Dodaj do ulubionych

Nowotwór złośliwy. Mówić czy nie mówić o diagnozie

05.12.09, 14:41
Od kilku dni nurtuje mnie pewna sprawa, która dotyczy bliskiej mi
osoby...
Generalnie chodzi o matkę, która jest chora na raka i jej syna.
Matka jest umierająca. Pozostało jej mało czasu nikt jednak nie mówi
ile. Nikt nie jest Bogiem. Dodam, że kobieta poczuła się źle nagle.
Po tym jak do jej trzewi zajrzał lekarz, okazało się, że już nie ma
jak jej pomóc bowiem tak jest strawiona.
O diagnozie pierwszy dowiaduje się syn. Prosi lekarza aby ten nie
informował matki bowiem jest bardzo słaba psychicznie, z pewnością
sie załamie, nie podejmie walki. Lekarz szanuje decyzję syna.
Matka spędza w szpitalu kilkanaście dni. Jest z nią kontakt. syn
ukrywa prawdę. Wspiera, pociesza, opiekuje się... Tym samym stacza w
sobie walkę, gra silniejszego niż jest... Matka ma nadzieję, że
wyjdzie z tego, ze widocznie nie jest tak źle...
Kobieta umiera po niemal 4 tygodniach... Nieświadoma do końca...
Moje pytanie: czy uważacie, że powinna była wiedzieć?
Obserwuj wątek
    • maya_w A jakie ma to znaczenie teraz? 05.12.09, 14:57
      Nadzieja w tym, ze jej smierc nie byla ciezka. Po prostu zasnela.
      A mowiac jej wczesniej o tym, ze umrze, ten ktos odebralby jej nawet
      to zludna nadzieje. W koncu nikt nie wie ile mu jest sadzone. I
      kazdy przezyty dzien, powinien byc przezyty z radoscia i nadzieja,
      jak najlepsza.
      Ja jestem za tym, aby ludziom nie mowic do konca prawdy.
      Moja znajoma tez walczyla z rakiem, lezala w szpitalu lekarz
      powiedzial rodzinie i synowi, to ostatnie godziny, rodzina cala sie
      zebrala, aby ja pozegnac. Wszyscy plakali, ona nie wiedziala
      dlaczego.
      Pozegnali sie. Ona zasnela. Obudzila sie po kilku godzinach w stanie
      coraz lepszym.
      Dzis zyje i ma sie bardzo dobrze nawet sama prowadzi duza firme
      budowlana.:=)
      A po nowotworze nawet sladu nie ma.
    • kol.3 Re: Nowotwór złośliwy. Mówić czy nie mówić o diag 05.12.09, 14:58
      Są argumenty za i przeciw. Niektórzy wolą nie wiedzieć, chcą mieć
      nadzieję na wyzdrowienie, choć w końcu przychodzi moment, że człowiek
      wie, instynkt mu pewnie podpowiada.
      Z drugiej strony być może matka przed śmiercią chciałaby uregulować
      jakoś swoje sprawy, zobaczyć kogoś, coś zrobić - warto dać szansę.
      Forum na to pytanie nie odpowie. Decyzja musi należeć do najbliższych.
      • gze_gzolka Re: Nowotwór złośliwy. Mówić czy nie mówić o diag 05.12.09, 15:09
        No właśnie to mi chodzi po głowie...Może matka miałaby jakies
        prośby, chciała coś zamknąć, pożegnać się... Zwłaszcza, że do końca
        był z nią kontakt... Życie...
    • gladys_g Mówić. 05.12.09, 15:02
      Mówić, oczywiście. Człowiek ma prawo do wiedzy o stanie własnego zdrowia.

      Jakim cudem syn dowiaduje się pierwszy (i jedyny) o diagnozie? To tajemnica lekarska nie obowiązuje przy ciezkim przypadku i lekarz woli zdjąć z siebie przykry obowiązek poinformowania pacjenta?
      • gze_gzolka Re: Mówić. 05.12.09, 15:07
        Wiesz, to nie pierwszy przypadek kiedy lekarz na prośbę rodziny nie
        mówi o diagnozie. Nie okłamuje pacjenta. Po prostu nie informuje
        wprost... Zwłaszcza kiedy wie, ze jest naprawde mało czasu i nie
        chce odbierać nadziei...
        • gladys_g Re: Mówić. 05.12.09, 15:13
          być może. Ja tylko mam nadzieję, że w imię dawania złudnych nadziei w takim przypadku nie zostanę tak przedmiotowo i protekcjonalnie potraktowana jak tamta chora pani, jeśli przydarzy mi się taka choroba.

          A poza tym - nie wierzę, że to o odbieranie nadziei chodzi lekarzowi. Po prostu - tak jest mu po prostu łatwiej.
      • gze_gzolka Re: Mówić. 05.12.09, 15:12
        gladys_g napisała:

        > Jakim cudem syn dowiaduje się pierwszy (i jedyny) o diagnozie? >

        Syn rozmawiał z lekarzem natychmiast po operacji matki gdy ta leżała
        jeszcze niewybudzona.
        • gladys_g Re: Mówić. 05.12.09, 15:14
          gze_gzolka napisała:

          > gladys_g napisała:
          >
          > > Jakim cudem syn dowiaduje się pierwszy (i jedyny) o diagnozie? >
          >
          > Syn rozmawiał z lekarzem natychmiast po operacji matki gdy ta leżała
          > jeszcze niewybudzona.

          Ok, to zrozumiałe.
        • leda16 Re: Mówić. 06.12.09, 09:19
          gze_gzolka napisała:
          Syn rozmawiał z lekarzem natychmiast po operacji matki gdy ta leżała
          > jeszcze niewybudzona.


          A na dodatek ta "rozmowa" odbyła się 50 lat temu w pacanowskim OŚrodku Zdrowia :))). Dzisiaj zanim chirurg sięgnie po skalpel i podejmie decyzję o operacji, robi USG a potem BIOPSJĘ, żeby określić rodzaj nowotworu i obszar nim objęty!!! I jeszcze się do rżnięcia nie śpieszy, zanim nie pozna wyników KT oraz REZONANSU MAGNETYCZNEGO. Więc nie zmyślaj i nie pierdziel tutaj głupot o sprawie, o której nie masz bladego pojęcia! Następną brednią, którą usiłujesz dla mało wybrednej rozrywki wcisnąć Dyskutantom jest stwierdzenie, że pacjentka była analfabetką i nie potrafiła przeczytać wyników biopsji, którą każdy pacjent dostaje do ręki. Nie jest ona bynajmniej napisana po łacinie :))). Nie ma więc już dzisiaj takiej możliwości, żeby ktoś "nie wiedział", że ma nowotwór złośliwy.
          • gze_gzolka Re: Mówić. 06.12.09, 11:58
            Nie masturbuje mózgu i tutejszych forumowiczów zakładając wątki, by
            liczyć statystykę odpowiedzi.
            W Twoim poście jest pustka. Pustka intelektualna. Nie masz nawet
            pojęcia o tym, jak sie działa w takich sytuacjach. Biopsja! Dobre!
            hahahhaa
            Na jakim Ty świecie żyjesz? Weź się ogarnij! A jak Ci rosół z rana
            nie wychodzi to wyżyj się na kostce bulionowej! buahaahahaha!
            • haalszka Re: Mówić. 11.12.09, 14:08
              jesli uwazasz ze twoj powyzszy post nie jest pusty to gratulacje...
    • s.p.7 Re: Nowotwór złośliwy. Mówić czy nie mówić o diag 05.12.09, 16:31
      problem jest w tym ze ludzie nauzcyli sie nbeztroskę niewiedze interpretowac
      jako "dobro"
      nie to głupota

      szacunek wobec człowieka wymaga by poinformwoać go o wszystkim

      teraz pewnie jest na was wkurzona... (jesli ma taką mozliwosc :)
      • gze_gzolka Re: Nowotwór złośliwy. Mówić czy nie mówić o diag 05.12.09, 16:56

        s.p.7 napisał:
        > teraz pewnie jest na was wkurzona... (jesli ma taką mozliwosc :)

        No ja nie miałam nic do gadania. To obca osoba dla mnie była...
        Jakkolwiek, gdybym była na jej miejscu, wolałabym wiedzieć.
        • s.p.7 Re: Nowotwór złośliwy. Mówić czy nie mówić o diag 05.12.09, 17:00
          mysle ze kazdy wolał by wiedziec....
          co to ejst za trzymanei ludzmi pod kloszem? t oszczescie ma byc? to ilzuje są

          rownie dorbze mozna by powiedzic ze lepiej bylo by walnac jej sztachetą przez
          łep 3 razy by nic nie czula i niczego nei byal swiadoma
          • 1monikaw32 Re: Nowotwór złośliwy. Mówić czy nie mówić o diag 07.12.09, 17:16
            powiem z mojego zycia...
            moja mama znarla na raka, sama dowiedziala sie od lekarza ze ma raka, chodzila na chemioterapie. pozniej stan sie pogorszyl. trafila pod opieke hospicjum dziennego. Wiedziala ze ma raka, ale miala nadzieje.ja rozmwialam z lekarzem, powiedzial mi ze jest to krancowe stadium i ze niedlugo bedzie koniec. Nie potrafilam powiedziec tego samego, odebrac nadziei. raz zdarzylo sie ze moj tata ( nie wytrzymywal sytuacji psychicznie) wspomnial o tym placzac mamie-ale jej reakcje uswiadomila mnie ze robie dobrze- nie odbierajac nadziei- a mysle ze mama sama wiedziala tak naprawde jak jest

            byla to trozke inna sytuacja- mam wiedziala o diagnozie ze ma raka, tylko nie bylam powtorzyc jej informacji ze zostalo juz malo czasu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka