03.11.03, 10:27
W Warszawie mieszkam już ósmy rok a nie byłem do tej pory na Powązkach. Do
soboty. W sobotę odbyliśmy rodzinny spacer po cmentarzu. Jest rzeczywiście
piękny. Kawał historii z niego bije. I tej głośnej, związanej z wielkimi
nazwiskami, i tej skrytej, znaczonej zapomnianymi nagrobkami.
Miejsce magiczne, które zobaczyć trzeba.
Przy okazji, w ten akurat dość szczególny dzień, można zobaczyć nie tylko
nazwiska wyryte w kamieniu, ale też i nazwiska stojące z puszkami i
kwestujące na rzecz ratowania nekropolii (istotnie wiele pięknych pomników
ząb czasu naruszył już znacznie). Ula kompletnie zignorowała Michała
Żebrowskiego. Nie chciała mu wrzucić pieniążka do puszki. Odrzuciła też
propozycję wspólnej fotografii :)
Obserwuj wątek
    • saunne Re: Powązki 03.11.03, 10:37
      o rany... Ula... nooo ;-)

      I pomyśleć, że leżą tam obok siebie i ci, którzy walczyli o Polskę w szeregach
      AK i ci, którzy potem ich prześladowali.
      • ralston Re: Powązki 03.11.03, 10:45
        saunne napisała:

        > o rany... Ula... nooo ;-)
        >
        > I pomyśleć, że leżą tam obok siebie i ci, którzy walczyli o Polskę w
        szeregach
        > AK i ci, którzy potem ich prześladowali.

        Czasem nawet bardzo blisko siebie...
        • saunne Re: Powązki 03.11.03, 10:50
          Ironia? A może tak właśnie ma być. W końcu wierzymy, że w oczach Boga wszyscy
          jesteśmy równi.
          • anahella Re: Powązki 02.11.04, 20:54
            saunne napisała:

            > Ironia? A może tak właśnie ma być. W końcu wierzymy, że w oczach Boga wszyscy
            > jesteśmy równi.

            Myśle, że jedno i drugie. Ironia historii. To przecież nic nowego.
      • ormond Re: Powązki 03.11.03, 11:18
        Mamy tych braci - tych zmarłych zaledwie,
        Już przerzucanych po kartach historii,
        Jak się przerzuca kamienie na sitach,
        Winę na innych; na jarmarkach - żywiec.
        Mamy tych braci - tych zmarłych zaledwie,
        A już dźwiganych do wtórej roboty.

        Najpierw się muszą wyłamywać z szuflad,
        Z matczynych biurek ze złoconym zamkiem,
        Z owych izdebek czułości i trądu,
        Gdzie leżą bladzi, zadławieni pudrem,
        W podwiędłych skrzydłach kołnierzyków Jula,
        W maskach niemowląt lub swojonych ptaków

        Tam oni - chudzi, wiecznie anemiczni –
        Błądzą po kątach, wikłają się w lustrach
        Zdjęć amatorskich; przerzucają lasy
        Cenzurek szkolnych, dentystycznych recept.
        Umarli krzyczą w matczynych szufladach
        Śmiesznym głosikiem z okresu mutacji.

        Potem wędrują przez piekło legendy,
        Wywoływani z płonących kieliszków;
        Powstają z lękiem, kiedy się odmyka
        Nie grób nad nimi, lecz wieko bufetu.
        Pijaństwa zmarłych - kto zna te biesiady
        Po ciemnych latach śmiertelnego postu?

        Mamy tych braci - tych nietrzeźwych zmarłych,
        Z wybiciem pierwszej porzuconych w barach,
        Wiszących w szafie przy kelnerskim kitlu,
        Jedynych żywych wśród butelek trupów.
        Na biedne głowy w nagniotkach od nimbów
        Sypią się kwiaty z poplamionych tapet.

        I takich właśnie: chłopców elegijnych,
        Którzy spod skrzydeł matczynych uciekli
        Wprost do szynkwasu; chłopców nierozważnych
        Biorą na spytki przy szkolnym pulpicie
        Panowie w czerni - posiadacze palców
        Wygiętych w narząd do ślinienia kartek.

        I takich właśnie - zmęczonych nieżyciem,
        Bardziej od żywych służbą spracowanych –
        O małomówność winią złotouści,
        O brak pokory - ujeżdżacze lektyk.
        I - nawet bywa - co na mord pomarli,
        Sądzą tych zmarłych za istnienie mordu.

        A oni - żyjąc - żyli w kołnierzykach
        I w wierszach Jula, i mieli te grdyki
        Ledwie chłopięce, i za długie rzęsy,
        I matki słodkie, pachnące bawełną.
        I żyjąc - żyli lemoniadą, krostką,
        "Listkiem do szyby - w ciemność - przyklejonym".

        Śmierć ich dopadła wprost z okola lampy,
        Gdzie został Norwid; z tarczy słonecznika;
        Z odbicia w wodzie; z utyskiwań matki;
        Z pierwszego grzechu - siostrzeńca rozpaczy;
        Że, miast różańcem, związano im dłonie
        Lufą dymiącą - jedyna ich wina.

        Mamy tych braci - tych zmarłych zaledwie,
        Nie w grób wchodzących, lecz w ciężki wiek męski,
        W surowość zrządzeń, które zmarłym każą
        Obrastać w zmarszczki, sędziwieć na skroniach.
        Mamy tych braci - wstydliwych i skrytych,
        Którzy najchętniej przesiadują w domu.

        Zbigniewowi Krysce, podporucznikowi AK,
        Rozstrzelanemu w Warszawie wiosną 19I3 r.

        Stanislaw Grochowiak
    • ralston Re: Powązki 01.11.04, 21:32
      A dziś nie byłem na Powązkach, tylko na cmentarzu wawrzyszewskim. To nieduży
      cmentarz - ale też pięknie wyglądał po zmroku. Tradycyjnie najwięcej płomyków
      zapłonęło przed grobem Anny Jantar oraz na pomniku w kwaterze wojennej 30 pułku
      ułanów kaniowskich, których pół tysiąca poległo we wrześniu 1939 r. w trakcie
      śmiałej próby przedarcia się z Puszczy Kampinoskiej na pomoc walczącej
      Warszawie. Wielu pochowano bezimiennie - na wielu pomnikach można odnaleźć jedno
      nazwisko i dopisek "i 5 nieznanych"...
      • alex.4 Re: Powązki 05.11.04, 18:17
        trzeba było się wybrać na cmentarz zydowski, oraz ewangelickie na Powąskach. To
        troche inny świat:)))))
        Kiedyś dookoła każdego praktycznie kościoła był cmentarz. Ale polikwidowano je w
        XVIII w.
        pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka