zbyfauch
24.09.08, 14:42
Mer Cedesu postanowił podjąć swojego starego przyjaciela Pana
Asonika uroczytą kolacją. Przy swojej krótkowzroczności nie
zauważył stojącej pod merostwem limuzyny. Na szczęście usłyszał
okrzyki „Ya tu Macham i macham...” . Czym prędzej więc wydał
polecenie wiernej odźwiernej o imieniu Ruhla: „hOpla, Ruhla, niech
Ruhla nie chla, drzwi niech otwiera! Ino Shipko! A potem zejdź mi S
łoczu, dodał gwarą góralską”.
Pan Asonic, zderzył się w wejściu z wybiegającą odźwierną, przy
czym stłukł impetem szklane skrzydło eleganckich drzwi.
„Nic się nie stało, To Shiba tylko. Niezdara z tej Ruhli ale dobrze
robi Lloyda” – powiedział gospodarz.