plk1
25.11.09, 18:34
Mamy z mężem kryzysów kilka:
- finansowy (kredyt mieszkaniowy),
- męża w pracy związany z tym,że mąz spadł z wysokiego stołka
- z deweloperem,bo sie przeprowadzilismy a deweloper nie wywyiązuje
się ze zobowiązan
- między sobą z komunikacją
Maz ( ma 42 lata), który miał zawsze kłopoty z wyrażaniem emocji,
zamknał się kompletnie w sobie, chciał sie wyprowadzic z domu ( no
bo ja jestem winna wszystkim kłopotom), ale mu sie nie udało bo nie
ma pieniędzy na osobne mieszkanie, zorientowałam sie,że pobrał
kredyty bez mojej zgody ( takie na małekwoty,potem 2 x większe do
spłacenia), korzysta za to z 9 kart kredytowych i roluje długi, co
powoduje,że mamy coraz większe odsetki karne do spłacenia.
Do tego juz dawno ze soba nie spalismy, maz spi na podłodze w innym
pokoju, nie je tego co zrobię do jedzenia, ba nawet nie je tego co
kupuję. Do tego nie wywiązuje się z obietnic ( zawsze raczej był
słowny, bo trzeba było czekac, ale sie wywiazywał ze zobowiązań),
schudł, zzieleniał na twarzy.Nie odpowiada na telefony starych
kolegów (wiem, bo zadzwonili do mnie czy zmienił nr komórki).
Jakmu nastoletnie dzieci powiedziały parę prawdziwych słów,to
przestał sie do nich odzywać. Do tego nawet ze swoim ukochanym psem
wychodzi w sumie tylko raz dziennie, a wychodziłpo 3 razy.
Wiem,że ja obnazyłam jego wszytskie jego wady, za dużo wymagałam od
niego, bo wczesniej robiłam wszystko sama, a nagle przy wykanczaniu
nowego mieszkania, i przy kłopotach w mojej pracy okazałosię,że nir
dam rady sama,musiałam prosić męża, a on nawalał.
Zawsze siedziałam cicho, bo on zarabiał 10 razy tyle co ja, ale jak
mi powiedział,że ja nawet na waciki nie zarobię, to sie wkurzyłam,
bopod latarnię nie pójdę, a kilkanascie lat latałam wokół niego i
go "obsługiwałam".
I to był mój bład, bo go przyzwyczaiłam że nic nie robi.
Tego nie odwróce,bo jest za stary, ale widzę,że cos złego się z nim
dzieje.
Nie jest sobą, dzieci , za moment pełnoletnie stweirdziły,żeto obcy
facet, nie ich ojciec. Nawet przestałoglądać programy informacyjne i
publicystyczne, od którcy jest(był) uzalezniony.
Zaprzecza,że ma kogoś, zresztą, jego wygląd odstrasza. Niby
garnitur, ale 2 różne części.
Gdybym go nie obudziła rano, sam by na czas nie wstał.
I wiele takich innych.
ZNajomy lekarz rodzinny mówi,żeto może byc depresja, ale maż
musiałby zwrócić się sam do lekarza a nie chce.
Wycofał sie z wielu rzeczy, które bardzo lubił, a już ich nie robi.
Co robić, jak go postawić do pionu. Chce odejśc ode mnie, Ok, mogł
mnie przestac kochac, znudziłam mu się itp, itd, uczucie się
wypaiło, ale dzieci, przyjaciele, hobby, pies?
Parę osób doradza mi złożenie natychmiastowe pozwu do sądu, i
rozdzielnosc majątkową.
Pewnie będę musiałatozrobić, bo jak widzę,że kompletnie nie
kontroluje wydatków, nawet nie oyta czy przyszła jakas poczta, to aż
strach się bać, kiedy zacznie nawalc zpracy, a wtedy trzeba sie
wynosic z nowego mieszkania,ale nie wiem, chyba pod most.
Co mogę w takiej sytuacji robić, gdzie się zgłosić, jaki czy wodóle
mogę zmusić męża do pójściadolekarza,
A może po porstu mi się wydaje?
Starałam się podawać faktyczne zachowanie.
Czy to jest depresja?
polka
Ps Przepraszam zabłedy i lietrówki, alezaina mi sie klawiatura i nie
moge korygowac błedów