Dodaj do ulubionych

miejsce na wątek brezlego

15.07.05, 10:54
jestem adminem więc nie pozwalam się odwołać
Obserwuj wątek
    • brezly Re: miejsce na wątek brezlego 15.07.05, 11:04
      Do Strasburga bede jezdzil!
      A od tego watku to podatku nie trzeba placic? Bo jak tak na czlowieka spada
      nagle wlasny watek albo nawet teren pod zabudowe (watkiem, ale uzbrojony czy
      nie?) to albo skorumpowany albo go ktos wrabia, no takie intuicje.
      Panterka, a o co wlasciwie nam szlo ze watek? Ze te logo?

      PS. Ale i tak sie bede odwolywal!!
      • pinkpanther Re: miejsce na wątek brezlego 15.07.05, 11:05
        nie ważne o co szło, ważne że przeszło
        a w Strasburgu to ja mam chody
        a z podatku to cię zwalniam na ten rok
        a tak wogle to nie narzekaj tylko się ciesz że masz swój watek
        • columbia Re: miejsce na wątek brezlego 15.07.05, 11:08
          ...chyba kukne do dziewiarzy, bo nie wiem, o co chodzi....
          • pinkpanther Re: miejsce na wątek brezlego 15.07.05, 11:10
            nie u dziewiarzy tylko tu
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24573&w=25156921&wv.x=3&a=26483045
            • brezly Re: miejsce na wątek brezlego 15.07.05, 11:14
              No dobrze, to bede watkowal. Wolicie zeby watek sie snul czy zeby sie wil? Ma
              byc nudno, o nudzie, czy nudno o nudzie? Np. o jakosci kawy z automatu co stoi
              tu nieopodal gdzie mnie rzucilo, to moge dlugo i nudno, acz ponuro.
              • pinkpanther Re: miejsce na wątek brezlego 15.07.05, 11:15
                o to napisz o tej kawie
              • columbia Re: miejsce na wątek brezlego 15.07.05, 11:16
                w kwestii nudy panuje całkowita dowolność tematyczna i formalna....
            • columbia Re: miejsce na wątek brezlego 15.07.05, 11:14
              ok....oficjalnego odwołania nie ma...zresztą...machina biurokratyczna ruszyła i
              juz nic nie jest jej w stanie zatrzymac!
              • brezly O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 11:26
                No, dobrze. Wiec budowla w ktora mnie rzucilo wypelniona jest automatami do kawy
                wypelnionymi pordukcja Nestla. Zastanawia mnie czy kawa robi sie obrzydliwa od
                trzymania w takim automacie, czy specjalnie takie ohydne gatunki tak ohydnie
                palone robia do automatu. Niezalenie czy to sie wywoluje guzikiem "espresso",
                "macchiato", "espresso" (Wlochy powinny wyslac note dyploamtyczna) czy "au lait"
                (wszystko po 30 centow) wszystko smakuje jakby te kawe palili razem ze
                skrzynkami w ktorych przychodzi. I nie sa ono z drzewa sandalowego a raczej
                skarpetkowego.
                • columbia Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 11:29
                  słyszałam, że te rureczki, przez które płynie ta kawa do kubeczka są brudne i
                  to one maja znaczący wpływ na smak oraz jakość....i ilość bakterii....
                  • pinkpanther Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 11:37
                    bleee ale paskudztwoeeeeeeeee
                    • columbia Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 11:39
                      nigdy nie pije z takiego urządzenia....u mnie w pracy podaje ono jeszcze
                      barszczyk i herbatę!.....imedzin dat!!!!
                      • brezly Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 13:37
                        Przepraszam, ale mnie wcielo na dluzej.
                        Columbia ja sie zgadzam, choc to jednak smakowalo kawa a nie produktami jej
                        rozpadu. Ale zeby ponudzic dalej o kawie to w tuejszej stolwoce tez mialem
                        klopot. Dochodze z taca do kasy, a pani mnie pyta czy ja tez i kawe. No pewnie
                        ze kawe. Na co dostaje papierowa paczuszke, na ktorej namalowana kawa. Zjadlem i
                        udaje sie w kierunku domniemanej maszyny na kawe, bo mysle ze trzeba to jakos
                        tentego, panie, zaparzyc. Stoja jakies dwie kolubryny, obok filiznaki w stosach.
                        Biore filizanke i ide do urzadzenia. Czarne, guziki, napisy po miejscowemu i dwa
                        kraniki. Nad kazdym kranikiem guzik. Naciskam na jeden guzik i nic. Naciskam na
                        drugi i leci wrzatek (taki wrzatek konsumecki, jak ongi na Hali Gasienicowej, ze
                        80 stopni). No pewno, balwanie ze ci kawa nie poleci jak to za co zaplaciles
                        trzymasz w garsci. Trzeba jakos to zaparzyc, dochodze do inteligentnego wniosku.
                        Ale jak to, przecie sypanej po warszawsko-turecku tu nikt nie pije (ze szklanki
                        z lyzeczka, fusy do zalania po raz drugi). Otwieram paczuszke, a tam kawa w
                        torebce, jak herbata. Ale toto nie wejdzie do filizanki bo ta za mala. Hmmm,
                        pewnie gdzies to trzeba wsadzic, ale gdzie. No niby mnie tu wyslali na
                        okolicznosc jakeigo takiego obtrzaskania z maszynami, ale do choelry nie tymi do
                        kawy. Zaczynam ogladac, no nic. Zagaduje w swoim kulawym miejcowym narzeczu
                        kogos, okazuje sie ze on glownie to w inglisz wiec w inglisz tluamczy ze on tez
                        nie wie, a w lapie tez ma torebke. Jakesmy sie wzieli za podnoszenie tej machiny
                        i jej obracanie, przyleciala lekko zdumiona miejscowa sila robocza i jela nam
                        jak chlop krowei na granicy tluamczyc, ze jak sie ten kranik od wrzatku obroci
                        do gory, to pod nim jest szufladka, tam trza wsadzic woreczek z kawa i wtedy z
                        drugiego kranika poleci kawa, tylko, uprzejmie pokazal, trzeba nacisnac guzik i
                        podstawic filiznake (cudzoziemcy na ogol probuja pic zaraz z kranika, tak chyba
                        myslal).
                        No pewnie, po co prosto jak skomplikowanie tez mozna. Mam nadzieje ze bylo
                        wystrczajco nudno.
                        • pinkpanther Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 14:11
                          o rany toż to sytuacja iście kryminalna
                          dobrze że ci dałam wątek
                          • brezly Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 14:23
                            Ci powiem, Panterko, ze za kryminaliste to ja robie juz od wczoraj. Wzielo mnie
                            wylezc na zewnatrz, obejsc kawalek i tam popatrzec jakie te gory pikne, a przy
                            okazji jedna rzecz zobaczyc z zewnatrz. Mysle, upal jak cholera, to wezme
                            sluzbowy rower, z tych co tu po to stoja i podjade. Wsiadlem, pojechalem ,
                            popatrzylem, zobaczylem, wracam. Ustawiam w srodku w holderze na rowery, a tu
                            zaraz przylazi za chwile taki jeden co tu jakby jest moj kontakt i mowi zebym
                            uzywal wlasciwego roweru. Bo ja wzialem czerwony, a czerwone sa tylko do
                            poruszania sie po Budowli, a na zewnatrz budowli (po Kompleksie) to trzeba
                            pomaranczowe. Ja kolory pomaranczowy od czerownego w ciemnym korytarzu to tak z
                            trudem, a poza tym mi do lab nie przyszlo. Pytam a czemu to tak ze jedne rowery
                            tylko po srodku a inne po zewnetrzu i otrzymuje bardzo logiczna odpowiedz ze one
                            do przegladow sa kierowane osobno, ze czerwone maja punkt zbiorczy w Budowli a
                            pomaranczowe "na Kompleksie". No, bandzior jestem i anarchista.
                            • pinkpanther Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 14:43
                              o rany bosne ty to rzeczywiście jakis podejrzany typ jesteś, ato wszystko
                              przecie takie proste przejrzyste i przewidywalne
                              • brezly Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 15:06
                                "Prosto wor" jak sie mowi po rosyjsku. Nawet kiedys sobie myslalem zeby dorabiac
                                jako spec od eksperymentalnego prawodawstwa. Jako cos w rodzaju szczura
                                laboratoryjnego. Jakby byla jakas watpliwosc, to trzebaby patrzec co ja zrobie -
                                toby na pewno bylo nielegalne. Ale lobby radcow i adwokatow mnie zwalczalo, bo
                                by na chleb nie zarobili jakby sie to upowszechnilo.
                                • pinkpanther Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 15:10
                                  a może ty po prostu w jakimś lewym zakładzie pracujesz? no bo toto wszystko
                                  jakieś takie kafkowskie się wydaje
                                  • brezly Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 15:18
                                    Znaczy, ja na delegacji jestem. Za granica. Ale byc moze tu gra role jakis
                                    genius loci. To stoi na terenie dawnego poligonu artylerii miejscowej armii.
                                    • tempe Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 15:22
                                      może to delegalizacja jest?
                                      • brezly Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 15:40
                                        Hmmm, freudowskie zmory prawne? Sni mi sie ze staje sie nielegalny? A moja
                                        nielegalnosc tez jest nielegalna. Albo ze jestem regulacja, ktoa jest niezgodna
                                        z aktami wyzszego rzedu i ze beda do mnie uchwalac poprawki? Brrrr......
                                        • pinkpanther Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 15:46
                                          o raju a jak cię przez granicę nie puszczo to co?
                                          • brezly Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 15.07.05, 15:53
                                            Eee, jezdze po EU, jakos sie przemkne. Podczepie sie pod kogos legalnego i bede
                                            sie legalistycznie usmiechal.
                                            • columbia Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 16.07.05, 16:09
                                              fascynująca opowieść...może posłuzyc jako scenariusz do futurystyczno-
                                              biurokratycznego thrilleru....aż strach pomyśleć, jak obsługuje się inne
                                              urządzenia, albo jak wyglądają procedury korzystania np. z toalety....
                                              • brezly Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 09:54
                                                Ehem, dzien dobry, np. sruby bywaja/bywaly gwiazdkowe. Do tego trzeba
                                                szczegolnych srubokretow.
                                                • mmmal Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 10:31
                                                  Ekhem, zupełnie pana nie znam, Panie Brezly
                                                  wszakże i znając Pana zapewne bym bredziła
                                                  poprzestanę więc na wdzięcznym dzień dobry :)

                                                  same śpiochy poza nadobną Gradufką, Panem tudzież nieprzytomną
                                                  mmmal ;)
                                                  • brezly Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 10:42
                                                    Aha, no duzo Pani nie stracila :-)) Tak tkam goscinnie, zza sciany wpadam.
                                                    No, coz, dopiero niedawno bylo wpol do jedenastej nad ranem :-)) Ogolna
                                                    deprecha, bo weekend za horyzontem, stad tylko skowronki na forumach.
                                                  • mmmal Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 11:59
                                                    Ptasiej metaforyki się trzymając, to ja raczej nie skowronek - zbyt wysoko ;)
                                                    lecz niskim lotem jaskółki przy pogodnie przeddeszcznej swoją myśl wysyłam,
                                                    która następnie lotem koszącym nurkuje i niczym nur na pobliskich bagnach
                                                    poniedziłakowej demencji z chlupotem osiada ;)
                                                    Po czym jak ociężała kaczka z łapki na łapkę...
                                                    z łapki na łapkę...

                                                    Tylko jedno przychodzi mi do głowy: ogłosić porę snu zimowego, choć temperatury
                                                    niesprzyjające ;)
                                                  • brezly O ptakach 18.07.05, 12:22
                                                    Hmm, przeszukuje pamiec w poszukiwaniu ptakow co zasypiaja na zime, jakichs
                                                    skrzydatych a pierzastych niedzwiedzi i jedyne co mi do lba przychodzi to
                                                    miodojad zoltoczuby, ale chyba tylko upodobanie do miodu dzieli a nie sen zimowy.
                                                    Wiec proponuje bardziej ptasie metody przeczekania pory sennej. Albo wycieczke
                                                    na poludnie albo wycieczke na polnoc, w zaleznosci od upodoban. Rejony
                                                    przedarktyczne polkuli polnocnej o tej porze roku bardzo ciekawe sa do
                                                    zwiedzania, np.
                                                    Zeby nie bylo: miodojad jest bardzo legalnym ptakiem, oto w jaim kotekscie go
                                                    Gugiel.pl wyrzuca:

                                                    [PDF] 27.8.2003 DZIENNIK URZĘDOWY UNII EUROPEJSKIEJ L 215/3 ...
                                                    Format pliku: PDF/Adobe Acrobat - Wersja HTML
                                                    Miodojad żółtoczuby. Emberizidae. Trznadlowate. Gubernatrix cristata (II) ...
                                                    Cudowronki; Ptaki rajskie. Paradisaeidae spp. (II). Cudowronki. REPTILIA ...
                                                    www.mos.gov.pl/cites-ma/rozporzadzenia/32003R1497PL.pdf -
                                                  • gradufka Re: O ptakach 18.07.05, 12:46
                                                    Miodojad cudowronek rajski. Nie za słodki on? Nie za dobrze mu tam w
                                                    paradiseasie? A może miodojad to kura obtoczona miodem (sztucznym,a do tego z
                                                    promocji w hipermarkecie i przeterminowanym), karmiona rajskimi jabłuszkami,
                                                    które są małe i kwaśne. Brojler zwyczajnus ulegalniony. Cud legalny.
                                                  • mmmal Re: O ptakach 18.07.05, 13:34
                                                    Gradufko!
                                                    A cóż to za turpistyczno-obnażające wizje ptaka miodem malowanego? ;)
                                                    Czy to asocjacja do strategii gliną obtaczania ptaszęcia dla celów
                                                    pieczeniowych w ogniu żywym? ;)
                                                    Czy może cenzor płat czołowy zamieszkujący zasłabł i przerażający obraz świata
                                                    na moment przed oczyma błysnął?
                                                    Widzę, że miast w sen słodki lubo drzemkę choćby wpaść, do kwestii legalności
                                                    powrót Brezly nadobny zarządza a zarazem do z ułudy świata obdzierania się
                                                    zabieramy. Czy to nie zbyt wiele jak na poniedziałek? Czy nie lepiej wahać się
                                                    między uciechami, jakich północ i południe dostarczyc spieszą?
                                                    Czy nie lepiej parę stylistycznie skomplikowanych a w sumie banalnych pytań na
                                                    forum zadać i niecierpliwie czekać na równie skomplikowane odpowiedzi?

                                                    hm ;)
                                                  • brezly Re: O ptakach 18.07.05, 13:43
                                                    Mmal, jak podziwiam legalnosc takim zachwytem jakim sie darzy cos widziane przez
                                                    szybe sklepowa. I nie taka w sklepie spoldzielczym w Pasikurowicach. Ale takim
                                                    spojrzeniem jakim dawno (tak dawno, ze jeszcze mozna bylo kosci dinozaurow
                                                    obgryzac) temu patrzylem na okan wystawowe na Euston Road albo Street w
                                                    Londynie, gdziem widzial krzesla za okolo 12-letni dochod moich rodzicow wtedy
                                                    (po kursie NBP owczesnym, nie czarnorynkowym). Znalem takiego co wlazl na Euston
                                                    Road jako przekonany zwolennik socjalizmu a la PRL a wyszedl jako zajadly
                                                    dysydent, choc ulcia nie jest az tak dluga.
                                                  • brezly Re: O ptakach 18.07.05, 13:36
                                                    Aha, aha. A jak tak w takim razie wizualizujesz wacpani stworzenia takie jak
                                                    rozpucz lepiężnikowiec i wałkarz lipczyk, z ktorych jeden jest najwiekszym
                                                    ryjkowcowatym na Nizu, ale nie pamietam ktory :-(
                                                    A ten miodojad w to w nijakim paradyziu nie zyje bo podlega dyrektowym EU, chyba
                                                    ze dziwnym zrzadzeniem losu mu to przypadlo bo gdzies na jakiem francuskim
                                                    terytorium zamorskim przebywa.
                                                    Ale nie bede poki co tego sprawdzac bo powrocie ze stolowki ogarnelo mnie
                                                    przygnebienie na widok kolejnych oznak rozpadu systemu tutejszej sprawiedliwosci
                                                    spolecznej, widac juz ze cichym i podstepnym krokiem tupta ku nam niewidzialna
                                                    reka rynku wg modelu anglosaskiego, czyli wg tutejszego jezyka "chlod spoleczny".
                                                  • gradufka Re: O ptakach 18.07.05, 15:04
                                                    Cenzora w płacie nigdy nie było, bo powierzchnia płata nazbyt nikła. Czasem
                                                    myśl sie jaka wykluje, ale osiagnawszy wiek dojrzały, z powodu niedostatku
                                                    przestrzeni życiowej, w świat wypływa.
                                                    Wybrałam się w Sieć poszukać Rozpucza Lepkiego i Wałka Lipnego. Pierwsze
                                                    niepokojące sygnały dotarły do mnie, gdy mój informator Gogol, zapytany o
                                                    ww.wymienione osobniki, z właściwym sobie taktem zapytał, czy przypadkiem nie
                                                    chodzi o:"rozpacz lepiężnikowiec i walka lipczyk". Ale nie orozpaczi nie
                                                    owalkę tu chodziło, ani też o walkę rozpaczliwą.
                                                    Na kolejne wskazówki, że coś nie gra, długo nie musiałam czekać. Lepki i Lipny
                                                    poszukiwani są przez LKP, ich teczki znajdują sie w kartotece tejże
                                                    organizacji.
                                                    Zaś Brojler, wygnany z Paradyża za rozsiewanie herezji o raju, ktory mialby
                                                    nastać niebawem w UE, objęty został przez unijnym programem ochrony cudów
                                                    fałszywych i dla własnego bezpieczeństwa wysłany na terytorium zamorskie.
                                                    Czy chłód społeczny zaobserwowałeś na stołowce?
                                                    Co jadłeś?
                                                    Mmalciu, niestety, ale ktoś tu musi prawdę w oczy mówić
                                                    , rzeczywistość z rymu odzierać. I ja tę misję na barki swego zwoju biorę.


                                                  • gradufka A tak w ogole, Brezly 18.07.05, 15:13
                                                    Jak ty zawarłeś znajomość z tak podejrzanymi typami?
                                                  • brezly Chlod spoleczny. 18.07.05, 15:23
                                                    Chlod spoleczny zaobserwowalem w stolowce w postaci dwojakiej.
                                                    a) w stolowce zasadniczej pokazalo sie ogloszenie ze Mlodz odrabiajaca wojsko
                                                    oraz praktykanci (czyli darmowa sila robocza) co do tej pory dostawali w
                                                    stolowce za darmo , co im sie nalezy jak psu micha, teraz moze dalej ale tylko
                                                    menu 1,2,3 a za Menu 4 to musi zaplacic 1,90 (ca. polowe)
                                                    b) w kafeterii okazalo sie ze kawa poleciala z 1,00 na 1,10. Wystarczylo ze
                                                    opozycja co zda sie miec wybory niedlugo w kieszeni zabrzeczala ze podwyzszy VAT
                                                    i juz sie zaczelo, zeby potem moc swietoszkowato zapewnic ze oni absolutnie nie
                                                    przenosza podwyzek VATu na swoich Ukochanych Klientow.

                                                    O jakich podejrzanych typow ci chodzi? Jako osobnik typu kryminalnego w
                                                    oczywisty sposob obracam sie wsrod innych kryminalistow, ale sa roznych sortow oni.
                                                  • gradufka Re: Chlod spoleczny. 18.07.05, 15:43
                                                    Chodzilo mi konkretnie o robactwo ziem polskich, z którym jesteś zapoznany.
                                                    No, skąd?
                                                  • brezly Re: Chlod spoleczny. 18.07.05, 16:00
                                                    Takie tam hobby uboczne. Zamiast zbierac zwierzatka albo rosliny to zbieram ich
                                                    nazwy. Smieszne potrafia byc :-))

                                                    Wyobrazasz sobie sztuke, w ktorej listac postaci wyglada np tak:

                                                    Niedźwiedziówka nożówka
                                                    Narożnica zbrojówka
                                                    Kruszczyca złotawka
                                                    Osa saksońska
                                                    Potwora buczynówka
                                                    Rębacz pniowiec
                                                    Rohatyniec nosorożec

                                                    A akt I zaczyna sie na galazce czegos co ma nazwe wrotycz pospolity?
                                                  • gradufka Re: Chlod spoleczny. 18.07.05, 16:19
                                                    Brezly, zacznij pisac sztukę! Kiedys na nudzie pisalismuy opowiadanie o
                                                    grzybach i porostach. A sztuki jeszcze nie było. I sztuka by sę przydała!
                                                  • mmmal Re: Chlod spoleczny. 18.07.05, 16:28
                                                    ale ale ale...
                                                    będzież ona rymowana - ta sztuka? ;)
                                                    (mmmal jest stanowczo zbyt nammmmolna;))
                                                  • gradufka Re: Chlod spoleczny. 18.07.05, 16:38
                                                    O, rymowana też mogłaby być.
                                                    A może tak dwie sztuki?
                                                    A może więcej sztuk?
                                                    Sztuki bez końca!
                                                  • brezly Re: Chlod spoleczny. 18.07.05, 16:43
                                                    gradufka napisała:

                                                    > O, rymowana też mogłaby być.
                                                    > A może tak dwie sztuki?
                                                    > A może więcej sztuk?
                                                    > Sztuki bez końca!

                                                    No ale jakby tak wespol w zespol, to moze i by co dalo rade.
                                                  • brezly Re: Chlod spoleczny. 18.07.05, 16:41
                                                    Opowiadanie o grzybie znam i doceniam :-9
                                                    Ale troche sie boje pisac te sztuke, bo zaraz sie znajda jacys entomolodzy co to
                                                    wiedza ze przeciez owady nie maja cewki Malphigiego itd, a wogole to biotop
                                                    niedziewiedziowki i rohatynca jest inny i ze co ja sobie wyobrazam, ze to jest
                                                    hollywoodzka arogancja wobec ustalen nauki, tak jak pomysl ze zeby Aleksander
                                                    Macedonski latal w trampkach od Nike (a nie mgolabzy za nim chociaz Nike w
                                                    trampkach Nike?) i zwalczal Persow szamponem Head&Shoulders, mimo ze przeciez
                                                    produkplacementodawcy maja prawo do korekty scenariusza, to przeciez chyba nie
                                                    do tego stopnia zeby Hannibal karmil slonie puszkami z Chappi, tuscie juz
                                                    przegieli, tak ze raczej bede sie opieral przed realizajca luzno rzucanych
                                                    pomyslow:-)) No!
                                                  • brezly Gradufka, masz link 18.07.05, 16:52
                                                    www.lkp.org.pl/sprawy/opinia_ochr_zwierzat.html
                                                  • pinkpanther Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 17:11
                                                    bezczelnaś, wstałam o ósmej tylko obowiązki miałam
                                                    zaraz zresztą wracam do roboty, ale kończę o 19.30
                                                  • pinkpanther Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 17:15
                                                    no ovczywiście że watek wskoczył nie tam, gdzie miał
                                                    to była reakcja na posądzenie mnie o spanie o 10.30
                                                    rok temu byłaby to prawda, w tym niestety nie...
                                                  • gradufka Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 17:15
                                                    Czyli, lista bohaterów sztuki już jest. (Ale by było, gdyby i ludzie mieli
                                                    takie imiona, jak te wszystkie fauny i flory!) A jak będziemy wystawiać sztukę,
                                                    to ja mogę grać sichrawę karpacką. A jak sie przyczepią do cewki Molchiego, to
                                                    i tak się nie moga przyczepić , bo artysta ponad prawem przyrody. Ale jak sie
                                                    przyczepią, to ja mogę osobiście pójść, do tego LKPu,-w końcu blisko mam- i im
                                                    w ich ekologiczne, na pewno wychudzone z powodu niskich zarobków i trosk
                                                    ekologicznych, twarze rzucić wirtualną rękawicę nudy.
                                                    Ja jestem pewna,ze ty bardzo dobrze sobie poradzisz, no bo ktoś, kto o
                                                    kupowaniu kawy pisze tak,że trzyma w napięciu to może olać entomologa.
                                                    No iw zespoł w zespół też przecież moze być.
                                                    A co to za potwarz o luźno rzuconym poymśle?
                                                    To bardzoo poważny, nieluźny pomysł, tak poważny, ze aż długi post do niego
                                                    wysmarowałam.
                                                  • gradufka Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 17:16
                                                    Pinki, ty jesteś pracoholiczka!
                                                    Martwię się.
                                                  • gradufka Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 17:18
                                                    pinki, dlaczego wątek w reakcji na posądzenie o spaje, wskakuje nie tam gdzie
                                                    trzeba. Ja z tego wątku nie w kontekście jestem.
                                                  • brezly Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 17:37
                                                    Ja tam jakos sobie nie przypominam zadnego artysty coby byl nad prawem przyrody.
                                                    Ony sobie nawet niezle na ogol w sprawach przyrodniczych radzo :-))
                                                    Ale zespol w zespol mi sie bardziej podoba. Mozemy zaczac jutro z rana, bo teraz
                                                    to bylo zakonczyc dzialalnosc i sie udac w pielesze.
                                                  • gradufka Re: O obrzydliwosci kawy z maszyny 18.07.05, 17:43
                                                    No to od jutra.
                                                    A ja teraz czytam książke o tym ,jak pewnemu człowiekowi, po tym jak jadł
                                                    nawóz, wyrosły liście na głowie.
                                                  • brezly Do dzieła 18.07.05, 19:56
                                                    Uomatko! A co to za ksiązka?

                                                    Ad remu, Gradufko, trzeba zobic biznesplan. Idzie o konwencje tego dramatu. Ma
                                                    to być styl szekspirowski, komedia salonowa, czy jakieś takie zeszłowieczne
                                                    groteski? A może antglobalistyczno eko-agitka? O owadach ginących od zatrucia
                                                    środowiska?
                                                    I czy od razu robimy przerwy na reklamy? Jako pomysłodawczni tego
                                                    przedsięwzięcia musisz coś zasugerować.
                                                  • gradufka Re: Do dzieła 18.07.05, 21:34
                                                    Mi sie wszystkie sugestie biznesplańskie podobają. Jak dla mnie może byc
                                                    wszystko na raz. Zeszłowieczne, ze się nie odrywamy od korzeni (to i przy
                                                    okazji ekologicznie, bo korzeń część flory)i antyglobalistycznie, a moze i w
                                                    złagodzonej wersji alterglobalistycznie (co by nam za radykalizm internetu nie
                                                    wcięło), zeby nie bylo ,ze jesteśmy wapno siecowe. W zwiazku z czym sugeruję:
                                                    na naowym wątku rzadzi Brezly. I jedoncześnie wnioskuję o utworzenie w trybie
                                                    pilnym autonomicznego wątka Brezly'ego.
                                                  • cyber_moose Re: Do dzieła 19.07.05, 01:25
                                                    A znajdzie się tam malutka rólka dla Uosia?
                                                  • gradufka Re: Do dzieła 19.07.05, 06:41
                                                    Sla Uosia, to nawet czałe stado ról, choć oczywiście nie ode mnie to zależy.
                                                  • pinkpanther Re: Do dzieła 19.07.05, 07:12
                                                    co to, bunt na pokładzie?
                                                  • gradufka Re: Do dzieła 19.07.05, 10:23
                                                    a gdyby różowa bandera powiewała nad scena?
                                                  • brezly Re: Do dzieła 19.07.05, 10:29
                                                    Wszystko sie zagdza. Cos po poludniem zaczne, na razie szukam inspiracji.
                                                    Na stronie
                                                    www.korea-dpr.com/users/poland/
                                                    polazlem do mediateka-filmiki i po obejrzeniu 'Korea jest jedna' odczuwam niemoc
                                                    tworcza z powodu niskiej samooceny.
                                                  • gradufka Re: Do dzieła 19.07.05, 11:02
                                                    Ja tego filmu nie widzialam, ale taniemoc to na pewno nie ma silnych podstaw, i
                                                    wierzę ze jeszcze dzis ci minie.
                                                  • brezly Probujemy zaczac 19.07.05, 14:26
                                                    Akt I scena I

                                                    Noc. Pod pniem szeci sukienniczej siedza Niedźwiedziówka Nożówka, Rębacz
                                                    Pniowiec i Narożnica Zbrojówka.

                                                    Niedźwiedziówka Nożówka (czyszczac czułki bez buławkowatych zakończeń):

                                                    Dzis znowu przyjdzie?

                                                    Rębacz Pniowiec:

                                                    Zawsze kwadrans po polnocy sie pokazuje.

                                                    Niedźwiedziówka Nożówka:

                                                    Czuje sie jakby mnie kto repelentem pokarmowym spryskal. Ale wytrwam. Larwom
                                                    takie bzdury opowiadac, mosci Rebaczu.

                                                    Narożnica Zbrojówka:
                                                    Tezem go widziala. Takusienki on jak na chwile po zdeptaniu, tyle ze pancerzu
                                                    slad trampka odcisniety. Hej, kto tam idzie?!


                                                  • gradufka Re: Probujemy zaczac 20.07.05, 10:20
                                                    Zza liścia wyłania się ścierwica mięsówka.Charakterystyczne,
                                                    uwypuklone czerwone oczy, na ciele widoczne szaro czarne pasy. Zatacza się,
                                                    wlecze za sobą sobą jedno, połamane skrzydło.

                                                    Ścierwica męsówka:
                                                    Pijak piiije, piiijak ma, pijakowi Pan Bóg daaaa...*

                                                    Narożnica Zbrojówka:
                                                    Znowu poszła do ludzi. A ostrzegałam.

                                                    Scierwica mięsówka:

                                                    bo pijaaaka los niedluuugi,
                                                    umrze jeden,przyjdzie druuugi

                                                    Narożnica Zbrojówka:
                                                    Człowiek to zło.

                                                    Rębacz Pniowiec (powoli, z wyraźnym smutkiem w głosie):
                                                    Taaaa....zgnilizna moralna, relatywizm, oportunizm i humanofilia... brrrr...

                                                    Narożnica Zbrojówka:
                                                    A wszystkiemu winny jest człowiek.

                                                    Niedźwiedziówka Nożówka:
                                                    Zawsze marzyły mi sie buławki na czułkach.

                                                    Narożnica Zbrojówka:
                                                    Rozpanoszył się we wszystkich ekosystemach.

                                                    Niedźwiedziówka Nożówka:
                                                    Najlepiej pomarańczowe, to taki ładny kolor. Co o tym myślicie?

                                                    Rębacz Pniowiec:
                                                    Z człowiekiem nie wygrasz.

                                                    Ścierwica mięsówka:
                                                    "Stwierdziłeś,ze nie maaaasz szans po spojrzeń wymianie
                                                    jegooo hoooobby to wóóóóda i zabijanieee"**

                                                    Niedźwiedziówka Nożówka;
                                                    Mogłyby też być różówe. Co wy na różowe?

                                                    Rębacz Pniowiec:
                                                    Człowiek to diabeł wcielony, kusiciel.

                                                    Niedźwiedziówka Nożówka (bardzo smutnym głosem,jakby trzeźwiejąc):

                                                    "Masz 16 lat,
                                                    na zycie swe szerokie plany
                                                    i jeszcze nigdy nie byles naćpany.
                                                    Nagle znalazles sie w okoliczności,
                                                    która zadecydowala o
                                                    Twojej przyszłosci.
                                                    poznałeś dziwnych ludzi
                                                    Mających dużo szmalu,
                                                    ciągle wesołych ,
                                                    jak na jakims balu
                                                    mieli złoto i inne tetegesy,
                                                    najdroższe dziwki,
                                                    ekskluzywne mercedesy..."***

                                                    Narożnica Zbrojówka:
                                                    Tylko gdzie ja dostanę różowe?

                                                    Niedźwiedziówka Nożówka:
                                                    Która to już godzina?

                                                    Rębacz Pniowiec:
                                                    Spóźnia się.


                                                    *pisenka z magazynu pamięciowego Sible
                                                    **z repertuaru "Formacji Cmentarz", ulubinejgo zespołu Sible
                                                    *** jw.


                                                  • brezly Re: Probujemy zaczac 20.07.05, 10:46
                                                    Wchodzi Gugiel (grube okulary, oblozony bezustannie przegladanymi papierami, z
                                                    osypanego papierowym pylem przyciasnego garniturku zwisaja mu oblesnie
                                                    usmiechniete Linki Sponsorowane). Zwraca sie do ścierwicy Mięsówki:

                                                    Czy chodziło Ci o: Ściernica miętówka?

                                                    Ścierwica Mięsówka: Nie!

                                                    Gugiel: a to dziekuje? (Wychodzi zostawiajac ciasteczko pod nazwa Cookie).

                                                    Ścierwica Mięsówka (za nim, z pogarda, biorac papierosa podanego mu przez
                                                    Zbrojowke):
                                                    A wiesz ty madralo jaki jest sens zycia?

                                                    Gugiel zza sciany:
                                                    Czy chodziło Ci o: Sens życia?
                                                    Patrz:
                                                    www.senszycia.pl

                                                    Niedźwiedziówka Nożówka

                                                    Zawracanie z ta komputeryzacja. Stachu to przewidzial piszac o powszechnej
                                                    mechanizacji, ktora nastapi po krachu dekandeckiego spoleczenstwa, ktore
                                                    opisywal tak oto: "Kona ona ludzkość pod gniotem cielska gnijącego, złośliwego
                                                    nowotwora kapitału, na którym, nikiej putryfakcyjne owe bąble, faszystowskie
                                                    rządy powstają i pękają, puszczając smrodliwe gazy zagniłej w sobie, w sosie
                                                    własnym, bezosobowej ciżby ludzkiej. "

                                                    Ścierwica Mięsówka (sennie):
                                                    brzmi smakowicie.

                                                    Narożnica Zbrojówka:
                                                    Patrzcie, idzie!

                                                    Wchodzi Duch Rohatynca Nosorozca.

                                                  • gradufka Re: Probujemy zaczac 20.07.05, 11:22
                                                    Duch Rohatyńca Nosorożca rozglada się po zebranych. Robi krok do przodu.
                                                    Zatrzymuje sie.

                                                    Duch Rohatyńca nosorożca:
                                                    Albo nie.

                                                    Odchodzi.
                                                    Niedźwiedziówka Nożówka zaczyna kręcić się wokół własnej osi.
                                                    Rębacz Pniowiec dyskretnie robi kupę pod krzaczkiem poziomki.
                                                    Narożnica Zbrojówka płacze.

                                                    Scierwica Mięsówka, zapalając klejnego papierosa:
                                                    Ja mam różne problemy w życiu. Tu nie chodzi tylko o sens.

                                                    Niedźwiedzica Nożówka nadal sie kręci. Rębacz Pniowiec wydaje dłuie
                                                    westchnienie. Narożnica Zbrojówka czka przez łzy.

                                                  • brezly Re: Probujemy zaczac 20.07.05, 12:33
                                                    Scierwica Mięsówka:

                                                    Na przyklad nie podba mi sie ta sztuka. Ktos chce mnie obsadzic w roli
                                                    Everymana. A nie mam ochoty byc Everymanen. Everyinsect, prosze bardzo. Ale
                                                    zadne tam takie. Jak ktos chce mnie ulepszac poprzez wegetarianizm to ja
                                                    odlatuje z takiego towarzystwa.

                                                    Rębacz Pniowiec (zaczyna ostrzyc rozowa siekierke):

                                                    A ja jestem ciekaw co bedzie dalej.

                                                    Wchodzi Duch Rohatyńca Nosorożca (niesmialo):

                                                    To nie chcecie sie dowiedziec kto mnie zabil i jak, a takze jak zabral mi korone?

                                                    Niedźwiedzica Nożówka (nadal sie kręci sie ale zaczyna bawic sie nozem):

                                                    Jakby bedziemy chcieli to sprawdzimy w Guglu. Przestan straszyc nudnie.

                                                    Internet Eksplorer (zza sceny, gromkim glosem z amerykanskim akcentem):
                                                    Jak nie przestaniecie blokowac otwierania sie okien to wam Gugiel nic nie powie.

                                                    Duch Rohatyńca Nosorożca (wsciekle): kitraj sie na magiel zmoro z krainy
                                                    umarlych, te sztuke oglada sie pod Firefoxem, won przez Okna. No juz, Kontrol - F4!!
                                                    (Pod nosem)
                                                    Co za towarzystwo, skarge trzeba napisac.
                                                    (Wychodzi)





                                                  • gradufka Re: Probujemy zaczac 29.07.05, 18:36
                                                    Oj dzis sie juz nie zdaze wpisac z kolejnym odcinkiem sztuki.
                                                    Musze zmykac
                                                    Guud baj,
                                                    jadę w niby-raj.
                                                    Miłego urlopowania, Brezly
                                                  • gradufka Re: Probujemy zaczac 03.08.05, 17:05
                                                    Scierwica Mięsówka( spluwając sczerniałą od papierosowego dymu plwociną):
                                                    Miałam odlecieć, ale zaponiałam, ze mam skrzydła przetrącone. Zostaję.

                                                    Niedzwiedziówka Nożówka namierza nożem pomykającą w dali postać Ducha
                                                    Rohatyńca. Zasadza się do rzutu, nagle zmienia kierunek celowania i trafia w
                                                    Ścierwicę Mięsówkę.

                                                    Rębacz (ostrzy dalej):
                                                    Chi, chi, chi.

                                                    Gugiel, zza ściany:
                                                    Zobaczycie, pójdę sie zawieśić ,a wcześniej pozamykam wszystkie okna
                                                    konferansjerskie. Wykończę ten teatr.

                                                    Ścierwica mięsówka:
                                                    Nie mam wełny twórczej, nie wiem jak mu odpyskować, a poza tym cierpię.

                                                    Rębacz rzuca w Ścierwicę Mięsówkę siekierką, nie trafia.
                                                    Ścierwica Mięsówka rzuca mięsem.
                                                    Gugiel rzuca się z okna.
                                                  • brezly Re: Probujemy zaczac 19.08.05, 13:48
                                                    Koniec Aktu I, sceny I.

                                                    Akt I, scena II.
                                                    Zaswiaty. Duch Rohatynca Nosorozca i Ścierwicy Mięsówki.

                                                    Duch Ścierwicy Mięsówki: zostaje tu. Przynajmniej jakies zmiany.

                                                    Duch Rohatynca Nosorozca: Tu tez bywa nudno. (Ziewa)

                                                    Duch Ścierwicy Mięsówki (od tej pory zwany Ścierwica Mięsówka, jezeli z konteksu
                                                    nie wynikanie koniecznosc podkreslenia tego, podobnie z Rohatyncem):

                                                    A gdzie Gugiel? Zabil sie tez.

                                                    Rohatyniec Nosorozec: (patrzy nieobecnym wzrokiem) Truchelko lezy tam,
                                                    Niedzwiedziówka Nożówka przetrzasa mu kieszenie. Ale progamy po smierci ida
                                                    gdzie indziej.

                                                    Ścierwica mięsówka: wlasciwie to mam ochote komus przylozyc. Pewnie tej durnej
                                                    Niedzwiedzicy. Albo tobie. A kogo z was moge zabic, a kogo mam straszyc.

                                                    Rohatyniec Nosorozec (melancholijnie): zabijac? To nic nie daje. Spotkamy sie i
                                                    tak w zaswiatach B. Nozowke mozesz postraszyc.

                                                    Ścierwica mięsówka: jakich zaswiatach B?

                                                    Rohatyniec Nosorozec (pokazujac przesuwajace sie podziurawione jakby z
                                                    kalasznikowa Widmo Idei Postepu czytajace Financial Timesa): tam o. Skad tacy
                                                    jak toto strasza nas tu. (Spluwa za siebie i puka w kawalek niemalowanego drzewa
                                                    bukowego). Ich z kolei straszy kos z Zaswiatow C. Czasem tych z B da sie wczasie
                                                    seansu wypytac co sie dowiedzieli na seansie o tych z C. Metne to, ale pewien
                                                    obraz sie wyrabia. Jakkolwiek zasadniczy problem metafizyki jest nierozwiazany.

                                                    Ścierwica mięsówka (lekko oglupiala): to znaczy jaki?

                                                    Rohatyniec Nosorozec: czy to idzie tak w nieskonczonosc, ze my was tam w twoim
                                                    bylym realu z naszego A, nas ci z B, tych B ci z C, itd. Seanse o seansach o
                                                    seansach donosza o F, a po paru glebszych to nawet o I. A wy z kolei straszycie
                                                    -1 itd.

                                                    Ścierwica mięsówka (oglupiala coraz bardziej): ja i reszta Tam nikogo zesmy nie
                                                    straszyli.

                                                    Rohatyniec Nosorozec: straszycie, straszycie. Tylko o tym nie wiecie. Uchodzi to
                                                    u was za czynnosc praktyczna, hehehe. Nie powiem ci na razie co, bo i tak nie
                                                    uwierzysz. Trzeba pare razy umrzec zeby to pojac.
                                                    Ale, niech skoncze. Inna mozwliwosc jest taka ze to sie w koncu zawija w kolko.
                                                    Ze np. Z, ktore straszy Y, samo jest straszone przez was, a my straszymy was,
                                                    no bylych was. Wedrowka dusz jako w kolo Macieju, zamiast droga bez konca.

                                                    Ścierwica Mięsówka: (rzuca mięsem). Nie pojmuje.
                                                    Rohatyniec Nosorozec: Poumierasz, zrozumiesz. Ale mialas fajny komuniakt o
                                                    smierci. Jak przelazilas tu to sie wyswietlilo ze 2nastapil krytyczny wyjatek w
                                                    segemecnie A3435BH3344, linia 233487. I ze jak sie bedzie powtrzac tp amsz
                                                    skontaktowac sie ze Swoim Sprzedawca. Kto to jest Twoj Sprzedawca, muszko?

                                                    Ścierwica Mięsówka: (rzuca mięsem): Jest tu jakies piwo?







                                                  • gradufka Re: Probujemy zaczac 21.08.05, 22:49
                                                    No, ja już odbiłam piłkę. Władza admińska założyła osobny wątek na sztukę, na którym to wątku się wpisałam:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24573&w=27315556
    • roborobi Re: miejsce na wątek brezlego 05.04.06, 11:07
      No tak przypadkiem się wpisuję. Jazda na rowerze to jest to ;)
    • roborobi Re: miejsce na wątek brezlego 18.05.06, 13:27
      Z kolarskim pozdrowieniem :)
      • brezly Jazda na rowerze to jest to 18.05.06, 13:29
        I nie tylko ja to mowie.

        "Jade na rowerze do byle gdzie", no.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka