05.06.07, 20:09
pogrążel żółty, grzebień biały łabądź co bądź
papla siwa

i nie ma sie co w suche przebierać, bo zara będzie mokre, lepi w mokre sie
przebrać :-)
Obserwuj wątek
    • lira_korbowa Re: Kaj a qui 05.06.07, 20:18
      Szubad w szuwar szeleszcząc zaszywa się szczwanie...
      • szubad Re: Kaj a qui 05.06.07, 20:24
        a Lira liliowe tralalili tryluje :-)
        • mateuszwierzbicki Re: Kaj a qui 05.06.07, 20:34
          szumi Szubad nad szumiącą szwaczką...
          • mateuszwierzbicki Re: Kaj a qui 05.06.07, 20:35
            a Lira liga linkami lirycznymi do linotypów
          • lira_korbowa Re: Kaj a qui 05.06.07, 20:37
            Oj, Mati, z Gazowni takie obscena przywlekasz... ;-)
            • lira_korbowa Re: Kaj a qui 05.06.07, 20:38
              Na witce wierzbowej piegża wierzga...
            • mateuszwierzbicki Re: Kaj a qui 05.06.07, 21:12
              jakie obscena, jakie obscena, co tam Lira kombinuje? :)
              • immanuela Re: Kaj a qui 05.06.07, 21:15
                Liry to nie są od kombinowania, cześć Mat :-)
                • mateuszwierzbicki Re: Kaj a qui 05.06.07, 21:29
                  cześć :)
                • lira_korbowa Re: Kaj a qui 05.06.07, 21:56
                  A ostatnio w Berlinie w muzeum instrumentów widziałam kombinowaną lirę -
                  skombinowaną z organami. Nawet zdjęciem służę.
                  • mateuszwierzbicki Re: Kaj a qui 05.06.07, 22:55
                    jutro wstawię opis wymyślonego przeze mnie instrumentu. Dobranoc :)
                    • mateuszwierzbicki jednak teraz wklejam :) 05.06.07, 23:00
                      GIOVANNI MARIA RUGGIERI – włoski kompozytor, autor powstałej w 1708 roku i do
                      dziś nie odnalezionej ,,Glorii”, niewiadomego charakteru kompozycji, której
                      finał Antonio Vivaldi zaadaptował do własnej, identycznie przez potomnych
                      zatytułowanej. Ruggieri, który większą wagę przykładał do doskonalenia sztuki
                      gry na violi d’amore, odkrył w międzyczasie zjawisko powidoczności, mające
                      trochę wspólnego z teorią malarskich powidoków odkrytych na początku
                      dwudziestego wieku przez Władysława Strzemińskiego. Powidoczność według
                      Ruggierego miała polegać na tym, że oglądane przez nas w lustrze odbicie jest w
                      rzeczywistości naszym wizerunkiem sprzed trzydziestu trzech sekund. Nie jest
                      wiadomo w wyniku jakich obliczeń Ruggieri doszedł do takiego wniosku. Nie jest
                      to najistotniejsze. Własne odkrycie, do dnia dzisiejszego niedocenione, próbował
                      zastosować w dziedzinie muzyki, a ściślej rzecz biorąc w sztuce jej wykonywania.
                      Całe swoje życie poświęcił próbom zbudowania instrumentu, dźwięk z którego
                      docierałby do słuchaczy z opóźnieniem występującym w powidoczności. Chodziło o
                      to, aby wirtuoz tego instrumentu skończywszy na nim grę, mógł opuszczać
                      zasłuchane w trwającą jeszcze muzykę audytorium, unikając w ten sposób
                      upokarzających ukłonów, koniecznych nawet w przypadku nikłych, wyrażających
                      dezaprobatę oklasków. W ten sposób, rozumował Ruggieri, duma i godność wirtuozów
                      takiego instrumentu byłaby ocalona. Wedle zachowanych rysunków, instrument nad
                      którym pracował Ruggieri przywodził na myśl violę da gamba, smyczkowy instrument
                      przypominający trzymaną na kolanach wiolonczelę. Z nieznanej nazwy instrumentu
                      Ruggieriego na zewnątrz wystawała jedynie głowica gryfu i z pozoru pozbawiony
                      był strun. Ukryte były wewnątrz odlanego z brązu pudła rezonansowego pod
                      otworem, nad którym w instrumentach smyczkowych zwykle przechodzą struny. Otwór
                      w kształcie doskonałego koła zakryty był szczelnie rodzajem skórzanego pęcherza.
                      Radykalnie skrócony smyczek wprowadzany miał być do wnętrza pudła rezonansowego
                      przez dopasowany i uszczelniony otwór w bocznej jego części. Wydobywane
                      poruszającym się smyczkiem dźwięki gromadzone byłyby w skórzanym pęcherzu i po
                      jego napełnieniu uwalniane poprzez rodzaj wentyla. Wirtuoz skończywszy grę
                      zwalniałby znajdujący się w skórzanym saku uszczelniający zawór i pozostawiając
                      instrument na scenie, mógłby z niej bez szkody dla własnej dumy i wykonywanego
                      koncertu zejść. Oczarowana grą publiczność mogłaby wysłuchać do końca
                      dobywającej się ze skórzanego miecha muzyki, bez zbędnej w takim przypadku
                      fizycznej obecności artysty.
                      • millefiori Re: jednak teraz wklejam :) 06.06.07, 08:42
                        Oczarowana publicznosc siedzi zastygla w zasluchaniu:)
                        • brezly Re: jednak teraz wklejam :) 06.06.07, 08:45
                          Ja tuz juz czytalem :-) Tego samego autora. OM pana Mateusza.
                    • madurka Re: Kaj a qui 05.06.07, 23:00
                      a będzie na nim, można ♪♫♫♫♪♪
                      • madurka Re: Kaj a qui 05.06.07, 23:01
                        ups.. już ♪♫♫♫♪♪:)
                        • brezly Re: Kaj a qui 06.06.07, 07:38
                          Slicznsycie wountek zalozyli, ryyyli
        • brezly Re: Kaj a qui 06.06.07, 08:02
          szubad napisała:

          > a Lira liliowe tralalili tryluje :-)

          Tralalili Cordatatilii, ofkoz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka