Dodaj do ulubionych

Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu?

03.12.09, 20:59
Nie potrafię dokładnie opisać lęków, których doswiadczam. Może
zaznaczę najwazniejsze rzeczy. Mam ustabilizowaną sytuację życiową -
dobre relacje z mężem i dziećmi, pracę, materialnie/finansowo stoję
ok. Każdy może powiedzieć - super. I bedzie miał rację. Mąż
rozsądny, odpowiedzialny, zaangażowany w obowiązki domowe i
wychowywanie dzieci. Dzieci małe, ale samodzielne, wesołe. Praca
satysfakcjonujaca. Ale... bywam wredna. Wredna do bólu, koszmarna,
upierdliwa, agresywna. Tylko w stosunku do męża. Dlaczego? Przenoszę
na niego lęki z dzieciństwa. Miałam matkę strasznie despotyczną.
Była wymagająca, surowa i chłodna. Kontrolowała wszystko aż do
czasu, gdy wyprowadziłam się z domu i powiedziałam "dość!". Mam
swoje życie, swój dom, a ciężar dzieciństwa do dziś czuję. Mam
mnóstwo objawów DDA, chociaż nie było w moim dzieciństwie alkoholu.
Dlaczego? Chcę kontrolować wszystko (paradoksalnie, swoich fobii nie
przenoszę na dzieci!). Dostaję dosłownie drgawek i przyspieszonego
bicia serca, gdy np. mój mąż wypije więcej alkoholu (sytuacja taka
ma miejsce góra kilka razy w roku, nie jest agresywny, rano wstaje
normalnie, nie zapomina o obowiązkach, zachowuje się
normalnie).Potrafię zadzwonić do niego kilka razy dziennie. Jeśli
jest na jakiejś imprezie z pracy, potrafię zadzwonić 40 razy. Nie
znosze, gdy nie wiem, kto do niego dzwoni. Prowokuję go, by się na
mnie obruszył (np. przyjechał do nas jego przyjaciel, postawił jakiś
tam markowy alkohol, bo nie widzieliśmy się szmat czasu, świętował 2
bardzo dużę sukcesy zawodowe; usiedliśmy przy miłej rozmowie i przy
stole ok20. byłam zmęczona, ale nie pijana, absolutnie. Po 22
poszłam spać. Gdy wstałam ok 24 i zobaczyłam, ze jeszcze siedzą i
gadają, wpadłam w złosć, wylałam im alkohol do zlewu; owszem - byli
wstawieni, ale co z tego???, przecież wiem, ze rano wstaliby
najdalej o 9 /sobota/, zrobilibyśmy kawę, poszli z dziećmi do kina).
To jest silniejsze ode mnie. Ciągle mam przed oczami matkę. Wile
rzeczy nadal mnie boli. Mialam zresztą różne przykre doświadczenia
za sobą, świadczące o toksycznosci naszych relacji (bulimia,
zanizone poczucie własnej wartości, porządkowanie obsesyjne
mieszkania itp.). Pomóżcie, bo się strasznie nie lubię. Mam
wrażenie, ze sama się wkrecam. Nie potrafię nad tą maszyną
zapanować. Mąż mnie kocha, stara się tłumaczyć, ale ja nie wiem...
nawet rozwiodła bym się, buleby na swoim postawić.
Obserwuj wątek
    • anbale Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 03.12.09, 22:39
      Jest w Tobie ogromny gniew i szukasz problemów zastępczych, żeby go
      skanalizować. Jakby mąż nie tykał alkoholu, to co innego byłoby na tapecie.
      Musisz jakoś pozbyć się tego gniewu w sposób kontrolowany, oczyścić się. Są
      psychologowie, są różne techniki świadomego kontrolowania emocji- proponuje
      zainteresować się tymi kwestiami.
      • bibe08 Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 04.12.09, 00:10
        jesteś Dorosłym Dzieckiem Dysfunkcyjnej rodziny. objawy są takie same tylko
        przyczyny różne. w mojej rodzinie nie było alkoholu ale było zimno, był brak
        bliskośći
    • leda16 Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 04.12.09, 08:05
      Nie daleko pada jabłko od jabłoni, czyli geny mamuni przeszły do córuni. Ot, i całe wyjaśnienie. Teraz tylko odejmuj rodzinie chleb od ust i nieś psychoterapeucie :).
    • s.p.7 Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 04.12.09, 13:13
      O DDA mowi sie dosc powszechnie poniewaz latwo sie przynać i łatwo to
      zdiagnozować - jest konkretny czynnik - alkohol.
      JEdnak bez alkocholu moze być znacznie gorzej, chłod emocjonlany, brak
      bliskosci, brak miłosci, czułosci troski, wsparcia, dbania o rozwoj emocjonalny,
      krzepienia wiary w dziecko, poświecania sie dla niego.
      W sytuacjach patologicznych rodzice deprecjonują gnebią dziecko psychicznie,
      terroryzuzją.

      W wiekrzosci dzicko przejmuje pewna formę "zła" i przenosi ja na wlasna rodzinę.
      Zarażając własne dzieci i tak tworzac łańcuch mogący ciagnąc się przez wiele
      pokoleń.

      Ten łancuch trzeba przerwać.
      UZnać zło rodziców, oraz samemu nei dopuszczać sie do niego.

      Zło ma to do siebie ze samo siebie broni, lub chce sie okreslać jako postwa
      włąsciwa.
      Trzeba sie temu przeciwstawić.

      JAsno zauwarzasz ze jest conie tak, ze na pewnej płaszczynie powtarzasz łedy
      rodziców przez ktore sporo wycierpiałas i przez ktore narobiło sie w tobie sporo
      złosci.
      Wiesz o tym, to bardzo wiele ponieważ jasno diagnozujesz to jak ocos co jest
      nieporzadane,

      Wiec teraz mozesz popracowac nad tym by to wyelimonować.

      Warto tez uswiadomisc sobie co jest złe i z kad to zlo sie bierze.

      Pozwoliłem sobie poczytac meidzy wierszami:

      "Mąż rozsądny, odpowiedzialny, zaangażowany w obowiązki domowe i wychowywanie
      dzieci"

      -rozsądkiem prawdopodobnie nazywasz to ze nei sprzeciwia sie twoim despotycznym
      zachowaniom
      -zdominowałas go i jest sprzataczką dodatkową w domu poniewaz jest "rozsadny" i
      sie nie przeciwstai ze wzgledu na dobro rodziny i dzieci,

      "Mam ustabilizowaną sytuację życiową -
      > dobre relacje z mężem i dziećmi, pracę, materialnie/finansowo stoję
      > ok. Każdy może powiedzieć - super"

      - dla mnie jasno widac ze sytuacja w domu jest chora, chociaz na zewnatrz mzna
      zachoac pozory ze jest ok
      - prawdopodobnie dobre relacje z mezem i dizecmi opieraja sie na tym ze twoja
      wola jest tam zawsze na 1 miejscu tzn dominujesz ich w jakims stopniu

      "Dzieci małe, ale samodzielne"
      -to jest smiesznei przerazajace zarazem - małe dzieci nei sa samodzielne nigdy,
      tylko brak milosci i jakies formy pruskiej dyscypliny moga sprawic ze zatraca
      emocje i ktos bedzie chcial z nich zrobic dorosle osobniki zeby nie musiec sie
      nimi zajmowaci moc zajac sie sobą

      "Miałam matkę strasznie despotyczną.
      > Była wymagająca, surowa i chłodna. Kontrolowała wszystko aż do
      > czasu, gdy wyprowadziłam się z domu"

      -zasanow sie jak wg ciebie powinny wygladac relacjie idealne ,ile milosci
      powinno w nich byc, czasu poswieconego dzieciom, i czy nie popleniasz tych
      samych bledow co matka

      "Dostaję dosłownie drgawek i przyspieszonego
      > bicia serca, gdy np. mój mąż wypije więcej alkoholu "

      -mysle ze to szukanie dobrego pretekstu na meza by moc sie na nim wyrzyć,
      wyładowac agresje i frustracje z dziecinstwa, kiedy jest piany czujesz
      psychiczne przyzwolenie na to

      "Potrafię zadzwonić do niego kilka razy dziennie. Jeśli
      > jest na jakiejś imprezie z pracy, potrafię zadzwonić 40 razy. Nie
      > znosze, gdy nie wiem, kto do niego dzwoni. Prowokuję go, by się na
      > mnie obruszył"

      - to jakies formy, kotroli, despotyzmu, dominacji

      "Ciągle mam przed oczami matkę."

      - to co tu jest wazne nawet jesli az tak bardzo bezposrdnio dzieci na tym nie
      cierpią, to czerpia wzorce z ciebie pelnymi grsciami.
      ucza sie relacji co to milosc i kim jest kobieta a kim mezczzna.
      jesli amsz corke prawdopodobni widzac to a uwierz ze widzi wszystko bddzie to
      powielac. z kolei syn moze widziec ze to ejst nieprzyjena sytuacja dla mezczyzny
      i bedzie uruchamial mechanizmy obronne i sam bedzie prubowal dominowac kobietę,
      lub wytworzyc sie moga inne reakcje



      Generalnei nie koncetruj sie na tym zeby sie polubic tylko by wytworzyc obraz
      siebie do ktorgo bedziesz dazyc
      polubienie siebei w takim stanie moze doprowadzic do ugruntowania i akceptacji
      tego czego w sobie nie lubisz a co moze byc destrukcyjne dla otoczenia.
      • tralalala.3 Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 04.12.09, 13:19
        s.p.7 napisał:

        ,
        > krzepienia wiary w dziecko, poświecania sie dla niego.
        > W sytuacjach patologicznych rodzice deprecjonują gnebią dziecko
        psychicznie,
        > terroryzuzją.
        >
        > W wiekrzosci dzicko przejmuje pewna formę "zła" i przenosi ja na
        wlasna rodzinę

        MZOe trudno zrozumiec, ale Twoja matka rodzac cie bardziej poczula
        ze robi kupe
        niz rodzi swojego potomka.
        Wiesz jak najlepiej kochacc taka matke? Zrobic dla neij cos
        porzytecznego... cos
        co sprawilo ze przydala by sie swiatu, czyli np przerobic ja na
        pasztet i
        nakarmic psy, bo do niczego wiecej sie nie nadaje.
        "Ona sie bardzo stara kiedy jest dobrze"
        to jak bys mozwiala ze Joseph Fritzl wtedy kiedy neigwalcil swoich
        dzieci abrdzo
        sie staral...
        Joseph Pritzl jest oznaka wyczpaczenia mózgu przez twoja matke
        oan cie niszczy, traktuej jak przedmiot. JEst zlem. Musisz to sobei
        uswiadomic.
        Dobra matka dbala by o ciebie codziennie, nigdy w zyciu nei zrobila
        by awanurya
        nie zuwala takiego slownictwa.
        Z taka matka dzis byla bs innym czlowiekiem,


        • tralalala.3 pilne.sp7 04.12.09, 13:24

          > s.p.7 napisał:
          >
          > ,
          > > krzepienia wiary w dziecko, poświecania sie dla niego.
          > > W sytuacjach patologicznych rodzice deprecjonują gnebią dziecko
          > psychicznie,
          > > terroryzuzją.
          > >
          > > W wiekrzosci




          MZOe trudno zrozumiec, ale Twoja matka rodzac cie bardziej poczula
          ze robi kupe
          niz rodzi swojego potomka.
          "Ona sie bardzo stara kiedy jest dobrze"
          to jak bys mozwiala ze Joseph Fritzl wtedy kiedy neigwalcil swoich
          dzieci abrdzo
          sie staral...
          Joseph Pritzl jest oznaka wyczpaczenia mózgu przez twoja matke
          oan cie niszczy, traktuej jak przedmiot. JEst zlem. Musisz to sobei
          uswiadomic.
          Dobra matka dbala by o ciebie codziennie, nigdy w zyciu nei zrobila
          by awanurya
          nie zuwala takiego slownictwa.
          Z taka matka dzis byla bs innym czlowiekiem,
      • strach.2 Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 05.12.09, 07:41
        s.p.7 napisał:


        > W sytuacjach patologicznych rodzice deprecjonują gnebią dziecko
        psychicznie,
        > terroryzuzją.


        Tak. U mnie było tak, ze albo mamy nie było (pracam, działalnosć
        społeczna i inne) albo była : wrzeszczała, robiła "kazania"
        (najdłuzsze chyba kilka godzin), płakała (oj, często) oczywiście
        wszystko przeze mnie albo z troski o mnie. Nigdy nie uznała mojego
        odmiennego zdania na jakikolwiek temat. Nie pamiętam ciepła od niej.
        Przytuliła mnie kilka razy, ale pamiętam też, że karała mnie
        nieprzytulaniem, bo byłam niegrzeczna (ako małe dziecko, nie
        ukłoniłam się, czy jakaś podobna rzezcz). Nie chwaliła, ale ciągle
        mówiła co jest źle. Właściwe nie miałam wolnego czasu jako dziecko
        (zajęcia dodatkowe szczelnie wypełniały godziny po szkole). Przed
        moją maturą płakała, ze na peno jej nie zdam (zdałam na piątki). I
        ogólnie - kanał - zimno i brak wiary we mnie.
        Jak poznałam męża, poznałam też jego ciepłą, zżytą i serdeczną
        rodzinę. Bardzo się lubimy. Są dla mnie wzorem dobrych relacji.
        Ciepli, serdeczni, pogodni, wspierają się. Dziś jeśli
        potrzebuję zwyczajnie pogadać z mamąb bez słuchania rad i
        pretensji... dzwonię do teściowej.

        > W wiekrzosci dzicko przejmuje pewna formę "zła" i przenosi ja na
        wlasna rodzinę


        Moje dziś reakcje mają charakter incydentalny. Wielu rzeczy jestem
        świadoma. Ale zdaję sobie tez sprawę z tego, że mogę mieś inne,
        całkiem poboczne, ale niedobre zachowania, ktorych nie widzę, albo
        które sobie "przetłumaczyłam" na dobre. Ponieważ bardzo się staram w
        relacjach z dziećmi nie powielać zachowań z domu, wydaje mi się, że
        nie jest źle ;), ale terapię uważam już dziś za konieczną, bo boję
        się, że czegoś nie zobaczę.




        Warto tez uswiadomisc sobie co jest złe i z kad to zlo sie bierze.

        Właśnie. Ja wiem, gdzie są moje nieprawidłowe reakcje. Chcę poznać
        ich bezpośrednią przyczynę.


        > Pozwoliłem sobie poczytac meidzy wierszami:

        > -rozsądkiem prawdopodobnie nazywasz to ze nei sprzeciwia sie twoim
        despotycznym
        > zachowaniom
        > -zdominowałas go i jest sprzataczką dodatkową w domu poniewaz
        jest "rozsadny" i
        > sie nie przeciwstai ze wzgledu na dobro rodziny i dzieci,


        Nie, to nie to. Mój mąż jest bardzo cierpliwy, ale nie
        podporządkowany. Na szczęście potrafimy rozmawiać. I ja wiem, że nie
        powinnam się obawiać jego wyjścia na wigilię z pracy np. I on
        pójdzie. I powie mi, żebym była spokojna ;). To rzecz nie w tym, że
        się boję co on wywyinie, bo "moja głowa" mówi mi, że nic. Tu chodzi
        o emocje. One wtedy biorą górę (np. owinienta w kołdrę biegam od
        jednego balkonu do drugiego wypatrując taksówki, od 23; mąż wraca
        tuż po 24 - zamiast marznąć mogłam się wyspać po prostu).
        Nie jest teś sprzątaczką, obowiązki domowe u nas "same się"
        rozkładają i to całkiem nieźle. Tylko ja sobie dokładam ponad normę.



        > "Mam ustabilizowaną sytuację życiową -
        > > dobre relacje z mężem i dziećmi, pracę, materialnie/finansowo
        stoję
        > > ok. Każdy może powiedzieć - super"
        >
        > - dla mnie jasno widac ze sytuacja w domu jest chora, chociaz na
        zewnatrz mzna
        > zachoac pozory ze jest ok
        > - prawdopodobnie dobre relacje z mezem i dizecmi opieraja sie na
        tym ze twoja
        > wola jest tam zawsze na 1 miejscu tzn dominujesz ich w jakims
        stopniu

        Sytuacja na pewno nie jest zdrowa, ale nie cały czas. tak jak
        pisałam, raczej to raczej pojawiające sie incydenty. Z dziećmi to
        też nie tak, ze ja dominuję. Wychowujemy je wspólnie i tutaj myślę
        jesteśmy wspierajacymi, dobrymi, ciepłymi rodzicami. Wymagamy, ale
        tam, gdzie to mozliwe, pozwalamy i dzieciom na wybory (im starsze
        tym większa swoboda, wiadomo, chodzi o to by mogły u nas otrzymać
        wsparcie i o tym pamiętały, ale nie będę im narzucać swoich
        rozwiązań).

        > "Dzieci małe, ale samodzielne"
        > -to jest smiesznei przerazajace zarazem - małe dzieci nei sa
        samodzielne nigdy,


        No wiem, chodziło mi o to, ze nie jestem nadopiekuńcza. Wspieram je.
        Wierzę w nich, motywuję do podejmowania nnowych dzialań, chwalę
        itd., co powoduje, że są same z siebie dumnie, kiedy nauczą się
        czegoś nowego. I niby robią to same, ale mają wsparce w nas.


        > tylko brak milosci i jakies formy pruskiej dyscypliny moga sprawic
        ze zatraca
        > emocje i ktos bedzie chcial z nich zrobic dorosle osobniki zeby
        nie musiec sie
        > nimi zajmowaci moc zajac sie sobą


        no to akurat wiem, przeżyłam sama, nie powtórzę.


        > -zasanow sie jak wg ciebie powinny wygladac relacjie idealne ,ile
        milosci
        > powinno w nich byc, czasu poswieconego dzieciom, i czy nie
        popleniasz tych
        > samych bledow co matka


        Świadomie, na pewno nie, ale jak pisałam, potrzebuję terapii, żeby
        nie zrobić czegoś tak paskudnego jak moja matka, nie mając o tym
        pojęcia. Myślę, że wychwoujemy dzieci bedąc z nimi i ze sobą w
        dobrych jednak relacjach. Mam dobry wzór w rodzinie męża, a on
        wyrastając w skromnym ale dobrym domu ma szczęście znac go z
        praktyki.

        >
        > "Dostaję dosłownie drgawek i przyspieszonego
        > > bicia serca, gdy np. mój mąż wypije więcej alkoholu "
        >
        > -mysle ze to szukanie dobrego pretekstu na meza by moc sie na nim
        wyrzyć,
        > wyładowac agresje i frustracje z dziecinstwa, kiedy jest piany
        czujesz
        > psychiczne przyzwolenie na to


        Hm... nigdy o tym tak nie myślalam. Ale bardzo prawdopodobne, ze tak
        jest.



        Problem, o którym piszę polega na tym, że - naprawdę - mam dużą
        świadomosć tego co bylo i co jest. Tak jak pisałam w pierwszym
        poście - BYWAM wredna. Nie jestem na codzień, ale właśnie bywam, a
        nawet tego nie chcę. W mojej rodzinie, z mężem i dziećmi naprawdę
        jest dobrze. Ale psuję to czasem napadami, gdy powracają te rzeczy
        powodowane moimi przeżyciami z dzieciństwa. Chcę się ich pozbyć, bo
        choć na razie nie są częste, to siedzą gdzieś w środku razem z
        ogromnym zalem i zlością do matki.


        dzięki za odpowiedzi
        pzdr
        • s.p.7 strach.2 05.12.09, 14:01
          ogolnie to rozumowo dobrze wszystko łapiesz, jesli przełozyc to na emocje, formy
          wiary powinno być wszystko w porzadku.
          nauczyc sie zaufania, nie reagowaia agresją, zrozumeic z kad biora ise problemy,
          boisz sie czegos, widzisz ta matke, ale twoj moa to nie twoja matka, mozesz byc
          inna, lduzei sie roznia od siebie.

          ---

          generalnei twoja matka to inan historia, zrozumienei jej tego z kad to sie bralo
          to troche analiz, generalnie latwiej by ja bylo zkwitować jako niezle porąbana
          acz wrazliwa kobieta, majaca w sobie jednak sporo zła.

          Powinna byc ciepla, doceniac cie, troszczyc, dawac sporo milsoc caly czas, tego
          zabraklo.

          jak dobrze zauwazasz, moze byc w tobie wiele zachowan ktoree interpretuejsz jako
          dobre, mimo ze moga byc bardzo żłe, to dotyczy kazdego czlowieka ktory
          zwyczaknie nei wie ze mona inaczej, byla tak wychowany lub nie ma skali
          porównawczej.
          Dlatego warto kierowac sie pozytywnymi uczuciami i wychwytwac niuanse. Byc z
          ludzmi bliskimi, z rodzina na stopie pelnej otwartosci i zaufania ,wtedy beda
          mogli powiedziec co jest nei tak, z czym czuja sie zle.

          Podejrzewam ze maz nie jest zachwycony z takich reakcji, ale adze ze bylo by
          dobrze jak by mogl powiedzic co mysli i czuje o tym wszystkim, to samo z dziecmi.

          Jak sadze najwieksza krzywda wobec nich moze byc ich bierne uczestnctwo w twoich
          nei najlepszych relacjach z mezem.
          -wiec to samo w sobie juz na pewno jest zlem przeciw dzieociom, warto miec to na
          uwadze, dzieci kiedy rodzice sie klucą bardzo cierpią

          ---

          większość z tego co robisz to mechanizmy obronne
          -tzn broniac sie przed matką wytorzylas sobie soposoby na obrone przed jej
          zachowaniami, oraz sama przejełaś jako zachowania wlasciwe mimo ze byly zle.


          juz nie chce wchodzic jak tam sobei zycie ukladacie il on sprzata co sprzata i
          kiedy...
          bo to juz tam zachacza o jakies wasze normalne ustalenia.

          sadze jednak ze jesli cos zaczyan sie na jednym oziomie obejmuje wszystkie
          poziomy relacji.
          Wiec uwazam ze chodzenie tak i zastanwianie sie co jest dobre a co nie jest na
          dluzsza mete zgubne. Bo to jakby dzialanie po efekrtach, na zewnatrz a nie od
          wewnątrz.

          Jesli bedziesz miala dobre intencje oparte na milosci i starala bedziesz sie
          rozumiec milosc jako dobro i szczescie osoby ktora kochasz, jakby analiza staje
          sie zbedna troche poniewaz zle dzialanai zwyczajnei sie nie zdarzają wtedy.


          zlo do siebie ma to ze chce samo sie kryc i uchować bo czuje sie dobrze ze sobą
          to naturalne

          incydenty... moga zdarzyc sie raz na 3-6 miesiacy, nie jest wtedy zle.
          powiedzmy ze mozna z tym zyc. chociaz kazdy incyden powtórzony jest jakims
          symptomem zagniezdzenia sie zla.

          JEsli pojawiaja sie co 2-3 tygodnie to jest po prostu bardzo niebezpiecznie, i
          to sytuacja barzo niezdowa

          jesli co kilka razy na tydzien to jest chora

          jesli codziennie to zachacza o patologie (oczywiscie zalezy od radzaju i
          charakteru incydentow jeszcze)

          dlatego wg mnie mowienie ze cos jest tylko incydentalne a nie permanentne jest
          jakims mechanizmem obronnnym ktory chce powiedziec: " hej nie jest tak zle, zlo
          pojawia sie tylko czasami, wiec da sie z tym zyć"

          czasem jest tez tak ze ktos interpretuej zlo wąsko
          czyli np bedac DDA obiecuje sobieze nie bedzie nigdy pił alkoholu
          i rzczywiscie, tylko ze moze przejawiac patologie jeszcze gorsze na zupelnie
          innych poziomach.


          ale sadze ze mozesz rozwija sieie, swój charakter z powdzeniem dla dobra swoich
          najblizszych i siebie samej, o korzysciach trudno jest mowic poniewaz sa bezcenne.
          jestes dosc dobrze zorientowana, i bystra jesli chodiz o interpretacje tego co
          zle a co dobre jednak wprowadzenie tego w zycie, oraz rozwoj to troche pracy nad
          sobą.
          mysle ze naprawde dobry psychlog czy psychoterapeuta mogl by ci pomoc,
          • strach.2 Re: strach.2 05.12.09, 15:03
            Incydenty, o których mówimy zdarzają się (przynajmniej tak mi się
            wydaje) raz na 3-6 miesięcy. Tzn. mówię tu o sytuacjach, kiedy
            reaguję gwałtownie. Częściej zdarza mi się czuć niepokój, ale panuję
            nad nim, na razie... Przeszkadza mi to i przeszkadzają mi
            wspomnienia, stąd ten wątek i szukanie pomocy.
            Dzieci nie są swiadkami naszych kłótni, a jeśli nawet się
            sprzeczamy, to myślę, że mimo wszystko jest to sprzeczka "na
            poziomie" ;). Dopuszczam odmienne zdanie męża i dzieci. Szanuję je.
            Daję się przekonać do ich racji, bo wierzę, że mogą być różne dobre
            rozwiązania, nie tylko jedno - moje ;).
            Chyba najbardziej przeraża i boli mnie ogrom żalu i złości, który
            siedzi we mnie, choć teoretycznie była dzieckiem mającym wszystko o
            które matka "dbała". I tej złości nie chcę już dłużej nosić.

            Dzięki.
            pzdr
    • maya_w Tak, bez alkoholu. 04.12.09, 16:14
      Takie objawy tez wystepuja wsrod ludzi, gdzie w domu nie bylo
      alkoholu,lecz nie byl to dom wolny od innych problemow.

      Ksiazka Robin Norwood:"Kobiety, ktore kochaja za bardzo." Bardzo
      dokladnie tlumaczy to zjawisko.R.N byla jako pionierka przed laty,
      ktora skojarzyla te dwa zjawiska. Dzis wiadomo,ze jest ich bez liku
      wiecej.
      Podobnie alkolizmowi, tego typu sytuacje sa wyniszczajace dla
      zdrowia, dlatego warto szukac pomocy, zarowno dla siebie jak i meza.
      Ale u kogos kto specjalizuje sie w tematyce uzaleznienia. Nie kazdy
      terapeuta jest specjalista w tej dziedzinie.
      • leda16 Re: Tak, bez alkoholu. 04.12.09, 20:48
        maya_w napisała:

        > nie byl to dom wolny od innych problemow.


        A gdzieś Ty widziała dom wolny od problemów, w ilustracjach bajeczek dla dzieci?
        • maya_w Re: Tak, bez alkoholu. 06.12.09, 19:19
          W ilustracjach bajeczek dla dzieci jest fantazja, ktora jest
          przerobka rzeczywistosci na tworczy sposob.
          Nie pracujesz tworczo, wiec nie zabieraj glosu w dyskusji gdzie nie
          masz nic do powiedzenia.
    • koala_tralalala Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 05.12.09, 11:07
      Jestes DDD, czyli Dorosle Dziecko z rodziny D
      ysfunkcyjnej. To dokladnie to samo co DDA. Choc przyczyny sa inne (w
      Twojej rodzinie nie bylo alkoholu), to skutki sa identyczne:
      zaburzenia w funkcjonowaniu w doroslym zyciu.

      Im szybciej przejdziesz terapie w grupie DDA, tym lepiej, bo jestes
      na prostej dordze by zniszczyc swoje malzenstwo i szczescie, ktore
      dostajesz od czlowieka, ktory Cie bardzo kocha.

      DDD i DDA tak robia: niszcza swoje rodzny, rozbijaja fajna prace.
      Pcha ich do tego jakas przemozna sila, silniejsza niz zdrowy
      rozsadek, niz ich swiadome pragnienie.

      Koniecznie, jak najszybciej poszukaj grupy terapeutycznej DDA
      i zglos sie do nich. Znajdziesz ich w necie. Bedzie dobrze,
      bo sama jestes swiadoma, ze cos jest nie tak jak byc powinno. Czesto
      DDA zglaszaja sie na terapie gdy zostaja zupelnie sami, bez rodzini,
      bez celu, bez sensu zycia... Powodzenia!
      • mamamisiasia Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 05.12.09, 16:35
        zgadzam sie z poprzedniczka, terapia naprawde pomoże w uporaniu sie
        z gniewem, strachem, żalem itp. Odkryjesz naprawde rózorodne uczucia
        pod tym gniewem, bo to one daja znać o sobie. W dysfunkcyjnych
        rodzinach dziecko jest traktowane niesprawiedliwie, zostawiane same
        sobie z wieloma problemami, ktore dla doroslych sa pie...mi i
        czesto dzieci sa z tego powodu wysmiewane, a dla dziecka to sa
        ogromne sprawy (np. potwory w szafie itp.). Wielu dys. rodzicow
        oczekuje od dzieci reakcji na poziomie doroslego i jest zle na
        dziecko, ze tak sie nie zachowuje (np. moj ojciec mnie raz zostawil
        pod knajpa na spacerze jak mialam 3 lata i mial pretensje, ze sobie
        poszlam, a on byl taki spragniony- do tej pory ma pretensje o to, ze
        ma takie nieposluszne dziecko). Nie wspomne o upoorzeniach typu
        klapsy, krzyki, wyzwiska. dziecko naprawde to przezywa. A taka
        terapia naprawde jest nie tylko inwestycja w rodzine, ale przede
        wszystkimw samego siebie i swoje szzescie. A- i sa jeszcze tzw.
        gumy, tzn. sytuacje terazniejsze, ktore przypomnaja o sytuacjach z
        dziecinstwa i powoduja erupcje gniewu (u mnie np. bylo to sznupanie
        po garnkach mojego męza- doprowadzalo mnie to do wscieklosci, potem
        sobie przypominalam jak pijany ojciec jadl prosto z garnka obiad dla
        calej rodziny, a moja matka ze skory wychodzila i byla awantura na
        maksa). Nie miej do sibie pretensji, nie miej jej do matki (bo to
        jest tak naprawde zrzucanie winy za swoje zachowanie na druga
        osobę), tylko po prostu uporaj sie z nią jak dorosly odpowiedzialny
        czlowiek. Dla mnie przelomowym momentem zycia bylo odkrycie, ze mam
        prawo bycia wsciekla na swoich rodzicow i nie ma w tym nic zlego, bo
        sobie na to doskonale zasluzyli.
    • bea-teczka Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 21.01.10, 22:49
      Witaj, jestem DDA...ale też uważam, że jestem osobą niedojrzałą
      emocjonalnie...to wynik DDA, ale nie tylko. Jest też taka jednostka
      chorobowa, jak zespół niezaspokojenia emocjonalnego...myśle, że
      sporo osób to ma, ja odkryłam w sobie to także. I nie jest to wynik
      tłumienia emocji złości, gniewu- czyli represji, ale brak ciepła,
      miłości, akceptacji ze strony rodzica lub rodziców w wieku
      niemowlęcym, dziecięcym. A gdy ta podstawowa potrzeba nie jest
      zaspokojona w wieku niemowlęcym lub później-dorosły ma potrzebe
      zaspokojenia tych dziecięcych pragnień. Tak działamy. Objawia się to
      lękiem i takimi zachowaniami, jak opisujesz- czyli też nadmiernymi
      oczekiwaniami wobec osoby kochanej, tym że musi być tak jak ty
      chcesz i oczekujesz...hmmm, jest to coś takiego, że emocjonalnie
      jesteś jak dziecko, którym trzeba się opiekować stale i które musi
      być zaspokojone tak jak chce. I masz do tego prawo, skoro nie
      otrzymałas tego od mamy, ale trzeba mieć świadomość, że jest to
      niedojrzałość emocjonalna wywołana przez podstawowy brak miłości i
      poczucia bezpieczeństwa ze strony rodzica/ów. Piszesz, że mama była
      oschła, stąd moja diagnoza.Teraz masz dobrego męża, kochane dzieci a
      takie wewnętrzne sprawy wychodzą...Osoby z zespołem niezaspokojenia
      emocjonalnego przeważnie w innych sferach są super rozwinięte- czyli
      działają jak dorośli, ale ich wewnętrzne dziecko tak bardzo pragnie
      zaspokojenia, którego nie dostali w okresie dzieciństwa, że w takich
      sytuacjach i poprzez takie zachowaniach się to ujawnia. Gdy nagle
      mąż nie robi tak jak chcemy..przecież powinien się nami zajmować,
      odpowiadać na nasze oczekiwania. Polecam książkę "Integracja
      Emocjonalna" psychiatrów Anna A. Terruwe i Conrad W. Baars. Może
      siebie w tym odnajdziesz. No i trzeba szybko na terapię się
      zapisac...sama to przechodzę, nie jest łatwo, pozdrawiam!
      • leda16 Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 22.01.10, 22:33
        bea-teczka napisała:

        > Jest też taka jednostka
        > chorobowa, jak zespół niezaspokojenia emocjonalnego...myśle, że
        > sporo osób to ma, ja odkryłam w sobie to także.


        He, he, więc może się Nobla doczekasz za swoje epokowe "odkrycie" i ono do ICD-10 zostanie wciagnięte, gdyż na razie nikt go nie opatentował. Ty też nie rzucaj pereł swoich odkryć przed wieprze, tylko gnaj do urzędu coby Cię inny, bardziej zaburzony osobowościowo odkrywca nie ubiegł. No i oczywiście nadal ganiaj do psychoterapeutów - jednego, drugiego, trzeciego...Oni Cię docieplą, dokochają, zaspokoją pragnienia Twojego rozwydrzonego "wewnętrznego bachora", miodem posiniaczony w dzieciństwie tyłek Ci posmarują i zlizywać będą, zaakceptują, za to, że forsa NFZ potrzebna do życia dzieciom chorym na białaczkę, rencistom na leki, endoprotezy i chemioterapię pójdzie do ich kieszeni.


        Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
    • lorien145 Re: Strach, dzieciństwo, objawy DDA bez alkoholu? 31.03.10, 00:20
      Możesz sie ze mną skontaktować? prosze mam bardzo podobny problem -Lorien145@wp.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka