Gość: królik Czekh Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 18:05 Co to? Konkurs dla gimnazjalistów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o90 Kofta - wielka pisarka gazety wybiorczej IP: 87.244.68.* 11.07.06, 19:02 tylko jakos tworczosc sznownej pani Kofty umknala szeokiemu gronu pozawybiorczych czytelnikow no ale po takiej akcji to pani Kofta zapewne zostanie mianowana przez nadredaktora na autorytet tfu moralny. katastrofa... Odpowiedz Link Zgłoś
perculator Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy 11.07.06, 19:03 SUPER! Ale nie polskie, bo wyrazne i szczesliwe zakonmczenie z moralem. Tradycyjnie Polacy tego nie lubia. Wola symbole i nigdy nie wiadomo o co chodzi. Brawo dla Kofty. Odpowiedz Link Zgłoś
alaster Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy 11.07.06, 19:41 Jedyne, prawdziwe i skrzętnie ukrywane przed wszystkimi zakończenie Lalki jest następujące; Wokulski oczywiście nie popełnił samobójstwa, chociaż nie z powodów tchórzostwa, lecz z zupełnie innych, racjonalnych przyczyn. Zraniona miłość własna sklepikarza wyzwoliła w nim samym uczucia wyższe. W tej jednej chwili gdy zrozumiał jak perfidnie został oszukany, wykorzystany przez puch marny, przeszedł metamorfozę, co nie powinno nikogo dziwić. Chodził przez cały tydzień jak struty z kąta w kąt, rozmawiał ze ścianami, zwierzał się do lustra, konsultował z kredensem i komodą, aż w przebłysku olśnienia, a miało to miejsce dnia siódmego, pozbył się balastu własnego egoizmu, egocentryzmu. Pojął wreszcie na stare lata, że jest jedynie trybem w maszynie ewolucji cywilizacyjnej, a sama maszyna jest dużo ważniejsza jako całość od pojedynczego elementu. Doświadczony spekulant w konsekwencji 7-mio dniowych rozmyślań nad problemami egzystencjalnymi zrezygnował definitywnie z dążenia do zaspokojenia własnych przyjemności i postanowił poświęcić się dla dobra ludzkości, dla dobra całego globu, nawet Pigmejów i Eskimosów z którymi nigdy wcześniej nie korespondował. Z tego też powodu, po spieniężeniu posiadanego majątku nie wyjechał na Seszele, aby doznawać rozkoszy cielesnych, prażyć się na słońcu, wylegiwać pod palmami z Krwawą Merii w prawej ręce i pośladkiem lokalnej śliczności w lewej, lecz dał nogę do Krakowa. W Krakowie, w tajnym spotkaniu z uczestnictwem konspiranta Radka, przekazał osobiście wszystkie fundusze jakimi dysponował Włodzimierzowi Iliczowi na potrzeby rewolucji proletariackiej. Oczywiście Włodzimierz był wniebowzięty, w końcu ktoś musiał sponsorować wydruk broszurek propagandowych, hotele i bilety kolejowe, kawiarniane spotkania i znaczki na listy wysyłane przez wodza. Skąd Lenin mógł przypuszczać, że jego giermek i pilny uczeń Stalin tak gładko obrobi bank w Tiflisie i napompuje kasę do sakiewki partii? Ostatecznie Wokulski udał się w ślad za wodzem do Zurychu, gdzie sumiennie i lojalnie wywiązywał się z powierzonych mu obowiązków lokaja, i gdzie, podobnie jak Lenin , ale dużo wcześniej, zszedł z ziemskiego padołu łez i udręki, zarażony tą samą wstydliwą chorobą. Wobec powyższego, z uwagi na doniosły wkład sklepikarza w rozpowszechnianie idei komunizmu oraz ślepe zaangażowanie w umacnianie fundamentów partii wnoszę o wycofanie Lalki z listy lektur szkolnych, proponując w zamian bilet na Gwiezdne Wojny lub Mtrixa. Odpowiedz Link Zgłoś
anna_nowak13 moje zakończenie lalki 11.07.06, 19:55 TOM IV Rozdział I Dylemat Szlangbauma Zbliżał się koniec zimnego października. Szlangbaum, który miał oddać Wokulskiemu sto dwadzieścia tysięcy rubli na początku tego miesiąca, nie wydawał się był bardzo przejęty brakiem wieści o Stanisławie. Zaczynał mieć nawet nadzieje na obradzanie owym kapitałem przez jakiś czas bez procentu dla czystego zysku. Myśli tego typu zaprzątały mu głowę bardzo często. Miał świadomość, że już teraz nikt go nie sprawdzi. Rzecki nie żyje, Łęcki również, Ochocki wyjechał do Paryża. Z drugiej jednak strony bał się nagłego zjawienia Wokulskiego i nie chciał wyjść na zdrajcę. Jego sklep dobrze prosperował, interesa szły doskonale. Udało mu się nawet zwiększyć zyski o dwa procent. Przyjął kilku nowych subiektów, rozbudował skład, zwiększył liczbę zamówień. Jego cała filozofia handlu zamykał się w zdaniu, które zwykł mawiać do subiektów: - Wy musicie pamiętać, jeżeli towar potrzebuje kosztować tyle, to wy nie możecie sprzedać go za mniej. Cieszył się z pomyślnie idących interesów. Przypominał sobie, że miał wątpliwości co do kupna sklepu, lecz teraz, jest już pewnie, że zrobił dobry interes. Zastanawiał się czasami co stało by się, gdyby Wokulski chciał odkupić z powrotem sklep. Jednak ta myśl nie była dla niego długo zmartwieniem. Powracał we wspomnieniach do chwil, kiedy to mógł go obserwować. - Wydawało mi się zawsze, że Stach nie potrafił usiedzieć w sklepie. Ciągle gdzieś ganiał, coś załatwiał, miał, niezrozumiałe dla nikogo, pomysły i wolał je realizować niż spędzać cały swój czas na bezczynnym siedzeniu. Stach nigdy nie martwił się o interesa, ale ... miał Ignacego. Jednak zawsze był niespokojnym duchem. Teraz też, niewiadomo gdzież się podziewa, znaku życia nie da. Pewnie znowu w drodze. Z biegiem czasu coraz rzadziej myślał o Wokulskim. Upłynęło pięć lat. Szlangbaum był szczęśliwym mężem i ojcem trzy – letniej córki - Sary. Sklep doskonale prosperował, nie musiał się on martwić o dochody. Mieszkał z rodziną w kamienicy niedaleko swojego sklepu. Żonie często powtarzał : -Ty musisz wiedzieć, nie pilnowane interesa nie muszę przynieść zysku. Z pieniędzy, które był winien Stachowi, nie zrobił ostatecznie pożytku. Pokusy była wielka, ale sumienie nie pozwoliło mu na to. Obiecał sobie, że gdy otrzyma jakiekolwiek wieści o Wokulskim postanowi co zrobić z pieniędzmi. Póki co czekały, tak jak się umawiali. Wiódł spokojne życie, ale był z niego zadowolony. Była wiosna. Szlangbaum, jak zwykle po zamknięciu sklepu, wrócił do domu, usiadł w swoim gabinecie i sprawdzał rachunku. Jego prace przerwało pukanie do drzwi. Do pokoju wszedł służący i wprowadził młodą kobietę. Ubrana była skromnie, ale elegancjo. Miała długą szarą suknie z efektownym kołnierzem. Spod ciemnego kapelusika wystawały jasne bujne włosy. Oczy miała bardzo wyraziste, niebieskie, duże. Na szyi wisiał sznur korali Zręczne oko kupca oceniło wysoko ich wartość. Jej kształtną figura podkreślał biały pasek do sukni. Była niewątpliwie piękną kobietę. -Dzień Dobry. Czy mam przyjemność z panem Szlangbaumem? - powiedziała nie dając zaanonsować się służącemu. Szlangbaum przez chwile nie mógł nic powiedzieć. Zastanawiał się, kim jest owa kobieta i w jakiej sprawie się tu zjawiła. Minęła dłuższa chwile zanim był w stanie powiedzieć cokolwiek. -Dzień Dobry! Tak to ja. W czym mogę pani pomóc. -Jestem w z polecenia pewnego mężczyzny, pana dawnego znajomego. Owy mężczyzna prosi o pomoc i posyła panu pod kilkudniową opiekę młodego chłopca – kobieta zawołała chłopaka i wskazała na niego palcem – To jest Zygmunt, mam 5 lat i jest synem pańskiego znajomego. Na twarzy Szlangbaum malowało się zdziwienie. Piękna kobieta mówiła dalej: -Pański przyjaciel powraca do kraju po długiej podróży. Prosi pana o opiekę nad synem do czasu załatwienia formalności, gdyż niemożliwym jest ciągnięcie ze sobą tak małego dziecka. Jest pewien, że może panu zaufać. Po chłopca przyjedzie najdalej w przyszłym tygodniu – kobieta mówiła szybko, lekko się uśmiechając. -Teraz najmocniej przepraszam, ale czas mnie nagli – ucałowała chłopca serdecznie: - słuchaj się pana, tatuś niedługo po ciebie przyjedzie. Opuściła pokój prawem biegnąc. Szlangbaum chciał jeszcze cos powiedzieć, ale ... nie zdążył. Wyjrzał przez okno, ale zobaczył już tylko jak kobieta wsiada do powozu. Pobiegł natychmiast do żony i opowiedział jej o zdarzeniu. - Przede wszystkim trzeba małego połozyć spać, jest już późno. Jutro zastanowimy się nad osobą twojego dawnego przyjaciela. Poszła do gabinetu, wzięła chłopca za rękę i zaprowadziła do pokoju gościnnego. Tam przygotowała mu posłanie, położyła i poczekała, aż zaśnie. Gdy wróciła zastała męża śpiącego w fotelu. Nie chcąc go budzić przykryła go kocem i sama udała się na spoczynek. Następnego dnia Szlangbaum nie mógł skupić się na pracy, myślał, analizował, przypominał sobie, ale nie przychodził mu na myśl żaden przyjaciel, który ma wyjechał z kraju. Nie przypominał sobie, żadnego listu, w którym byłaby wiadomość, o potomku. Nie wymyślił też nic przez kolejne dni. Pozostawało mu już tylko czekanie na tatusia podrzutka Rozdział II Powrót tatusia Minęło kilka dni od czasu, kiedy piękna dama zrobiła zamieszanie w domu Szalangbauma. Mały Zygmunt wypytywany o rodziców mówił tylko: - Tatuś ma takie wielkie biuro i jest w nim wszystko. On cały czas coś tam robi. Ani Szlangbaum, ani jego żona nie mieli pomysłów na zajęcie tatusia. Mały mówił dużo, głównie jednak do Sary. Dzieci bawiły się razem całymi dniami. Dokładnie tydzień po wizycie Szlangbaum ponownie gościł kobietę. Wprowadzona do pokoju rozpromieniona spojrzała na Zygmunta. Mały podbiegł do niej: - Mama, mamusi – uściskał ją – Mamusiu, gdzie tatko? - Chwileczkę, najpierw muszę wyjaśnić coś temu panu, dobrze? Tatuś zaraz przyjdzie. Zbliżyła się do Szlangbauma i pełnym wdzięczności głosem powiedziała: - Dziękuje za opiekę nad synem, mąż mój, na pewno to panu wynagrodzi – podała mu rękę. - Jeżeli można zapytać: kiedy zjawi się szanowny mąż? – zapytał, nie chcąc wydać się, że nadal nie wie, kim on jest. - Julian, jeszcze coś załatwia, ale będzie tu lada moment - Julian? Julian Ochocki? – Szlangbaum nie panował nad emocjami - Tak ... Ojej! Przepraszam najmocniej. Czyżbym na początku nie powiedziała kim jestem? To wszystko przez to roztargnienie i pośpiech. Pociąg nie mógł na mnie przecież poczekać. Najmocniej przepraszam. Nazywam się Maria Ochocka. Mam nadzieje, że wybaczy mi pan mój nietakt. Po pokoju wszedł służący: -Jakiś pan chce się z panem widzieć. Mówi, że nazywa się Ochocki. Wprowadzić? Szlangbaum przytakną i zbliżył się do drzwi. Wszedł Ochocki. - Witaj przyjacielu! – powiedział i uścisną mu przyjaźnie rękę. – Widzę żona mnie wyprzedziła, prawda, że przecudna? Wracamy prosto z Paryża, ale mów, mów co u ciebie? Jak interesa? Widzę i twoje życie dobrze płynie, żona, dziecko – mówił przyglądając się rodzinie Henryka – mówże, bom ciekaw. Szlangbaum cały czas przypatrywał się gościom, nie mogąc się nadziwić. Wyrywając się z odrętwienia polecił podać kolacje – pewnie jesteście głodni, zmęczeni. Usiądźcie, zaraz się posolicie. Julian skąd pomysł powrotu do kraju? Jakieś kłopoty? - Ależ skądże. Wracam, bo wspólnie z Marią mamy projekty maszyny latającej. Tak, tak. Maria, jest kobietą, która wierzy w postęp nauki. Jest ogarnięta swoimi ideami, ceni wartość człowieka mierzona jego wiedzą i pożytkiem. Pewnie zastanawiasz się gdzież znalazłam to cudo? Spotkaliśmy się na jednym z wykładów na paryskim wydziale nauki. - Jestem Polką, do Paryża przyjechałam specjalnie na ten wykład wraz z ojcem. Chce pomagać ludziom pożyteczna pracą. - Chcemy tutaj pokazać nasze wspólne wynalazki i podbić rynek. Maszyna latająca, jeżeli rzeczywiście uda nam się ja stworzyć, powinna również być dziełem Polaków. - Jestem pod Odpowiedz Link Zgłoś
anna_nowak13 moje zakończenie lalki II 11.07.06, 19:58 - Ależ skądże. Wracam, bo wspólnie z Marią mamy projekty maszyny latającej. Tak, tak. Maria, jest kobietą, która wierzy w postęp nauki. Jest ogarnięta swoimi ideami, ceni wartość człowieka mierzona jego wiedzą i pożytkiem. Pewnie zastanawiasz się gdzież znalazłam to cudo? Spotkaliśmy się na jednym z wykładów na paryskim wydziale nauki. - Jestem Polką, do Paryża przyjechałam specjalnie na ten wykład wraz z ojcem. Chce pomagać ludziom pożyteczna pracą. - Chcemy tutaj pokazać nasze wspólne wynalazki i podbić rynek. Maszyna latająca, jeżeli rzeczywiście uda nam się ja stworzyć, powinna również być dziełem Polaków. - Jestem pod wrażeniem. Życzę wielkiego powodzenia. Powiedzcie mi, nie wiecie co się dzieje z Wokulskim . Nie mam od niego żadnych wieści. Żyje jeszcze? - Wokulskim ... stary romantyk ... Długo jeszcze nie mógł zapomnieć o Izabeli. Jeździł po świecie i próbował wszystkiego. Przez jakiś czas pracował z nami, wydawało się, że nauka jest jego przeznaczeniem, ale widocznie tak nie było. Po pewnym czasie, nie wiadomo dlaczego zrezygnował. Cały czas śledził losy Izabeli. Jednak zaprzestał tego dowiadując się, że wyszła za maż za Starskiego. To był chyba koniec jego wielkiej miłości. Już nigdy więcej nie o niej wspominał. - A czymże zajmuje się teraz? - Teraz?! Ty nic nie wiesz? Jakieś dwa miesiące temu i on powrócił. Jest w Warszawie. Zdał sobie sprawę, że najszczęśliwszym był będąc kupcem. Miał tu ponownie otworzyć swój sklep. Jeszcze tego nie zrobił? - Nic mi o tym nie wiadomo. Gdzie można go znaleźć. -Nie wiem, to on miał mnie znaleźć, gdy i ja przyjadę, ale nie martw się. Wokulskim miał w planach skontaktować się z tobą, więc na pewno to zrobi, tylko musi się najpierw urządzić. Długo tak jeszcze rozmawiali, o Paryżu, Warszawie, nauce i interesach. Rozstali się późna porą. Rozdział III Odezwał się Wokulski Po kilku dniach istotnie zjawił się Wokulski w sklepie w Szlangbauma. Stanisław opowiadał mu o swoich planach otwarcia sklepu. Zapytał go, czy pamięta o pieniądzach, które miał mu kiedyś oddać. Henryk istotnie pamiętał i był gotów oddać je Wokulskiemu, ten jednak nie chciał zwrotu pieniędzy. - Jestem bardzo zadowolony, ze uczciwie pilnowałeś mojej własności. Nie chce tych pieniędzy, nie potrzebuje ich. Mam plany, ale i mam na nie fundusze. - Na czym się dorobiłeś? - Pieniądze zdobyłem na wykładach naukowych i wynalazkach. - A twoje plany? Co zamierzasz? Gdzie ten sklep? - Sklep nie będzie taki zwykły. Zamierzam sprzedawać w nim książki. Wiem, że nie byłby to bardzo opłacalny interes , gdybym sprzedawał tylko literaturę naukową. Zamierzam również sprzedawać tam książeczki dla dzieci, młodzieży i romanse dla arystokratek. Chce żeby mieścił się niedaleko łazienek. Co o tym myślisz. - Spróbuj. Zawsze robiłeś to co chciałeś. Ja nie widzę w tym przyszłość, ale jeżeli ty widzisz ... Po prostu spróbuj. Odpowiedz Link Zgłoś
gniewek.113 Gosia Braunek była najpiękniejszą kobietą 11.07.06, 20:38 polskiego kina. Niesamowicie śliczna była :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: patthecat A może pan Kofta by Prusowi grób wylizał..... IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 11.07.06, 21:51 ...bo albo coś się napisze samemu, albo się żywi trupami, ale ten gatunek zwierzęta hiena się nazywa.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Lalka nie nalezy do wielkiej literatury IP: *.gtconnect.net 11.07.06, 22:25 cokolwiek by wam w szkole wmawiali... Poza tym - nie jest to na pewno Pismo Swiete wymagajace takiego naboznego stosunku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pegaz Re: Lalka nie nalezy do wielkiej literatury IP: *.e-wro.net.pl 12.07.06, 07:53 > cokolwiek by wam w szkole wmawiali... mnie tam w szkole nikt nie wmawiał, że "Lalka" to wielka literatura. Po prostu sam sobie oceniłem dzieło jako wielkie po jego przeczytaniu :) > Poza tym - nie jest to na pewno Pismo Swiete wymagajace takiego naboznego > stosunku ale o szo chodzi ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzecki Wokulski i Suzin podpisali umowe o wybudowaniu IP: *.chello.pl 11.07.06, 22:26 nowego ropociagu do Polski.Okazalo sie,ze Suzin jest nieslubnym dzieckiem Napoleona Bonaparte z okresu kampanii Moskiewskiej-Prezydent RP powolal Wokulskiego na szefa Rady Krajowej d/s gospodarki paliwami i bezpieczenstwa energetycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monistanko@wp.pl Proszę więc jeszcze IP: 83.168.96.* 11.07.06, 22:32 dopisać nowe zakończenie do nowego testamentu. Niech będzie bardziej poprawny politycznie. Niech sie nazywa "Najnowszy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kanus Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy IP: 83.168.96.* 11.07.06, 22:45 A może jeszcze dopisać nowe zakończenie do nowego testamentu. Niech będzie bardziej poprawny politycznie. Niech sie nazywa "Najnowszy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A POTEM WOLULSKI, Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 22:50 IZABELA, RZECKI, WĘGIEŁEK, HRABINA, KLIENCI SKLEPU I CAŁA SPOŁECZNOŚĆ WARSZAWY ZGOENIE PRZEPROSILI ZA JEDWABME, ZAWOŁALI SANTO SUBITO, POSZLI NA PARADĘ RÓWNOŚCI I ŻYLI DŁUGO I CNOTLIWIE W "DEMOKRATYCZNYM PAŃSTWIE PRAWA" I WSZYTSKIE AUTORYTETY MIAŁY W SKLEPIE SW ZNIŻKĘ 25PROCENT ZA WYWALCZENIE DEMOKRACJI, NASZEJ CUDOWNEJ DEMOKRACJI, UPAJAM SIĘ DEMOKRACJĄ, OSCYPKIEM BO DEMOKRACJA POZWALA NA OSCYPEK, TO TYLKO W DEMOKRACJI MOŻLIWE, JAKIE TO PIĘKNE Odpowiedz Link Zgłoś
blade1985 Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy 11.07.06, 23:23 piekno lalki polegalo na jej zakonczeniu:P to byl utwor ktory smialo mozna nazwac romantycznym choc powstal w zupelnie odmiennej epoce i dlatego zakonczenie bylo takie nie inne ale ludzie nie lubia nieszczesliwych zakonczen nie wspominajac juz o tajemnicach i niedomowieniach:P wiec dostali oni swoje zakonczenie:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lea Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 23:40 "Lalka" to najlepiej napisana powieść pozytywizmu, więc warto pobawić się postmodernistycznie i pokonwersować z Prusem. W końcu był geniuszem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mól książkowy W porównaniu z Chwinem - duzo lepsze IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.06, 00:23 jako żart - moze być, nawet zabawne. Chociaż zgadzam się z tymi, którzy uważają, że zakonczenie Lalki raz zostało napisane i zmieniać nie ma po co. Ale w obu tekstach (Chwina i Kofty) widać od razu kto ma dobre pióro a kto zwyczajny grafoman. Co ciekawe - nie wszystkie teksty Kofty ukazują lekkość pióra, bywaja niestrawne albo wydziwione. Ale ten - jako żart - niezły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Donavan Re: W porównaniu z Chwinem - duzo lepsze IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 12.07.06, 04:31 Suppper. W koncu optymistyczne zakonczenie, czlowieka ktory ma zylke do interesow, potrafi robic pieniadze ale ma te nasze kompleksy polskie, ze jest niskiego stanu i glupieje przed byle jaka baba ktora nos zadziera. Tamto zakonczenie lalki g...wnu warte, typowo polskie, bezmyslne - ot taka glupia tragedia europejskiego romantyzmu, gdzie bez cierpienia, bez trupow, ani rusz. Powiedzcie mi jakie wzorce do nasladowania w starej Lalce? A ja mysle, ze zadne, tylko takie co to pokazuja zwichrowane charaktery do nasladowania. Nowe zakonczenie lekkie zyciowe i w koncu takie co to Po Rozum do Glowy. Ja mysle, ze generalnie Lalka nic dobrego naszemu spoleczenstwu nie dala. Znow te same wyswichtane maxymy, ze "pieniadze szczescia nie daja", ze lepiej skromnie zyc, ze lepiej sie nie wysilac aby przez zycie przejsc. Najlepiej do mordowni na piwo, schlac sie gdzies i uturzac w zygowinach. Dobrze, ze ktos wpadl na dowcip takiego zakonczenia, aby pokazac nonsensy zakompleksionego i wiecznie nieszczesliwego Polaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Donavan Re: W porównaniu z Chwinem - duzo lepsze IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 12.07.06, 04:58 Prusa tak naprawde poznalem jakie dwa miesiace temu, kiedy zajrzalem do antykwariatu na starym miescie. Podrzucila mnie tam dorozka. Zarzucilem peleryne na ramiona, rozpialem parasol bo zaczelo padac. Byl juz zmierzch. Wial chlodny wiatr. Jeszcze slyszalem w oddali kopyta konia uderzajace o bruk kiedy wszystko ucichlo. Zpukalem wiszacym zelazem w debowe drzwi.... Po chwili uslyszalem stapania...Zaskrzeczal zardzewialy zamek w drzwiach, zatrzeszeszczaly stare debowe drzwi kiedy to ze swieca w reku zobaczylem Zyda w w czrnym kapeluszu i z dluga broda, ktory mi sie bacznie przygladal, po czym unizenie skinal glowa abym wszedl do srodka. I tam, przy lampie naftowej zobaczylem go.....Z poczatku nie mogle rozpoznac... Jednak po chwili gdy zblizylem sie, spojrzalem..., to wiedzialem ze to Pan Szanowny Prus - Listy z Ameryki. Wzialem do reki, zaglebilem sie w porwanym skorzannym fotelu. Zyd przynisl i postawil na stliku przy fotelu i regale z ksiazkami druga swiece, co znacznie ulatwilo czytanie. Jenak po chwili czcionki sie zamazywaly wiec zmuszony bylem nalozyc druciane okulary... I mimo iz znalem Prusa juz od wielu lat to dopiero Listy z Ameryki przyblizyly mi jego dusze, jego mysli, jego calego memu jestestwu...Wtedy sie zorientowalem, ze Prus to dobry kolega z lawy szkolnej, nie tylko swietny pisarz, ale kolega od biwakow, kolega od salonow, kolega od wedkowania i od polowan. Towarzysz od kielicha, od podrywania, humorysta i kobieciaz, sprawozdawca, mentor-doradca. Czytajac go dotychczas to takiego jak w Listach do Ameryki to jeszcze go nie znalem. Do milego zobaczenia Szanowny Boleslawie. Odpowiedz Link Zgłoś
moon55 Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy 12.07.06, 06:22 Producenci kiczu ciagle zywi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Wokulski Zostaje Prezydentem IP: *.hsd1.il.comcast.net 12.07.06, 06:34 I czerwoną hołotę wyganina z kraju na plecach moherów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gra_tka Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy IP: 80.53.53.* 12.07.06, 08:43 Nie psujcie najlepszej polskiej powiesci! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonistka Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 11:23 Kochani, Kofta niczego nie psuje, nie słyszeliście o zabawie literackiej? W przyszłym roku moi uczniowie tez będą dopisywać swoje zakończenie, nie tylko do "Lalki", która dla nich jest martwa i żadne oburzone głosy tego nie zmienią. Cieszę się więc z każdego "ożywienia" szkolnych lektur. PS Oburzenie niektórych z was przypomina mi oburzenie naszego prezydenta z powodu pewnego niemieckiego artykułu. Trochę dystansu, Polacy :) Odpowiedz Link Zgłoś
erwu Re: Wokulski i hydraulik - Kofta po nowemu kończy 13.07.06, 18:42 Ja akurat nie na temat zakonczenia lalki ale, na temat zdjęcia które je ilustrowało we wtorkowej gazecie. Na zdjeciu jest J. Kamas jako Wokulski i o ile dobrze pamiętam film B. Wrzesińska która grała panią Wąsowską. Oczekuję conajmniej sprostowania. Odpowiedz Link Zgłoś