saunne
10.03.05, 17:01
UBEZPIECZENIA Rachunki za naprawę auta
Sąd szybszy niż ubezpieczyciel
Poszkodowany zamiast spierać się z zakładem ubezpieczeniowym o wysokość
odszkodowania, może skierować sprawę do sądu przeciwko sprawcy wypadku.
Ta bardzo korzystna dla poszkodowanego forma dochodzenia odszkodowania
dodatkowo obciąża sprawcę kosztami procesu, który i tak musi przegrać.
Prawo ubezpieczeniowe daje poszkodowanemu wybór, z jakiej drogi chce
skorzystać: postępowania likwidacyjnego prowadzonego przez zakład ubezpieczeń
czy procesu sądowego. Druga z tych możliwości znacznie faworyzuje
poszkodowanego. Koszty i niedogodności postępowania odszkodowawczego przenosi
na sprawcę. Zwłaszcza gdy poszkodowany udokumentuje poniesione koszty i
przedstawi np. rachunki z warsztatu. Może wtedy przed sądem, w postępowaniu
nakazowym o zapłatę, w krótkim czasie otrzymać zwrot pieniędzy, jakie wydał
na naprawę samochodu. Pozwanemu sprawcy kolizji drogowej, mimo uznania swojej
winy i skierowania poszkodowanego do zakładu ubezpieczeń, z którym zawarł
polisę ubezpieczenia OC kierujących, przyjdzie zapłacić dodatkowo koszty
postępowania przed sądem.
W takiej sytuacji pozwany sprawca wypadku dla ochrony swoich interesów musi
pamiętać, że zgodnie art. 20 ust. 2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych ma
obowiązek przypozwać zakład ubezpieczeń, który od tej pory będzie
uczestniczył w tej sprawie jako interwenient uboczny. Jeśli tego nie zrobi,
może narazić się na zarzut niewłaściwej ochrony interesów zarówno swoich, jak
i zakładu ubezpieczeń, który w finale będzie pokrywał odszkodowanie. Jeśli w
wyniku nieuczestniczenia przez zakład w procesie wzrosłaby szkoda, to
ubezpieczyciel może odmówić wypłaty części, a nawet całości odszkodowania.
Dlatego pozwany sprawca musi zadbać o właściwą ochronę swoich interesów.
Jeśli uzgodni to wcześniej z zakładem ubezpieczeń, może zgodnie art. 15 tej
samej ustawy w granicach odszkodowania otrzymać zwrot honorarium adwokata czy
radcy prawnego występującego w jego interesie przed sądem.
Właśnie w takiej sprawie rozpoczął się we wtorek proces przed Sądem Rejonowym
dla Warszawy Pragi. W wyniku sprzeciwu od nakazu zapłaty z powodu braku
oględzin samochodu po wypadku i tym samym podważenia wysokości szkody
postępowanie toczy się w trybie zwyczajnym. Nie zmienia to jednak faktu, że
pozwany, sprawca kolizji drogowej, najprawdopodobniej i tak będzie musiał
zapłacić z własnej kieszeni rosnące koszty procesu.
MSZ
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050310/prawo/prawo_a_11.html