Dodaj do ulubionych

A za oknem...

07.03.05, 11:12
... nie przestaje sypać. Zaczynam się zastanawiać, czy nie było błędem
pozostawienie w domu łopaty do śniegu. Jak ja odkopię samochód dziś wieczór?
Obserwuj wątek
    • karokaro Re: A za oknem... 07.03.05, 11:16
      Sypie, zwiewa, obok mnie zaspy :-(
      Mimo pogody wybieram sie na piechote. Jestem zbyt leniwa by bawic sie w
      odkopywanie samochodu, ale to urok małego miasta. Poczekam do wiosny ;-)

      Śnieżnie pozdrawiam.

      K.
      • ralston Re: A za oknem... 07.03.05, 11:21
        Piesi dziś w Warszawie mieli nie lada kłopoty w wielu miejscach. Część
        chodników - nie dość, że nie odśnieżona, to jeszcze zawalona śniegiem
        sprzątniętym z ulic przez pługi. Nawet ci, co dojeżdżają do pracy tramwajami,
        czy podmiejską koleją pospóźniali się dziś do pracy.
        • karokaro Re: A za oknem... 07.03.05, 11:29
          Bo prac trzeba zaczynać baaaaardzo wcześnie ;-)
          Ja zaczęłam o 5.50 ... ale to raczej z bezsenności :-(

          Przedzieranie sie przez nachodnikowy śnieg jest rzeczywiście męczące i
          dokuczliwe. Mało tego może sie też zakończyc wywrotką. Z własnego doświadczenia
          znam ten ból. Kosztowało mnie to trzy lata temu operacją kolana, bo pługi
          spały :-(((
          Ale za to teraz ... chodzę ostrożniej i wiem, kiedy zacznie padac śnieg ;-))

          K.
          • ralston Re: A za oknem... 07.03.05, 11:40
            Ja nauczyłem się zimą chodzić inaczej. Szerzej stawiać nogi, skracać krok. Nie
            stawiać nogi na piętę, tylko bardziej płasko. Dłuższy spacer takim krokiem jest
            bardziej męczący - potrafią trochę boleć łydki, ale od kilku lat udało mi się
            uniknąć blesnej wywrotki.
            • benia30 Re: A za oknem... 07.03.05, 16:48
              Skoro dzisiaj problemy z poruszaniem się po chodnikach mają młodzi, sprawni
              ludzie, cóż rzec mają osoby mniej sprawne? Dla nich poruszanie się po tej
              oblodzonej, zasypanej, błotnej mazi to istna katastrofa!
              (tak sobie smutno myślę wlokąc się nieporadnie chodnikiem)
              • kateaga Re: A za oknem... 07.03.05, 17:44
                Ja niestey w ogóle nie mam jak nawet wlec się smętnie chodnikiem, bo nasi mili
                sąsiedzi bardzo słabo odśnieżają, ja zaś ostatnio pcham 3 kilowy wózek z 6
                kilowym bobasem. Od tego roku zima kojarzy mi się z uwięzieniem w domu:-((((((
                • ralston Re: A za oknem... 07.03.05, 17:54
                  Pamiętam jak sam śmigałem po osiedlu z kilkukilogramowym bobasem w wózku zimą.
                  Ale wtedy większym wyzwaniem była walka z krawężnikami niż z zaspami, choć mróz
                  był silny. A niepełnosprawnym musi być rzeczywiście bardzo ciężko w takich
                  warunkach...
                  • benia30 Re: A za oknem... 07.03.05, 19:19
                    ralston napisał:

                    > Pamiętam jak sam śmigałem po osiedlu z kilkukilogramowym bobasem w wózku zimą.
                    > Ale wtedy większym wyzwaniem była walka z krawężnikami niż z zaspami,

                    ...i z kołami wózka rozjeżdżającymi się we wszystkich kierunkach, tylko nie w
                    tym jednym co trzeba :-))
                    • ogabignac Re: A za oknem... 07.03.05, 20:11
                      A bo to trzeba zimie przypominac ze dolegliwa?
                      Zrzucic mi te kurtki puchowe, czapki i rekawice z radosnym rzeniem powrzucac na
                      daszki przystankow, lopate do sniegu polamac z radosna zlosliwoscia - aaa masz!
                      T-shirty przywdziac i w letnich sandalkach brnac w tej uludzie!
                      Zobaczy to zima, steknie ciezko i czmychnie. I tyle jej bylo.
                      • all2 Re: A za oknem... 08.03.05, 21:18
                        Powyższe wydał z siebie Pan Integral, ocierając pot z czoła pod rozżarzonym
                        meksykańskim niebem ;)
                        • ogabignac Re: A za oknem... 10.03.05, 05:20
                          all2 napisała:

                          > Powyższe wydał z siebie Pan Integral, ocierając pot z czoła pod rozżarzonym
                          > meksykańskim niebem ;)

                          Oj przedluzylbym, przedluzyl ale niestety od 2.III szara(aha - biala)
                          rzeczywistosc.
              • poziomk Re: A za oknem... 09.03.05, 13:47
                nie pozostaje nic innego tylko sie nauczyc latac
    • aanneett Re: A za oknem... 07.03.05, 23:48
      Białystok przekształcił się w białą zaspę... na Dziesięcinach pół metra śniegu i
      wciąż przybywa ;(


      _______________________________________________________
      * przepraszam. nastąpiła chwilowa przerwa w myśleniu *
      • ralston Re: A za oknem... 08.03.05, 15:39
        A w stolicy już płynie...
        • anahella Re: A za oknem... 08.03.05, 20:31
          Okolo czwartej moze i plynelo. Ja wracalam dwie godziny pozniej i byla
          slizgawka, bo zimno bylo.
          Zaczynam powoli dojrzewac do wyniesienia sie z tego miasta: albo nieodsniezone
          albo kazde przejscie do pieszych czy przystanek autobusowy to jezioro.
          A gdyby tak kupic chate pod lasem, napalic w kominie, i usiasc na zapiecku?...
          rozmarzylam sie.
          • all2 Re: A za oknem... 08.03.05, 21:15
            Jak chcesz to ja Ci mogę obiekt na zimę udostępniać. Przydałoby się, żeby ktoś
            tam od czasu do czasu rozpalił w piecu. Towarzystwo byś miała zapewnione, a i
            wena powinna się miewać nie najgorzej ;)
            • anahella Re: A za oknem... 09.03.05, 01:59
              Nie ma sprawy, jutro w poludnie przyjezdzam:)
              (pomarzylam sobie heheheheh)
              • ralston Re: A za oknem... 09.03.05, 09:26
                Też mi się zamarzyło... :)
                • all2 Re: A za oknem... 10.03.05, 11:42
                  Dajcie znać, to wam wytłumaczę, gdzie mieszka stolarz, który ma klucz :)
    • ralston Re: A za oknem... 09.03.05, 13:02
      A za oknem śnieg. Dawno go nie było...
      • kalisia Re: A za oknem... 09.03.05, 14:44
        Ja właśnie praktykuję w szklanym budyneczku przy Moście Poniatowskiego i godzinę
        temu przeżyłam horror: nie widziałem za oknem niczego, nawet mostu, a takiej
        śnieżycy z wiatrem to chyba w życiu nie widziałam.
        • ralston Re: A za oknem... 09.03.05, 15:12
          W marcu jak w garncu. Teraz za oknem pięknie świeci słońce. Aż po oczach bije...
          • kalsew Re: A za oknem... 09.03.05, 15:15
            Ta...i nawet drugi brzeg Wisły znowu widzę:)
            • ralston Re: A za oknem... 09.03.05, 15:16
              A ja drugą stronę ulicy :)))
              • kalsew Re: A za oknem... 09.03.05, 15:19
                No to mnie przebiłeś!
    • aand Re: A za oknem... 09.03.05, 23:49
      Bardzo zimno. Już wystarczy tego mrozu - ile można...
      • ogabignac Re: A za oknem... 10.03.05, 05:18
        U nas to sie nazywa - Nasskalt czyli zimna wilgoc.
        Najlepsze warunki na grype.
        • ralston Re: A za oknem... 10.03.05, 09:59
          Nie jest źle - odczuwalność zimna jest na poziomie niedokuczliwym. Dlatego, że
          jest bezwietrznie i chyba dość sucho. Aż przyjemnie się było przespacerować
          rano od samochodu do biura...
          • kalsew Re: A za oknem... 10.03.05, 10:10
            no nie wiem czy tak miło: jak mi dzisiaj walnęło wiatrem w twarz to poczułam się
            jak w Szwecji...
            • ralston Re: A za oknem... 10.03.05, 10:12
              Ja trafiłem akurat na bezwietrzny kwartał ulic ;)
        • kalsew Re: A za oknem... 10.03.05, 10:05
          Czy dacie wiarę, że za jakieś niecałe dwa tygodnie ma być wiosna?
          • ralston Re: A za oknem... 10.03.05, 10:13
            Wiosna była w styczniu. Teraz pora na lato.
            • kalsew Re: A za oknem... 10.03.05, 10:18
              Okej, to mi też odpowiada. Byle cieplej!!!
              • all2 Re: A za oknem... 10.03.05, 11:19
                Już chyba nawet dzieci i psy mają dość śniegu.
                • ralston Re: A za oknem... 10.03.05, 13:46
                  all2 napisała:

                  > Już chyba nawet dzieci i psy mają dość śniegu.


                  Niemożliwe! Wojownicze dziecko ninja też???
                  • all2 Re: A za oknem... 10.03.05, 14:26
                    Jeszcze się tarza, ale już chyba bardziej z przyzwyczajenia. Nie ma tego błysku
                    w oku ;) A Twoje jak?
                    • ralston Re: A za oknem... 10.03.05, 14:33
                      A moje nadal z błyskiem. I to pomimo bliskiego spotkania III-stopnia z żelaznym
                      płotem :)
                      • all2 Re: A za oknem... 12.03.05, 02:50
                        Błysnęła stal? ;)
                        • ralston Re: A za oknem... 14.03.05, 09:39
                          Raczej gwiazdki w oczach ;)
    • ralston Re: A za oknem... 11.03.05, 19:32
      ... śnieg pada. Dawno go nie było...
    • all2 Re: A za oknem... 12.03.05, 02:51
      To samo co i wczoraj było.
      • ralston Re: A za oknem... 14.03.05, 09:38
        No i co ja poradzę na to, że za oknem się powtarza? Dziś nie pada. Ale
        synoptycy się odgrażają, że teraz będzie szybko rosła temperatura. Powodzie
        murowane w takich warunkach :(
        • awee Re: A za oknem. 14.03.05, 22:59
          dodatnie temperatury nie zawsze są na plus...
          ...i kolejny dowód na to że są plusy ujemne.
          • ralston Re: A za oknem. 15.03.05, 09:13
            Święte słowa. A za oknem słonko dzisiaj tak pięknie wiosennie świeci. A plusy
            póki co są umiarkowane, więc chyba nieujemne ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka