14.02.05, 14:33
Podrawiam z Londynu. Krociutka przerwa nie pozwala na dluzsza relacje, wiec
obszerniej bedzie w terminie pozniejszym.
Obserwuj wątek
    • ralston Wielokulturowosc 14.02.05, 17:12
      Wielokulturowosc rzuca sie w oczy na kazdym kroku. W metrze naprzeciwko siedzi
      Azjatka. Z zamknietymi oczyma slucha muzyki z odtwarzacza MP3. Obok niej sniada
      dziewczyna z chusta na glowie smieje sie do sluchawki telefonu, pokazujac dwa
      szeregi niewiarygodnie bialych zebow. Dalej dwojka Polakow - on zanurzony w
      lekturze jakiejs ksiazki, ona co jakis czas przerywa mu czytanie, przytulajac
      sie delikatnie. Za nimi - chyba jaki Brytyjczyk z otwarta ksiazka P.Cohello,
      tuz obok znudzony businessman w mokasynach z fredzelkami i z przerzedzonymi
      wlosami. Stanu czupryny nastepnego pasazera stwierdzic nie sposob, szczelnie
      przykrywa ja wisniowy turban. Dalej dwoje czarnoskorych zastyglych w
      oczekiwaniu na stacje docelowa. Piekna mozaika.
      • ormond Re: Wielokulturowosc 15.02.05, 00:00
        Wielokulturowosc to norma tu gdzie mieszkam - i chyba w wiekszej czesci,
        dzisiaj, cywilizowanego swiata. Zajmuje troche czasu aby sie do tego
        przyzwyczaic i polubic. Jednak kiedy juz sie to stanie, polska ulica (to
        wrazenia z moich powrotow "na ojczyzny lono"), razie jednostajnoscia twarzy,
        zachowan i ubiorow (o polskim poczuciu wyzszosci pomiesznym z kompleksami tez
        daloby sie cos powiedziec - ale to temat na inny watek)
        Paradoks, bo to wlasnie Rzeczpospolita, byla kiedys wlasnie jedny z najbardziej
        wielokulturowych krajow Europy.
        • chatka_ Re: Wielokulturowosc 15.02.05, 00:05
          ormond napisał:

          > Wielokulturowosc to norma tu gdzie mieszkam - i chyba w wiekszej czesci,
          > dzisiaj, cywilizowanego swiata. Zajmuje troche czasu aby sie do tego
          > przyzwyczaic i polubic. Jednak kiedy juz sie to stanie, polska ulica (to
          > wrazenia z moich powrotow "na ojczyzny lono"), razie jednostajnoscia twarzy,
          > zachowan i ubiorow

          Tez to mnie to zadziwia, taka nuda, i mniej by sie ludzie na siebie gapili,
          gdyby bylo kolorowiej...
          • ralston Re: Wielokulturowosc 15.02.05, 10:18
            Tutaj gapienie sie na kogos chyba nie budzi negatywnych emocji, jak w Polsce.
            Jesli sie na kogos patrzy nieco dluzej na ogol reakcja jest po prostu usmiech
            obgapianego :)
            • observator1 Re: Wielokulturowosc 15.02.05, 12:15
              ralston napisał:

              > Tutaj gapienie sie na kogos chyba nie budzi negatywnych emocji, jak w Polsce.
              > Jesli sie na kogos patrzy nieco dluzej na ogol reakcja jest po prostu usmiech
              > obgapianego :)

              We Francji jest zdecydowanie inaczej. W Paryzu czy Marsylii, gdzie mieszka duzo
              emigrantow z krajow Afryki Polnocnej (Maroko, Algieria, Tunezja) dochodzi do
              wielu aktow przemocy. Szczegolnie w dzielnicach gdzie mieszka najwiecej
              emigrantow. Tam zycie rzadzi sie calkiem innymi prawami. Pamietam reportaz o
              strazakach pracujacych na takim terenie. Prawie za kazdym razem jak sie
              pojawili miejscowi kolesie obrzucali ich kamieniami. Dokladnie paamietam
              wyznania francuskiej dziewczyny, ze o wiele latwiej by jej sie zylo, gdyby
              pochodzila z Maroka czy Tynezji. Tak niestety musi znosic zaczepki kolesi i
              obelzywe uwagi na swoj temat, tylko dlatego, ze wyjdzie w spodnicy...
            • chatka_ Re: Wielokulturowosc 19.02.05, 11:55
              ralston napisał:

              > Tutaj gapienie sie na kogos chyba nie budzi negatywnych emocji, jak w Polsce.
              > Jesli sie na kogos patrzy nieco dluzej na ogol reakcja jest po prostu usmiech
              > obgapianego :)

              Niemozliwe, czyzby nieustajcy naplyw obcych az tak zmienil obyczajowosc
              Londynczykow? Czy po prostu trzeba byc weekendowym bywalcem, zeby nie zauwazyc,
              ze gapienie sie w metrze jest przez reszte uznawane za bardzo niegrzeczne.
              Zauwazyles jak duzo ludzi czyta w metrze ksiazki, prase, ale mape nad glowami
              pasazerow? :)
              • juliettamasina Re: Wielokulturowosc 20.02.05, 20:47
                myślę, że wynik obserwacji zależy w dużej mierze od nastawienia obserwującego :)
                ...czy założy różowe okulary?
      • chatka_ Re: Wielokulturowosc 15.02.05, 00:02
        O jakze w takich sytaucjach zalowalam, ze nie mam ze soba aparatu, nadaremnie
        gdyz pewnie i tak nie odwazylabym sie zrobic zdjecia ludziom siedzacym
        naprzeciwko mnie. Takie wiec fotografie w stylu United Colours of Benetton
        pozostaly tylko w pamieci. Podrozowalam metrem codziennie, mniej wiecej o tej
        samej porze, prawie nigdy nie spotykalam tych samych ludzi, a jesli sie tak
        zdarzylo, mialam wrazenie, ze moge ich uwazac za moich dobrych znajomych :)
        • ralston Re: Wielokulturowosc 15.02.05, 10:19
          Sprobuje sie pokusic o takie zdjecie w metrze. Oczywiscie poza szczytem, bo w
          szczycie wyjecie aparatu z futeralu graniczyloby z cudem :)
      • awee Re: Metro 20.02.05, 00:37
        ralston napisał:

        > W metrze (....)

        Rals, a masz na zbyciu bilety z londyńskiego metra ? :)
        • chatka_ Re: Metro 20.02.05, 10:04
          Awee, a kiedy mnie od nich uwolnisz, czyba, ze te z lutego maja wieksza wartosc
          niz z listopada? ;)
        • aand Re: Metro 20.02.05, 12:42
          A ja mam bilety z Katowic - czy też się nadają?


          PS.
          A jakim cudem mogą być bilety z Londynu skoro nie ma takiego miasta? Jest Lądek,
          Lądek Zdrój... ;)
          • habitus Re: Metro 20.02.05, 13:12
            :))))))))))))))))))))
            Miś.
          • awee Katowice 20.02.05, 16:45
            aand napisał:

            > A ja mam bilety z Katowic - czy też się nadają?

            Jeśli są jednostronnego kasowania wprowadzone w grudniu 2004 to nadają się
            podwójnie. Inne również się nadają.

            > PS.
            > A jakim cudem mogą być bilety z Londynu skoro nie ma takiego miasta? Jest
            > Lądek , Lądek Zdrój... ;)

            Jakim cudem są takie miasta jak Lądek, Lądek Zdrój skoro nie ma tam biletów ? :/
        • ralston Re: Metro 21.02.05, 15:26
          awee napisała:

          > ralston napisał:
          >
          > > W metrze (....)
          >
          > Rals, a masz na zbyciu bilety z londyńskiego metra ? :)
          >

          Bilety muszę niestety rozliczyć pod delegacją służbową - ale może coś się uda
          zrobić :)
          • ogabignac Re: Metro 22.02.05, 03:06
            Jesli by to interesowalo mam tanio bilet karny za jazde bez biletu na trasie
            Tulum / Cancun.
    • ralston Ubiory 15.02.05, 17:13
      Jest raptem kilka stopni powyzej zera. Do tego chlodny wiatr. A niektore
      Londynianki spaceruja w bluzkach z odkrytymi plecami, bez ponczoch i z
      klapeczkami na nogach - tak by widoczny byl perfekcyjny pedicure. Jak one to
      wytrzymuja. Mi nawet we flauszowym plaszczu wcale nie bylo zbyt cieplo...
      • oka4 Re: Ubiory 16.02.05, 06:01
        Ja rowniez widuje taka "mozaike" na co dzien w metrze.
        A marzy mi sie przejazdzka bialostockim MPK-iem, niechby mnie nawet kanar
        zlapal!!!
        • juliettamasina Re: Ubiory 20.02.05, 20:42
          ech, co ta nostalgia robi z człowiekiem ;)
    • ralston Puby 16.02.05, 10:44
      To niepojete, ze w tak wielkim miescie puby zamyka sie o 11-tej. Za 15
      jedenasta uderzaja w dzwon - to ostatnia szansa, zeby zamowic kolejke. Efekt
      jest taki, ze Londynczycy po prostu upijaja sie szybciej zamiast kulturalnie
      nawalic sie dopiero kolo pierwszej ;)
      • ogabignac Re: Puby 16.02.05, 14:59
        Tak mi tez przyjaciel Jan opowiadal ale jest wyjatek - na Boze Narodzenie.
        Wtedy puby sa czynne dluzej o godzine.
        • ralston Re: Puby 17.02.05, 14:36
          Na szczęście jest kilka lokali, które mają licencję na dłuższe godziny
          otwarcia. Wieczorny obiad w jednej z restauracji w City zakończył się
          spontanicznym przemarszem do takiego właśnie lokalu. Z głośników muzyka z lat
          70-tych i 80-tych i morze beczkowego Guinessa. Miejscowi robią wielkie oczy
          słysząc naszą rozmowę z Czeszką. Najpierw pytają, czy my mówimy po czesku.
          Odpowiadamy przecząco. Pytają Klarę, czy ona mówi, po polsku. Nie - po czesku.
          To jak wy się możecie dogadać? Po kilku następnych Guinessach znikają już
          wszystkie bariery językowe. :)
    • ralston Walentynki 17.02.05, 18:21
      Walentynkowy wieczór spędzam w Chinatown. Trudno znaleźć miejsce w
      jakiejkolwiek restauracji. Wszędzie mnóstwo ludzi. Głównie par. Z racji na
      obchody Chińskiego Nowego Roku jest dodatkowo bardzo kolorowo i głośno.
      Wszędzie kolorowe lampiony, chorągiewki i tasiemki. W końcu udaje się trafić na
      wolny stolik w knajpce i po chwili lądują przed nami dymiące michy ryżu,
      jaśminowa herbata i różne smakowitości - a to jagnięcina w sosie, a to jakieś
      warzywa, a to kaczuszka z marynowanym imbirem. Pycha...
      Potem jeszcze spacer uliczkami Londynu, dużo czerwonych serduszek i kartek
      walentynkowych a wieczór oczywiście kończy się pubem :)
    • alex.4 Re: Londyn 17.02.05, 20:27
      Metro jest dziwne. Z jednej strony są linie nowoczesne, ale stare linie są mało
      ciekawe i maja specyficzny zapach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka