Dodaj do ulubionych

Żeby móc uczyć

26.08.14, 10:16
Jeden zestaw podręczników, po promocyjnej cenie w wydawnictwie, będzie mnie kosztować 200 zł.
Jak policzę, że potrzebuję tych zestawów ze 3 to mnie szlag trafia. Nie mam kasy. Nie kupię. Nie wiem co robić. Znaczy wiem, kupię tylko książkę nauczyciela... no ale jeszcze potrzebuję zestaw płyt... Ja pierdolę. Ale jestem wkurwiona. sad
Obserwuj wątek
    • opium74 Re: Żeby móc uczyć 26.08.14, 10:56
      no ale książek nie wybierasz sama z jakiejś tam puli?
      Nie masz z zeszłego roku?
      Co za idiotyzm żeby nauczyciel musiał jeszcze tyle bulić z własnej kieszeni??
      Szkola jakos nie zwraca za to kasy??
      • grave_digger Re: Żeby móc uczyć 26.08.14, 11:13
        Dopiero jeden rok pracy za mną w tej szkole - w tamtym roku musiałam mieć WSZYSTKIE zestawy nowe.
        W tym roku mam miszung z klasami i została mi bodajże (jutro będę wiedzieć na 100%) jedna z sześciu. Czyli będę mieć 5 nowych klas! Jak będzie dobrze, to będą tylko 3 nowe zestawy.
        Fuck.
    • beata985 Re: Żeby móc uczyć 27.08.14, 07:49
      to i tak lepiej niż rodzic, który dla jednego dziecka wydaje 6oo,-
      suspicious
      a to nie mogą n-le usalić tak, żeby dla wszystkich był ten sam zestaw??
      trochę chyba właśnie nauczyciele ukręcili bicz na siebie, wybierając w jednej szkole różne podręcznniki..
      używanych nie ma???
      przeglądam to widzę różne używane dla nauczycieli w fajnych cenach.
      swoją drogą myslałam, że Ty uczysz już ze 20 lat big_grin
      • grave_digger Re: Żeby móc uczyć 27.08.14, 09:56
        beatko, z tego co mi wiadomo, każdy nauczyciel jest też rodzicem. a ja nawet dwójki.

        a to nie mogą n-le usalić tak, żeby dla wszystkich był ten sam zestaw??
        > trochę chyba właśnie nauczyciele ukręcili bicz na siebie, wybierając w jednej s
        > zkole różne podręcznniki..
        > używanych nie ma???

        nie chce mi się tego tłumaczyć. dodam tylko, że będzie nowa matura 2015.

        swoją drogą myslałam, że Ty uczysz już ze 20 lat big_grin
        niestety, ale aż tak stara nie jestem jak myślisz.
          • dlania Re: Żeby móc uczyć 27.08.14, 12:19
            z chomika? często tam są, albo trzeba poszukać na różnych portalach ogłoszeniow
            > ych, bo po 20zł sprzedają czasami w pdf

            Świetny pomysł, niech nauczyciel uczy dzieci złodziejstwa.
              • ciri_77 Re: Żeby móc uczyć 28.08.14, 09:30
                Może i wiocha, ale jest to jakieś rozwiązanie PRZEJŚCIOWE - kupujesz w sierpniu jeden komplet, potem we wrześniu drugi i w październiku trzeci - najdalej w listopadzie jestes bez kserówek.
                • dlania Re: Żeby móc uczyć 28.08.14, 10:35
                  Wiocha, nieetyczna w dodatku. Lepiej kupić wszystko na karte kredytową. Nauczyciel ma się prezentowac jako profesjonalista,mieć autorytet i uczyć dobrych wzorców.
                  Jakbym zobaczyła nauczycielkę z sypiącymi się z kupki kartkami xero, to nie miałabym do niej zaufania.
                  • ciri_77 Re: Żeby móc uczyć 28.08.14, 10:41
                    można to zapakować w ładne okłądki itp., do tego jakies notatki własne
                    Można też kupić na karte, można pożyczyc itp.
                    Choc w sumie - to szkoła powinna zapewnić nauczycielom podręcznik - to przeciez takie samo narzędzie pracy jak laptop w biurze.
                    • grave_digger Re: Żeby móc uczyć 28.08.14, 10:57
                      Stan na dzień dzisiejszy
                      Jeden komplet mam, bo kontynuuję klasę.
                      Drugi komplet dostanę, bo przejęłam klasę.
                      Trzeci komplet się znalazł, bo konsultant zostawił w czerwcu (będzie do trzech klas włącznie), z chomika ściągnęłam do tego słuchania, kumpel mi to ma zgrać na płytę tak, bym mogła odtworzyć na bumboxie (dość mówić, że nie mam własnej klasy i porządnego sprzętu).
                      Czwarty komplet niekompletny - muszę dokupić teachera i cd, bo tych ostatnich nie ma na chomiku wink

                      Dość powiedzieć, że niektórzy zostali przy beznadziejnym podręczniku dla gimnazjum, bo im się nie chce robić zamieszania. Ja zmieniłam na o niebo lepszy i stąd pojawił sie MÓJ problem.
    • arwena_11 Re: Żeby móc uczyć 27.08.14, 11:51
      a nie jest tak, że jak wybierasz podręcznik, to od wydawnictwa dostajesz dla nauczyciela materiały po bardzo promocyjnych cenach ?
      Ja angielski kupuję dla kilku klas w ramach rady rodziców - znaczy rodzice dają kasę, ale ja targuję zniżki.
      I dogadujemy się z wydawnictwem, gdzie pewnie kilka złotych drożej niż w Bonito np, ale zależy nam, żeby nauczyciel dostał materiały dodatkowe do pracy z dziećmi.
      I wszyscy są zgodni, że im więcej wytargujemy tym więcej dzieci będą miały pomocy.
      A szkoła płatna.
    • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 27.08.14, 21:35
      łolaboga. a jaki to inny zawód ma tyle płatnego urlopu???
      bidni nauczyciele. jak się im mówi, że mają nienajgorzej bo byczą się długo więcej niż reszta narodu - to mówią dumnie " trzeba było TEŻ zostać nauczycielem!
      a jak niedajkrecik mają nieco pod górkę to płaczą. zmienić zawód, jak nie pasuje. czeka rzesza młodych , co to i podręczniki sobie kupią i jęczeć nie będą. a przygotowanie do zawodu posiadają.
      drażni to. płakusia taka , że aż TRZY razy musiała w lipcu na dyżur jechać i DWA razy na spotkanie z dyrekcją. że podręczniki musi sobie kupić a jej się należy. łolaboga, jaka nieszczęśliwa.
      jest proste rozwiązanie. zmienić zawód na lepszy. nikt po nich płakać nie będzie, dziura zapcha się natychmiast, chętnych jest multum. zmienić pracę na taką, co to wszystko zapewnia. a nie robić z siebie kretynki.
      • lolinka2 Re: Żeby móc uczyć 27.08.14, 22:27
        Rozumiem, czarna nuto, że materiały, które wykorzystujesz w swojej pracy zawodowej - powiedzmy laptop, komórkę, papier do drukarki, samą drukarkę etc. - kupujesz sobie sama i pracujesz na tym na rzecz swojego pracodawcy, tak? Ooo, rozumiem, nie - to skoro nie, to dlaczego chcesz, żeby przedstawiciel innego zawodu tak robił? Polski rząd durno bije w nauczycieli i lekarzy tymi ustawami zakazującymi. Nie wie co robi i niewątpliwie pluć sobie w brodę będzie - i to rychło.
      • dlania Re: Żeby móc uczyć 28.08.14, 10:18
        Czarna nuto, nikt wydatków nie lubi, czy to monter, czy nauczyciel, czy lekarz. Grave jakoś ekstremalnie nie narzeka, bez jaj, a podręczniki do języków sa akurat wyjątkowo drogie.
        Ja mam w pracy koleżankę, dzianą po mężu, która jak ma wykonać więcej niz jeden tel. służbowy, to przyjeżdza do pracy, bo jej własnej komórki szkoda. Kosztów beznzyny nie liczywink
      • pulcino3 Re: Żeby móc uczyć 31.08.14, 17:29
        To żeby kupować zajebiście drogie komplety książek z własnej kieszeni, ( bo podejrzewam , że grave uczy w kilku klasach ) i żeby je później używać w pracy (państwowej), jest CHORE, żeby nie powiedzieć pojebane. Kto tego nie rozumie chyba ma problem z głową.
        To tak jakby kazać przy najmniej kierowcom karetek tankować za własną kasę, jak "chcą" jechać do pacjenta . suspicious
        • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 09:14
          już się o ciebie martwiłam, a ty po prostu zaspałaś.
          oczywiście że macie rację. w istocie rzeczy.
          natomiast porównywanie nauczycieli do np. kierowców karetki jest mocno chybione. nauczyciele cieszą się niespotykanymi przywilejami.
          niech no któraś nauczycielka tu napisze, ile macie w roku dni wolnych, pełnopłatnych?
          ile godzin tygodniowo musicie przepracować w szkole na etacie?
          i nie opowiadać mi tutaj o sprawdzaniu w domu klasówek, dokształcaniu się,przygotowaniu do zajęć itd bo nawet zliczając czas faktyczny tych zajęć i tak będzie grubo mniej niż inne grupy zawodowe. poza tym, cóż to znaczy: dokształcać się, przygotowywać do zajęć ? pragnę zauważyć że taki np. weterynarz czy pani w zoologicznym też się musi dokształcać i przygotowywać do pracy. a program szkolny aż tak drastycznie się co roku nie zmienia i to "przygotowanie do zajęć" na ogół jest fikcją.
          reasumując: proszę o odpowiedź na zadane pytania. ile ma wolnego a ile pracuje nauczyciel, a np. ów kierowca karetki. albo geodeta. albo lekarz. albo pani z biedry.
          a potem możemy podyskutować o wielkiej niesprawiedliwości, jaka spotkała nauczycieli. bo i owszem, to nie jest w porządku. mało w tym kraju jest w porządku. dziwi tylko, że najgłośniej narzekają ci, którzy mają dużo lepiej od większości.
          • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 09:20
            jeszcze jedno.
            ile zarabia nauczyciel mianowany a ile kierowca karetki. też nierzadko po studiach, człowiek którego umiejętności mogą zaważyć na życiu pacjenta. znam doskonale obie wartości. i jak kierowcy karetek wyjdą strajkować, to im będę ciepłą herbatę donosić.
            • pulcino3 Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 13:47
              Czy ty umiesz czytać ze zrozumieniem? Mędzisz, kręcisz byleby tylko wyszło na twoje,ignorując sens postu autorki. Clue całego wątku było, że pracownik musi sobie sam za własnoręcznie zarobione pieniążki kupić niezbędne narzędzia do pracy, ba! wręcz "zakazuje" mu się pozyskania darmowych od firm na zasadzie - Bo TAK!
              No, taki mały absurdzik.
              A co do tego, że inni mają gorzej i mniej oraz podsycanie nienawiści co do nauczycieli, jak dla mnie jest totalnie niezrozumiałe i słabe. Chyba, że ktoś ma traumę z dzieciństwa, moczył się w szkole i takie tam, to co innego.
              Ty chyba dalej nie zrozumiałaś, że chore jest w naszym państwie doprowadzanie do sytuacji że "kierowca karetki ma za swoje zatankować" o to cały czas chodzi i dziwienie się , że ktoś się przeciw temu buntuje - nie wróży nic zdrowego. Inne offtopy pomijam, bo to że ludzie w pl mają nieproporcjonalne zarobki do kosztów życia to temat rzeka, a równanie do poziomu w dół jest słabe, by było lepiej wszystkim należy się sprzeciwiać choremu wyzyskowi a nie z nim godzić.
              ---------------------------------------------------
              i... telemark
              • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 18:06
                a ty umiesz czytać ze zrozumieniem? czy tylko męcisz udając, że nie rozumiesz sensu mojej wypowiedzi. w rozciągłości zgodziłam się z tym, że to nie w porządku.
                zrozumiałaś to, czy nie przeczytałaś a jadzisz?
                zwróciłam tylko uwagę, że to grupa uprzywilejowana i naprawdę nie ma o co lać śloz. jest źle, ale w całym kraju jest źle. tymczasem nikt rzeczowo nie odpowiedział na moje pytania dotyczące wolnego, zarobków oraz przepracowanych godzin w stosunku do innego zawodu wymagającego takiego samego wykształcenia. króluje jęczenie, że nauczyciele są znienawidzeni oraz każdy się ich czepia. ehhhh... jest kręcenie, odwracanie kota ogonem i oprócz kilku rzeczowych wypowiedzi nie ma nic. a nie, jedna jak zwykle się popisała. znana z takich zachowań od dawna, nikogo to nie dziwi. chociaż nie, powinnam chyba wkleić tu zdjęcie pewnej grubiutkiej pani oraz kilka faktów z życia. może wreszcie by się uspokoiła.
                a zwracanie uwagi na niezaprzeczalne fakty to nie jest podsycanie do nienawiści. jeśli tak sądzisz, to istotnie należy coś zmienić. jeśli fakty mogą powodować nienawiść, to trzeba coś zmienić.
                widzisz, jakoś tak trafiłam że wśród rodziny i najbliższych mam uczących. normalni, fajni, nie wciskający kitu ludzie. wiem pośrednio, jak wygląda praca nauczyciela i jakie są z tego profity. i uwierz albo nie - ale żaden z nich nie zdecyduje się zmienić pracy choćby mieli sobie sławetne podręczniki co roku kupować. bo zyski i tak grubo przeważą straty. ale ty wiesz swoje, i choćbyś się potknęła o prawdę to jej chyba nie zauważysz
                  • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 21:47
                    i już wszystko wiadomo. "wolny magiel" ... akurat. łamanie netykiety i wyzywanie forumek jest dozwolone pod warunkiem, że pasuje to rządzącym. czemu toto nie została skarcona za wyzwiska? może i jestem zafiksowana, może i nie mam racji, ale nikogo nie wyzywałam. czemu to jeszcze wisi? wiemy, prawda? można to wyzywać bezkarnie forumki (gdy brak inteligencji, argumentów, wiedzy) aż korci aby wyciągnąć coś na temat tej baby i umieścić na otwartym. to nie pierwsze forum, gdzie toto coś bruździ i obraża..w maglu tego nie było. po co go rozwaliłyście? było się kisić we własnym sosie dalej i nie przeszkadzać innym. bolało, że bez was jest fajnie i magiel trwa?
                    żenada.
                    andziulec, kto odpowiedział na moje pytania? kto? nieważne już. pomimo ogromnej sympatii do grave, dlani, i wielu innych nie chce mi się tkwić w tym... czymś.
                    • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 21:49
                      jeszcze jedno . oprócz tego, że jest wstrętną babą - wynosi z zamkniętego. jest równie bystra jak woda w kałuży i sama z siebie nic nie kuma. dobrze wiemy, skąd to wyniosła. i o tym też cisza.
                      gratuluję. i wróżę równie długie życie tego forum jak pijalni.
                      • andziulec Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 21:57
                        nuta nie wiedziłam kimżeś Ty póki sama mi sie nie przyznała. A jak Ci źle to wracaj na rozwalony magiel bo nie my go rozwaliłysmy jakbys zapomniała.
                        a co do pretensji: albo informujesz wszystkie modki jednoczesnie albo wcale. Toto Ciebie nie obraziła tylko ujawniła kim jesteś ( ja już wiedziałam z maila). nie wiem skąd niby wyniosła. Szczerze to Ty w tym wątku obrażasz rzesze forumek i ich zawód. Jak powiedziała Toto: zamień się kurna to pogadamy. Bo najłatwiej jest gadać jak sie tematu z autopsji nie zna. I jeszcze jedno. Jak Ty obrażasz to jest ok ale jak ktos ciebie to "Niemcy mnie biją" tak Cię czytam. Dla mnie EOT.
                        • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 22:11
                          andziulec, ale z ciebie gówno.
                          śmierdzące, tchórzliwe .
                          pamiętaj, wcale cię nie obraziłam.
                          a skąd te zasady, że w sprawach ewidentego łamania netykiety trzeba informować wszystkie modki???
                          pierwsza która wie, powinna w te pędy ukarać winną i naprawić błąd. bo od tego jest.
                          ale tu jest inaczej. tu łgacie i rządzicie się własnymi prawami udając, że jesteście praworządne i o klasę wyżej od doralowej.
                          trzepnęło mnie, jak kłamałyście w żywe oczy Kowalowej, gdy pytała czy jest jakieś inne forum gdzie siedzicie, bo tu dziwna cisza.
                          jest, Kowalowa. oczywiście. tam sobie gadają, a tu prawią pierdolęty usiłując sprawić wrażenie życia. spieprzyły magiel bo miały dupościsk. dalej se tam siedzą a to tutaj...umrze za chwilę. nie pchaj się tam, nie warto.
                          andziulec, nie chcę abyś mi pokazała gdzie to obrażam rzesze forumek i ich zawód. nie chcę, abyś mi wytknęła fałsz bądź chamstwo. bo tego zrobić nie możesz, więc pewnie znów odwrócisz kota ogonem w dupie mając fakty i forumowe zasady.
                          to se bądźcie.
          • totorotot Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 09:27
            Nikt, kto się użera z cudzymi bachorami nie ma lepiej od większości. Dłuższy urlop i krótsze godziny pracy są po to, aby całkowicie nauczyciele nie ocipieli, nie zaczęli biegać po szkole z bazooka albo nie wieszali się kolektywnie 31 sierpnia.

            Ponadto uważam, ze powinni mieć pensję 5000 pln wzwyż (niestety, musi być kasa na religię), pomocnika i monitoring w klasach, gdzie każdy wybryk ucznia-mam na myśli niegrzeczne odzywki-nie pozostałby bez konsekwencji.
            • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 09:31
              ale konkretami jak zwykle nie rzucisz? tak se tylko pogadasz. i owszem, zgadzam się. doskonała część nauczycieli nie uczy a "użera się" z dziećmi. tak to traktują i takie są wyniki. popatrz, jak ci się udało wyjątkowo prawdę powiedzieć.
              • totorotot Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 09:37
                Jakich konkretów oczekujesz? Nauczyciel za marną kasę

                Po prostu idż kiedyś do klasy gimbusow i spróbuj ich czegoś nauczyć starając się nie słyszeć ich beki z Ciebie etc.

                Przewalony zawód.
                • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 09:41
                  i dalej żadnych konkretów.
                  krótko.
                  ile dni wolnych pełnopłatnych ma nauczyciel.
                  ile godzin faktycznie pracuje tygodniowo.
                  ile zarabia mianowany.
                  a tłukąc tego nieszczęsnego kierowcę karetki. myślisz, że on nie żyje w ciągłym stresie? myślisz że mu nie odwala? a lekarzowi jeżdżącemu w erce? ratownikowi medycznemu? itd? dajmy wszystkim po 80 dni wolnego w roku. a co se będziemy żałować.

                  a potem możemy porozważać, czy dzieje im się taaaaka krzywda.
                • dlania Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 10:45
                  Toto, ja cie bardzo przepraszam - nauczyciel ma mała kasę???? Tak, taki prosto po studiach. PO 8 latach pracy w podstawówce moja koleżanka ma 4 tysie na rekę, to ja cie pierdolę, wiesz jak ja żałuję, że nie poszłam do szkoły? MOże bym i zwariowała, trudno wziełabym sobie urlop na podratowanie zdrowia, ale 4 tysie dla mianowanego, a dyplomowany ma jeszcze więcej. To jest mała kasa??? To Ty chyba nie wiesz, ile ludzie w POlsce przeciętnie zarabiają.
                  • totorotot Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 11:13
                    Dlaniu,mam propozycję: zaproś codziennie do domku wszystkie koleżanki i kolegów (tych chujów, co ich normalnie do domu nie wpuszczasz też) swojego skarbeczka (może tego starszego nawet) i spróbuj ich pouczyć czegoś codziennie, przez parę godzin dziennie. Aha, tak raz w tygodniu wez poprawkę na to,że odwiedzą Cię rodzice najgorszego debila ze zjobem smile

                    W sumie to czemu sie nie zatrudnisz w tej szkole: kasa lepsza, robota lepsza, tylko brać i jesc z tego wszyscy smile

                    Poza tym
                    Tak, szkoła decyduje o brandzlowaniu plebana lekcjami religii, nierobieniem etyki i robieniem religii w środku dnia. Koniecznością podpisywania niezgody na uczęszczanie dziecka na religię i mszą na rozpoczęcie roku szkolnego,zakończenie miesiąca, środek jesieni i ogólnie rozwolnienie mszy
                    • dlania Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 13:20
                      Ależ przekwalifikowałabym się, tylko a) musiałabym startowac z awansem prawie od początku b) w miejscowych szkołach sa zwolnienia, więc gdzie stara babę wezmą. Nie zapominaj, że ja tez uczę, więc to nie jest tak, że kompletnie nie wiem, o czym mówię.

                      Naprawdę żałuję swojej ściezki zawodowej,nauczyciel to super fucha. Tzn. nie że jakas zajebista od razu, ale IMO więcej ma plusów niz minusów.

                      A co do religii mylisz się:
                      file:///C:/Users/anna/Downloads/D19920155.pdf
                      Takich strsznych patologii, jak opisujesz, to nie zauważyłam w szkole moich dzieci, mimo iz jest ona pod wezwaniem księdza i to w dodatku błogosławionegowink
                  • szarsz Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 12:27
                    dlania napisała:

                    > Toto, ja cie bardzo przepraszam - nauczyciel ma mała kasę???? Tak, taki prosto
                    > po studiach. PO 8 latach pracy w podstawówce moja koleżanka ma 4 tysie na rekę,

                    Moja, po nastu latach pracy, też ma 4 tysie. Brutto. w sumie, wszystko, razem z trzynastką, nadgodzinami, żeby było jasne: 48 tysięcy brutto na picie rocznym. Co daje średnio jakieś 2700 miesięcznie na rękę.
              • aqua48 Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 09:39
                czarna_nuta napisała:

                > doskonała część nauczycieli nie uczy a "użera się" z dziećmi. tak to trak
                > tują i takie są wyniki.

                Tak, użera się, bo zamiast przekazywać wiedzę w głównej mierze walczy z zachowaniami, które dzieci wynoszą z domu - kompletny brak kindersztuby, bezczelność i arogancja i brak wstydu i umiejętności podporządkowania się podstawowym normom społecznym.
                  • arwena_11 Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 21:20
                    Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Z tego co pamiętam, to z moich nauczycieli na szacunek zasługiwało może 2-3 w całek mojej karierze szkolnej. Reszta to nic nie warci partyjniacy wpatrzeni w bratnich przywódców.
                    Nauczyciel ma zawsze racje a jak nie ma racji to patrz punkt pierwszy - to była główna teza wtedy obwiązująca.

                    I żeby nie było zarówno moi dziadkowie jak i pradziadkowie ( pradziadek zakładał pierwsze szkoły na rzeszowszczyźnie ok 1900r. ) to byli nauczyciele . Tyle że przedwojenni z innym etosem i innym podejściem. Praca u podstaw i te sprawy. Jak czytałam forum NK szkoły prowadzonej i tworzonej przez mojego dziadka, to tyle ciepłych słów przeczytałam o nim, że aż łezka się zakręciła. I to wypowiadali się ludzie po 20-30 czy 40 latach od skończenia tej szkoły.
                    Ja nie miałam takiego szczęścia i takiego ideowca nie spotkałam żadnego na swojej drodzesad
                    • aqua48 O szacunku 02.09.14, 09:37
                      arwena_11 napisała:

                      > Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.

                      Mylisz się, szacunku do innych ludzi należy UCZYĆ. Nawet do takich, którzy nie są wybitni, nie są orłami, nie charakteryzuję się jakimiś wspaniałymi cechami czy osobowością. Można nawet kogoś nie lubić, ale szanować jego godność trzeba ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
                      Tylko, że teraz to bardzo niepopularne. Jeśli się kogoś nie lubi, nie podziela jego poglądów, to wręcz obowiązkowy staje się również brak szacunku do tej osoby, pomiatanie nim, wyśmiewanie. A to błąd.
                      • arwena_11 Re: O szacunku 02.09.14, 11:23
                        To akurat rzecz względna. Można szanować ludzi z innymi poglądami, ale nie zawsze się tak da.

                        Ludzi wykorzystujących swoje stanowiska i władzę trudno szanować. Niestety w podstawówce miałam do czynienia z ludźmi, dla których socjalizm to była ziemia obiecana. Pamiętam zmuszanie w obchodach 1 maja, rewolucji październikowej itp. Zawsze byłam chora w te święta.
                        U mnie w domu mówiło się o 11 listopada, Piłsudskim, 17 września, pakcie R-M itd, a w szkole zupełnie co innego. Nie potrafiłam szanować tych, którzy się sprzedali systemowi, przez który jedni moi dziadkowie spędzili po kilka lat w łagrach, drudzy stracili majątek.

                        Dlatego uważam, że szacunek to jest rzecz nabyta swoim postępowaniem, podejściem do drugiego człowieka itd., ale na pewno nie dlatego że ktoś jest lekarzem, nauczycielem czy prawnikiem lub księdzem.
                        • dlania Re: O szacunku 02.09.14, 12:13
                          Arwena, to Ty niezłe pranie mózgu miałas w domu.
                          Nauczycieli miałas normalnych, nikt sie nikomu nie sprzedawał, wykonywali swoje obowiązki, natomiast opowiadanie dzieciom wczesnoszkolnym o pakcie R-M to jest choroba. Uczestniczenie w 1 maja to zaprzedanie się systemowi? Ja pierdole...

                          Nie rozumiesz, czym jest szacunek, skoro szanujesz tylko wybranych.
                          • incubus_0 Re: O szacunku 02.09.14, 12:32
                            Nie, ona miała w domu przedstawianą PRAWDZIWĄ historię, a nie jedynie słuszną politycznie. I tak, dobrowolne uczestnictwo w pochodach pierwszomajowych to był wyraz poparcia dla systemu.
                          • arwena_11 Re: O szacunku 02.09.14, 13:05
                            Nie miałam prania mózgu, ale historii uczyłam się prawdziwej w domu a nie zmyślonej. I zapewniam cię że moi nauczyciele to byli piewcy systemu. Normalnych miałam może 3.
                            Chodzenie na pochody i branie udział w propagandowych akademiach to dla mnie zdecydowanie było zaprzeczenie wartościom, które wyznawano w domu.

                            Szanuję tych, którzy na to zasługują. Dla ciebie pewnie oprawcy Akowców, sędziowie i prokuratorzy, którzy skazywali na karę śmierci żołnierzy wyklętych, byli godni szacunku?

                            Ja zawsze miałam obniżone zachowanie ( nigdy nie miałam wzorowego ) właśnie za odmawianie udziału w ideologicznych akademiach, za "wrogi stosunek do narodu radzieckiego" jak usłyszała moja mama na jednej z wywiadówek. I pewnie dlatego, że były to lata 80, a nie 50 czy 60 skończyłam szkołę, bo sankcje inne były.
                            • dlania Re: O szacunku 02.09.14, 14:01
                              Szanuję tych, którzy na to zasługują. Dla ciebie pewnie oprawcy Akowców, sędzio
                              > wie i prokuratorzy, którzy skazywali na karę śmierci żołnierzy wyklętych, byli
                              > godni szacunku?


                              Ta wypowiedzią okazujesz szacunek dla mnie - i dla siebie przede wszystkim.
                              I tak, miałas pranie mózgu, skoro widzisz rzeczywistośc tak czarno-białą.

                              Ja zawsze miałam obniżone zachowanie ( nigdy nie miałam wzorowego ) właśnie za
                              > odmawianie udziału w ideologicznych akademiach, za "wrogi stosunek do narodu ra
                              > dzieckiego" jak usłyszała moja mama na jednej z wywiadówek. I pewnie dlatego, ż
                              > e były to lata 80, a nie 50 czy 60 skończyłam szkołę, bo sankcje inne były.


                              Ja cież nie moge - może Ci rentę kombatancka załatwić???

                              PS. Mającym nieco szersze spektrum widzenia barw niż czerń i biel (tak, wiem, to nie są barwywink), polecam ksiązkę Wytrąceni z milczenia Z opisu może nie brzmi fascynująco, ale mówi o prawdziwych ludziach, a nie o Arwenach Kombatantkach, co to walczyły z sytemem nie chodząc na akademie szkolnebig_grin Zakochałam się w Kotarbińskim.
            • aqua48 Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 09:35
              Dyskusja kto ma lepiej w pracy kierowca karetki czy nauczyciel ma taki sens jak rozważanie czy lepiej być młodym, czy bogatym, czy pięknym. W każdym zawodzie są cienie i blaski, natomiast mało który budzi takie emocje jak zawód nauczyciela, co do którego wszyscy mają pretensje o to wolne.
              Jak pracowałam w szkole (dawno temu) to pamiętam natomiast rozmowę na temat wycieczki szkolnej z rodzicami (weekendowej, żeby nie było) - wszyscy byli za - o tak, tak, niech jadą, odpoczną sobie. Ok. Pytam - a kto z państwa pojedzie jako opieka dodatkowa. I powszechne oburzenie - jak to to przecież nasze wolne dni. Żeby nie było - sama miałam wtedy małe dzieci i też były to MOJE wolne dni, które wolałam spędzić z własna rodziną, a nie z cudzymi dziećmi na pilnowaniu ich i zwracaniu uwagi na to co powinni byli wpoić rodzice, same podstawy - żeby zachowywały się w miejscu zamieszkania właściwie, nie stwarzały zagrożeń dla siebie i innych i nie piły alkoholu.
              • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 09:54
                oczywiście. zgadzam się w stu procentach. każdy zawód ma cienie i blaski.
                pielęgniarka nie uczy się po to, aby zarzyganemu pijaczkowi rozcinać spodnie przed założeniem opatrunku. taka specyfika zawodu.
                śmieciarz wolałby aby zasrany pampers nie spadł mu na głowę podczas opróżniania pojemnkia. ale taka specyfika zawodu.
                weterynarz nie uczy się po to, aby użerać się z przewrażliwioną właścicielką jorczusia . ale taka specyfika zawodu.
                itd. itd. każdy zawód ma mroczne strony. i każdy to wie. dlatego nie zostałam ani nauczycielką, ani weterynarką, ani śmieciarką ani pielęgniarką.
                każdy zawód ma mroczne strony. tylko nauczyciele mają niespotykane gdzie indziej przywileje. i dlatego budzą emocje.
                • aqua48 Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 10:05
                  czarna_nuta napisała:

                  > tylko nauczyciele mają niespotykane gdzie indzie
                  > j przywileje.

                  Te "przywileje" są w większości wydumane. Albo równoważą się z cieniami tego zawodu. W niewielu innych zawodach człowiek musi być na najwyższych obrotach przez cały czas wykonywanej pracy i nie mieć czasu na spokojne zjedzenie śniadania, czy pójście do toalety, albo poklikanie na komputerze.
                  A w czasie szkolnej przerwy nauczyciel albo kwitnie na dyżurze na korytarzu, albo leci zmienić podręczniki i materiały i szybko przygotować się do następnej lekcji, zmienić/znaleźć nowy dziennik i wziąć klucz od sali, albo załatwia jakąś sprawę z dzieckiem lub innym nauczycielem. to na prawdę nie jest sielanka i mnóstwo wolnego jak się wydaje i kole w oczy znaczną część społeczeństwa.
                  W czasie dyżuru lekarza bywa podobnie, ale są też i takie dyżury kiedy lekarze mogą się po prostu wyspać i odpocząć. W szkole tak nie jest nigdy.
                  • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 10:16
                    z całym szacunkiem, nie masz racji. niespotykana gdzie indziej ilość dni wolnych od pracy, pełnopłatnych to fakt a nie wydumanie. malutka ilość przepracowanych faktycznie godzin to też fakt. itd itd.
                    w czasie przerwy nauczyciel albo kwitnie na dyżurach albo prawi pierdolęty w pokoju nauczycielskim. to jest fakt. takie zabiegane to tylko w pierwszym roku pracy. a porównanie nauczyciela do lekarza w tym wypadku jest zupełnie nietrafione. od lekarza zależy ludzkie życie, zmęcznony nauczyciel najwyżej źle oceni i tyle.
                    natomiast co do poprzedniego Twojego wpisu. tak, nauczyciele czasem jeżdża w dni wolne na wycieczki szkolne. wszyscy, których znam ( a znam niemało) zabierają na nie swoje dzieci. dzieci, które uczą sie w innych szkołach. i tak było, gdy się uczyłam. na wszystkie wycieczki zawsze jechało jakieś obce nauczycielskie dziecko. oczywiście, nie dokładało się ani grosza do autokaru itp. taka sprawiedliwość.
                    • czarna_nuta Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 10:18
                      a zaraz skończy się rozpoczęcie roku szkolnego i nasze uczące wejdą na forum. ciekawe, czy odpowiedzą na pytania, czy zakwitną oburzeniem połączonym z poczuciem krzywdy i niedocenienia.
                    • aqua48 Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 10:49
                      czarna_nuta napisała:

                      > malutka ilość przepracowanyc
                      > h faktycznie godzin to też fakt.

                      ??? Podaj konkrety, nie pisz tego co Ci się wydaje.

                      > w czasie przerwy nauczyciel albo kwitnie na dyżurach albo prawi pierdolęty w po
                      > koju nauczycielskim. to jest fakt.

                      Wiesz, to o czym rozmawiają nauczyciele dotyczy uczniów i są to zazwyczaj poważne problemy, jakkolwiek zechcesz je nazwać.

                      takie zabiegane to tylko w pierwszym roku p
                      > racy. a porównanie nauczyciela do lekarza w tym wypadku jest zupełnie nietrafio
                      > ne. od lekarza zależy ludzkie życie, zmęcznony nauczyciel najwyżej źle oceni i
                      > tyle.

                      Nie wiem skąd masz taką wiedzę. A zła ocena, czy złe podejście zmęczonego nauczyciela może zaważyć na dalszym życiu i losach ucznia.

                      > nauczyciele czasem jeżdża w dn
                      > i wolne na wycieczki szkolne. wszyscy, których znam zabierają
                      > na nie swoje dzieci. dzieci, które uczą sie w innych szkołach. i tak było, gdy
                      > się uczyłam.

                      Masz po prostu złe doświadczenia. I przelewasz je na ogół. Ja też znam wielu nauczycieli i nikt z nich nie zabiera na wycieczki swoich dzieci, w czasie moich szkolnych lat również tak nie było.
                • pulcino3 Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 12:54
                  To teraz do sedna.
                  W którym zawodzie pracownik musi kupować sobie niezbędne narzędzia pracy, za własne pieniądze, które mógłby przeznaczyć np na własne dzieci ( i ich podręczniki, o czym pisze grave)??
                  • dorcia1234 Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 13:00
                    jeśli mowa o przywilejach to co sądzicie o tym:
                    wyborcza.biz/biznes/1,136681,16563069,_Dziennik_Zachodni___Dobrze_byc_dzieckiem_gornika.html?biznes=trojmiasto#BoxBizTxt
                    nie przeczytałam całego bo artykuł płatny ale początek jest ciekawy.
    • grave_digger Re: Żeby móc uczyć 01.09.14, 17:04
      Zawsze, ale to zawsze trzeba wylać wiadro pomyj na nauczycieli - w końcu, to najbardziej znienawidzony zawód w tym kraju. Już mnie śp. dziadek przed tym ostrzegał, bym tylko nauczycielem nie została - sam nim przez pewien okres był, razem z babcią, a to były pewnie o niebo lepsze czasy dla nauczycieli.

      Anyway, czarna nuto, sama wiesz wszystko lepiej, więc co tu dalej z Tobą dyskutować.
      Ja na zawód nie narzekam, tylko to, że muszę płacić. W każdym razie kupiłam jednego TB i CD i zostawiłam tylko 99 zł po rabacie wink - nie wiem, czy mogę się do rabatu przyznawać, bo może nawet i to nie powinno mi się należeć wink

      Ja się przyzwyczaiłam, że ciągle ktoś ma do nas pretensje i roszczenia. Staram zapamiętywać tylko te pozytywy. Np. ostatnio spotkałam mojego byłego ucznia (podczas koncertu), który zdał w tym roku maturę (ja go uczyłam w gimnazjum) i on mi strasznie dziękował, bo twierdzi, że dzięki mnie (tu mi wyliczał) zdał tę maturę (98% pisemna i 90% ustna). Byłam w tak pozytywnym szoku, że, teraz gdy mam jakieś wątpliwości to sobie go przypominam wink I tego się trzymam.

      Pozdrawiam wszystkich!
    • zuzanka79 Re: Żeby móc uczyć- pocieszenie ;) 02.09.14, 17:05
      Grave, a ja Cię pocieszę, albo przynajmniej złączę się z Tobą w bólu.
      Bo wiem jak to jest wydać swoją prywatną kasę na coś czego bezwzględnie wymaga od nas pracodawca. Mnie na przykład obowiązuje dress code. I niestety żadnych dodatków z tego tytułu do pensji nie było, nie ma i nie będzie. Na wieki wieków amen,
      Dla przykładu : biała bluzka / koszula - od 70 zł w górę, ( raz kupiłam w F&F za 65 zł cieszyłam się jak dziecko)
      Spodnie na kant wink - coś koło stówy ostatnio płaciłam
      Spódnice, tu lajcik od 50 zeta - chuda jestem to taniej wink
      Marynarki - fiu fiu - strzelam stówa w górę ( bo teraz nauczona doświadczeniem kupuję garsonki, garniturki, kostiumy jak zwał tak zwał, wychodzi taniej )
      I to wszystko w z góry określonych kolorach czyli przeważnie czarny lub granat ew. ciemny grafit.
      I choćbyś się nie wiem jak starała to bluzek musisz mieć minimum 5, prane raz w tygodniu czyli 52 razy po jakimś 30 praniu już nie są białe czyli ... wymiana big_grin
      Spodnie ze dwie pary, spódnice no dobra zaszaleję trzy. Żakiety niech będzie że dwa minimum. Do tego koszty prania bo żakietu na podszewce do automatu nie włożysz.
      Butów nie liczę, moje ostatnie , te babcine - jedyne 179 zł.
      Jakby to wszystko zreasumować to mi wychodzi jakieś 900 zł plus dodatkowe bluzki . A niech Ci się nie daj Boże przytyje tongue_out Albo cycki urosną. Wszystko do wymiany big_grin
      Z dwojga złego wolałabym już kupić te książki wink
      • totorotot Re: Żeby móc uczyć- pocieszenie ;) 02.09.14, 17:40
        Wielu ludzi w pracy obowiązuje dress code i zamiast dresiku z lumpeksu muszą mieć normalny ubiór. Paznokcie też musisz mieć zadbane, fryzure elegancką, makijaż-też to trzeba by doliczyć. Nauczyciela też obowiązuje dress code.


        ALE

        Nikt Ci nie każe z własnej kieszeni finansować szkoleń, kasetki na pieniądze, stempla, kupować książki z instrukcjami do roboty z procedurami etc.

        Rozumiem,że rząd chciał ukrócić coroczne kupowanie nowych podręczników przez nauczycieli i utrudnić im pracę akwizytora, ale tutaj, jak widzę, wylano dziecko z kąpielą. Wydaje mi się, że spokojnie można to zgłosić do PIP-u.
        • zuzanka79 Re: Żeby móc uczyć- pocieszenie ;) 02.09.14, 18:22
          Ja nie mówię, że nauczyciela nie obowiązuje dress code ( no może z wyłączeniem nauczycieli wf-u bo ich jak najbardziej powinien obowiązywać dres wink ). Chcę tylko zwrócić uwagę na fakt, że to w czym ja chodzę ( a raczej muszę chodzić) do pracy zostało mi jakby narzucone z góry ( chcąc nie chcą muszę na to wydać SWOJE pieniądze) . I chyba rzeczywiście wolałbym wydać 600 zł na książki i w kwestii ubioru do pracy mieć większą swobodę niż wyglądać co dzień jakbym wracała z matury big_grin I o ile grave swoje spodnie do pracy czy buty założy na wycieczkę czy spacer z dziećmi ja już siebie pomykającej w garniturku po parku nie wyobrażam. Choć raz w szpilkach łowiłam ryby tongue_out
          • totorotot Re: Żeby móc uczyć- pocieszenie ;) 02.09.14, 19:14
            To musiał być boski widok smile Złowiłaś coś?
            Zuzanka, Grave też się pewnie wieczorem przebiera w "gorsze" ciuchy, a garsoneczki i aliganckie spódniczki,bluzeczki możesz też przecież wykorzystać na inne okazje. Sytuację opisaną przez Grave przyrównałabym na przykład do konieczności sfinansowania przez Ciebie szkolenia kasowego itp., a to przecież zwróciła Ci firma zapewne (mojej krewnej zwracają za szkolenia)
            • grave_digger Re: Żeby móc uczyć- pocieszenie ;) 02.09.14, 19:43
              Toto, zuzanka ostatnio ze mną łowiła te ryby w szpilkach. To znaczy, ja z nią, bo to ona mnie uczyła. big_grin Ja miałam buty na lekkich koturnach big_grin

              Na pewno mnie super dress code nie obowiązuje. Są tacy, co przychodzą w garsonkach, są tacy co chodzą na luzie, ale elegancko (ja) a i są tacy co chodzą już całkiem na luzie i nie mają kompletu uzębienia suspicious
              . Kiedyś chodziłam w glanach, obecnie coś nie mogę na fajne trafić, bo tamte padły. Teraz na pewno jestem bardziej elegancka, bo czuję prestiż szkoły. Chociaż mój chodzi w bluzie Motorhead lub z matką boską (okładka płyty?). Z całej mojej sympatii do Lemmy'ego i muzyki metalowej, do pracy bym się tak nie ubrała. Może facetom wolno więcej suspicious

              Bosz, co za wątek.
              Musimy zuzanka wkrótce się spotkać i się opić wink
            • zuzanka79 Re: Żeby móc uczyć- pocieszenie ;) 02.09.14, 19:57
              totorotot napisała:

              > To musiał być boski widok smile Złowiłaś coś?
              Nic nie złowiła. Grave też nic choć obuw miała bardziej stosowny. Dlatego umówiłyśmy się na powtórkę z łowienia tongue_out

              > Zuzanka, Grave też się pewnie wieczorem przebiera w "gorsze" ciuchy, a garsonec
              > zki i aliganckie spódniczki,bluzeczki możesz też przecież wykorzystać na inne o
              > kazje.
              Owszem, na urodziny do teściowej albo do kościoła big_grin
              Czasem spódnicę ołówkową do jakiejś szałowej bluzki założę albo żakiet do rurek jak do znajomych idziemy ale wierz mi Toto, z tym łączeniem szału nie ma bo ciągle jest jednak " za oficjalnie"

              > sfinansowania przez Ciebie szkolenia kasowego itp., a to przecież zwróciła Ci f
              > irma zapewne

              Fakt, większość obowiązkowych szkoleń finansuje firma, ale robi to tak sprytnie, że odbywają się ... w soboty i niedziele od 9 do 16 czyli w MOIM CZASIE wolnym. I za szkolenie w niedzielę nie należy mi się inny dzień wolny. Ale buczeć nie będę bo przecież firma płaci wink

              No dobra, już nie będę narzekać. Jednak inni mogą mieć gorzej wink
              To znaczy nie, żebym w ogóle narzekała, bo mój brat i bratowa do swojej pracy, którą bardzo lubią dokładają jeszcze sporo z własnej wypłaty kupując np. materiały plastyczne czy inne rzeczy potrzebne w internacie. Dlatego na wagę złota u nas wycinanki, bibuła, jakieś wstążki, guziki czy brystol po dzieciach. Bo co zrobisz jeśli nie masz z czego a szkoła nie da. To dopiero podcina skrzydła uncertain
                • zuzanka79 Re: Żeby móc uczyć- pocieszenie ;) 02.09.14, 20:12
                  grave_digger napisała:

                  > Każdy gdzieś tam dokłada do swojej pracy. Takie są realia.
                  Niestety lub stety, bo tak sobie teraz myślę, że wielu by chętnie dołożyło, byle by było do czego. Dlatego cieszmy się grave, że mamy pracę, że nie musimy dojeżdżać nie wiadomo gdzie, w korkach stać nie wiadomo ile , że z tego co robimy jednak mamy satysfakcję i pensja na czas na konta wpływa smile
                  • dlania Re: Żeby móc uczyć- pocieszenie ;) 02.09.14, 21:25

                    Czasem to oczywiście kwestia proszenia się i załatwiania. I kwestia lenistwa, inaczej zwanego wygodą. Wspominałam o mojej znajomej z pracy, która potrafi jechac do niej na pół godziny tylko po to, żeby gdzieś zadzownic z firmowego tel. To ja to pierdziele, dzwonię z własnego. Owszem, w okolicach września i czerwca mam rachunki, że buty spadają (darmowe minuty nie wyrabiają), ale liczę sie z tym. Mogłabym zapewne dzwonic z pracy, mogłabym poprosić o komórke sluzbową i czy tez jakis ryczałt na służbowe rozmowy. Ale nie chce mi się robić z siebie głupka i dopóki od ust dzieciom nie odejmuję, dokładam do pracy na ten i inne sposoby, traktując to jako inwestycję w swój dalszy los zawodowy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka