ralston
13.11.05, 22:37
Wróciłem właśnie z wojaży w okolicach Puńska i Sejn. Choć listopad już tam w
pełni, to przecudownie było. Kolorowo, choć chłodno i deszczowo. Rower
ubłocony, ja też. Do tego chyba złamany duży palec u lewej nogi.
Na ulicach, w sklepach i knajpach słychać język litewski. Tablice z nazwami
wsi też po litewsku. Czenakai smakuje wybornie, barszcz litewski z kołdunami
takoż.
Napotkane ślady nie tylko litewskie, ale też i rosyjskie, niemieckie,
żydowskie. Katolicy, ewangelicy, starowierzy. Słowem egzotyka, jakiej nigdzie
więcej w Polse nie znajdziesz, jak tylko na Ścianie Wschodniej. Obszerniejsza
relacja - w bliżej nieodgadnionym czasie. Na razie muszę zebrać notatki.