Dodaj do ulubionych

Wypad przygraniczny

25.02.08, 12:52
Tak trochę niechcący wyszedł mi w miniony weekend mały wypad w
rejony przygraniczne. Niechcący - bo za sprawą dawno nie widzianego
znajomego, który się odezwał nieoczekiwanie po kilku latach i
zaprosił do siebie - pod granicę z Obwodem Kaliningradzkim. Tak więc
po pokonaniu Puszczy Boreckiej, malowniczej nawet o tej
niespecjalnie pięknej porze roku wylądowaliśmy w okolicach Bań
Mazurskich. Wioseczki wokół biedniutkie, nawet jak dla kogoś, kto do
oglądania przygranicznych wiosek nawykły. Ale właściwie nie o tym
chciałem...
Obserwuj wątek
    • ralston Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 13:57
      Późnym popołudniem, właściwie tuż przed zmierzchem idziemy usypaną
      przed siedmiu laty groblą. Po obu stronach tereny podmokłe. I nagie,
      sine pnie olch po prawej i omszałe, trupiozielonkawe drzewa po lewej
      gną się pod naporem porywistego wiatru. Wreszcie z szarówki przed
      nami wyłania się mroczny kontur dość niezwykłej budowli...
      • ralston Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 14:10
        Jest to ponad piętnastometrowej wysokości ostrosłup o dość stromych
        ścianach, bo w podstawie nie wydaje się mieć więcej niż dziesięć
        metrów. Od frontu ma coś na kształt półkoliście zakończonego
        portalu - jednak kiedy podchodzimy bliżej rzuca się w oczy brak
        drzwi. Zamurowano je...
        • ralston Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 14:24
          Obchodzę wokół zbudowaną z polnego kamienia podstawę. Przez jedno z
          okratowanych, bocznych okien wpada do wnętrza jeszcze na tyle dużo
          światła, że z okna położonego na przeciwko da się dostrzec we
          wnętrzu kilka solidnych trumien. Dziś wieka są starannie zamknięte i
          chronią przed oczyma ciekawskich, to co jeszcze kilka lat temu można
          było bez trudu zobaczyć - okaleczone, ale dobrze zachowane zwłoki
          rodziny von Fahrenheid...
          • ralston Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 14:56
            Żeby spróbować zrozumieć, co się tu działo, będziemy musieli cofnąć
            się nieco w czasie. Niedaleko, bo do przełomu XVIII i XIX wieku. W
            tym czasie właścicielem miejscowego dworu, jak i pięknego pałacu w
            odległych o kilkanaście kilometrów Bejnunach jest baron Friedrich
            von Fahrenheid. O Fahrenheidach powiada się zresztą, że można stąd
            dojechać do samego Królewca ani na chwilę nie opuszczając ziem,
            które do nich należą. Friedrich należy do gruntownie wykształcnych
            ludzi swojej epoki. Studia na uniwersytecie królewieckim oraz wiedza
            zdobyta dzięki podróżom po całej Europie sprawiają, że jest otwarty
            na wszelkiego rodzaju nowe prądy i mody. Wprowadza więc wiele
            innowacji w swoich włościach, prowadzi też rozległy mecenat sztuki.
            Ale nas będzie interesować głównie podróż Friedricha do Paryża...
            • ralston Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 15:27
              Przywozi bowiem stamtąd nowe zupełnie fascynacje i zainteresowania,
              których źródeł należy się dopatrywać w napoleońskich kampaniach a
              konkretnie wyprawie egipskiej. Oprócz silnej armii Bonaparte zabrał
              ze sobą do Egiptu całą rzeszę uczonych, którzy przywieźli znad Nilu
              wiele eksponatów archeologicznych oraz liczne ryciny egipskich
              piramid. Rozpoczął się wówczas w zachodniej Europie jakby szał na
              wszystko co było z Egiptem związane. Urządzano nawet na dworach
              uroczyste przyjęcia, których głównym punktem programu, było
              odwijanie z bandaży przywiezionych z Egiptu mumii…
              • ogabignac Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 16:26
                Czytam! I wiem że była w Europie moda na orientalizm.
                Występuje bardzo wyraźnie w polskiej twórczości romantycznej i u Mickiewicza i u
                Słowackiego. Np. Sonety Krymskie i inne.
                Wtedy przywędrowała do Europy moda na orientalne stroje, muzykę, taniec brzucha.
                Obrazy słynnych malarzy np. Odaliska.
                Wtedy Orient nie kojarzył się z terroryzmem ale ze zmysłowością uczuć, wonnymi
                nieznanymi kadzidłami, poezją, nową muzyką a nawet z pewną rozwiązłością.
                Nierzadkie bowiem były przypadki tajemnych spotkań z tancerkami - tymi od brzucha.

                A ten baron to ten sam co termometr wymyślił?
                • ralston Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 16:40
                  Nie - ten od skali temperaturowej to gdańszczanin był - Daniel
                  Gabriel Fahrenheit.
                  • ralston Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 16:41
                    W każdym razie piramidy zawładnęły umysłem barona Fahrenheida tak
                    dalece, że poprosił swego rzeźbiarza ale też i architekta, Duńczyka
                    Bertela Thorvaldsena o wybudowanie rodzinnego grobowca właśnie w
                    formie piramidy. Co skłoniło będącego jeszcze w kwiecie wieku
                    Friedricha do budowy grobowca i do podjęcia bardzo szybkich i
                    energicznych prac nad nim? Stoi za tym dość ponura historia. Otóż
                    Fahrenheidowie nie należeli do najbardziej zgodnych rodzin...
                    • ogabignac Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 18:14
                      CDN:::
                      Chyba wolno mi będzie Drogi Ralstonie poinformować skrytoczytaczy że z powodów
                      niezależnych od autora relacja została nagle przerwana bo...
                      akurat był czas na herbatę.

                      CDN...
                      • ralston Re: Wypad przygraniczny 26.02.08, 09:52
                        ogabignac napisał:

                        > CDN:::
                        > Chyba wolno mi będzie Drogi Ralstonie poinformować skrytoczytaczy
                        że z powodów
                        > niezależnych od autora relacja została nagle przerwana bo...
                        > akurat był czas na herbatę.
                        >
                        > CDN...


                        Ciąg dalszy nastąpi. I to zapewne wkrótce. A czas był nie na herbatę
                        a na kupowanie siekiery, bom starą połamał. Teraz sobie sprawiłem
                        takiego dwuręcznego potwora. Żaden pieniek mi teraz nie podskoczy.




                    • wdv Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 19:33
                      Miejsce na Twoją reklamę.
                      606-956-111
                      • ralston Re: Wypad przygraniczny 26.02.08, 10:10
                        No to jest myśl! Żeby tak opowieści reklamami przerywać... ;)
    • ralston Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 15:28
      Czyta to ktoś, czy sobie a muzom piszę?
      • habitus Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 18:38
        Ja czytam. Pisz dalej.
        • wdv Re: Wypad przygraniczny 25.02.08, 19:31
          Zostałaś muzą?
          habitus napisał:

          > Ja czytam. Pisz dalej.
          • ralston Re: Wypad przygraniczny 26.02.08, 09:49
            Wygląda na to, że się Habi na fuchę muzy załapała.
    • ralston Ciąg dalszy następuje. 26.02.08, 10:13
      Do jednej z rodowych waśni doszło pod nieobecność barona, który
      właśnie odbywał jedną ze swych licznych europejskich podróży.
      Historia milczy o tym, czego dotyczył spór, ale podaje jaki znalazł
      koniec. Na wieść o nieodległym powrocie męża z podróży baronowa
      podjęła kroki, żeby załagodzić sytuację i doprowadzić do zgody. W
      tym celu zaprosiła skłóconych kuzynów na uroczysty obiad. Ci stawili
      się na zaproszenie i nawet nie przypuszczali, że tak szybko zostaną
      pogodzeni i to na zawsze. Na obiad podano grzyby…
      • ralston Ciąg dalszy dalszego ciągu następuje. 26.02.08, 10:39
        Kiedy przyjechał baron, zastał tylko siedem zimnych ciał. W tej
        sytuacji jedynym, co mógł zrobić dla swojej byłej rodziny, to
        zapewnić im godny pochówek, oraz być może również zachowanie ciał po
        śmierci w dobrym stanie, zgodnie z najnowszym stanem wiedzy, jaki
        przyniosła mu ostatnia podróż. Budowę rozpoczęto na bagnisku leżącym
        naprzeciwko dworu Fahrenheidów. Czemu właśnie tam? Podmokłe miejsce
        nie jest przecież najlepszą lokalizacją dla grobowca, zwłaszcza,
        jeśli się marzy o tym, by ciała ukochanych bliskich zachować od
        pośmiertnego rozpadu. A przecież pałacowy park, w którym można było
        wybudować kaplicę, znajduje się niespełna 5 kilometrów stąd, zaś
        cmentarz przykościelny, gdzie już spoczywali przodkowie barona -
        jeszcze bliżej...

        c.d.n.
        • ralston Ciąg dalszy ciągu dalszego dalszego ciągu następuj 26.02.08, 10:53
          Widocznie jednak wiara w magiczne właściwości samych piramid
          przeważyła. Co prawda już pierwszy rzut oka na budowlę zdradza, że
          proporcje są zupełnie inne niż, te które można oglądać w Gizie – ale
          to tylko pozór. Wewnętrzne sklepienie kaplicy grobowej ma bowiem
          ściany nachylone dokładnie pod kątem 51°52', czyli dokładnie tak ,
          jak w egipskich pierwowzorach. Do tego mówi się dzisiaj, że
          położenie grobowca jest nieprzypadkowe, bo leży on w tak
          zwanym „miejscu mocy”, w którym krzyżują się trzy potężne kanały
          promieniowania geomagnetycznego. Jeden prowadzi na południowy-wschód
          i biegnie do wielkich piramid w Gizie, drugi dociera do znanego
          miejsca ezoterycznego Findhorn w Szkocji, trzeci zaś biegnie od
          Kowna, przez Wilczy Szaniec aż do Karlsruhe – najsilniejszego ponoć
          miejsca mocy w Europie.
          • ralston A to jeszcze nie koniec... 26.02.08, 10:58
            Kiedy Fahrenheidowie sprzedają majątek pod koniec XIX wieku
            grobowiec pomału idzie w zapomnienie. Otoczenie zarasta lasem, dawna
            grobla, wzdłuż której ustawiono posągi autorstwa Thorvaldsena z
            czasem się obniża i rozsypuje, tak że do piramidy niełatwo się
            dostać z wyjątkiem zimy i bardzo suchego lata. Nieoczekiwanie
            okoliczni mieszkańcy przypominają sobie jednak o Fahrenheidach a
            towarzyszą temu dość makabryczne okoliczności…

            • ralston ...bo teraz przerwa na... reklamy. 26.02.08, 10:59
              ... ciąg dalszy nastąpi, jak się nieco z robotą obrobię.
        • ogabignac Re: Ciąg dalszy dalszego ciągu następuje. 26.02.08, 11:36
          Jako że pomarli kuzyni leżeli już od trzech dni z wydętymi od grzybów brzuchami
          budowa piramidy musiała być rozpoczęta natychmiast. Ale przecież trzeba było
          jeszcze sprowadzić z zagranicy słynnego mistrza architekta który by wszystko
          wymierzył i zaprojektował. Jako że nie było jeszcze tanich linii lotniczych
          trzeba było nastawić się na spory wydatek pieniężny.
          Do tego musieli teren zbadać radiosteci by określić środek czakramu.
          Zamówieniem i sprowadzeniem materiałów oraz spędzeniem okolicznego chłopstwa do
          pracy zajął się dworski agronom.
          Co miał robić więc Fahrenheid w oczekiwaniu na zbawienne działanie balsamujące
          piramidy?
          Nakazał w tempie ekspresowym wybudować prosektorium i obłożyć kuzynów lodem.
          Wyciągnięte z lodu zapasy żywności i przednich trunków zostały natomiast z
          ochotą spożyte i wypite umilając ten smutny czas.
          Fahrenheid nie mając termometra musiał zaś osobiście co jakiś sprawdzać stan
          trwałości kuzynów...
          • ralston Re: Ciąg dalszy dalszego ciągu następuje. 26.02.08, 11:40
            Mała korekta. Architekt był na miejscu, bo Fahrenheid był jego
            mecenasem, więc do pracy mógł przystąpić natychmiast. Reszta się
            zgadza. ;)
            • ormond Re: Ciąg dalszy dalszego ciągu następuje. 26.02.08, 13:50
              ralston napisał:

              > Mała korekta. Architekt był na miejscu, bo Fahrenheid był jego
              > mecenasem, więc do pracy mógł przystąpić natychmiast. Reszta się
              > zgadza. ;)


              Nie moglem sie doczekac daleszego ciag i sobie zaguglowalem, ale jesli ktos
              moze, to niech nie zaglada.

              pl.wikipedia.org/wiki/Piramida_w_Rapie
              www.euromazury.pl/14-2-3,1,80,0,7,0,piramida_w_rapie_(mumie).html
              spanie.pl/14-atrakcje-turystyczne-Dubeninki-Piramida_Egipska_na_Mazurach_Garbatych-1087.html
              • ralston Re: Ciąg dalszy dalszego ciągu następuje. 26.02.08, 17:08
                Proszę nie uprzedzać faktów. Wszystko w swoim czasie...
    • ralston No to dalej... 26.02.08, 17:12
      We wszystkich sąsiednich wioskach zaczynają się mnożyć przypadki
      nagłego pomoru domowego bydła. Padnięte krowy, jeszcze wczoraj
      zdrowe, znajduje się rano martwe w oborach - a wyglądają tak, jakby
      zostały nagle uduszone we śnie. Sprawa jest na tyle tajemnicza, że
      nie daje spokoju mazurskim chłopom. W trakcie karczmianych dyskusji
      przy gorzałce, ktoś stawia hipotezę, której po chwili cały lud daje
      wiarę i nie pomaga nawet sprzeciw pastora – wszystkiemu winni są
      nieumarli z piramidy! To mary z grobowca wychodzą nocą i duszą
      bydło. Tylko patrzeć, kiedy krów już zbraknie, jak wezmą się za
      ludzi! Wobec tak oczywistej sprawy należy podjąć zdecydowane
      działania. Trwa jednak spór, jak zaradzić nieszczęściu i
      unieszkodliwić mumie…
      • ralston Re: No to dalej... 26.02.08, 17:47
        Rozważano różne opcje, wśród których osinowy kołek, z racji na
        obfitość tych drzew w bezpośrednim otoczeniu piramidy wydawał się
        najbardziej naturalny. Przeważył jednak pogląd, że jedynym pewnym
        zabezpieczeniem, będzie „decapitatio”. Po dłuższych naradach
        zdecydowano rzeczy dokonać w czasie gdy słońce stoi najwyżej nad
        horyzontem. Na wszelki jednak wypadek, do wnętrza grobowca wejść
        mieli tylko ci młodzi mężczyźni, którzy jeszcze nie mieli rodzin.
        Odwaga wzmacniana żytnią gorzałką podziałała jednak natychmiast,
        więc nie czekając południa kilku chłopów wdarło się do grobowca,
        pozrywało wieka trumien i odrąbało głowy Fahrenheidów, układając je
        niedbale w nogach. Od tej pory wieś mogła spać spokojnie…
        • ralston Re: No to dalej... 26.02.08, 18:25
          Piękna historia nieprawdaż? Tyle, że niestety tylko zgrabnie
          wymyślona i można ją włożyć na półeczkę z legendami mazurskimi. Po
          pierwsze nie ma żadnej pewności co do tego, że piramidę budował
          Bertel Thorvaldsen. Co prawda wiadomo, że budował pałac Fahrenheidów
          w Bejnunach (dzisiaj już niestety nie istnieje – zniszczony
          całkowicie przez sowietów) i pewnie nie było to jedyne jego dzieło w
          okolicy. Miał jednak zwyczaj dokumentowania swoich prac. Tymczasem
          nie zachował się żaden, ogólny nawet jego szkic piramidy.
          • ralston Re: No to dalej... 26.02.08, 18:33
            Po drugie – z całą pewnością rodzina barona nie zmarła w jednym
            czasie. Pierwszym „lokatorem” piramidy została nieoczekiwanie już w
            1811 zaledwie trzyletnia córeczka Friedricha, Ninette, co musiało
            być osobistą tragedią barona – nie zakładał, że grobowiec przyda się
            aż tak szybko. Kolejni członkowie rodziny chowani byli w
            późniejszych latach, aż do roku 1849, kiedy to spoczął tam sam
            fundator piramidy.
            • ralston Re: No to dalej... 26.02.08, 18:39
              Po trzecie – głów baronostwa najprawdopodobniej nie miejscowi chłopi
              pozbawili, ale raczej rosyjscy żołnierze, którzy dwukrotnie
              splądrowali grobowiec – w trakcie pierwszej i drugiej wojny
              światowej. Do licznych profanacji dochodziło zresztą i w latach
              późniejszych. Według relacji obecnych mieszkańców Rapy i pobliskiego
              Żabina jeszcze niedawno turyści płacili chłopcom ze wsi po 30
              złotych za przyniesienie jakichś „relikwii” z piramidy. Pewnie
              dlatego ostatecznie doczesne szczątki rodziny von Fahrenheid złożono
              w nowych, tym razem już zamkniętych trumnach, okna zakratowano a
              wejście do kaplicy grobowej zabetonowano.
              • ralston A dalej już nie będzie... 26.02.08, 18:39
                ... bo to koniec historii.
                • aanneett Re: A dalej już nie będzie... 26.02.08, 22:00
                  a szkoda, ciekawe opowieści snujesz ralstonie.
                  • ralston Re: A dalej już nie będzie... 26.02.08, 22:25
                    Ale ile można gadać o wycieczce, co trwała coś z pół godziny?
                    • aanneett Re: A dalej już nie będzie... 26.02.08, 23:44
                      2 dni? a może 3?
                      • ralston Re: A dalej już nie będzie... 27.02.08, 08:58
                        Pewnie by i tak było, ale skoro pojawili się niecierpliwi, to dałem
                        radę dokończyć w jeden dzień. W każdym razie miejsce ciekawe i będąc
                        w okolicy warto zajechać do Rapy. W pobliskim Żabinie jest też stary
                        XVII wieczny kościół, w Mieruniszkach ruiny dworu (kilka lat temu
                        zawalił się na skutek pożaru dach), w okolicy jest też indiańska
                        wioska prowadzona przez pewnego maniaka Indian. Do tego piękne lasy
                        i meandrująca Węgorapa. A sama przejażdżka przez drogi Puszczy
                        Boreckiej, to już niezła frajda.
    • ralston Re: Wypad przygraniczny 18.03.08, 10:44
      To może jeszcze ilustrację do opowieści dołączę:

      plfoto.com/1488847/zdjecie.html
      • ralston Re: Wypad przygraniczny 18.03.08, 23:27
        Nikt fotki nie skomentuje?
        • hmc1 Re: Wypad przygraniczny 19.03.08, 12:51
          Pozwolę sobie wtrącić do tego tematu z małą zagadką (kształty podobne do tech ze zdjęcia powyżej). Zagadką na którą w dodatku nie znam odpowiedzi. Budowla na zdjęciach poniżej (dziwne kadry, ale nie miałem wtedy szerokiego kąta, a chciałem zmieścić jak najwięcej), znajduję się w gęsto zarośniętym lesie mniej więcej w połowie drogi między Chełmem i Krasnymstawem. Wie ktoś co to może być?

          img512.imageshack.us/my.php?image=11164105kv3.jpg
          img169.imageshack.us/my.php?image=23135929qs7.jpg
          • ralston Re: Wypad przygraniczny 19.03.08, 16:15
            A to z pewnością jest piramida z Krynicy k. Krasnegostawu. Grobowiec
            Pawła Orzechowskiego, któren arianinem był stąd i piramidę zwą dziś
            Arianką.
            • hmc1 Re: Wypad przygraniczny 19.03.08, 16:30
              Dokładnie, to ta miejscowość. Dzięki za wyjaśnienia.
              • ralston Re: Wypad przygraniczny 20.03.08, 10:35
                Nie ma za co. To ja dziękuję, boś mnie z błędu wyprowadził. Do
                wczoraj byłem przekonany, że w Rapie, to jedyna piramida w Polsce -
                tak to jest jak się czasem zanadto przewodnikom różnym ufa. Jak
                zacząłem sprawdzać, to się okazuje, że tych piramid jest kilka.
                Nawet jeśli odrzucić takie zupełnie współczesne, jak hotel w Tychach
                (piramida ze szkła i stali), czy sporej wielkości piramidę z drewna
                i słomy (piramida na miarę naszych możliwości) - to zostaje jeszcze
                kilka ciekawych piramid-grobowców. I jest kolejna inspiracja do
                poszukiwań terenowych, bo oprócz tej koło Krasnegostawu są dwie
                jeszcze na Ścianie Wschodniej i to bardzo blisko siebie, i to tam
                gdzie często jeżdżę. Znaczy w Sanoku i w Międzybrodziu pod Sanokiem.
    • ralston Jeszcze jedna fotka 27.03.08, 12:46
      Teraz w takiej bardziej przystępnej estetyce:


      plfoto.com/1494761/zdjecie.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka