto-moloch.
      Byłem też w Central Parku. Tłumy takie, że aż trudno się przecisnąć. Jedyne, co
      mi się w New York City spodobało, to nazwy ulic typu 65 zachodnia czy 105
      wschodnia. Bardzo to praktyczne, zwłaszcza dla turystów nie znających miasta.
      Nie sposób zabłądzić...
      • jarek-ny Re: zmieniam sie na gorsze? 17.06.04, 03:34
        Teraz troche nie na temat.

        Lubie z przyjaciolmi pochodzic po brooklinskim moscie. Mielismy czesto ze soba
        jakies przygotowane wczesniej drinki w butelce po np coli (zakaz picia alkoholu
        na moscie). Trzy i pol dnia przed 11 wrzesnia siedzielismy na moscie
        brooklinskim, patrzylismy na dolny Manhattan, popijalismy "cole z pradem", gdy
        ja zaczalem nucic "Mury" S.P. Jacka Kaczmarskiego. Zona mego przyjaciela
        proponowala sie pozniej, ze trzeba mnie kiedys spic, to moze przepowiem im
        przyszlosc.

        Niestety, daru przewidywania przyszlosci nie mam.


        ------------------------------------------
        nigdy nie zagluszycie szumu oceanu





    • ormond Simple Gifts 17.06.04, 23:00
      Rano w drodze do pracy uslyszalem w radio to piekna piesn shakerow i wam
      wszystkim i sobie dedykuje:

      'Tis the gift to be simple,
      'tis the gift to be free,
      'tis the gift to come down where you ought to be,
      And when we find ourselves in the place just right,
      It will be in the valley of love and delight.

      Refrain:

      When true simplicity is gained,
      To bow and to bend we shan't be ashamed.
      To turn, turn will be our delight,
      'Til by turning, turning we come round right

      'Tis the gift to be loved and that love to return,
      'Tis the gift to be taught and a richer gift to learn,
      And when we expect of others what we try to live each day,
      Then we'll all live together and we'll all learn to say,

      Refrain:

      'Tis the gift to have friends and a true friend to be,
      'Tis the gift to think of others not to only think of "me",
      And when we hear what others really think and really feel,
      Then we'll all live together with a love that is real.
      • ogabignac Re: Simple Gifts 17.06.04, 23:10
        ormond napisał:

        > Rano w drodze do pracy uslyszalem w radio to piekna piesn shakerow i wam
        > wszystkim i sobie dedykuje:
        >
        > 'Tis the gift to be simple,
        > 'tis the gift to be free,
        > 'tis the gift to come down where you ought to be,
        > And when we find ourselves in the place just right,
        > It will be in the valley of love and delight.
        >
        > Refrain:
        >
        > When true simplicity is gained,
        > To bow and to bend we shan't be ashamed.
        > To turn, turn will be our delight,
        > 'Til by turning, turning we come round right
        >
        > 'Tis the gift to be loved and that love to return,
        > 'Tis the gift to be taught and a richer gift to learn,
        > And when we expect of others what we try to live each day,
        > Then we'll all live together and we'll all learn to say,
        >
        > Refrain:
        >
        > 'Tis the gift to have friends and a true friend to be,
        > 'Tis the gift to think of others not to only think of "me",
        > And when we hear what others really think and really feel,
        > Then we'll all live together with a love that is real.

        Sorry Ormond, nie znam angielskiego.
        Znając niemiecki zrozumiałem, że prawie wszystkie grzyby są trujące.
        Gift, gift, gift i zaraz po tym te angielskie nazwy grzybów.
        Sorry - tyle umiem;)
        • ormond Re: Simple Gifts 18.06.04, 03:03
          ogabignac napisał:

          > ormond napisał:
          >
          > > Rano w drodze do pracy uslyszalem w radio to piekna piesn shakerow i wam
          > > wszystkim i sobie dedykuje:
          > >
          > > 'Tis the gift to be simple,
          > > 'tis the gift to be free,
          > > 'tis the gift to come down where you ought to be,
          > > And when we find ourselves in the place just right,
          > > It will be in the valley of love and delight.
          > >
          > > Refrain:
          > >
          > > When true simplicity is gained,
          > > To bow and to bend we shan't be ashamed.
          > > To turn, turn will be our delight,
          > > 'Til by turning, turning we come round right
          > >
          > > 'Tis the gift to be loved and that love to return,
          > > 'Tis the gift to be taught and a richer gift to learn,
          > > And when we expect of others what we try to live each day,
          > > Then we'll all live together and we'll all learn to say,
          > >
          > > Refrain:
          > >
          > > 'Tis the gift to have friends and a true friend to be,
          > > 'Tis the gift to think of others not to only think of "me",
          > > And when we hear what others really think and really feel,
          > > Then we'll all live together with a love that is real.
          >
          > Sorry Ormond, nie znam angielskiego.
          > Znając niemiecki zrozumiałem, że prawie wszystkie grzyby są trujące.
          > Gift, gift, gift i zaraz po tym te angielskie nazwy grzybów.
          > Sorry - tyle umiem;)


          Niby proste slowa, ale trudno je przelozyc. W wolnym, koslawym przekladzie na
          szybko:

          Jest dar prostoty,
          I jest dar wolnosci,
          Jest dar aby byc tam gdzie sie byc powinno,
          I gdy juz znajdziemy sie w tym miejscu,
          Wszyscy zamieszkamy w dolinie milosci i rozkoszy.

          Kiedy staniemy sie prawdziwie prosci,
          Kiedy sie sklonimy bez uczucia wstydu,
          Obracac sie bedziemy w rozkoszy
          Az obracajac sie dotrzemy do celu
          [mysle ze chodzi tu, ze shakers wytazaja swoja modlitwe tancem, wiec to turning
          to chyba ich obrzedowy taniec]

          Jest dar bycia kochanym i odwzajemniania milosci,
          To jest dar ktory mozna nauczyc i jeszcze wiekszy dar, ktorego mozna nuczyc sie
          samemu
          To czego oczekujemy od innych, staramy sie czynic sami kazdego dnia,
          Bedziemy zyc razem i razem zawolamy:

          Jest dar posiadania przyjaciol i dar bycia prawdziwym przyjacielem
          Jest dar myslenia o innych, a nie tylko o sobie
          I kiedy uslyszymy co inni naprawde mysla i czuja
          Wtedy zamieszkamy razem w prawdziwej milosc.

          • ogabignac Re: Simple Gifts 18.06.04, 07:22
            Dzięki:) - ale myślałem, że znamy się już jak stare konie i potraktujesz mój
            post jako błaznowanie. Tekst piosenki jest wzruszający i skłaniający do
            refleksji - tym bardziej dziękuję za tłumaczenie.

            Zeby nie było już niedomówień to nie bojkotuję tekstów po angielsku ani w
            jakimś innym języku i jeśli jestem zaciekawiony zawsze znajduję sposób by
            poznać ich treść. Tu może faktycznie powinienem był najpierw poznać treść
            zanim zacząłem wklepywać jakąś głupotę. Konkluzja - mną się zajmować troskliwie
            nie trzeba ale sądzę, że może być pewna grupa forumowiczów których zniechęcą
            obcojęzyczne wpisy i akurat nie pobiegną od razu na kurs językowy.
            Mogą nas, uczestników TT potraktować jakoby byśmy się wywyższali.
            Fajno by więc było poczytać zawsze krótkie streszczenie po polsku - może
            bardziej mobilizowało kogoś do nauki języka.
            I na koniec - zobacz, pan, zobacz jak to "gift" może zmylić; u mnie znaczy
            trucizna a u Ciebie - dar;)
            • ormond Re: Simple Gifts 18.06.04, 09:57
              ogabignac napisał:

              > Dzięki:) - ale myślałem, że znamy się już jak stare konie i potraktujesz mój
              > post jako błaznowanie. Tekst piosenki jest wzruszający i skłaniający do
              > refleksji - tym bardziej dziękuję za tłumaczenie.
              >
              Wlasnie. Jechalem rano do pracy: 6:30. Ciemno, zimno, desz. I w radio ten stary
              amerykanski hymn. jakos zapadl mi do serca i wciaz chodzi za mno przez caly
              dzien, chociaz zaraz fajrant i czas do domu.

              Moze kiedys to zostanie z Ameryki, ten czysty (niektorzy chcieliby, ze naiwny)
              ton religinego zachwycenia. Swieta prostota, ktora legla u zrodel powstania
              tego narodu, a ktora dzisiaj jakby sie troche zagubila...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka