Dodaj do ulubionych

Agresywna żona

    • zamknij.sie Re: Agresywna żona 06.11.09, 22:44
      Zapodaj jej L-tryptofan, dziurawiec i inne 'zielska'...puknij ją od czasu do
      czasu z zaskoczenia i od razu zrobi się grzeczna :P
      • jkmjkm Re: Agresywna żona 06.11.09, 23:30
        Dogodzić jej nie umiesz, to zła chodzi, ot cała psychologia.
    • dyn-ex Re: Agresywna żona 06.11.09, 23:15
      pyton1978 napisał:

      > Witam serdecznie,
      > Co będzie lepsze dla dzieci....

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      twoj wrzod traktuje cie tak ja na to zasluzyles. nic tu dodac, nic
      ujac.
      masz racje wyjezdzajac z pytaniem...co lepsze dla dzieci....moim
      zdaniem zwin sie i spizdzaj..juz nawet o szacunek do ciebie nie
      biega.....ale dzieci obserwujac sytuacje....poprostu uznaja ze tak
      powinno byc..i pozniej ...jak masz syna...jakas niedojda bedzie
      siedziala jemu na grzbiecie tak jak twoj wrzod traktuje ciebie...
    • greenpiss Są dwie metody. Honorowa i niehonorowa. 06.11.09, 23:27
      Honorowa to rozwód. Niehonorowa, to wziąć i zerżnąć, najlepiej brutalnie, a
      zobaczysz, jaka się milutka zrobi (na pewien czas, a potem trzeba terapię
      powrtórzyć). Metodę uważam za niehonorową, bo taka suka za swoje zachowanie nie
      zasługuje na przyjemność, tylko na smutne konsekwencje. Ale to działa - kobieta
      nie myśli mózgiem, tylko jajnikami, co dla mężczyzn co najmniej od czasów
      Ksantypy niespodzianką nie powinno być.
      • dyn-ex Re: Są dwie metody. Honorowa i niehonorowa. 06.11.09, 23:33
        greenpiss napisał:

        to wziąć i zerżnąć, najlepiej brutalnie, a
        > zobaczysz, jaka się milutka zrobi (na pewien czas, a potem trzeba
        terapię
        > powrtórzyć). Metodę uważam za niehonorową, bo taka suka za swoje
        zachowanie nie
        > zasługuje na przyjemność

        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        tak tak...sluszna racja....najlepiej doodbytniczo
        ale......by zerznac trzeba miec czym.....on niestety....wieje od
        niego eunuchem....ale jak juz sie uda...np....gumowym
        ogorem.....wierze ze efekt bedzie taki jak mowisz...oby sie tylko
        jajniki nie pourywaly

    • algrsh Agresja jest objawem frustracji 07.11.09, 00:34
      Witam Pana serdecznie,

      agresja jest głównie objawem frustracji, a frustracja wynika z niemożności
      zaspokojenia jakiegoś celu lub pragnienie. Proszę zapytać żonę o jej pragnienia,
      o to, co chciałaby zmienić lub osiągnąć i pomóc jej w tym. Proszę też poczytać
      jakąś literaturę fachową na temat frustracji i upewnić się, że żona dba o
      siebie: o życie towarzyskie, duchowe, emocjonalne i intelektualne. Możliwe, że
      któraś z tych sfer jest u niej bardzo zaniedbana.
      I proszę się samemu nie poddawać, i również dbać o swoje własne zdrowie i
      samopoczucie.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Alicja
      • tajemniczy_don_pedro Egzemplifikacja bezsilności terapeutów... 07.11.09, 01:05
        Dokładnie takie rady można usłyszeć od większości terapeutów. Można je wziąć za
        dobrą monetę, jeśli jest się półgłówkiem i NIE stawia następujących dwóch pytań:

        1. Czy kobieta to bezrozumne zwierzątko, za które mężczyzna musi myśleć i
        dociekać CO nie pozwala jej się zachowywać PRZYNAJMNIEJ przyzwoicie? Ja
        przepraszam, ale taka Ksantypa staje na głowie, żeby znaleźć przyczynę "alibo
        pozór przyczyny" żeby przysr... mężowi, a ów ma się wczytywać w literaturę
        fachową a propos "przyczyn frustracji"?
        2. Kwestia podwójnych standardów: czy jeśli facet leje żonę za "za słoną zupę"
        albo traktuje jak wycieraczkę, bo mu coś w pracy nie poszło, to doradzamy żonie,
        żeby poczytała literaturę fachową i zatroszczyła się, czy mężuś ma zadbane życie
        duchowe, emocjonalne i kulturalne? Czy raczej po prostu mówimy: wezwij, kobieto,
        policję raz, a za drugim wnieś o rozwód? Zatem dlaczego wobec kobiet nie
        stosować tych samych norm?

        Ja ODMAWIAM nie stawiania takich pytań, bardzo niekompatybilnych z ostatnimi
        osiągnięciami inżynierii społecznej. Jako facet dość dobrze wykształcony
        (również w kwestiach biologicznego podłoża spraw behawioralnych) znam również
        odpowiedzi i gwarantuję, że absolwenci psychologii uznaliby je za mocno
        obrazoburcze.
        • algrsh Re: Egzemplifikacja bezsilności terapeutów... 07.11.09, 02:01
          Zastanawiam się komu Pan próbuje tutaj pomóc? Chyba nikomu. Ani Pan, ani ja nie
          znamy tego małżeństwa, ani detali z ich życia. W
          takim wypadku można tylko podzielić się posiadanymi informacjami i nie pogarszać
          sytuacji. W ostateczności tylko to małżeństwo będzie w stanie rozwiązać swoje
          problemy, i to oni muszą znaleźć odpowiedzi na własne pytania.
          A jeszcze odnośnie książkowej wiedzy, którą Pan tak pogardza, to przydaje się
          ona nie tylko w małżeństwie, ale też w życiu zawodowym. Pozwala na zachowanie
          dystansu do siebie i innych. Polecam!
          • tajemniczy_don_pedro Re: Egzemplifikacja bezsilności terapeutów... 07.11.09, 02:35
            Sprostuję: ja wiedzą książkową nie pogardzam. Gdybym pogardzał, to nie mógłbym
            wykonywać swojego zawodu. Poruszyłem następujący problem: zniewolenie terapii
            rodzinnej założeniem o równości płci (jeśli nie zgadza się Pani, to bardzo
            proszę KONKRETNIE odpowiedzieć na dwa pytania, które postawiłem w poprzednim
            poście) i estrapolację tego założenia w pogląd o identyczności płci.

            W granicach tego paradygmatu udzieliła Pani kilku rad, których jakość pozwoliłem
            sobie skomentować i zilustrować. Pomagam w ten sposób nie tylko potencjalnym
            Czytelnikom (którzy mogliby chcieć z tych rad skorzystać), ale i Pani - w
            przyszłym formułowaniu, być może, rad opartych o solidniejsze podstawy i o
            większej wartości praktycznej. Bo na razie, proszę wybaczyć, to tylko mądrze
            brzmiący zawodowy żargon psychologów.
        • cura Re: Egzemplifikacja bezsilności terapeutów... 07.11.09, 02:08
          Popieram, jeśli kobieta nie umie sama spytać siebie o co jej chodzi - czego jej
          brakuje, jeśli jej samej nie przeszkadza, że stała się agresywną jędzą, a na
          wszystko ma wymówkę: "bo on" - to nie ma co jej wyręczać. Pomóc tak - ale do
          niej musi należeć pierwszy krok, sygnał. Od facetów oczekujemy by byli dojrzali,
          a kobiety mogą być infantylne, niedojrzałe i głupie bo piorą i gotują. Sorry -
          jako kobieta jestem temu przeciwna - chcę być traktowana jak dorosły człowiek. W
          Polsce pokutuje jakieś dziwne przekonanie, że jak kobieta urodzi dziecko
          (=stanie się matką) to na pewno jest to dowodem, że jest dojrzała. A do innych
          należy wspierać ją i zgadywać potrzeby, których sama nie potrafi ogarnąć. Niby
          dlaczego.
          • tajemniczy_don_pedro A ja jeszcze dodam: 07.11.09, 03:23
            Wielu facetów zna pojęcie zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Dlatego łatwo im
            o wybaczenie pewnych zachowań u kobiety. To nie do mężczyzn jednak, w tym
            kontekście, należy studiowanie literatury i dociekanie "co zrobić, żeby jej było
            lepiej", tylko do kobiety podjęcie pewnych kroków. Te kroki to:

            1. Obserwacja własnego organizmu i nastrojów, żeby odróżnić ewentualne
            racjonalne pretensje od syndromu wściekłej macicy (to jest forum popularne,
            wybaczycie więc, że nie będę dyskutował o neuroprzekaźnikach i ewolucyjnych
            przyczynach wykształcenia się tych problemów).
            2. Obserwacja i próby samokontroli nie zawsze muszą się udać, a wtedy, jak już
            przejdzie, należy darować sobie koncept "zachowania twarzy". Należy iść do
            faceta, usiąść mu na kolanach i powiedzieć: "przepraszam, że tak się
            zachowywałam przedwczoraj". To BARDZO ważne, bo i facetowi pozwala na
            jednoznaczne przypisanie problemów biologii (i tym samym zakwalifikowanie ich
            jako błahych i przemijających), a nie potencjalnym realnym konfliktom w małżeństwie.
            • kalllka Re: A ja jeszcze dodam: 07.11.09, 03:30
              uhym
              Dodas:)



            • htoft Re: A ja jeszcze dodam: 16.11.09, 11:14
              tajemniczy_don_pedro napisał:

              > Wielu facetów zna pojęcie zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Dlatego łatwo i
              > m
              > o wybaczenie pewnych zachowań u kobiety. To nie do mężczyzn jednak, w tym
              > kontekście, należy studiowanie literatury i dociekanie "co zrobić, żeby jej był
              > o
              > lepiej", tylko do kobiety podjęcie pewnych kroków. Te kroki to:
              >
              > (...) (ciach)

              Znakomite! Wydrukuję sobie to i będę dawał do podpisania ewentualnym ,,zainteresowanym".
    • al-kochol-8 jak nie wiesz o co chodzi to znaczy ze chodzi o 07.11.09, 01:42
      PIENIADZE. Zacznij przynosic ich wiecej do domu to zona zmieni sie
      niedopoznania ;)
      • tajemniczy_don_pedro Niestety, to nie pomoże. 07.11.09, 03:35
        Wtedy zaczną się pretensje, że za dużo czasu spędza w pracy i zaniedbuje
        rodzinę. W takich przypadkach celem nie jest załatwienie jakiegoś realnego
        problemu. Celem jest racjonalizacja pretensji i narzekań. Zaczyna się od PMSu,
        potem duma każe koniecznie szukać winy u męża i jędzowatość przechodzi w stan
        chroniczny. Mąż z kolei ma coraz mniej pozytywnych uczuć dla żony (tudzież
        ochoty na zaciągnięcie jej do łóżka) i mamy dodatnie sprzężenie zwrotne,
        prowadzące do rozpadu małżeństwa.
      • dyn-ex Re: jak nie wiesz o co chodzi to znaczy ze chodzi 07.11.09, 05:30
        al-kochol-8 napisał:

        > PIENIADZE. Zacznij przynosic ich wiecej do domu to zona zmieni
        sie
        > niedopoznania ;)

        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        tu sie mylisz.....zacznie udawac
        lew nigdy sie nie zmienia....tylko formy ataku sa inne.
        • al-kochol-8 Re: jak nie wiesz o co chodzi to znaczy ze chodzi 10.11.09, 07:29
          bo tu chodzi o naprawde duze pieniadze, zarobione lekka reka, takie
          ze kobieta poczuje ze ma do czynienia z prawdziwym tygrysem
    • corgan1 zabierz jej dzieci a jej wystaw walizki za drzwi 07.11.09, 10:12
      to sensowne rozwiązanie.
    • wiseba7 Re: Agresywna żona 07.11.09, 10:31
      Moja córka też jest agresywna.Posiada podwójną twarz,na zewnątrz super osoba,w domu potwór.Dzieci na widok matki drżą.Stosuje wszystkie odmiany znęcania się psychicznego nad dziećmi i mężem,szantaż,kłamstwo,wyzwiska,manipulacje.
      Wobec nas rodziców zaczęło się takie zachowanie w momencie zakończenia
      pomocy finansowej.Zjawia się gdy jesteśmy jej potrzebni, korzysta z pomocy,po czym wywołuje awanturę.Mąż nie widzi problemu i nie chce reagować,uważa,że to jej sprawy.Bardzo chciałabym pomóc wnukom,ale jestem bezradna.
      • lucyliu Re: Agresywna żona 07.11.09, 12:54
        Wiseba poczytaj sobie o BORDERLINE..
      • leda16 Re: Agresywna żona 08.11.09, 10:05
        wiseba7 napisała:
        Bardzo chciałabym pomóc wnukom,ale jestem bezradna.


        Czyżby? Córka znęca się nad rodziną a Ty jesteś bezradna? Nie wiesz jak się drzwi na policję otwierają ?
    • zorka64 Re: Agresywna żona 07.11.09, 10:57
      Każdy problem ma swoje podłoże. Piszę to z punktu widzenia żony, która też stała
      się agresywna. Stało się to wtedy gdy brakło mi motywacji - my kobiety mamy to
      do siebie, że robimy zawsze coś dla kogoś min. dla męża wtedy to wszystko ma dla
      nas jaki sens. Gdy druga strona dla, której tyle poświęciłyśmy nas zaniedbuje
      stajemy się agresywne. Udany seks ma tutaj ogromne znaczenia. Myślę, że Ty się
      tutaj trochę wybielasz - piszesz o dzieciach żeby wzbudzić współczucie. A jak u
      was z seksem? Zastanów się nad tym. Wy faceci kochacie nas tylko na początku
      związku potem macie to gdzieś....!!!
    • magda19831 Re: Agresywna żona 07.11.09, 13:23
      Przeczytałam twój post i stweirdzam że jestem podobna do twojej żony /oczywiście
      w kwestii darcia paszczy/. Więc odpowiem Ci co mi lezy na sercu i dlaczego mówię
      podniesionym głosem. otóż mój mąż to typ który nie chwali mnie nigdy, jest
      obiad to jest, a jaki jest to się zje ...posprzątane to posprzątane nie to nie,
      jest raczej małomówny i niewylewny. Ja pracuję, studiuje i zajmuje się domem.
      Syn ma 6 lat i daje nieźle w kość, wiec oczywiście wszystko na mojej głowie. ja
      czuję się kompletnie niedowartościowana przez męża. W rozmowach które w dalszej
      części przybierają postać awantury daje mu zawsze za przykład moje koleżanki
      które nie studiują /ani nie zaczęły ani nie skończyły studiów/, nie pracują-
      tylko zajmują się domem i ich mężowie je szanują. Z tego wychodzi że jestem
      sfrustrowaną wariatką /i to zawsze moja wina co by się nie stało/, ale ja po
      prostu mam meża a nie mam....
      • kaa.lka Re: Agresywna żona 07.11.09, 14:04
        zdecydowanie tak,

        najczesciej brak reakcji rodzi reakcje- agresywna.
        a ze wciaz pracujemy na schematach "walki o pokoj" to i powtarzamy negatywne sytuacje.

        i jest to zjawisko powszechne wiec trudne do zindywidualizowanego zrozumienia w efekcie- zmiany.
        zatem,
        niczemu nie sluzy, a poglebia tylko frustracje dyskutowanie na "okretke".
        nieustannie dezintegruje poprzez atak plciowy, sfery intymnej, najwrazliwszej, tozsamosci.to bardzo niebezpieczne.
        rozumiem jednak,
        ze wyrzucajac z siebie chocby na FP, jest latwiej uniesc ciezar egzystencji.
        Pamietac jednakze nalezy, ze wciaz powinnysmy nie tracic z oczu codziennosci.a zyjac nie egozystowac, dazac do jakosci.tak poprzez swiadome relacje z bliskimi jak i ze soba samymi.
        :)
        pozdrawiam wszystkich

      • pyton1978 Re: Agresywna żona 21.11.09, 17:38
        Witaj,

        wiesz myślę, iż nie można swoich ambicji realizować czyimś kosztem. Twój mąż jest jaki jest, zamknięty w sobie, bo jesteś niezadowolona z życia. Z Twojej wypowiedzi wynika, iż suszysz mu głowę, bo musisz chodzić na studia, nie możesz siedzieć w domu przed telewizorem. Dokładnie podobnie jak moja żona.

        Na początku naszej znajomości, wydawała się być dobrą kobietą, zaradną, lubiła porządek. Po tym jak razem zamieszkaliśmy, ja muszę przyznać nie zarabiałem tyle, żeby mogła siedzieć w domu, ale jej pomagałem. Sprzątałem, gotowałem (tylko ja), piekłem ciasta (co sobotę był jakiś wypiek), przygotowywałem przyjęcia dla jej i mojej rodziny, ona nie umiała tego docenić i wiecznie była niezadowolona (bo mężowie jej koleżanek to mają to, tamto, jeżdżą tam i siam). Więc wziąłem się w garść i uczyłem się, szukałem lepszej pracy. Nawet rok nie pracowałem, bo nie chciałem iść do gorszej pracy. I udało się, mam dobrą pracę, zarabiam dobrze. Ale doradzam żonie aby nie rezygnowała z pracy, bo straci kontakt ze światem.
        Ale czy to coś zmieniło, nic. Poza tym, że nie mam już czasu na gotowanie i pieczenie, to nic, dalej jest niezadowolona, dodatkowo zaczęła w domu krzyczeć, wymuszać swoje decyzje. Moją reakcją na to jest zamknąć się w sobie, bo tak jest lepiej, nie chcę mieć wyroku na swoim kącie. W tym kraju nikt nie wierzy, że kobieta może się znęcać nad męższczyzną.
        Nasz związek już nie istnieje, nas już nie ma.
        W 9 rocznice ślubu tj. 01 stycznia (zawsze obchodzimy ją w sylwestra), wolała jechać ze swoją siostrą do Krakowa, tam bawiła się z jakimś facetem (mówi że nie zdradziła, ale jej nie wierzę). A dlaczego pojechała sama, bo chciała, a ja chciałem spędzić ją wspólnie z nią w domu, zrobić kolacyjkę i pobyć sam na sam. Ponieważ mam pracę, która wymaga częstych wyjazdów nie chętnie wyjeżdżam. Lubię zabierać rodzinę na wycieczki i jeździmy na nie, ale święta wolę spędzać w domu w rodzinnym gronie. Ale ona chciała i pojechała, powiedziała, że pojedzie ze mną albo beze mnie. Więc teraz nie będzie już rocznicy ślubu, nie będzie wspólnych świąt, ani sylwestra. Będzie za to smutek i zgrzytanie zębami.
        • pyton1978 Re: Agresywna żona 21.11.09, 18:25
          Ale taki związek trudno przerwać.

          Toksyczne związki mają do do siebie, że uzależniają i to bardzo. W naszym związku, nie ma już porozumienia miedzy nami. Nie ma seksu, rozmowy, wdzięczności, miłości. Jest tylko nienawiść do samych siebie. Nienawidzę siebie samego za to, ale z powodu dzieci nie potrafię odejść. Chciałbym ale dzieci są tylko wymówką i nie potrafię. Nie wiem czy kiedyś się na to zdobędę....
          • dyn-ex Re: Agresywna żona 21.11.09, 18:38
            pyton1978 napisał:

            Nie ma seksu, rozmowy, wdzięczności, m
            > iłości. Jest tylko nienawiść do samych siebie. Nienawidzę siebie
            samego za to,
            > ale z powodu dzieci nie potrafię odejść.

            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            kurde....jest tutaj taka ktora jezdzi jako pogotowie sexualne do
            swoich znajomych...poznaj ja blizej..jeden problem bedziesz mial z
            glowy....
            ona w korkach potrafi stac godzinami by dotrzec ...i miec zapchana
            dziure.

            tak pieknie sie zalisz....szkoda zes tak daleko....sam dalbym ci
            rekaw zebys sie wylzawil w niego...
            • de_witch taaak dyn_ka jest dobry... 21.11.09, 19:05
              za pół parówki nie tylko by nastawił swój rękaw, ale i wylizał
              ostatnią zmarszczkę na odbycie.
              • dyn-ex Re: taaak dyn_ka jest dobry... 21.11.09, 19:09
                de_witch napisała:

                > za pół parówki nie tylko by nastawił swój rękaw, ale i wylizał
                > ostatnią zmarszczkę na odbycie.
                >
                >
                xxxxxxxxxxxxxxx
                patrzac na ciebie odczuwam pi...wstret
                • de_witch Re: taaak dyn_ka jest dobry... 21.11.09, 19:14
                  dyn-ex napisał:

                  > xxxxxxxxxxxxxxx
                  > patrzac na ciebie odczuwam pi...wstret
                  ...
                  No problem, nie pójdę w twoje ślady....
              • pyton1978 Re: taaak dyn_ka jest dobry... 21.11.09, 19:15
                Wiesz, brutalna bardzo jesteś. W matematyce jest taka zasada, która
                została przeniesiona do życia tzn. "wyjątek potwierdza regułę"....
                • dyn-ex Re: taaak dyn_ka jest dobry 21.11.09, 19:19
                  pyton1978 napisał:

                  > Wiesz, brutalna bardzo jesteś. W matematyce jest taka zasada,
                  która
                  > została

                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  hahah...znasz matematyke a nie mozesz sobie poradzic z jakims tam
                  kopciuchem co jezdzi po tobie jak po starej kobyle
                • de_witch Acha brutalna:-) 21.11.09, 19:20

                  A wolałbyś na słodko czy na kwaśno?
                  Przyzwolenie jednego jest przyzwoleniem dla drugieg, nie słyszałes o
                  tym zyjąc demokracji?
                  Jakos tak facetów boisz się ruszyć za to łatwo jedziesz po kobietach.
                  Możliwe,ze ta twoja żona ma powody do tego co robi.
                  • pyton1978 Re: Acha brutalna:-) 21.11.09, 19:28
                    Nie takiego wystarczającego powodu aby znęcać się nad kimś. Nie można
                    samemu wymierzać samosądu.
                    W końcu ktoś napisał o co chodzi, samosąd w domu staje się bardzo
                    powszechny i wszędobylski.
                    To dlatego męższczyzna znęca się nad kobieta i odwrotnie.
                    Bo nam się coś tam wydaje, bo nie umiemy ze sobą rozmawiać, a nawet
                    jak rozmawiamy to nie dogadujemy się. Nie rozumiemy co to jest
                    empatia.
                    Domowy samosąd, właśnie to jest demokratyczne, a nie wyciąganie
                    wniosków, wet za wet. Jeżeli facet się znęca nad kobietą to co ona ma
                    też się nad nim. Wiesz do czego to doprowadza - pamiętasz II wojnę
                    światową, właśnie z tego się wzięła.

                    Jeżeli kogoś kochasz (nawet jeżeli jest to toksyczna miłość), to nie
                    da się tak pstryknąć palcami i odejść....
                    • dyn-ex Re: Acha brutalna:-) 21.11.09, 19:42
                      pyton1978 napisał:

                      Wiesz do czego to doprowadza - pamiętasz II wojnę
                      > światową, właśnie z tego się wzięła.
                      >
                      > Jeżeli kogoś kochasz (nawet jeżeli jest to toksyczna miłość), to
                      nie
                      > da się tak pstryknąć palcami i odejść....
                      >
                      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                      hahahha...juz wiem czemu twoje babsko po tobie jedzie jak po starej
                      kobyle...
                      wracajac do wiedzmy...ona pamieta...haha...nawet caryce
                      katarzyne...prala u niej prezerwatywy po rasputynie jak ja dymal
          • kaa.lka Re: Agresywny wąż 21.11.09, 18:41
            niezłyś w zacięciu i taki z Ciebie
            mąsz
            :)

            zwlaszcza w sygnaturce sam sobie (nielogicznie) odpowiadasz;
            co zrobisz.
            amen.
            • pyton1978 Re: Agresywny wąż 21.11.09, 19:10
              A co to takiego mąsz.....
              • kaa.lka Re: Agresywny wąż 21.11.09, 19:13
                a to taki huśband...
                :)
                • pyton1978 Re: Agresywny wąż 21.11.09, 19:17
                  A to fajne takie jest....



                  ----
      • bszalacha Re: Agresywna żona 21.12.09, 00:15
        Niby ok,tylko,czemu nie przemówisz ludzkim głosem i w ten sam sposób
        co do nas-do swojego męża.zamiast tego wyładowujesz
        wściekło.sć,która nie ma treści,nie daje szansy na żadną sensowną
        reakcję ze strony innych poza stresem/szczególnie dziecka,które nie
        umie się bronić przed matką/.
        Taka agresywnoiśc jest destrukcją dla rodziny,dla rozwoju dzieci,dla
        relacji tych dzieci w przyszłości.
        Może jesteś również ofiarą przemocy w swojej własne rodzinie
        pochodzenia.Skoro tak,powinnas nad tym pracować,bo na razie
        powielasz schemat,który zaburzył ciebie samą.
    • earlyyears Re: Agresywna żona 07.11.09, 14:46
      co to znaczy "ale sie nie da"? zopie...pare razy po pysku i bedzie
      jak brylant.
      • bszalacha Re: Agresywna żona 09.11.09, 21:54
        Jakie to proste.......
        Tylko,że ona wtedy zaskarży męża o przemoc.
        Nie wolno Ci się uciekać do przemocy.Możesz natomiast na dobrą
        sprawę zagrozić żonie,że zwrócisz sie do sądu o zaniedbywanie
        dzieci,z propozycją o ograniczenie jej władzy rodzicielskiej.To jest
        moim zdaniem bardzo ok i bardzo własciwe podejście.To,o czym piszesz
        kwalifikuje się do badania psychiatrycznego żony.Naprawdę to
        zrób.Wcześniej dałabym jej jeszcze ostatnią szansę,pod grożbą,że jak
        kolejny raz użyje wobec Was wulgarnego języka lub innej formy
        agresji-Ty składasz pozew o separację i ograniczenie jej władzy.
        • pyton1978 Re: Agresywna żona 05.12.09, 20:46
          Tak to prawda, tak może być że jak będzie chciała to się sama potłucze
          i pójdzie na Policje...
          • Gość: joanna Re: Agresywna żona IP: 77.223.231.* 08.01.10, 21:46
            No dobrze, drogi Pytonie, na razie wiem jaką jędzą jest Twoja ona,
            ale myslę, że do pełnego obrazu sytuacji jestes potrzebny i Ty. Bo,
            oczywiście, nic nie usprawiedliwia przemocy słownej, ale w
            małżenstwie bardzo rzadko wine ponosi tylko jedna ze stron. Napisz
            więc jakim jesteś mężem, jak na co dzień dbasz o dom , dzieci, a
            zwłaszcza o żonę, w jaki sposób okazujesz miłość.
    • pyzz Re: Agresywna żona 26.01.10, 14:33
      Powiem jedno. Jeżeli Ty byś wobec niej zachowywał się tak, jak opisujesz już
      dawno oglądałbyś świat tylko w kratkę.

      W takiej sytuacji zakładaj niebieską kartę, żonę trzeba odizolować sądownie od
      Ciebie i dzieci, a Tobie zaaplikować leczenie z PTSD.

      Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka