Dodaj do ulubionych

Watek do narzekania

21.09.04, 08:47
Uwazam ze jako forum polskojezyczne zdecydowanie powinnismy miec takowy. Tu
mozna narzekac, jeczec, wajac, ubolewac, utyskiwac, dawac upust, odreagowywac
i wylewac.
Taki np. ja uwazam ze naleza mi sie doplaty unijne za fatalna pogode i darmowe
ciastka do kawy na te okolicznosc.

A jak teraz bylem daleko na poledniu, to tam w tym hotelu oprcoz na szltowcow,
byzyl trurystki emerytalne z Pieciu Nwoych Landow. I one ciagle czegos nie
lubily. Np. jak obsluga donosila troche tych nowych pysznosci na odmiane
szwedzkiego stolu z cieplym (tych paelli i innych), to Frauen sie tloczyly i
blokowaly kolejke, bo one czekaly na spaghetti (jak wiadomo powszechnie w
bylym DDR do es. sie jezdzi jesc spaghetti). Jak juz przychodzilo spaghetti to
Frauen robily tlum i aldowaly spaghetti i jak juz cale zaladowaly to
przychodzily drugie tez czekajac na spaghetti. Te z kolei w porywch zaczely
jeczec z e 'w tym hotelu to za duzo cudzoziemcow'. Uslyzseli to my z kolega z
Kolonii, ktory warknal: to bylo siedziec w Karl-Marx-Stadt i nie wyganiac
Honeckera. Zrobilo sie nieprzyjemnie, a Frauen dpiero zaczely 'jammern'.
Przepraszam za gledzenie nba tematy wewnatrzpolityczne, ale ostatnie prostesty
wschodniomeickiej Samoobrony powoduja tu nastroje typu: odbudowac, k...a, ten mur.
Obserwuj wątek
    • millefiori Re: Watek do narzekania 21.09.04, 09:07
      Brezly, masz racje, nalezy skanalizowac siecienie, co jakis czas przemykaja
      przez watki rozmaite. Bez bicia przyznaje sie do przykladania reki w rozwijaniu
      woali melancholii, uprzedzionych wlasna reka.

      Oj... apropos exDDRu... narzekaly mi obie wizytatorki z Frankfurtu (tego
      bardziej zachodniego) na narzekactwo i niekompatybilnosc landow wschodnich,
      mimo prob stawiania ich na nogi za pieniadze zachodnich podatnikow.
      • brezly Re: Watek do narzekania 21.09.04, 09:14
        millefiori napisała:

        (...)

        > Oj... apropos exDDRu... narzekaly mi obie wizytatorki z Frankfurtu (tego
        > bardziej zachodniego) na narzekactwo i niekompatybilnosc landow wschodnich,
        > mimo prob stawiania ich na nogi za pieniadze zachodnich podatnikow.

        To ejst tu temtat dyzurny, dyskusji przy kawie i w przerwach. Z przyzczyn dla
        mnie niejasnych (mozna sie probowac domyslac) Niemcy (zachodni?) okropnie zle
        znosza histerie. Wiec jak zoabczyli demonstracje z napisami 'Jestesmy
        obywatelami drugiej kategorii' i temu podobne, to ich szlag trafil. 1 500 000
        000 000 euro poszlo w toto, Spiegel pokazuje zdjecia Lipska sprzed 15 lat i
        teraz a tam ciagle 'Dolina Jeku' (czyt. jenku). Dodatkowo, co bylo
        energiczniejsze i bardziej dynamiczne to szbyko sie preznioslo na Zachod, wiec
        teraz zostaly takie bardziej niewidaki. Smiac sie mozan, ale to jest
        statystycznie widoczne np. w IQ poborowych w nowych landach. A teraz jeszcze
        wybrali sobie w niedziele neofaszystow do parlamentow krajowych w Saksonii i
        Brandeburgii, co wywolalo tu juz furie doslownie.
        • vaud Re: Watek do narzekania 21.09.04, 14:49
          Moja kolezanka Niemka ze starych landow, mowi, ze "nowi" wciaz czekaja, az im
          ktos przyjdzie i pozamiata.
          • jan.kran Re: Watek do narzekania 27.09.04, 00:22
            Ja mialam siedem lat temu wybor prosty: Goerlitz lub Norge.

            Wybralam Norge.

            Nie lubie Kraju Dorsza . Ale poniewaz czytam na wygnaniu regularnie szpigel
            wiem , ze wybralam mniejsze zlo .... K Germanski
            • millefiori Re: Watek do narzekania 27.09.04, 08:04
              > jan.kran. napisala:

              >Nie lubie Kraju Dorsza . Ale poniewaz czytam na wygnaniu regularnie szpigel
              > wiem , ze wybralam mniejsze zlo ....


              Na pewno mniejsze. I chlodniejsze. Gorlitz to taki dom na granicy, nie
              wiadomo, gdzie czlowiek tak naprawde jest, jeszcze tu czy juz tam.
              • vaud pudla i bambetle 30.09.04, 15:51
                stja od maja i czekaja na zmilowanie. Nadejdzie ono wraz z silnymi facetami od
                przeprowadzek w piatek. Tak sie nie moge doczekac, ze az mnie skreca.
                Przeciskam sie przez ten skladzik-rzeczy -niepotrzebnych ( znowu "O
                niepotrzebnosci wszystkiego" mi sie przypomnialo) i nie wierze, ze sie zrobi
                luzniej w tym Sardynkowie!!! Ach! najchetniej bym zasnela i zbudzila sie w
                putszym i posprzatanszym!
                Fiori, Ty sie juz zalapiesz na przestrzenie niezmierzone i sale balowe. Tylko
                niewatpliwe odciski pudel i spolki na wykladzinie zaswiadcza o mojej niedoli.
                Czytalam kiedys takie sci-fi, gdzie ludzie pozdrawiali sie tak:
                "-Przestrzeni dla twojego ja!"
                i odpowiadali uprzejmie:
                "-Twoim kosztem!"

                To ja sobie krzykne: Przeeeestrzeni dla mojego jaaaaa!!!!
                • millefiori Re: pudla i bambetle 30.09.04, 18:45
                  czekaj, czekaj, bom zgubila watek tapiserii intrygi. Twoje bambetle czy cudze?
                  • vaud Re: pudla i bambetle 30.09.04, 21:58
                    a moje, caly czas...
                    • millefiori Re: pudla i bambetle 30.09.04, 22:47
                      Tak mi sie skojarzylo. Znajoma mieszkala przez pol roku w Pradze z
                      cudzymi/wlascicielowymi bambetlami w szafie. Wlasciciel mieszkania co jakis
                      czas wpadal by sobie to i owo podebrac. Klucze mial, wiec pakowal sie o roznych
                      porach, jak mu akurat bylo po drodze i potrzebie.
                      • vaud Re: pudla i bambetle 01.10.04, 00:52
                        Bardzo bym lubila. A lazienki tez sobie uzywal do woli?
                        • jan.kran Re: pudla i bambetle :-(((( 01.10.04, 02:36
                          Do nowego mieszkania przeprowadzilam sie w polowie lutego 2004.

                          Mieszkam w kartonach.

                          Za kilka miesiecy nowa przeprowadzka.

                          Chyba przyjdzie sie zabic :-((( K.
                          • brezly Re: pudla i bambetle :-(((( 01.10.04, 07:55
                            No, NO zawsze sobie czyta na nowym miejscu swoj ulubiony 'Rekopis znaleziony w
                            Saragossie'. Czy tu tez sa jakies fanki tej dziwnej ksiazki?
                            • millefiori Rekopis. 01.10.04, 09:56

                              • millefiori Re: Rekopis. 01.10.04, 09:59
                                Tak zaczelaby sie powiesc szkatulkowa. Pustym postem. Przepraszam za usterki.

                                Ja! Ja! Ba, nawet ambitnie sie przez spory kawal oryginalu przebilam!
                                (przypomne, ze Potocki pisal po francusku).
                                • jan.kran Re: Zlamanie zasady. 03.10.04, 23:23
                                  Ja obejrzalam z ukontentowaniem film.... nigdy nie ogladam filmu co powstal na
                                  podstawie ksiazki zanim ksiazki nie przeczytam.

                                  Ale u nas w bibliotece dzielnicowej na rubiezach Breslau nie mieli
                                  Potockiego... a w filmie gral Cybulski i sie zlamalam. K.
                          • vaud Re: pudla i bambetle :-(((( 04.10.04, 15:31
                            jan.kran napisała:

                            > Do nowego mieszkania przeprowadzilam sie w polowie lutego 2004.
                            >
                            > Mieszkam w kartonach.
                            >
                            > Za kilka miesiecy nowa przeprowadzka.

                            -----> Wiem, co czujesz! My tu na nowym od pol roku i juz w czwartym
                            mieszkaniu.
                            >
                            > Chyba przyjdzie sie zabic :-((( K.
                            • millefiori Re: pudla i bambetle :-(((( 05.10.04, 07:41
                              Bol dobrze znany, wspolczuje! Jedynym jasniejszym punktem moze byc pretekst do
                              pozbycia sie wielu zaleglych przydasiow i wyruszenie na zakup calkiem innych,
                              nowych za to.
          • olo53 Re: Watek do narzekania 23.11.04, 20:43
            hardwer sercowy mi sie zawalil. Nie wiem czy wiecie, ale sowtwer przy okazji
            siada. Jutro nowy szpital. Wiem że to nie forum "zdrowie" ale jaki odgłos
            wydaje drzewo padajac w pustym lesie?
            • millefiori Re: Watek do narzekania 24.11.04, 07:33
              olo53 napisal:

              >hardwer sercowy mi sie zawalil. Nie wiem czy wiecie, ale sowtwer przy okazji
              >siada. Jutro nowy szpital.

              Ty sie Olo, naprawiaj, i to czympredzej!

              >Wiem że to nie forum "zdrowie" ale jaki odgłos
              >wydaje drzewo padajac w pustym lesie?

              Pytanie na forum "Lesnictwo" albo "Dendrologia stosowana" chyba...;-) Drzewo
              padajace w pustym lesie??? Dzwiek pusty? Gluchy? Bolesny?

              Zdrowiej szybko!
            • vaud Re: Watek do narzekania 24.11.04, 08:32
              nie daj sie olo!
    • brezly Narzekne se 12.10.04, 12:35
      Na was. Gdziescie som?
      • pierans Re: Narzekne se 12.10.04, 12:44
        Tutu.

        Rozmawiałam z CyM przed wizytacjo pesztańsko.
        Pracuje on nad powrotem na halę, tylko że łeb mu urywa ciur.
        CyM jest aktualnie w 100 osobach w 1000 miejscach naraz i nie jest to jednostka
        chorobowa.
        Ale osiadł był w docelowym zamieszkaniu z całym Otoczeniem Misim.
      • anchan Re: Narzekne se 12.10.04, 12:46
        ktoś mnie omotał
        • edzioszka Re: Narzekne se 12.10.04, 14:12
          cholerny świat! (stałam w kolejce do kasy 1,5 godz, mało z siebie nie wyszłam):(
          • brezly Re: Narzekne se 12.10.04, 14:13
            edzioszka napisała:

            > cholerny świat! (stałam w kolejce do kasy 1,5 godz, mało z siebie nie wyszłam):
            > (

            Do kasy po co? PKP moze?

            Czesc, Eda :-)
            • edzioszka Re: Narzekne se 12.10.04, 17:18
              w PKO, aby opłacić rachunki.. dwóch panów już mi przez ten czas zdążyło
              streścić swe życiorysy ;)
              • vaud Re: Narzekne se 12.10.04, 17:24
                edzioszka napisała:

                > w PKO, aby opłacić rachunki.. dwóch panów już mi przez ten czas zdążyło
                > streścić swe życiorysy ;)

                ----> jak mieli parametry , to i ja bym posluchala...
          • millefiori Re: Narzekne se 12.10.04, 17:37
            edzioszka napisała:

            > cholerny świat! (stałam w kolejce do kasy 1,5 godz, mało z siebie nie
            wyszłam):
            > (
            Dobrze, zes nie wyszla, bo wyniknalby problem kogo najpierw obsluzyc. Czy
            Ciebie w formie pierwotnej czy tez Ciebie wyjsciowa.
      • millefiori Re: Narzekne se 12.10.04, 17:33
        W Ojczyznie bylam. A Ty gdzie?
        • vaud Re: Narzekne se 12.10.04, 17:35
          Ja czy Edzioszka?
          • millefiori Re: Narzekne se 12.10.04, 17:38
            Nie trafione:) Brezly! Gdzies sie podziewal w ubieglym tygodniu.
            • millefiori Re: Narzekne se 12.10.04, 18:54
              Na rzeczywistosc zagrodowa. Pralka mi zdechla. Zanim zdechla, wydawala dziwne
              dzwieki, ktore zdiagnozowalam jako slizgajacy sie pasek klinowy.
              Mechanik, zawiadomiony telefonicznie z informacja o dolegliwosci, zazadal
              numeru modelu pralki z tabliczki znamionowej. Pralke wywloklam z kata, bo
              tabliczka, wiadomo, na zapleczu, a nie na czele. Spisalam symbole, podalam,
              pralke wepchnelam na miejsce. Mechanik przybyl, sprawdzil, a pralka dziala
              jakby nigdy nic, zadnych obcych dzwiekow. Ja - zarzekam sie, ze dzwieczala jak
              potepieniec. Mechanik popatrzyl na mnie jak na wariatke.
              OK. Ja wiem, cuda sie zdarzalo, mnie jedyna w zyciu alergia przeszla w
              poczekalni u lekarza, dokad zawlokla mnie, bedaca pod wrazeniem obfitosci
              czerwonych plackow na skorze dzieciecia, MamaMillefiorowa.
              Pralka popracowala cicho przez 2 tyg. Nastepnie zaczela wydawac dzwieki
              posuwisto-bebniace w trakcie wirowania. No, pasek klinowy idzie w strzepy, na
              moje ucho. nastepnie pralka zrezygnowala calkowicie z nadawania obrotow bebnowi.
              Znow wywloklam pralke (tabliczka znamionowa) i z czystej ciekawosci
              zdemontowalam pralce plecy. Pasek klinowy sie rozcapierzyl na kilka
              luzniejszych elementow.
              Z gotowa diagnoza zadzwonilam do mechanika.
              Mechanik przybyl dzis z rana.
              Pasek, zdiagnozowal.
              Pasek, potwierdzilam i opuscilam lokal, zostawiajac pralke z mechanikiem pod
              piecza Anusi.
              Wrocilam po poludniu. Anusia powiadomila mnie, ze pasek nietypowy i nie ma go w
              serwisie Indesitu. Trza sprowadzac. Tydzien. Ale na poki co, pralka dziala, bo
              mechanik cos prowizorycznie poklecil.
              Zaladowalam pralke na probe. Nie kreci. Mam maszyne do namaczania prania z
              podgrzewaniem w tej chwili.
              Nie wiem, czy jak Maluch, na ponczoche pralka pociagnie?
              • vaud Re: Narzekne se 12.10.04, 19:31
                To jest jedno z praw Murphiego: Zepsuty sprzet naprawia sie na sam widok
                mechanika i psuje sie zaraz po jego ( mechanika) wyjsciu.
                Ja tez sie lepiej czuje u lekarza, i prawie mi glupio, ze mu glowe zawracam.
                Wychodze i znowum choro.

                Acha. a za to zmywarka mi inkrustuje szklanki okruchami. Nie do oderwania! Na
                zewnatrz i wewnatrz. No ale za to taka obklejona okruchami szklanka nie
                wyslizguje sie z reki! Chyba opatentuje, czy co...
                • millefiori Re: Narzekne se 12.10.04, 20:44
                  Jak nie lubisz inkrustowanych, to metoda jest prosta.
                  Wlej do zmywarki do pojemnika na sol octu i pusta!!! pusc na najdluzszy cykl z
                  max.temp.
                  Okruchy powinny pojsc calkiem won.
                  Jak nie pojda - powtorz to samo, tylko z uzyciem sody oczyszczonej.
                  • millefiori Re: Narzekne se 13.10.04, 08:10
                    Ide dobrac recznie to, co wczoraj pralka namoczyla. Trzeba bylo kupic tare na
                    pchlim targu. Z tarasu zaraz przywloke balie z blachy ocynkowanej (made by
                    IKEA),
                    co za basen robila w upaly na tarasie. Jak znalazl, przyda sie do decorum. A, i
                    mam przeciez kociol do farbowania.
                    Wszystko jak za starych dobrych czasow. Tylko wtedy przychodzila praczka, albo
                    szop-pracz. Albo w innych krajach jak USA czy Francja sa samoobslugowe pralnie,
                    przepraszam, publiczne. A w Budzie ni ma.
                    • vaud Re: Narzekne se 13.10.04, 23:41
                      millefiori napisała:

                      > Ide dobrac recznie to, co wczoraj pralka namoczyla. Trzeba bylo kupic tare na
                      > pchlim targu. Z tarasu zaraz przywloke balie z blachy ocynkowanej (made by
                      > IKEA),
                      > co za basen robila w upaly na tarasie. Jak znalazl, przyda sie do decorum. A,
                      i
                      >
                      > mam przeciez kociol do farbowania.
                      > Wszystko jak za starych dobrych czasow. Tylko wtedy przychodzila praczka,
                      albo
                      > szop-pracz. Albo w innych krajach jak USA czy Francja sa samoobslugowe
                      pralnie,
                      >
                      > przepraszam, publiczne. A w Budzie ni ma.

                      ---> a kijanke posiadasz? To trzeba kijanka w rzece prac. Obowiazkowo z
                      zakasana spodnica.
                      >
                      • vaud Re: Narzekne se 13.10.04, 23:45

                        >
                        > ---> a kijanke posiadasz? To trzeba kijanka w rzece prac. Obowiazkowo z
                        > zakasana spodnica.


                        ----> Acha! Ma to wygladac jak "pozny Ghandi": zakasana szmatka-przepaska
                        biodrowa, kostur ( tu: kijanka) i chude, gole nogi. Lysosc i okulalnosc nie
                        jest obowiazkowa.
                        Tu jeszcze przypomne, ze obywatel ow szlachetny do grona dziewiarzy zaliczal
                        sie byl.
                        > >
                        >
                        >
                        • millefiori Re: Narzekne se 14.10.04, 20:23
                          Rzeka jest. Zimno tez. Kijanki nie mam, wiec sie po proznicy na nabrzezu Dunaju
                          z kolanami nie bede na razie eksponowac.
                          Moze by tak na sucho???
                    • jan.kran Re: Narzekne se 15.10.04, 01:28
                      Millefiori.

                      Nie wierze w brak publicznych , samoobslugowych w Budzie.

                      Kliknij w gugle a jak cie na manowce wyprowadza to zapusc sonde wsrod ludnosci.

                      Po jakiemu oni tam mowia oprocz budanskiego co NIKT nie jest w stanie sie
                      nauczyc ( wiem , slysze czesto finski, dwa bratanki nie panimaju nic :-(((

                      A jak nie to nad Dunaj i kijanka.... K.
                      • millefiori Upiory budanskie 15.10.04, 08:33

                        Juz tu 5 lat mieszkam, i jak zyje, publicznego prania nie bylo i nie ma.
                        Owszem, mozesz wrzucic do chemicznej, ktore co rzut beretem, albo zadzwonic i
                        Ci brudy nawet z domu zabiora i czyste uprane w paczuszkach przywioza za
                        dzien. Ale zeby tak, ze masz hale z pralami i suszarkami, wrzucasz swoje i
                        zabierasz sie za lekture czy idziesz sobie i wracasz po gotowe, to tu
                        wynalazek nieznany.

                        Mowic mowia:
                        Starsze pokolenie po niemiecku, srednie po rosyjsku, mlodszosrednie i mlodsze
                        po angielsku. W srednim zdarza sie i polski, w starszym i mlodszym francuski.
                        W sumie, jak dotad, przecwiczylam w kontaktach z ludnoscia miejscowa wszystkie
                        mniej lub bardziej znane mi jezyki + machanie rekami. Wszystko razem dziala,
                        jak sie czlowiek nastawi na komunikacje.
                        Masz racje, Finowie przyswajaja sobie wegierski bezbolesnie. Nawet sporo ich
                        tutaj.
                        • brezly Re: Upiory pralnicze 15.10.04, 09:17
                          Jako namietny czytacz gazet o tematyce gospodarcze moge dodac ze powoli historie
                          niepowodzen biznesowych ludzi w co Europie
                          Srodkowo-Wschodnio-Centralno-Wschodniej usilwoali zakladac, bedac np. Celtami
                          biznesy pralnicze, wchodza do podrecznikow anegdotek biznesowych. Ogolnie, to
                          oni nie sa w stanie pojac ze w TAKICH mieszkaniach (wymiary kuchni i kabin
                          lazienkowych w wielkiej plycie, biorac pod uwage w szczegolnosci, dobrze ze nie
                          widzieli jak my z NO w hotelu uczelnianym na 12 m2 zmiescili pralke marki Wjatka
                          made in USRR) ktos moze trzymac pralke.
                          Po wtore, nie docenieli roli spolecznej, rodzinnej i ogistycznej
                          Babci_Srodkowo_Wschodnio_itp. Po trzecie, do headow im nie przyszlo, ze ktos
                          moze sie bac np. zostawic w obcym miejscu wlasne pranie i isc pic kawe. Bo jak
                          mu ukradna? Po czwarte, do tychze im nie przyszlo ze sie ktos moze wstydzic
                          wlasne ineksprymable publicznie do pralki wsadzac. Po piate, to co ewentualnie z
                          oszczednosci mialoby do pralni chodzic, moze nie miec samochodu a zas nijak mu
                          toboly wozic autobusem albo tramwajem. To sa naukowe fakty:-)
                          • millefiori Re: Upiory pralnicze 15.10.04, 10:08
                            Eeeech... Przezylam lata bez pralki, piorac w lapach, a posciel naszajac do
                            pralni "bielizny bialej" w Wwie. Pieluchy Delfinowe gotowalam w kotle. Za to w
                            miescie P. w wytwornym apartamencie w 16 dzielnicy, w stiukach, z marmurowymi
                            kominkami, zloconymi lustrami nad, mialam ci ja pralke, jeno miejsca do
                            suszenia niet. Bo suszarni w tym piekielnie zimnym w zimie, pieronsko goracym
                            latem, zabytkowym budynku, nie przewidziano. Natomiast z sufitu w
                            siedmiobocznej kuchni-kiszce, z szafkami zaprojektowanymi dla wyrosnietej
                            druzyny koszykarskiej ( ani Delfinowi, ani Panu M, a i mnie tez Bozia wzrostu
                            nie poskapila i we trojke mamy i tak srednia 180 cm wzrostu)dyndala konstrukcja
                            suszarnicza na sznurach, jak w typowym kadrze z filmu o zyciu wloskiej rodziny,
                            prod Cinecitta z lat wczesnych 50. Zazyczylam sobie usuniecia tej konstrukcji,
                            bo mialam wizje przedzierania sie przez mokre pranie w kierunku kuchenki i
                            zlewu, wszystko to o pow. 8 m2, a za to 4,5 m w gore. Pan M nie znosi
                            rozwieszonego prania na pokojach. W lazience suszarki ustawic sie nie dalo,
                            gdyz fizycznie nie miescila sie w polmetrowym przejściu miedzy wanna a sciana w
                            kierunku okno i umywalka, tez pol metra szer.
                            A samoobslugowych upiornic bylo w tym kontekscie co pol rzutu beretem, jedna na
                            kwartal budynkow. Wiec upiora ladowalam ci ja do zakupowego caddy, zaopatrzona
                            w monety udawalam sie do takiego przybytku, ladowalam i oddalalam sie po
                            kolejna porcje. Po poltorej godzinie, kilku przechadzkach, kawie, papierosach i
                            sympatycznym zyciu towarzyskim w okolicach suszarek, wracalam z czystym i
                            wysuszonym upiorem, co go nawet nie trzeba bylo prasowac, bo jak wiadomo,
                            suszenie w suszarce prostuje.
                            A w Budzie raj i luksus - tu w odroznieniu od USA kazdy sobie - wiec moge
                            rozwieszac upiory jak slonce i pogoda na tarasach.
                            Tylko pralka nie dziala...
                          • vaud Re: Upiory pralnicze 24.10.04, 17:15
                            brezly napisał:

                            > Jako namietny czytacz gazet o tematyce gospodarcze moge dodac ze powoli
                            histori
                            > e
                            > niepowodzen biznesowych ludzi w co Europie
                            > Srodkowo-Wschodnio-Centralno-Wschodniej usilwoali zakladac, bedac np. Celtami
                            > biznesy pralnicze, wchodza do podrecznikow anegdotek biznesowych. Ogolnie, to
                            > oni nie sa w stanie pojac ze w TAKICH mieszkaniach (wymiary kuchni i kabin
                            > lazienkowych w wielkiej plycie, biorac pod uwage w szczegolnosci, dobrze ze
                            nie
                            > widzieli jak my z NO w hotelu uczelnianym na 12 m2 zmiescili pralke marki
                            Wjatk
                            > a
                            > made in USRR) ktos moze trzymac pralke.
                            > Po wtore, nie docenieli roli spolecznej, rodzinnej i ogistycznej
                            > Babci_Srodkowo_Wschodnio_itp. Po trzecie, do headow im nie przyszlo, ze ktos
                            > moze sie bac np. zostawic w obcym miejscu wlasne pranie i isc pic kawe. Bo jak
                            > mu ukradna? Po czwarte, do tychze im nie przyszlo ze sie ktos moze wstydzic
                            > wlasne ineksprymable publicznie do pralki wsadzac. Po piate, to co
                            ewentualnie
                            > z
                            > oszczednosci mialoby do pralni chodzic, moze nie miec samochodu a zas nijak mu
                            > toboly wozic autobusem albo tramwajem. To sa naukowe fakty:-)


                            --------> przemowilo do mnie to wyjasnienie. Co naukowiec to naukowiec. Na
                            duzych osiedlach-blokowiskach takie pralnie mialyby szanse. Tak jak magle.
                  • vaud Re: Narzekne se 13.10.04, 23:39
                    millefiori napisała:

                    > Jak nie lubisz inkrustowanych, to metoda jest prosta.
                    > Wlej do zmywarki do pojemnika na sol octu i pusta!!! pusc na najdluzszy cykl
                    z
                    > max.temp.
                    > Okruchy powinny pojsc calkiem won.
                    > Jak nie pojda - powtorz to samo, tylko z uzyciem sody oczyszczonej.

                    -----> dzieki! Zrobie tak.
    • anchan Re: Watek do narzekania 27.10.04, 12:00
      1. Mam katar
      2. Od 3 dni piszę TURE zamiast TRUE i mam pretensje do kompa, że mnie nie
      słucha. Nic tylko się zadeptać odbierają Viki palmę męczeńską.

      • brezly Re: Watek do narzekania 27.10.04, 12:42
        Anchan!
        Palme jak palme, ale cobys powiedziala na paprotke meczenske?
        Komputery to durne jednak sa, nie?
        • brezly Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 13:01
          To taki wspolczesny meczennik moglby byc meczony przez komputery i
          oprogramowanie. Lezenie pod kosciolem w pomyjach to w koncu zaden wysilek w
          prowoaniu szukaniem 'gdzie tu, kurcze, moze byc blad'? Albo szokiem wynikajacym
          z konstacji, ze przestawienie komputerow w serwerowni zmienia sposob krazenia
          klimatyzowanego powietrza, tak ze czesc kalster sie przegrzewa. Albo wykrycia
          ze jakis gnom tak ustawil czujniki temperatury procesora na plycie glownej, ze
          komputer jest wylaczany gdy tylko procesor ma temperature 45 stopni. Albo ze to
          wcale procesor nie jest uszkodzony tylko wtyczka sie uszkodzila. Albo... albo...
          • anchan Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 13:19
            albo mysz urządziła sobie toaletę w obudowie...
            passiflora męczeńska :) , ma twarzowe kwiatki
            • brezly Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 13:24
              anchan napisała:

              > passiflora męczeńska :) , ma twarzowe kwiatki

              Powinni zamiast gozdzika razem z Dyplomem Uznania dawac. Najlepiej na
              zakonczenie Martyriady Zakladowej.
              • anchan Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 13:59
                Chyba właśnie wygrałam. Połamało mi się krzesło i będę skazana na skórzanego
                upiora na kółkach. Nie dość że sam jeździ, to jeszcze ja z niego też zjeżdżam.
                Przyznam sobie na pociesznie wieniec z liści drzewa binarnego. Tylko prawicy
                sobie uścisnąć nie mogę.
                • brezly Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 14:08
                  anchan napisała:

                  >Tylko prawicy sobie uścisnąć nie mogę.

                  Nie wiem czy wiele stracilas:-) O ile wiem to oni teraz w Brukseli usiluja
                  rozwiazac Europarlament.

                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2358896.html
                  • anchan Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 14:37
                    z dokładnością do krawata
                    polityka.onet.pl/galeria.asp?PGNUM=27&M=ML
                    • brezly Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 14:53
                      Ano ano :-)
                      Myslisz ze bylby zbyt na przenosny Okop Swietej Trojcy? Bo pracuje nad oferta. Z
                      opcja na miotacze plomieni swietego oburzenia. Aha, masz pomysl na
                      piktogram_logo 'po moim trupie'?
                      • anchan Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 15:04
                        Nadmuchiwane barykady i osobisty niezbędnik głodówkowy tudzież sztandary z
                        żywią? I jeszcze składane skrzydła opatrzności.
                        Logo od Matejki. Za gratis :)
                        • brezly Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 15:12
                          anchan napisała:

                          > Nadmuchiwane barykady i osobisty niezbędnik głodówkowy tudzież sztandary z
                          > żywią? I jeszcze składane skrzydła opatrzności.

                          Barykady nawet nadete, albo nadymane. Koniecznie.

                          > Logo od Matejki. Za gratis :)

                          Nie nie, zdanych porozpinanych koszul i oswieceniowych (tfu tfu tfu) Wolnosci z
                          golym biustem na barykady. Wartosci za to, zapiete pod szyje, ale na glowach
                          tylko berety, zadnych tam czarczafow, co prawda intencje sluszne u nich, ale
                          obiektywnie, to wicie rozumicie te czarczafy to sa po stronie tych toplessow i
                          jarmulek.
                          • anchan Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 16:13
                            Skoro ma być bez golizny to może włosiennica z baranicy. Narodowo w formie....
                            =:O

                            • brezly Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 16:17
                              A 'po trupie' ?
                              • anchan Re: Wlasciwie, Anchan 27.10.04, 16:32
                                Z tarczą strzelniczą w klapie. Mogą byś też kółka na krawacie.
                                Zmykam symulować pilne studia.
      • brezly Re: Watek do narzekania 10.11.04, 10:45
        Komputer mi wyplul na koniec zbioru kolejna madrosc:

        I think that all right-thinking people in this
        country are sick and tired of being told that
        ordinary, decent people are fed up in this country
        with being sick and tired. I'm certainly not!
        But I'm sick and tired of being told that I am!
        • vaud Re: Watek do narzekania 10.11.04, 14:48
          Siem zaploutalam.
          • millefiori Re: Watek do narzekania 30.11.04, 09:34
            Szlag mnie omal doslownie nie
            trafil. Napisala do mnie przyjaciolka i wieloletnia
            towarzyszka bojow zawodowych z wiadomoscia, ze
            skontaktowal sie z nia Uczelnia w sprawie obiektow, ktorych eksploracje
            prowadzilysmy, zrobilysmy dokumentacje i wyglosilysmy referat na sesji w P.,
            czy sa wolne do
            opracowania w formie doktoratu. Przyjaciolka
            powiedziala, ze nie, bo doktorat na ten temat w toku.
            Jednoczesnie inna pani z innego Uniwersytetu napisala
            doktorat w duzej czesci z mojego tematu, dotarla
            do dokumentacji prac mego autorstwa i
            Bog raczy wiedziec, ile z tego spisala. Korzystac z
            dokumentacji mogla, bo jest to dobro wspolne. Teraz chce
            skopiowac w publikacji kilka zdjec, ktorych jestem
            autorem, wiec pomyslalam, ze wyraze zgode, pod
            warunkiem natychmiastowego przyslania mi kopii
            doktoratu, zebym wiedziala, czy w tej chwili nie
            popelniam plagiatu sama z siebie na dodatek via
            opublikowany cudzy doktorat.

            Nagle jasno zdalam sobie sprawe, ze moj dorobek jest
            wykorzystywany, a ja nie mam z tego nic, bo nie
            przerobilam go w stosownym czasie na doktoraty i
            publikacje. I moj wlasny doktorat, pisany na podstawie
            wlasnymi rekami wydobytych obiektow i zrobionych prac, jest powaznie zagrozony,
            tyle roboty na nic!

            Z tego wszystkiego po raz pierwszy w zyciu zlapaly mnie
            (niskocisnieniowca!!!) bole mostkowe. Wrazenie, jakby
            ktos lamal mostek od srodka silnymi, krotkimi uderzeniami, z
            czestotliwoscia co kilkanascie minut. Lup - i przerwa.
            Trwalo to do wieczora z roznym natezeniem i
            czestotliwoscia, a ze nie mam w domu nic na
            uspokojenie (jakos zawsze dawalam sobie rade ze soba
            bez wspomagania), a na dodatek w charakterze kierowcy
            dziecka odstawialam i zbieralam Delfina z odleglych
            dzielnic miasta, to intensywnie kurowalam sie
            wiadrami herbaty z duza iloscia soku z cytryny i
            miodu, a na noc polknelam niesmiertelna aspiryne, po
            ktorej zawsze padam spac, bo mi cisnienie zbija ponizej piet,
            przespalam ciurkiem 8 godzin i obudzilam sie bez
            dolegliwosci.

            Biegla medycznie przyjaciolka, ktorej poskarzylam sie na temat zareagowania
            bolem na stresujace wiesci pocieszyla mnie, ze to tylko zwykla nerwica.
            • brezly Re: Watek do narzekania 30.11.04, 09:45
              Fiori, znam ten bol. Tylko proby buddyjskiej relatywizacji problemu pomagaja.
              Nie boj nic, masz tyle w glowie ze i tak zmniejszysz te ilosc literek przed
              nazwiskiem. A na epigonow nie ma proszku.

              Ale szlag moze trafic.
              A co powiesz na to jak poltora roku twojej roboty psu na bude, bo jakisi
              smierdzacy len z tytulem profesorskim mianowany przez krolowa, wiec mozna mu
              skoczyc, nic nie musi, twpj byly szef, nie machnal przez dwa lata paluchem zeby
              sprawe spisac, i nagle czytasz jak jakis pracowity Japonczyk wypublikwoal ci
              twoje wyniki?
              Albo jak gazeta z toba przez osiem miesiecy leci w kulki (tzrecia fala
              recenzentow), a potem nagle widzisz swoje wyniki, ktore leza w redakcji tej
              gazety, opublikowane przez goscia, ktory byl postdokiem u faceta, ktory MUSI byc
              recenzentem twojej pracy.

              Swiat nie jest do sprawiedliwosci, jak mawial x. Tischner.
              • millefiori Re: Watek do narzekania 30.11.04, 09:58
                Dzieki:)
                Wspolczuwam razem z Toba, bo nie po raz pierwszy mi sie to zdarza. Tylko
                przedtem bylam mlodsza i nie mialam swiadomosci bezlitosnego uplywu czasu, a
                ponadto stalam na gruncie stabilnej i bardzo dobrze, jak na owczesne PRLowskie
                realia, platnej pracy. Przerabialam podobne ponad 20 lat temu, ale wtedy bylam
                odporniejsza. Pierwszy prof. czekal na publikacje (pocz.l.80.) swej ksiazki, w
                ktorej wykorzystal moje wnioski bez przypisow, bo to nie honor zeby studentowi
                dziekowac. Wstrzymywal mi gotowa prace przez 2 lata. Dlatego w tym samym
                instytucie napisalam 2 prace mgr u 2 roznych promotorow.
                A plagiat leksykonu, ktory stal sie powodem zalozenia forum WiO?
                Wlasnie zlozylam protest, bo w ksiegarniach internetowych ten nowy gniotowaty
                leci z nowa okladka i trescia pod moim nazwiskiem!
            • pierans Buu! 30.11.04, 10:05
              Nerwica jak byk! Poważnie mówię.
              A aspiryna pomaga na wszystko (za wyjątkiem złamanej nogi).

              Aleale, czy materiały z sesji - np. takie referaty wygłoszone przez was,
              opublikowane po sesji (nie mów, że nie było publikacji posesyjnej), nie są
              objęte prawem autorskim?
              Zawsze mnie zastanawiała procedura ustalania tematyki doktoratów, właśnie z
              tego powodu.
              • millefiori Re: Buu! 30.11.04, 11:02
                Wiesz, musze sie dopytac, bo w zeszlym roku mieli mi przyslac nadbitke z tego,
                co wyglosilam w 2001. w lutym:(
                Biorac pod uwage czynnik zawieszenia w czasie, czyli czasu uplywajacego miedzy
                wygloszeniem a publikacja, nie wiem, czy nie nalezy uznac takiego czegos za
                ziemie niczyja czy inny pustostan.
                • pierans Re: Buu! 30.11.04, 11:20
                  Dopytaj się koniecznie, nie popuść, drąż temat.
                  Bardzo ciekawa jestem, cóż to tam w onym doktoracie jest.
                  Daj znać jak uda ci sie dotrzeć.
                  Szfaaa, no. Rzadko mnie ponosi szlag, bo też jestem niski niskociśnieniowiec,
                  ale takie, eee, z braku laku i pewności nawijmy to faux pas, od razu działa na
                  mnie. Można sobie zawładnąć dobrem materialnym, ale umysłowym... się mi coś z
                  czymś robi i staję się nieprzyjemna wtedy.
                  • millefiori Re: Buu! 30.11.04, 11:29
                    Napisalam do przyjaciolki zawodowej z prosba o kontakt do autorki doktoratu.
                    Czekam na odpowiedz, jak tylko sie czegos dowiem, to dam znac.
                    Z dokumentacjami, jakby nie bylo, podpisanymi imieniem i nazwiskiem autora, w
                    mojej przynajmniej dzialce jest tak, ze sa one dobrem wspolnym, do ktorego
                    prawo wgladu i powolania sie na ma kazdy zainteresowany. Robi sie je w kilku
                    egzemplarzach - dla wlasciciela obiektow, dla biura konserwatora wojewodzkiego
                    i dla siebie.
                    • pierans Re: Buu! 30.11.04, 11:52
                      A przyjaciółka co na to?
                      • millefiori Re: Buu! 30.11.04, 12:01
                        Wiesci na nia w piatek spadly, wiec jak napisalam, jedna pania odprawila z
                        kwitkiem, a drugiej powiedziala, ze decyzji podjac nie moze i najlepiej, jak
                        sie ta pani ze mna skontaktuje i, po odepchnieciu pierwszego ataku, nieco
                        zaniepokojona, czym predzej dala mi znac. No prawo serii jakies, bo tego samego
                        dnia euronewsy puscily w bloku glownych wiadomosci info o kolejnym odkryciu z
                        mojej dzialki:P
                        • pierans Re: Buu! 30.11.04, 12:12
                          Stara prawda mówi, że jak nic się nie dzieje to absolutnie nic, a jak się
                          dzieje to wszystko.
                          • millefiori Re: Buu! 30.11.04, 12:42
                            Pierans, swiete slowa.
                            Poki co musze zjechac na dol Budy.
                            • millefiori Re: Buu! 30.11.04, 16:17
                              To ja sie juz dzis niczego nie dowiem, bo sie przyjaciolce godziny ciuralnicze
                              skonczyly, a ona tylko z ciura kabluje:((( Widac ja w teren wygwizdalo:(((
                              • pierans Re: Buu! 30.11.04, 16:46
                                Tak że ty człecze siadłszy cierpliwość ćwicz
                                • vaud Re: Buu! 30.11.04, 17:11
                                  Fiori, solidaryzuje sie z Toba. Draz i nie popusc hienom i sepom.
                                  • millefiori W oczekiwaniu na wiesci z frontu 01.12.04, 08:35
                                    Dzieki za wsparcie, Siostry i Bracia w Dziewiarstwie.
                                    • pierans Re: W oczekiwaniu na wiesci z frontu 01.12.04, 09:40
                                      Na tym polega dziewiarstwo ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka