czarnajagoda 30.09.05, 15:24 wpuszczą mnie na stary dowód??? bo paszportu ważnego, ani nowego dowodu nie posiadam, a się wybieram... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
brezly Re: do Pragi 30.09.05, 17:21 anchan napisała: > Na Pragie się wybierz, ciekawiej Miedzy "do Pragi" a "na Pragie" to jest wlasnie to co rozni czesko kulture od naszej, niestety. A moze nawet cywilizacje. Odpowiedz Link Zgłoś
karmilla Re: do Pragi 30.09.05, 16:05 Ja jutro jadę, nie zdążę zrobić papierów a do Pragi z Wroc nieco bliżej niż na Pragę, a ja chorobę lokomocyjną mam Odpowiedz Link Zgłoś
karmilla Re: do Pragi 30.09.05, 17:04 aha, będę sie trzymać najbliższego współwycieczkowicza, jak mnie nie zachcą wpuścić i udawać, że jesteśmy jedno, i w ten oto sposób trzymając się postaram się jednocześnie wpuścić też Cię lubię Odpowiedz Link Zgłoś
olo53 Re: do Pragi 30.09.05, 17:12 jest to jakis pomysl, nie dawaj sobie wielkich nadziei Odpowiedz Link Zgłoś
karmilla Re: do Pragi 30.09.05, 17:17 Nie daję sobie. Ja jestem wierna prawom Murphy'ego, a jedno z nich (czyim konkretnie imieniem nazwane nie pomnę) brzmi: nie wierz w cuda. Licz na nie. toteż liczę Odpowiedz Link Zgłoś
olo53 Re: do Pragi 30.09.05, 17:15 Jagoda, ty masz wymagania, spelna tylko rokita Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: do Pragi 30.09.05, 17:23 Ale ale Jagutka, czy ten blysk nielegalnosci nie jest rajcujacy, z takim anarachistycznym pieprzykiem? PS. Ja wam opisywalm polsko-czeski patrol stojacy na kawlaku trawy na Sniezce, uznany za granice? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: do Pragi 30.09.05, 17:29 zapewniam CIę, że jak zmuszona jestem wstać o 4 nad ranem, zeby na 5 na autokar zdążyć, to czemuś mało co mi się wydaje rajcujące... ale kto wie, może parę godzin później, pod granicą zmienię zdanie... nie pszypominam sobie, więc nawet jak tak, to możesz iszczio raz, w poniedziałek z radością przeczytam Odpowiedz Link Zgłoś
aniela Re: do Pragi 01.10.05, 09:13 aha nie wiem czy to nie spozniona pociecha, ale kolega ostatnio na legitymacje radcowsko przedarl sie az do wiednia (znaczy reszty papierow, co je w kieszeni mial, nie ujawnil przed sluzbami). moze sprobuj na bilet miesieczny, jesli jest ze zdjeciem? :) Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: do Pragi 01.10.05, 10:59 Przejedziesz na starym DO, nie ma problema. Bratanek wybral sie do nas z narzeczona, Kasia. Narzeczona miala paszport ze zdjeciem sprzed 10 lat, na ktorym wygladala bardzo dziecieco, wiec wreczyla na granicy Pl-Slowacja paszport i dowod, na wszelki wypadek. Imie i nazwisko to samo, tylko zdjecie w DO bardziej aktualne. Pogranicznik przyjal dokumenty, wrazil glowe do auta, popatrzyl i zapytal: A gdzie mala Kasia? Odpowiedz Link Zgłoś
kanuk Re: do Pragi 01.10.05, 12:16 A tu się uściśla. Kiedyś wystarczyła chwilka rozmowy,żeby wjechać do Jedynego. Dziś trzeba koniecznie pokazać jakiś dovaud. A już za rok tylko z paszportem. Może i marszrutą ? Jak kiedyś w drodze przez Ukraińską SRR ? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: do Pragi 01.10.05, 21:09 Junior posiada ino ID francuskie. Co powoduje problemy na granicy DDR - PL. Podobno Europa a za każdym razem trzeba się tłumaczyć. Ciekawe że Norweg co nie jest w Europie łylka bez pytania. Czekam na wrażenia z Pragi :-)))) Kran. Odpowiedz Link Zgłoś
vaud Re: do Pragi 02.10.05, 02:22 kanuk napisał: > A tu się uściśla. Kiedyś wystarczyła chwilka rozmowy,żeby wjechać do Jedynego. > Dziś trzeba koniecznie pokazać jakiś dovaud. ----> Do vaud, to sie po zdrowie jedzie; do Karlovych na przyklad Varow. A już za rok tylko z paszportem. > Może i marszrutą ? Jak kiedyś w drodze przez Ukraińską SRR ? Odpowiedz Link Zgłoś
kanuk Re: do Pragi 02.10.05, 04:25 Do Karlowych mam stad jednak dalej niz do Saratoga Springs:) Nawet wliczajac 1,5 godziny stania w kolejce na granicy. Odpowiedz Link Zgłoś
vaud Re: do Pragi 02.10.05, 08:32 Myslalam, ze ma byc blisko Pragi... Ale by sie wskoczylo do cieplego zrodelka!!! Moze byc nawet z siarka; a co mi tam! Zatkam nos! Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: do Pragi 02.10.05, 10:51 Anielu, jeżeli do Austrii wjechac na jaka legitymacje to tylko radcowską! Jeszcze jakby to była legitymacja radcy tajnego to juz wogóle. Ewenutlanie z braku legitymacji mozna sobie jaki order wpiąc w klapę (jak kto ma, klapę znaczy) to już bez problemów. A jednzym z powodów że za Unio w Rakouskou nie przpedają, to to że w unijnych paszportach nie ma miejsca na tyt€l, przez co każ d w rakouskich oczach jak chłysteki bez tytułu brzmi. Jagutka, to wyglądało tak: na kawału trawzy stał mieszany patrol. Stronę polska reprezentował gosc, ca. 27 lat, ca 198 cm, umundurowany w ciuszku z kamuflążem 3D. Zbrojny w karabink automatyczny, pistolet, nóż, kajdanki, obwieszony kablami radiołączności, ogólnie ramboidalny. O aparaycji sprężysto-wygolonej regulaminowo. No, robokop. Obok stał przedstawiciel czeski. Lat,t zyle co ja, wzrost okolo 165, waga, okolo 100 kg, generalnie aparycja piwno-knedlowa, spocony mocno pod slużbowym stroikime garniturowym, boc musiał z tego Spindleruv Mlyna niezły kawałek pod górę. Zbrojny w imponujący zestaw pieczątek, datownik zszywacz i segregator, z duża teczką wypchaną papierami. Naprawdę nie wiem, którego bardziej się było bać. Militaroraptor i segretarosaurus. Sprawdzali nam, towarzystwu na mieszanym zestawie paszportów: pl, de, us, tożsamośc. Militarny operował humorkiem typu Wyższa szkoła oficerska, cywilinoprawny porównywał paszporty z jamikś czeskim wzorcem amerykańskich paszportów. Pod Boude doszliśmy mokrzy z wrażenia. Vaud, do wód? Konkurs mokrego szlafroka? Kanuq, a ty gdzieś teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: do Pragi 03.10.05, 09:46 wpuścili bez problemu (nie zmieniłam się jakoś szczególnie od 10 lat), wypuścili tem bardziej bezproblemów. Wrażenia z wycieczki: sen w autokarze, kawa, półsen, tłumy, rzut okiem z góry na panoramę miasta, tłumy, pośpiech, tłumy, czekanie na tych co to im się tak nie spieszyło, pośpiech, tłumy, knedliki, kawa, piękne fontanny do muzyki A. Boccelli, sen w autokarze, sen w domu. Gdzieś obok tego w tle cichy głos przewodnika, który usiłował wszystko dokładnie omówić, co skutkowało tym, że nic nie zapamiętałam. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: do Pragi 03.10.05, 13:01 aha i to nawet tego samego dnia... truchtem stadnym przebiegła się przez Czech stolicę, przekąsiłam knedliczka, chwilę odpoczęłam przy szumie fontanny i spokojnie wróciłam do dom... wrażeń było tyle, że aż nic nie zapamiętałam... Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: do Pragi 03.10.05, 13:02 Zlata uliczka i w sedm weczer u Kalicha? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: do Pragi 03.10.05, 13:40 Zlata uliczka... biegusiem, biegusiem, bo tylko pół godziny czasu na przejście, a tłumy duuuuuuuuuuuuuuuuuże... Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: do Pragi 03.10.05, 14:33 Golem i duch Rudolfa niestety mię ominęli, mostem Karola pędziłam niesiona tłumem i coś głaskałam ale nie dowiedziałam się po co (żeby płaskorzeźby nie trzeba czyścić za miejskie pieniądze tylko rękoma turystów???), katedra tak, Vaclavskie Namesti (cokolwiek to oznacza) chyba tak... Odpowiedz Link Zgłoś
anchan Re: do Pragi 03.10.05, 14:40 A robiłaś zdjęcia? To stary japoński sposób na sprawdzenie gdzie się było. Odpowiedz Link Zgłoś
vaud Re: do Pragi 03.10.05, 14:45 A ten na Prentce przekaszony knedliczek, to on z czym byl w srodku? -ze tak sprawdze, czy bodzce smakowe oddzialywaly. Pytanie uproszczone: Knedliczek azali slodki lubo tez slony byl? Odpowiedz Link Zgłoś
vaud Re: do Pragi 03.10.05, 14:46 anchan napisała: > A robiłaś zdjęcia? To stary japoński sposób na sprawdzenie gdzie się było. -----> jeszcze sie rownoczesnie na dyktafonie mowi numer zdjecia i przyblizona nazwe zabytku. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: do Pragi 03.10.05, 15:32 zdjęcia robiłam... kupię sobie przewodnik po Pradze, to je opiszę... jak gdzieś staliśmy to przewodnik omawiał wszystkie zabytki, które było widać dookoła, ale mówił tak cicho, że mogłam go zrozumieć tylko jak patrzyłam mu na usta... więc albo słyszałam jak coś omawia, albo widziałam, co omawia... a i tak nawet jak słyszałam, to jedynie co drugie zdanie... knedliczek to był beznadzienny, obok był płat mięsa (stawiam na wołowinę) a dookoła jakiś słodki sos... mimo słodyczy nie gryzł się z płatem, z knedliczkiem (pokrojonym w kromeczki) nic się gryźć nie mogło... piwo było dobre, acz nazwy nie pomnę... generalnie jedliśmy w czymś, co nasz bar mleczny przypominało... Odpowiedz Link Zgłoś
kanuk Re: do Pragi 03.10.05, 17:59 generalnie platy miesa i piwo to nasze bary sa mleczne. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnajagoda Re: do Pragi 04.10.05, 08:19 przypominało nie znaczy wyglądało dokładnie jak... Odpowiedz Link Zgłoś
karmilla Re: do Pragi 07.10.05, 08:30 aha, teraz tylko musze sie nauczyć toto robić, bo to chyba taniej niż regularnie do Pragi jeździć. No a nawet w Pradze to w końcu ciekawsze rzeczy do r robienia są niż poszukiwanie miejsca gdzie tu knedliczki podają (bo jednak liczba pizzeri zdaje się przewyższać liczbę kledniczkarni) Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: do Pragi 07.10.05, 08:34 A w sklepie nie masz? Na Slasku Gornym so one:) Odpowiedz Link Zgłoś
karmilla Re: do Pragi 07.10.05, 08:49 ale na Dolnem nie widziałam, a na Górnem nie bywam. Kiedyś mogłam sobie kupić w Zlatyh Horah jako półprodukt ale nawet nie wiedziałam co należy z tym zrobić żeby był z tego cał produkt, więc sobie darowałam Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: do Pragi 07.10.05, 09:50 Aha, ale trza wiedziec ze jest zsadnciza roznica miedzy knedly a knedliky. Ze pierwsze do mies a drugie slodkie. Ehem, mieszkalem kiedys w takim goscinnym przytulisku dla sluzbowo przyjechanych Do. Ze wspolno kuchnio. Ciekawie bylo, chinskiej kuchnim sprobowal robionej przez Chinczykow dla siebie itede. Razu pewnego przyjechal brat Czech. Oszecdna jednostka, wiekszosc aprowizacji przywiotzla ze soba. Patrzylem z przerazeniem znad swojej miski musli na jego sniadania. Kogos kto tak je, nie powinni wogole wpuszczac na teren jakby nie bylo, kliniki. Antypropaganda kardiologiczna Tyle ze czosnek. Zaczynalo sie od smazenia kielbasy. Tak ze trzy kawalki po 15-20 cm. W kazdej ze dwa zabki czosnku. Potem przychodzil chlebek, krojony w dwucentymetrowej grubosci skibki, smarowany byl smalcem, na to przychodzily kawalki roqueforta (nadziewanego czosnkiem j.w.). Calosc byla obsmazana na patelni po kielbasce z obu stron i spozywana po oblaniu majonezem. Na koniec, na tym co zostalo na patelni smazylo sie ze trzy sadzone jaja, popijalo kubasem herbaty, zjadalo jeszcze lycha kubek smietany doprawionej miodem i szlo do pracy, uprzednio odbywszy telefon do Mamiczki. Do pracy, znaczy - leczyc ludzi w tym wypadku!!! Odpowiedz Link Zgłoś