Dodaj do ulubionych

Problem z Don Juanem

28.09.05, 15:38
Obejrzelismy niedawno uroczy film, Don Juan deMarco (wersja zsprzed 10 lat,
Johny Deep i Marlon Brando w rolach glownych).
I nurtuje mnie nastepujace pyatnie:
Dlaczego zadna z tych setek/tysiecy niewiast, jesli naprawde bylo tak
swietnie, nawet palcem nie kiwnela, zeby Don Juana zatrzymac albo odzyskac?
Obserwuj wątek
    • brezly Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 15:56
      Mnie przesladowal podobny problem jak ogladalem westerny albo inne wczesne
      Bondy. Dawno. Dlaczego jak Jego prali, to zanim On wstal, otrzepal sie i zazczal
      prac Ich, to Ona stala jak ciele, zamiast zlapac za cos ciezkiego i walnac Ich?
      Teraz jakby ten element wyparowal z filmow. Moze to z tego samego sie bierze?
    • karmilla Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:04
      Najpewniej dlatego, że czuły sie niegodne by mieć kogoś takiego tylko dla
      siebie. Ideały na dłuższą metę przytłaczają (choć tam, z innych względów
      bardziej przytłaczający zdawał się być doktor)
      • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:07
        Lomatko! To kobiety maja miec kompleks Don Juana?!
        A, wolalam takie kobieciatka w gorsetach niz np. taka Mrs Smith. Pan M.
        poswiecil sie i obejrzal w samolocie, a nastepnie strescil.
      • brezly Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:16
        Eeee, ja mysle ze on skareptek nie zmienial, nawyki higieniczne mial niedobre,
        brak umiejetnosci uzywania unisex lazienki, jak rowniez mial obyczaj jadac w
        lozku ryby w oleju z puszki i wycierac rece w koldre potem. I gasil papierosy w
        doniczkach. Takoz Eursoport ogladal calymi wieczorami, chocby tylko turecka
        wersja jezykowa byla dostepna. Tylko nieliczne walcza by tacy wrocili, jak mniemam.
        • karmilla Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:21
          eno coTy, on romantyczny był. Jak taka ona smacznie spała po upojnej nocy, on
          już inną upajał, więc jak sie ona obudziła, to nawet nie wiedziała gdzie go
          szukać. Jakoś trudno mi zwizualizować sobie Deppa oglądającego Eurosport leżąc
          na łóżku i konsumując rybki prosto z puszki.
          • brezly Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:23
            No wiesz, bo jest prawda czasu i prawda ekranu, prawda:-))
            • karmilla Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:25
              Prawda. Ale ze Depp jadł ryby prosto z puszki to gównoprawda (to tak wedle
              góralskeigo podziału prawd)
              • brezly Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:28
                Wegetarianin?
                • karmilla Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:31
                  Nie, ale jada z talerzy i przy pomocy sztućców, bo palcyma smukłymi, które
                  delikatnie kobiety muskają nie śmiałby brać ryb śmierdzących z puszku, bo to
                  nie po donżuanowsq
        • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:24
          Brezly, ja tu nie mowie o jakims domoroslym Banderasie czy innym maczowatym
          Clooneyu, zeby tak od razu. O Archetyp, panie, sie rozchodzi!

          PS. Jesli nie widziales, to pozycz Don Juana (w tej wersji, znaczy JD i MB) i
          obejrzyj z NO.
          • brezly Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:27
            Archetyp spod ciemnej gwiazdy?

            Do naszej sasiadki, jeszcze w pl., taki Donrzuan przychadzal. Romantyczny byl, w
            Estradzie pracowal. Na gitarze grywal. Nie tylko nie walczyla o, ale wrecz
            walizki mu pakowala i przed drzwi stawiala. A potem do NO przychodzila plakac.
            Odpryski do mnie dochodzily, wiec.
            • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:30
              Brezly, to byl jakis podworkowy wycieruch a podszywacz.
              • brezly Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:34
                Caly blok taki, to kogos sie spodziewala? To byl wielkoplytowy lamacz serc.
                • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:36
                  To czemu podsuwasz go jako przyklad donjuanizmu?
                  • brezly Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:39
                    Bo sasiadka sama mowila ze ona ma szczescie na Donrzuanow trafiac. Zawodowo duzo
                    podrozowala to mowila ze pelno ich po pociagach.
          • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:29
            Don Juan ma wdziek, n'est ce pas?


            Jagoda, Brezly nas podpuszcza na zapyziala wersje Brada Pitta ze Snitcha.
            • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:31
              A, i jeszcze jedno. DJ wie, kiedy odejsc. To jest w pakiecie;)))
            • brezly Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:32
              Staram sie podchodzic metodologicznie do problemu. Pierwsza hipoteza byly
              rybki_w_puszce, jako statystycznie dosc prawdopodbne. No ale , OK. Jezeli
              maniery mial, sam sobie pral, lustra nie zachlapywal przy goleniu, to czemu nie
              walczyly?
              No co, mam leciec z nastepna hipoteza?
              • karmilla Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:35
                nie leć, bo ja już musze lecieć, więc nei będę mogła powalczyć w obronie JHdeM
                czy JD
            • karmilla Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:33
              millefiori napisała:

              > Don Juan ma wdziek, n'est ce pas?
              oh yeah
              • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:34
                Dbanie o siebie jest wyrazem dbalosci o otoczenie, ze moral podsune na polmisku
                z garnirem.
                • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:35
                  Mam w zanadrzu hipoteze pana M, ale ja trzemam na pozniej;)))
                  • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:38
                    Rany, musze jechac odstac w korku do Uj Pestu....
                • brezly Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:37
                  millefiori napisała:

                  > Dbanie o siebie jest wyrazem dbalosci o otoczenie, ze moral podsune na polmisku
                  > z garnirem.

                  No, zalezy co sie przez to rozumie. Ten pierwowzor od rybek (i jego nastepcy)
                  dbal o siebie, skrzywdzic go/ich nikt nie byl w stanie, chyba ze prokurator z
                  sedzia, ale ta sprawa z rozliczeniem benzyny byla nagrana przez tego
                  oswietleniowca-moraliste.
                  • millefiori Re: Problem z Don Juanem 28.09.05, 16:39
                    Rzutem na tasme: Brezly, parteryzujesz;)
        • vaud Re: Problem z Don Juanem 29.09.05, 03:14
          Panie Brezly, pan to sie zna na ulubiencach kobiec, no nie mozna powiedziec! :-)
          Zapomnial pan jednak dodac, ze gosciu obgryzal paznokcie, dlubal w uchu malym
          palcem , a potem ogladal urobek dlugo i pod swiatlo, nie otwieral klapy i
          siural wokol muszli, a potem znowu nie zamykal klapy, plul na ulice, nie myl
          rak do kolacji, rybe w smazalni jadl dowoma widelcami i lyzka, a owoce z
          kompotu wybieral palcami. Za to kawe po obiedzie w niedziele pil z wysunietym
          elegancko paluszkiem ozdobionym nieuniknionym sygnetem...


          Ludzie, to przeciez Czeslaw!!!!
          • jan.kran Re: Problem z Don Juanem 29.09.05, 03:22
            Skąd wy macie takie dokładne informacje o DJ ?

            Ja mam inne wyobrażenie bardziej literackie:)
            Mój problem jest inny : czy huan czy żuan .
            Bo tu zderzają się dwie szkoły.
            K.
            • czarnajagoda Re: Problem z Don Juanem 29.09.05, 08:55
              Francuzem to on chyb jednak raczje nie był, więc stawiam na donhuana. Acz
              zachowanie na nim wzorowane, to już donżuaneria
              • brezly Re: Problem z Don Juanem 29.09.05, 10:06
                Aha, jakby ja tak polaczyc z donkiszoteria to co by wyszlo?
                • karmilla Re: Problem z Don Juanem 29.09.05, 14:03
                  stawiam na kiszkę od kiszota
                  • brezly Re: Problem z Don Juanem 29.09.05, 14:12
                    Quiche jest dobrym jedzeniem, po polsku znany bodaj jako kisza. Szczegolnie
                    lotarynska. W Frankofonii jest to endemiczna odmiana fast-foodu (fuj, fuj,
                    fuj!), przynajmniej tam gdzie ostatnio bylem gdzie oprocz frankofonskiego mowi
                    sie tez po okowicku.

                    Jak juz Chinczyki zapanuja na swiecie to bedziemy kupowac quiche za juany, poza
                    tym, o!
                    • millefiori Re: Problem z Don Juanem 29.09.05, 16:29
                      Kazdy temat konczy sie przy stole, albo zaczyna:)))
                      • brezly Re: Problem z Don Juanem 29.09.05, 17:05
                        Z Jagutka sie bosko je, rozmawiajac o jedzeniu, Fiori, cos wiem na ten temat.
                        • millefiori Re: Problem z Don Juanem 30.09.05, 07:32
                          brezly napisał:

                          > Z Jagutka sie bosko je, rozmawiajac o jedzeniu, Fiori, cos wiem na ten temat.

                          Nie watpie, ze kiedys doswiadcze osobiscie:)
                • vaud Re: Problem z Don Juanem 30.09.05, 05:14
                  brezly napisał:

                  > Aha, jakby ja tak polaczyc z donkiszoteria to co by wyszlo?

                  ----> juz sie wymadrze: "J" w Don Juan i Don Quijote sie w XVw. (i bodajze XVI
                  w.) wymawialo:"ż". ( lub bezdzwiecznie: "sz") Dopiero pozniej zrobilo sie z
                  tego "H".
                  • brezly Re: Problem z Don Juanem 30.09.05, 07:34
                    Jejhu, pani Wutko! To byli blizniaki! Abo jeden co wystapawal jako drugu inkoguto?
                    • millefiori Re: Problem z Don Juanem 30.09.05, 07:37
                      Koguto, jak najbardziej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka