Dodaj do ulubionych

O tym jak z glodu kupilem ksiazke

11.02.08, 16:54
Bylo tak. Ide do stolowki pracowniczej i mam jeden banknot.
Wisza tam takie maszynki ze sie wsadza Karte Stolowkowa, potem wsuwa banknot i
tak laduje Karte Stolowkowa, ktora sie potem macha.
Z przyczyn rachunku ekonomicznego nie moglem wsadzic tego jednego banknotu,
wiec postanowilem go rozmienic. U pani, ktora specjalnie do tego celu tam ma
kantorek. Znaczy nie tylko do tego, bo ona tym Zawiaduje Calym.
Ale pani nie bylo w kantorku. To sobie pomyslalem, pojde do bankofoodomatu.
Znaczy do czegos takiego ze sie laduje Karte Stolowkowa, wsadzajac sowja karte
do bankomatu (tam potem PIN i tak dalej). Przed tym stala kolejka czekajaca az
Pani Zarzadzajaca z Serwisantem naprawia Bankofoodomat. No, klasyczna sytuacja
Przyduszenia. Zanczy moglem isc do Drugiego Poziom Stolowki i tam tez zaplacic
gotowka. Ale chcialem na poziom I bo tam dawali Cos Co Lubie. A tam sie placi
machajac przy bramce Karta Stolowkowa.
No to poszedlem do Ksiegarni Obok z kartka z napisem "Nie rozmieniamy
pieniadze" zeby zobaczyc czy jest ksiazka co pani Vaud obiecalem.
I byla. Tak ze bylo jak w tytule watku.
Obserwuj wątek
    • millefiori Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 11.02.08, 17:31
      Niezbadane sa sciezki losu...
      W ow ranek piatkowy, kiedy, (po przeprowadzce, wprowadzce, rozpakowywaniu i
      zalatwianiu dojechalam z powrotem do BB, po nocnej i wczesnoswitowej szychcie i
      spieszac sie do dentysty), w celach oprzytamniajacych wetknelam glowe pod kran i
      wytarlam recznikiem, okazalo sie w chwile potem, ze suszarka do wlosow wydala
      ostatnie tchnienie, zadymila i zgasla. W wyniku szybkiego rozejrzenia sie w
      sytuacji jako suszarke wybrano termowentylator cudem nie uwieziony na nowe
      smiecie. Z racji: malo czasu, krotki kabel, termowentylator nieprzystosowany do
      manewrow, do suszenia przystapiono na kleczkach. Skutecznosc suszalnicza duza,
      efekt w postaci fryzury - oryginalny stog siana.
      Nastepnie, przypominajac sobie, ze nieopodal dentysty sklep z gospodarstwem
      domowym i suszarkami sie znajduje, ruszylam galopem 1/dentysta 2/ sklep. Po
      wejsciu do sklepu okazalo sie, ze nie mam karty kredytowej ani innych srodkow
      platniczych. Po szybkiej analizie wypadkow ostatnich 24 godzin przypomnialam
      sobie, ze karte kredytowa ostatni raz widzialam placac za przejazd autostrada,
      tak wiec na nowych smieciach nie zostala. Nadzieja, ze moze utknelam do ktorejs
      kieszeni plaszcza zgasla po przeszukaniu. Wyszlo, ze zostawilam ja w
      samochodzie, w garazu, albo wypadla mi po ciemku gdzies na drodze garaz-dom. Ja
      w P, garaz w BB, karta - nie wiadomo gdzie. Wrocilam do BB, po klucze do garazu
      i auta, natknelam sie na Delfina, ktory zazadal rak do pomocy; gdy poszlam do
      lazienki umyc rece po robotach, zamrugala swietlowka stanowiaca jedyne
      oswietlenie lazienki i bec, koniec, zdechla. Nastapil demontaz lampy ze
      swietlowka. Swietlowka miala na oko ponad metr. Ile dokladnie, nie wiadomo,
      miarki juz na nowych smieciach. Zostal zszywacz tapicerski z miarka 10 cm.
      Zszywaczem zmierzono swietlowke (110 cm) i spisano symbole. Ruszylam do garazu,
      zeby znalezc wreszcie karte i udac sie do sklepu po swietlowke i suszarke. Karta
      spokojnie czekala w samochodzie, wbita na sztorc miedzy dywanik a hamulec
      reczny. Juz o 21 zakonczono montaz lampy z nowa swietlowka i wysuszono co
      najmniej jedna glowe. Ciag dalszy wieczoru uplynal w radosnej atmosferze
      wyrzucania zbednosci i odbierania kolejnych telefonow.
      • immanuela Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 11.02.08, 17:51
        Pani Fiorciu, Pani to powinna książkę napisać pt. "Moje przeprowadzki". Hitem by
        się stałam, sama kupiłabym ze trzy :-)))
        Bre, ale nie rozumiem, dlaczego się macha?
        • zielonamysz Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 11.02.08, 18:07
          No to samo sobie pomyslalam, zamiast biegac po stolowkach i za suszarkami wezcie
          sie panstwo szanowne do roboty. Duzym sciegiem by szybciej mozna bylo obejrzec.
          • immanuela Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 11.02.08, 18:11
            No nie Myszu? Bo oni oba bardzo piśmienni są :-)))
            • millefiori Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 11.02.08, 22:23
              Pan Brezly wybitnie pisarski jest, z calą moca potwierdzam.
              Dziekujac za slowo uznania, widze juz moja rodzine w skladzie 3 pokolen,
              ostrzaca olowki w celu: skrocenia za dlugich zdan, wyrzucenia niepotrzebnych
              przymiotnikow, trzymania sie wątku,interpunkcji, jasnosci wypowiedzi, szyku
              zdania, zgodnosci czasow i przypadkow, i wybicia pointy;)


              A z realem nie mozna tracic kontaktu, bo np. historia panaBrezlowa dzisiejsza z
              pointa wynikla z okolicznosci: a/ zaistnialego glodu i b/ posiadania jednego
              nominalu.
              • jan.kran Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 12.02.08, 00:05
                Pani Fiorciu odpadlam wspolczujaco...
                Nowy wontek mi sie kisi , przeprowadzkowy ale nie wiem czy dam rade psychicznie
                powrocic do traumatycznych wspomnien.
                Ilosc przeprowadzek moich to pestka ale dopasowywanie rurek i dziurek oraz
                podejscia do zycia w czterech kolejnych krajach w jakich mi przyszlo zyc
                powoduje niepokoj.
                Najgorzej bylo z DE do Norge. Z Europy do Azji...
                Kran Wstrzasniety
              • brezly Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 12.02.08, 11:59
                Ja dziele pani obawy pani Fiorciu. Na tym etapie jestem aktualnie. Szewc u kopyt
                i podobne madrosci ludowe.
                • kocia_noga Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 12.02.08, 14:01
                  Dwa lata temu zobaczyłam na przystanku autobusowym jak moja dawna
                  przyjaciółka usmiecha się do mnie i robi mine, jakby chciała cos mi
                  powiedzieć.Kierowałam wtedy autem i zauważyłam to kątem oka.Byłam w
                  tym mieście przejazdem, pomknęłam dalej.
                  Po jakims czasie pojawiły sie myśli,że możeby ją odwiedzić.
                  Zasięgnęłam języka w googlach i postanowiłam kupić jej książkę,żeby
                  było o czym pogadać gdy już się spotkamy.Do jednej z księgarni
                  wysyłkowych napisałam stanowczy list i po tych trzech tygodnaich
                  zwrócono mi wpłatę.Druga księgarnia miała więcej utworów mojej
                  koleżanki, więc zamówiłam obydwie :).Teraz po troszku czytam i robię
                  notatki na fiszkach.Trochę się cieszę,że się spotkamy.Trochę
                  wyobrażam sobie kawę w kawiarni i że czas szybko mija i że niedawno
                  sie widziałyśmy, a tu już 20 lat, a potem znów szybko 20 lat i może
                  znowu ktos komuś pomacha na przystanku.
                  Nie ma dziwnych zrządzeń losu i tajemniczych kart i labiryntu ani
                  nagłego buntu rzeczy pozornie nieożywionych, ale mam pzreczucie,że
                  tez jestem pismienna :)
                  • brezly Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 12.02.08, 14:21
                    kocia_noga napisała:

                    > Nie ma dziwnych zrządzeń losu i tajemniczych kart i labiryntu ani
                    > nagłego buntu rzeczy pozornie nieożywionych, ale mam pzreczucie,że
                    > tez jestem pismienna :)

                    Znaczy im bardziej pani czyta ksiazki Kolezanki tym bardziej sie pani wydaje ze
                    i pani by dala rade? Dobrze pojalem?

                    Co do tych zrzadzen losu i tajemniczych kart. Pewnie ze nie ich ma. Sa tylko
                    etapy gry w zycie kiedy sie rzuca kostka :-))
                    • kocia_noga Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 12.02.08, 14:28
                      Tak, panie Breslau, o to chodzi.
                      • zielonamysz Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 12.02.08, 14:30
                        No tak to dziala. Ale przewaznie tylko na sucho..
                        Czyli w teorii.
                        Niemniej nigdy sie nie wie dopoki sie.
                        • kocia_noga Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 13.02.08, 15:40
                          zielonamysz napisała:

                          > No tak to dziala. Ale przewaznie tylko na sucho..


                          To nie tak.Koleżanki książki sa naukowe.Notatki na fiszkach sa z
                          głupia frant, od laika.
                          Tym niemniej coś mi się otworzyło w pismiennych horyzontach.Czy na
                          sucho, czy wilgotno - bez znaczenia.
        • brezly Imm! 12.02.08, 14:27
          immanuela napisała:


          > Bre, ale nie rozumiem, dlaczego się macha?

          To jest tak. Stoisz przed taka bramka obrotowa. Bramka cie wpuszcza jak
          machniesz przed jej czytnikiem karta. Ona sobie odlicza z tej karty cene tego ci
          po drugiej stronie panie naloza panie identyfikatorami typu "Frau Schneider" o
          wygladzie sugerujacym ze de domo byly Chamgsamboon albo te z identyfikatorem
          "Frau Uschok" o wygladzie i akcencie sugerujacym ze de domo byly "Trzypiolka" :-)
          • immanuela Re: Imm! 13.02.08, 23:42
            A! Bo ja sobie zwizualizowałam, że macha się tom kartom niczym białą chusteczką
            na pożegnanie...

            ---
            Immer Imma
    • olo53 Re: O tym jak z glodu kupilem ksiazke 14.02.08, 14:06
      Dzieki, Brezu, przypomniala mi sie historyjka Lema o tym ze nigdy by go nie bylo
      gdyby nie cos tam w dalekiej przeszlosci jego przodkow, dali idac, kurde, dali
      nie chodzmy bo dojdziemy za daleko:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka