millefiori
10.03.08, 06:55
Kawa pod czapka, swita, samoloty lataja.
Dzis znow budzenie lancuchowe: budziki->pana M->Pan M mnie_> ja-> Delfina.
Delfinu sniadanie, do auta i na dworzec. Nie bardzo wiem, jak dojechalam z
powrotem do domu, chyba samochod sam, jak ten wierny kon, do stajni vel garazu
trafil.
To ide sie przewrocic i dospac. Darz ziew.
PS Obiekt Coup de Foudre, Poządania i Adoracji zostanie opisany PT
Kolektywowi jak sie obudze. Znow go widze, ach! I z jego obrazem pod powiekami
zasne. Mru.