Dodaj do ulubionych

napady furii, które rujnują mi życie

10.01.10, 17:59
Nie umiem sobie poradzić z moim problemem. Wiem, że każdy z Was
poradzi mi wizytę u psychologa , a może nawet gorzej psychiatry. ta
FURIA rujnuje mi życie. Sprawia, że nic mnie nie cieszy... Myślę, że
zawsze tak miałam - kiedy byłam dzieckiem moi rodzice ciągle się
kłócili.. Ojciec wpadał w szał, a mama była ofiarą. W sumie
pamiętam, że jak wracał do domu to każdy z nas zastanawiał się jak
dziś będzie? Jego humor i samopoczucie wypełniało, każdy milimetr
mieszkania. I jak on był wesoły, my wszyscy byliśmy weseli, jak on
był zły - my byliśmy wystraszeni. Po jego napadach był spokój i
poczucie winy, każdy je miał - ja, bo może go czymyś sprowokowałam,
moja siostra, bo akurat wyszła z pokoju , mój brat bo się
uśmiechnął, mama bo obiad nie taki.... Koszmar jakiś! W sumie każdy
z nas wyrósł na porządnego człowieka - może ze strachu. Moja siostra
ma rodzinę, nigdy nie kłamała , nie piła , nie zdradzała...
Wykształcony Anioł, z dwójką dzieci, mąż, dom, praca. Mój brat
podobnie - nie pije, nie bije, dwoje dzieci ,super żona (czasami się
kłócą), dobra praca itd. Ja najstarsza z rodzeństwa - wykształcona,
rodzina, dwoje dzieci, dom, praca... ale potrafię się martwić każdym
drobiazgiem, nie wierzę, że jestem w czymś dobra, nie przyjmuję
krytyki w ogóle. Nie wierzę, że jestm dobrą matką, żoną,
pracownikiem itd. I nie wiem nawet kiedy stałam się taka jak mój
ojciec - furiatka. Wrzeszczę! W sumie nie mam pojęcia dlaczego i o
co? W pracy jestem w sumie cicha, spokojana, nie wadzę niekomu. W
domu jestem diabłem. Już nie pamiętam ile razy wyrzucałam męża w
nocy z domu, ile razy go popchnęłam lub uderzyłam. Nie pamiętam ile
rzeczy zniszczyłam! Po każdym takim zdarzeniu zamykam się w pokoju i
płaczę, nie mogę na siebie patrzeć, brzydzę się siebie, boję się
wyjść na ulicę z obawy, że moją furię we mnie widać...Nie mogę się
jej pozbyć. Próbowałam chyba wszystkiego - psychologa, psychiatry,
pływania, spacerów, tańca, kościoła, rozmowy.... Teraz piszę.
POMOCY! Boję się, że moje dzieci będą takie same jak ja. Boję się,
że kiedyś wpadnę w furię i kogoś zabiję! Albo po prostu skończę z
sobą. Nie mam siły.
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: napady furii, które rujnują mi życie 10.01.10, 19:43
      No nie wiem, weź głęboki wdech i policz do 10 zanim się zezłościsz?
    • paco_lopez Re: napady furii, które rujnują mi życie 10.01.10, 20:31
      no i gitara. szacun za szczerość. dośpiewj sobie melodię do tego co
      napisałaś to sie może troszkę zdystansujesz.
    • s.p.7 Re: napady furii, które rujnują mi życie 10.01.10, 21:11
      Znalem mnie jwiecej kiedys kobiete któa w pracy i wobec ludzi byla mila,
      uczynna, zawsze umiechnięta

      ale krzyki tej kobiety na jaj dzieci z jej domu rozbrzmiewaly po calej okolicy i
      samo slyszenie na zewnatrz tich histerycznych krzykow bylo z jednej strony
      przerazajace, nawet nie groteskowe, bo tam nei bylo z czego sie smiac, ale dosc
      niepokojace, dla dzieci wrecz dziwne,

      nikt nie chial b ysie znalesc w domu razem z tą kobietą


      sądze ze zdecydowana wiekrzosc ludzi ma biologiczną zdolnosc do jakiejs formy
      "napdau furii" ludzie z polnoscy, potomkowie wikingo wiekrze, itp i mozna by
      zrobic dochodzenie ale chyba nie w tym rzecz

      tzn w pewnyc hokolicznosciach pewna granica zostajezlamana i czlowiek wpada w
      furię, nie jest w stanie sie wtedy w pelni kontrolować

      mysle ze w polsce to wiekrzosci ludzi przydazylo sie przynajmniej raz w jakis
      okolicznosciach, lub bylsmy blizszymi/ dlaszymi swiadkami takich zachowań.

      To zachowanie czysto impulsywne i zwierzęce.

      Zauwaz ze wobec przelozonego prawdopodobnie nigdy nei wpadla bys w furię bo bałą
      bys sie o utratę pracy.

      wpadasz w furie w momentach kiedy czujesz ze mozesz sobei na nią pozwolić, nie
      robisz tego w miejscach pblicznych tylk ow domowym zaciszu.

      Piszesz ze zle Ci potem i masz wyrzuty sumienia.
      Wieze ci.


      Wg mnie to jest sposob na wyładowanie głebokich frustracji, negatywnychh emocji,
      strachu,
      czesc z tego to wzorce przejęte z dziecinstwa, z tego emocjonaolnego terroryzmu

      trzeba zrozumeic ze krzywdzisz tym swoija rodzinę,
      ze to eni ejst nic fajnego

      terzeba takze jednoznacznie potepic twojego ojca i wyaznie stwierdzic ze was
      krzywdzil... a ze twoaj rodzina nie ma problemow... wiesz to mzoe bcy tez
      wszystko bardzo na pozor, z takich traum dzieciecych negatywne nastawiania
      wychodza na roznych poziomach

      czasem moze byc to brak pelnej milosc do dzieci, w innym wypadku pracoholizm etc

      czesto jednak samo doswiadczone zlo jest powielane w podobnej formie

      gdzies w tym lezy wlasni jak psialem: chec wyladaowania strahcum napięc
      nazbierancyh od poczatku zycia, w pracy w iszedzie w okol, chec chec kontroli i
      dominacji,

      trzeba to zrozumiec i starac sie nad tym zapanwoac, jesli nie potrafisz
      wyladowac tego w inny sposob to najlepiej usuc przyczynę, wyladowywania teog nic
      nie zmieniają
      jesli kochasz swoaj rodzine nie bedziesz chiala ich krzywdzic.

      czasem trzbea naprawde sporo powalycz ze soba zeby kiedy chce si wywolac
      kolejny atak furii, cofnąc sie o 2 kroki w tyl, ztlumic to, zkontrolowac,
      zrozumiec, i swiadomie zrezygowac

      • rlena Re: napady furii, które rujnują mi życie 10.01.10, 21:23
        Furia (extremalna forma agresji)wynika z bezradnosci i niskiej
        samooceny, i jest zachowaniem wyuczonym. Innymi slowy, jesli nie
        masz zaburzen hormonalnych,jakies nierownowagi chemicznej w mozgu,
        czy problemow czy neurologicznych, to nauczylas sie radzic z ze
        stresem i frustracja od taty (nie trzeba dodawac,ze taki sposob jest
        zarowno destrukcyjny dla innych jak i dla ciebie samej).
      • iwo7676 Re: napady furii, które rujnują mi życie 10.01.10, 21:33
        Chyba trafiłeś w samo sedno.
        Po pierwsze nidgy nie wpadłam w furię, co tam nawet nie podniosłam
        głosu na ojca, przełożonego, kolegę w pracy, nikogo na ulicy, w
        sklepie. Więc chyba racja, że robię to w stosunku do osób, do
        których mogę sobie na to pozwolić.


        Po drugie: Na sto procent wyładowuję flustrację i porblemy z
        dzieciństwa.

        Po trzecie i ostanie: Moja aktualna rodzina nie jest idealna. Do
        momentu kiedy przeczytałam twoją odpowiedź myślałam "Moja rodzina
        nie jest idealna, bo ja jestem beznadziejna!". Jednak "coś"
        lub "ktoś" powoduje, że taka jestem.

        Dziękuję bardzo za Twoją odpowiedź - dała mi do myślenia.
        Muszę chyba znaleźć źródło flustracji - co wcale nie jest takie
        proste.




        • s.p.7 Re: napady furii, które rujnują mi życie 10.01.10, 21:43
          "Muszę chyba znaleźć źródło flustracji - co wcale nie jest takie
          proste."

          Mysle ze jest to moze być wiele nawet drobnych czy wiekrzych problemikow w
          zyciu, takze nieulozone problemy z dizecinstwa, frustrakcje ktore tam sie
          zagniezdzily

          czujesz ze zmoesz sobie pozowlic wiec sobie pozwalasz

          podobniie robia ludzie majacy problem z alkoholem, moze sa w stanie isc do pracy
          ale kompulsywnie wszystko wyladowuja przez alkohol


          ale co najwazniejsze: na 99% pojawiąsie złe, kłamliwe mysli na temat zródla
          twojego strachu.
          Ktos kto bije np swoje dzieci bedzi twierdzil ze one sobei na to zasłuzyłyswoim
          zachowaniem itp

          Podejrzewam ze gdzies mogązrodzićsie mysli typu:
          nie jestem doskonala ale oni tez nie, wiec moge sobie na to pozwolic,
          albo:
          w sumie zasłuzyli sobie, sa nieznosni, bałaganią, nieuprzejmi etc

          to jest najwiekrze zagrozenie tzn jest to czyste okłamwyanie sebie po to by moc
          utrzymac w sobei destrukcyjna formę zła

          jesli spytała bys swojego ojca on on twierdzil by podobni: to wy mnie
          denrewowaliscie, usmeichaliscie sie w tedy keidy nie mialem na to ochoty etc.

          wiec w tym tkwi tak naprawde najwiekze zagrozenie i najwiekrza trudnosc w
          pozbywaniu sie tego typu zachowan

          zrozumiec swoj blad i wyzbyc sie go calkowicie
          • s.p.7 Re: napady furii, które rujnują mi życie 10.01.10, 21:48
            "Re: napady furii, które rujnują mi życie"

            aha - no i w tytule jest zagrozenie
            one nie rujnują zycia Tobie nawet w 5% jak Twoim bliskim

            Temat powinien brzmiec - napady furji ktore kaleczą moją rodzinę

            moze to drobiazg ale daje sie zauwazyc forma która moze byc jedym z ementow
            utryzmywania takiego stanu rzeczy - bo tobei z tym 'dobrze" znaczy mogla bys
            zyc, ale to krzywdzi glownie twoich bliskich

            moze nie ma to znaczenia i tylk oforma ale jesli mowimy o pozbyciu sie tychn
            apadow furii to jest bardoz istotne

            to zło wyrzadzane głownie na zewnatrz które nie ma usprawiedliwenia i tak
            powinnas do tego podchodzic
        • lifeisaparadox Re: napady furii, które rujnują mi życie 10.01.10, 22:20
          iwo7676 napisała:

          > Jednak "coś" lub "ktoś" powoduje, że taka jestem.

          Jakie masz przypuszczenia w tej sprawie?
        • paco_lopez Re: napady furii, które rujnują mi życie 11.01.10, 13:05
          tylko sie nie zapominaj i nie szukaj źródła na zewnątrz. żadna
          rodzina nie jest idealna. co najwyżej rodzina sąsiada. spuść z tonu.
    • de-witch Idealna! 10.01.10, 21:49
      Po trzecie i ostanie: Moja aktualna rodzina nie jest idealna. Do
      momentu kiedy przeczytałam twoją odpowiedź myślałam "Moja rodzina
      nie jest idealna, bo ja jestem beznadziejna!". Jednak "coś"
      lub "ktoś" powoduje, że taka jestem.
      :::::
      idealnie to masz w grobie. Znasz kogos kto ma idealnie?
      Wiele osob ma duzo problemow, jednak nigdy swoich problemow nie
      przerzucaja na inne osoby, a zwlaszcza na najblizsze i bezbronne.
      Naucz sie jednego: do ludzi sie mowi.

      To co wyprawiasz wobec rodziny to przemoc werbalna i zarowno
      fizyczna. Przemoc jest wedlug prawa wiekszosci cywilizowanych krajow
      przestepstwem, ktore podlega karze. Mozliwe ze twoja rodzina jest
      zastraszona twoim bestialskim zachowaniem, bo zachowujesz sie jak
      ostatni bezndziejny prymityw.
      I fakt,ze ojciec byl takim samym bandziorem nie tlumaczy twoich
      nikczemnych wyczynow.
      Jezeli psycholog ci nie pomogl to powinien pomoc psychiatra i
      terapia lacznie z braniem lekow. Najczesciej pomagaja w takich
      sytuacja neurolepy tzw. nowej generacji, ktore skutecznie wyciszaja
      i hamuja agresje. Po czym nalezy korzystac z pomocy terapii
      dynamicznej, u dobrego terapeuty. Warto skorzystac dla dobra twoich
      najblizszych. Aby twoje bestialskie zachowanie nie zniszczylo zycia
      twoim najblizszym, ani nie zmarnowalo im zdrowia, bo to sie kiedys
      na nich odbije i to bedzie twoja wina.

      Tak w ogole takiego psychola, umiescilabym w zakladzie
      psychiatrycznym na co najmniej 6 miesiecy aby cie podleczyc.
      Porozmawiaj moze z kims kto ci da taki kurort dla podleczenia.

      A poza tym takim ludziom jak ty odmowilabym prawa posiadania rodziny!
      Koniec i kropek.
      • mamamisiasia Re: Idealna! 10.01.10, 22:11
        a ja myśle, ze przez Ciebie przemawia strach. I moze to nie furia,
        tylko histeria? Roznica jest taka, ze histeria pojawia sie w obliczu
        zagrożenia. Jako dziecko zylaś strachem, jak myslisz gdzie on sie
        podzial? Jest gleboko zakopany w podswiadomosci. Z wlasnego
        doswiadczenia wiem (tez mialam podobny problem), ze jak czlowiek
        wychodzi z takiej rodziny, to dziala caly czas w trybie zagrozenia.
        Jest ciągle pod wplywem stresu w oczekiwaniu na najgorsze,
        codziennie przezywa swoje dziecinstwo. Jak zaczelam analizowac
        sytuacje w ktorych pojawiaja sie takie ataki u mnie (tez
        wrzeszczalam na dzieci), to zauwazylam, ze są sytuacje, dzwieki,
        zapachy ktore są zapalnikiem do takich sytacji (np. dzwięk grzebania
        w garnkach z obiadem- u moich rodzicow zawsze byla potezna awantura
        jak ojciec grzebal w garnkach). Po roku grzebania w przeszlosci
        dogrzebalam sie do tego strachu i leku z dziecinstwa.
        • iwo7676 Re: Idealna! 11.01.10, 14:19
          Wiesz chyba racja - powrót męża do domu. Wywołuje we mnie strach,
          choć zawsze jak wchodzi jest uśmiechnięty. Mimo to zawsze obawiam
          się jego powrotu. (Tak jak kiedyś czekałam na ojca). Zawsze jest
          napięcie i myśl - Czy coś zrobiłam nie tak? Czy o wszystkim
          pamiętałam?

          Chyba mam tak z wieloma sytuacjami.

          Dziękuję za odpowiedź.
          • kalllka Re: Idealna! 11.01.10, 14:57
            rzeczywiscie strach zabija dusze.
            lecz mysle ze duzo gorzej gdy uswiadomiony nadal zamieniany w furie podporzadkowuje sobie innych.
            jak ktos juz zauwazyl, powielasz postawe ojca tylko w domu.trudno wiec uznac, ze mechanizmy li tylko stosujesz.bowiem jak samas wyjasnila wygodne dla Ciebie wyjscia w pracy nie maja zastosowania.
            chce tym samym powiedziec ze rozumiem przyczyny powstawania lekow, ale trudno zaakceptowac usprawiedliwienia bycia ich ofiara gdy tozsame z katem i niestety skutkuja przemoca wobec bliskich.
            wybacz wnioski, ale nie wyjasniasz reakcji rodziny czy chocby prob obrony, tym samym pozbawiasz nas mozliwosci obiektywnego ogladu Twojej sytuacji
            pozdrawiajac jednak Noworocznie zycze serdecznych zmian:)
            :)

            • iwo7676 Re: Idealna! 13.01.10, 18:27
              dziękuję za te słowa
    • skarpetka_szara Re: napady furii, które rujnują mi życie 11.01.10, 17:22
      To jest bardzo, bardzo powazny problem.

      Ty zmieniasz psychike swoich dzieci. Zmieniasz je.

      Oczywiscie ze nie wrzeszczysz w pracy - tam jestes bardzo mila bo
      nie mozesz sobie na to pozwolic (bylabys wywalona na zbity pysk).
      Robisz to w domu, dla swojej rodziny: dla bezbronnych dzieci i
      bezradnego meza.

      Problem jest w tym ze masz duzo w sobie zlosci. I powinnas sie
      leczyc (tak, psychiatra).

      Jednak nawet jezeli jestes chora psychicznie to nie daje Tobie to
      prawa aby katowac swoje dzieci i meza. kaleczysz je: beda
      niestabilne bo maja w jednej osobie kogos, kogo kochaja i kogos
      okrutnego.

      Wspolczuje bardzo, ale mimo wszystko - jestes myslaca osoba i
      zamiast krzyczec to moze powinnas isc pod zimny prysznic. Te
      dzieci nie prosily sie aby przyjsc na swiat do takiej rodziny.

      Psycholog, psycholog, psycholog!!!
      • saharasnow Re: napady furii, które rujnują mi życie 13.01.10, 01:59
        No właśnie psycholog, a nie psychiatra. Niektóre odpowiedzi mnie tu
        dobijają, od razu by jej przypisali psychotropy i kaftan
        bezpieczeństwa.
        • maya_w Re: napady furii, które rujnują mi życie 13.01.10, 13:36
          Niestety ale psycholog i terapia nie od razu pomoga w pierwszej
          fazie leczenia. Aby wyjsc na prosta u psychologa potrzeba czasami
          wielu lat terapii kognitywnej. Dlatego neurolepy sa jak najbardziej
          wskazane.

          To co dobija to sam tytul, napady furii, ktore rujnuja jej
          zycie.

          A jak te napady furii rujnuja zycie i zdrowie czlonkow jej rodziny,
          czy choc na ten temat samolubna egoistka raz pomyslala?
          • iwo7676 Re: napady furii, które rujnują mi życie 13.01.10, 18:35
            możesz mi nie wierzyć, ale myślę o nich... poza tym chyba
            najtrudniej było mi się przyznać przed sobą samym, że je mam.
            Ile jest takich osób, które wrzeszczą i uważają, że jest ok, że w
            sumie nic się nie dzieje... Być może są gorsi ode mnie??? Co wcale
            mnie nie usprawiedliwia.
        • irenapikis Re: napady furii, które rujnują mi życie 14.01.10, 12:52
          rozumiem doskonale twoj problem.sama bylam wychowana w podbnej
          atmosferze,ktora powielalam nie zdajac sobe z tego sprawy.sam bardzo
          cierpialam,kiedy ranilam innych.Nie radzilam ze zloscia,ktorej
          mialam w sobie bardzo duzo,a ujawniala sie w stosuku do osob
          slabszych,w najmniej spodziewanych momentach.Bardzo bylo to dla mnie
          uciazliwe i meczace,wiedzilam ,ze inm jest ciezko ze mna,chociaz
          bylam uwazana za osbe szczera,dobra,zyczliwa...wiedzialam ,ze
          przyczyna est strach wyniesiony z domu.Zaczelam zastanawiac sie jak
          sobie pomoc.Jestem osoba wierzaca,wiec zczelam od szczerej
          spowiedzi,ze szczegolnym podkresleniem na jeden z glownych grzechow
          Gniew.Po tym zaczelam prace nad soba,nad reakcjami
          agresywnymi.Zrozumilam,ze na poczatek musze siebie zaakceptowac taka
          jaka jestem na ten czas,ale ciagle pracujac nad soba.Tez zrozmiala,e
          mam prawo odczuwac emecjete dobre jak i zle,czyli gniew.Dalej
          odczuwalam zlosc,ale juz nauczylam sie wypowiadac co ja
          czuje,przepraszac,mowic najblizszym co ja przezywam,wlaczylam
          rodzine w caly proces zdrowienia,zeby mi dali zrozumienie,zeby mnie
          upominali z miloscia.Staniecie w prawdzie wobec konkretnego problemu
          daje naprawde poprawe stala.Na obecny czas uz sie nie boje odczuwac
          takze gniewu,zdenerwowania,bo nauczylam sie go wyrazac slowami,a nie
          dawac dziki upust dzikosci krzywdzac przy tym innych,powodzenia
    • de-witch Jeden fakt.. 11.01.10, 20:38
      ze osoba umie sie hamowac w pracy czy przed obcymi swiadczy,ze w
      sumie potrafi siebie kontrolowac. Wiec conieco to wyklucza chorobe,
      gdzie chorba ma kontrole nad furia i wybuchami zlosci. I
      praktycznie napad zlosci moze nastapic wszedzie.

      Wiec to wyzywanie swojej agresji na najblizszych z czegos sie
      bierze. Jak na moje oko to sadyzm. Osoba jest kompletnie pozbawiona
      empatii i wspolczucia.
      • mamamisiasia Re: Jeden fakt.. 11.01.10, 22:31
        problem w tym, ze empatii uczysz sie od najblizszych- jak sie nie
        doswiadczyło w dziecinstwie troski, współczucia, zainteresowania, to
        trudno jest jako dorosłemu dać to swoim dzieciom. Jak sie pochodzi z
        takiej rodziny, to naprawde jest trudno poradzic sobie ze swoimi
        emocjami. To jest jak podszewka, ktora wyłazi w niektorych
        momentach. Po roku pracy nad soba zaczęłam opanowywać sie i wiem,
        kiedy nadchodzi wybuch i go kontroluję, zreszta pozbyłam sie,
        przynajmniej częsciowo złosci ktorą nosiłam w sobie. Ostanio dziecka
        nie dopilnowałam i wyskoczyło mi na ulicę- odruchowo zrobiłam to co
        często słyszałam w dziecinstwie- wyzwałam go od durniów (zreszta po
        raz pierwszy w jego życiu). Ta sytuacja uruchomiła we mnie to co
        siedzi gdzies głęboko- nigdy nie przezwałam żadnego z moich dzieci,
        a wtedy małemu się oberwało, zachowałam sie dokładnie jak moja matka.
        Duzym plusem jest to, ze zdajesz sobie sprawe z problemu. I naprawde
        można sie pozbyc tej złosci, ale sama tego nie zrobisz. Moze Ci
        pomóc terapeuta, bo jestes ddd (doroslym dzieckiem z rodziny
        dysfunkcyjnej) i naprawdę masz sporo pracy nad sobą.
    • leda16 Re: napady furii, które rujnują mi życie 12.01.10, 07:47
      iwo7676 napisała:

      > Nie wierzę, że jestm dobrą matką, żoną,


      Przecież nie jesteś, skoro bez powodu drzesz mordę i wyżywasz się na słabszych. W ramach terapii spróbuj powiesić pysk na własnym szefie zamiast rerroryzować ludzi, którzy nie potrafią cię ciężka psychopacico sflekować tak, jak na to zasługujesz.

      I nie wiem nawet kiedy stałam się taka jak mój
      > ojciec - furiatka. Wrzeszczę!


      Pdkąd przekonałaś się o swojej BEZKARNOŚCI.


      W pracy jestem w sumie cicha, spokojana, nie wadzę niekomu.


      Otóż to. Wobec silniejszych, o wyższej pozycji społecznej, potrafisz się kontrolować :)

      W
      > domu jestem diabłem. Już nie pamiętam ile razy wyrzucałam męża w
      > nocy z domu, ile razy go popchnęłam lub uderzyłam. Nie pamiętam ile
      > rzeczy zniszczyłam!



      To jakiś upośledzony umysłowo, że za pierwszym razem nie strzelił w wrzeszczącą mordę? A sąsiedzi, znoszą Twoje wezaski po nocach? Pewnie w jednorodzinnej willi mieszkasz, bo gdybyś tak na mnie trafiła...

      Boję się, że moje dzieci będą takie same jak ja. Boję się,
      > że kiedyś wpadnę w furię i kogoś zabiję! Albo po prostu skończę z
      > sobą. Nie mam siły.


      Ooo, a na wrzaski i terroryzowanie rodziny masz psychopatyczna gnido siłe? Ale lepiej rzeczywiście skończ z sobą zanim zgnijesz w pierdlu za zabicie człowieka.
      • mel.la Re: napady furii, które rujnują mi życie 12.01.10, 08:08
        Leda16

        ...... którzy nie potrafią cię ciężka psychopacico sflekować tak, jak
        na to zasługujesz.

        To jakiś upośledzony umysłowo, że za pierwszym razem nie strzelił w
        wrzeszczącą mordę? A sąsiedzi, znoszą Twoje wezaski po nocach? Pewnie
        w jednorodzinnej willi mieszkasz, bo gdybyś tak na mnie trafiła...

        Ooo, a na wrzaski i terroryzowanie rodziny masz psychopatyczna gnido
        siłe? Ale lepiej rzeczywiście skończ z sobą zanim zgnijesz w pierdlu
        za zabicie człowieka.


        A Ty juz podjelas terapie? jesli nie, to radze sie pospieszyc!

      • rlena Leda16, 12.01.10, 16:43
        Ty musisz miec bardzo podobny problem do iwo7676.
        (Moze zreszta dlatego taka niekontrolowana slowna agresje w tobie
        wzbudza).
        • saharasnow Re: Leda16, 13.01.10, 02:03
          A Ty najlepiej weź się za czytanie komiksów kaczora donalda.
      • pyrdel Re: napady furii, które rujnują mi życie 12.01.10, 18:52
        Leda16 tym razem
        masz rację To damski bokser

        każdo prowda musi ktoś głośno powiedzieć
    • de-witch Psychiatra... 12.01.10, 13:00
      Nie ma co się szczypać i zakrywać starymi zabobonami,że do
      psychiatry chodzą tylko czubki, bo to nie prawda.
      Przesądy z 'czubkami' są tragiczne. Zwłaszcza,ze genetycznie
      zachorowalnosc na choroby psychiatryczne jest ogromnie mała, a
      mnóstwo tych chorob i zaburzeń są to tzw, choroby środwiskowe, gdzie
      ktoś znalazł sie jak ty w złej sytuacji rodzinej czy innej. I majac
      słabe struktury psychiczne nie wyrobił.

      Na szczęście dziś są leki nowej generacji. I nawet maleńka dawka
      leku typu "Abilify" moze pomóc wyhamować agresję,lęki, furie, które
      najczęsciej powodują neuroprzekażniki dopaminy, których stounkowo
      wiecej się wytwarza niż serotoniny, stad te częste jazdy humoru.

      tak generalnie Abilify jest na schizofrenię, ale małej dawce
      skutecznie leczy i inne zaburzenia w tym doskonale depresje.

      Dlatego nie marnuj czasu, żyjac w XXI wieku korzystaj z tej pomocy
      jaka jest. Bo robią to ludzie na całym swiecie.

      Wrzuć sobie na Google: Abilify + medical, tam jest pewnie
      tłumaczenie więc poczytaj na temat leku.
      A później terpia u psychologa, niestety tatuś 'nasrał' w życiorys za
      bardzo...
    • gadagad Re: napady furii, które rujnują mi życie 12.01.10, 15:13
      Nawet najbardziej destrukcyjna rodzina, koduje się dziecku jako model rodziny,
      partnera.Musiałaś wybrać za męża kogoś, kto w twojej reakcji, jest
      odpowiednikiem ojca.Reagujesz frustracją i agresją, której nie mogłaś okazać w
      dzieciństwie.Mąż nie jest agresywny fizycznie, jak ojciec, ale ty coś w nim
      odbierasz jako agresję i poniżenie.Żadnych prochów zapewne nie potrzebujesz, bo
      te niczego w samej sprawie nie załatwiają.Musisz zrozumieć dlaczego tak się
      dzieje i przemodelować swoje reakcje.Byłaś u psychologa, psychiatry - i żaden
      cię na terapię DDD nie posłał?
      • skarpetka_szara Re: napady furii, które rujnują mi życie 12.01.10, 21:08
        a mi sie wydaje ze ona wybrala pasywnego meza - jako odbicie swojej
        matki.

        Teraz role sie odwrocily: ona, przestraszona dziewczynka z agresjia
        do ojca moze pokrzyczec sobie na mezczyzne. Tak jak ojciec
        wrzeszczal na jej matke.

        Tylko niech sobie uswiadomi ze jej maz, jej dzieci nie sa jej ojcem.
        • gadagad Re: napady furii, które rujnują mi życie 12.01.10, 21:47
          Impuls w mózgu powstaje od pół sekundy do półtorej wcześniej niż świadome
          wykonanie określonej czynności.Świadomość w zasadzie stara się uzasadnić daną
          czynność.Jeżeli kobieta, poza relacją z mężem funkcjonuje normalnie - to coś
          jest nie tak.Tłumienie tego nie ma sensu, bo tylko mechanicznie ogranicza
          reakcję,która i tak jest, tylko na nią rzuconą sieć.Będzie mogła spotykać się z
          mężem tylko po chemicznym spętaniu?Czy agresywna reakcja na męża jest
          uzasadniona i jego osobą, czy tylko refleksem, który wniosła z domu, może dać
          odpowiedź wyłącznie terapia.
        • iwo7676 Re: napady furii, które rujnują mi życie 13.01.10, 19:38
          Tu nie masz racji - mój mąż w niczym nie przypomina mojej mamy.
          Zupełnie w niczym!

          Prawie we wszytkich odpowiedziach na moj problem pijawil się wątek
          mojego męża.
          Co oczywiście mnie zastanowiło bardzo. Jak wyglądają nasze relacje?
          Czy rzeczywiście jest ofiarą?

          I chyba nie jest!
          Przeanalizowałam jego zachowanie w stosunku do mnie. Poza tym jescze
          raz przeanalizowałam swoje dzieciństwo
          I w sumie wszystko zamyka się w logiczną całość.
          1. W moim domu rodzinnym był ojciec, który wpadał w furię. Wynikało
          to jego mega kompleksów, relacji w swojej rodzinie (oschła mama i
          despotyczny ojciec).
          2. Miałam i mam też wspaniałe rodzeństwo, na które zawsze mogłam
          liczyć.
          3. Miałam też wspaniałą babcię (mamę mojej mamy) - ciepłą, wrażliwą.
          Spędzałam z nią bardzo dużo czasu.
          4. Każdy swój związek z jakimś mężczyzną wspominam dobrze.
          Przyjacielski, bez kłótni , bez rywalizacji itd. Kończyliśmy z klasą
          z róznych powodów . Głównie ja nie chciałam ślubu, bo się bałam.
          Nikt mnie nie zawiódł, nie zdradził , nie bił, nie krzyczał (ja
          również)
          5. Obecny mój mąż - był najbardziej uparty i wytrwały. Kochałam go
          więc był slub itd.
          6. Z moim męzem nie było kłótni do momentu wspólnego zamieszkania po
          ślubie. Okazał się mega bałaganiarzem, jest bardzo niezależny,
          uparty, zaborczy, upierdliwy do granic możliwości (nie macie pojęcia
          do czego facet może się przyczepić)
          7. Straciłam większość przyjaciół , bo byli głównie to mężczyźni.
          Mojemu mężowi to nie odpowiadało.
          8. W domu klepaliśmy biedę , a mój mąż wydawał mega sumy - na
          komórki, samochody i wszelkie akcesoria do nich,
          9. Zaczęłam zarabiać 4 razy więcej niż mój mąż, więc zaczął ze mną
          rywalizować.
          10. Zaczęłam ukrywać moje ekstra premie, sukcesy itd. (potem za to
          wybudowaliśmy dom). Jednym słowem przestałam opowiadać o swojej
          pracy, marzeniach itd.
          11. Przy budowie domu zaczęły się mega kłótnie (wcześniej byłu małe,
          duże i średnie kłótnie)
          12. Zaczęłam chorować - omdlenia, mega anemia, serce
          13. zaczęłam wrzeszczeć (wcześniej zdarzało się, że krzyczę lub
          bardzo krzyczę)

          W pracy nie krzyczę, bo nie rywalizuję, bo mnie słuchają, bo nikt
          nie wie ile zarabiam, bo mam znajomych i dobrych znajomych...

          Dodam, że to ja sprzątam, gotuję, zaworzę dzieci do szkoły,zajęcia
          dodatkowe i jeszcze tysiące rzeczy, których pewno nie widać.
          I według mojego męża - robię je nie tak, albo źle, albo nie w tej
          kolejności.
          Podobnie było z moim ojcem - według niego większość rzeczy robiłam
          mało dobrze (czemu tylko 4,5 a nie 5?, Czemu ten dom ma pokój tu
          taki , a nie taki? Żle wyglądasz i źle mówisz i jesteś głupia).



          Teraz to napisałam według kolejności i chyba zrozumialam w końcu
          dlaczego wrzeszczę - żaden normalny człowiek nie byłby w stanie
          zareagowac inaczej.

          Pójdę więc do psychologa i podejmę jeszcze raz walkę o siebie dla
          moich dzieci.










          • skarpetka_szara Re: napady furii, które rujnują mi życie 14.01.10, 16:32
            No rozumiem teraz czemu wrzeszczysz na meza, ale co dzieci
            zawinily? Nawet gdy cos przeskrobia, to jest to wynik Twojego ich
            wychowania przez Ciebie i ich ojca.

            Koniecznie udaj sie do psychologa, ale rowniez udajcie sie na
            terapie malzenska. Ty, przez swoja samodzielnosc wykluczylas meza z
            bycia mezczyzna. To ty nosisz portki w tym zwiazku. Zameczasz sie
            i po co? Nie mozesz mu dac wiecej obowiazkow?

            Jak tak dalej bedziesz pracowac i sie denerwowac to padniesz
            niedlugo na atak serca. I tak chcesz zakonczyc swoje zycie? Mi to
            wyglada na ostatni dzwonek abys jeszcze mogla byc szczesliwa.

            Powodzenia.
          • de-witch Jak by tam nie bylo.... 16.01.10, 11:13
            Z moim męzem nie było kłótni do momentu wspólnego zamieszkania po
            ślubie. Okazał się mega bałaganiarzem, jest bardzo niezależny,
            uparty, zaborczy, upierdliwy do granic możliwości (nie macie pojęcia
            do czego facet może się przyczepić

            ..................

            To w koncu furia jest forma OGROMNEJ, szkodliwej agresji.
            Tylko o krok, a lapiesz za siekierke i walisz w co popadnie i kogo
            popadnie. Wtedy sad skazujac ciebie, na mam nadzieje dlugoletnie
            wiezienie, bedzie mial w dupie to kim byl twoj maz, czy balaganiarz
            i wydawal ostatnie grosze itp. Bo nikt ci nie dal prawa do
            zabijania. Tak jak nie dal prawa do furii, ktorej nic nie tlumaczy.

            Natomiast furia w twoim wydaniu to zabijanie na raty.
            Zabijasz zarowno twojego meza jak i dzieci. Wpuszczajac w ich
            psychike niepotrzebny stres. Niszczacy zdrowie i osobowosc. W imie
            swoich wlasnych norm. Jak zwykly prymitywny TYRAN!

            To XXI w i nikt ciebie niczym do chlopa nie przywiazal. Widzisz, ze
            malzenstwo nie funkcjonuje, bierzesz rozwod. I zyjesz dalej jak
            cywilizowany czlowiek. Bez meczenia siebie i swoich najblizszych
            wtedy dopiero jak normalny czlowiek.Bo to co robisz teraz jest jak
            najbardziej nienormalne.

            Jestes juz duza dziewusia i wniosek o rozwod umiesz napisac, czy jak?
      • ilquad Re: napady furii, które rujnują mi życie 12.01.10, 23:21
        Przemodelowywanie reakcji nie działa, jeśli masz uszkodzone
        połączenia neuronowe w mózgu i nowe nie chcą się generować.
        • gadagad Re: napady furii, które rujnują mi życie 13.01.10, 00:15
          Może i tak, wrodzone i nabyte defekty.Ale nie ma absolutnej samokontroli
          agresji.Nadpobudliwość z jednej strony, ale wywoływana złym wzorcem.Jako
          dziecko, nie mając innego wzorca, stworzyła sobie kobieta infantylny model
          "miłości".Tak, że jakby się mąż nie zachowywał, wg niej, jest z niej zawsze
          niezadowolony, przed czym się broni.Z drugiej strony zachowanie narcystyczne,
          potrzeba bycia doskonałą, nieodpuszczanie sobie błędów.Oczywiście nadpobudliwość
          można regulować chemicznie, ale bez zmiany "odbierania" rzeczywistości, nie
          wiele zmieni.Poza małżeństwem kontroluje swoje zachowanie, to jest
          normalna.Zresztą mózg się umie regenerować, jeśli ma bodziec, dzięki któremu - chce.
    • pyrdel Re: napady furii, które rujnują mi życie 12.01.10, 19:18
      Myślę , że wymyśliłaś sobie tę opowieść i gdzieś tam cicho
      śmiejesz się z adwersarzy.
    • ilquad Zajmij się tym, zanim będzie za późno. 12.01.10, 19:25
      A za późno jest wtedy, gdy nie zwracasz uwagi na osoby, które
      sprawiają, że możesz stłumić ten gniew, ale dajesz upust swej furii
      niezależnie od okoliczności.
      Koniecznie musisz iść do psychiatry i uzyskać leki z wychwytem
      noradrenaliny, jak duloksetyna, które zniwelują zastrzyk adrenaliny
      w momencie stresu. Zapoznaj się przedtem z efektami ubocznymi, czy
      możesz brać te leki, bo lekarze często dają madykamenty
      uniemożliwiające prowadzenie samochodu na przykład.
      Od strony psychoterapeutycznej powinnać przejść terapię kognitywną,
      która pozwoli ci na szybsze wychwycenie momentu zachwiania
      równowagi, po którym już się nie kontrolujesz, i zapobiegnięcie
      negatywnemu rozwojowi sytuacji. Nauczysz się m.in. relaksacji i
      sposobów na podniesienie samo-oceny. Niestety nie wiem, jak jest to
      możliwe do zrealizowania w twojej okolicy, ostatecznie możesz
      próbować posiłkować się materiałami z internetu.
    • clarissa3 Re: napady furii, które rujnują mi życie 12.01.10, 23:33
      A hormony badalas? Jest jakas powtarzalnosc / regularnosc tych
      napadow?...
      • iwo7676 Re: napady furii, które rujnują mi życie 13.01.10, 20:26
        nie brałam hormonów, ale zbadałam ich poziom jest ok.
        Jednak jest cykliczność przed miesiączką się nasila
        • pyrdel Re: napady furii, które rujnują mi życie 13.01.10, 20:41
          Basta!
          założyła(e)ś na tym forum kilka wątków , wszystkie do siebie podobne.
          Jesteś trollem wykorzystującym naiwność ludzi.
          Wystarczy wejść w kilka aby rozpoznać twoją grafomanię.
          To jest chore bo psychologiem to ty nie jesteś , ale psycholem .
    • mskaiq Re: napady furii, które rujnują mi życie 16.01.10, 13:19
      Mysle ze w Twoim zyciu pojawil sie zlosc ktora urosla do rozmiarow
      furii. Jest bardzo silna, podobna do furii Twojego Ojca.
      Jesli chcesz to zmienic to musisz z nia wygrac. Zwykle ona pojawia
      sie w okreslonych okolicznosciach, takie przeniesienie z przeszlosci
      uczuc ktore wywoluja ta furie.
      Jesli przesledzisz wybuchy furii to sama zobaczysz kiedy ona sie
      pojawia.
      Aby wygrac z z tymi emocjami trzeba regularnie cwiczyc fizycznie, a
      takze zmienic odzywianie na mniej toksyczne i nie zawierajace
      kofeiny.
      Nawet wtedy nie bedzie latwo wygrac ze zloscia, ale wielu ludziom
      sie udalo, mysle ze masz dobra motywacje aby tego dokonac.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • italialove1 Re: napady furii, które rujnują mi życie 20.05.19, 21:15
      Ja mam furię i mam jeden cel- zabić wtedy ojca. On mnie bił w dzieciństwie i dlatego jestem na to tak bardzo wyczulona. Zaraz chwytam po coś ostrego .... dziwne to
      • herakles-one Re: napady furii, które rujnują mi życie 21.05.19, 06:04
        To nie dziwne. Przyczyną jest nagromadzony gniew w Tobie, którego jako dziecko nie mogłaś wyrazić i który przerodził się w nienawiść. Potrzeba go inaczej wyrazić, a nie w ten sposób jak to robisz. W ten sposób jak opisujesz możesz faktycznie doprowadzić do tragedii. Powiedz mu o swoich emocjach i pretensjach do niego. Nie wiem; czy nadal jeszcze się go boisz i czy jeszcze nadal jest groźny ? Powiedz mu jak bardzo jesteś zła na niego, za to co robił. Jeśli nie potrafisz powiedzieć mu tego twarzą w twarz, to napisz list do niego, który niekoniecznie musisz wysyłać, jeśli się nadal go boisz. Ważne byś poczuła te emocje i wiedziała jakie emocje Tobą rządzą , abyś mogła nad nimi panować. Przeczytaj książkę na ten temat : Toksyczni rodzice- Susan Forward
    • kod_matrixa Re: napady furii, które rujnują mi życie 30.05.19, 09:32
      Wczoraj na forum mieliśmy taki przypadek furii. Furiat wpada z jakiegoś powodu w szał krzycząc czy pisząc od rzeczy, często nie ujawniając prawdziwego powodu swojego ataku.

      Bywa tak, że czuje potrzebę odreagowania za jakieś wg niego prawdziwe lub wyimaginowane krzywdy. A że wirtualnie będąc anonimowym łatwiej robić takie rzeczy, to w internecie można spotkać całe mnóstwo takich furiatów/furiatek.

      Jeśli wpadasz w furię w realu w stosunku do kogoś kto Ci zaszedł za skórę to przynajmniej jest to w jakimś sensie bardziej racjonalne niż odreagowanie na osobach trzecich czy w przestrzeni internetowej. A niestety takie przypadki dość często się zdarzają.
      • herakles-one Re: napady furii, które rujnują mi życie 30.05.19, 09:37
        A co Ty Matrix nieustannie odreagowujesz w sieci?
        • kod_matrixa Re: napady furii, które rujnują mi życie 30.05.19, 10:26
          herakles-one napisał:

          > A co Ty Matrix nieustannie odreagowujesz w sieci?


          To kolejna Twoja sprawdzona rada?
          • herakles-one Re: napady furii, które rujnują mi życie 30.05.19, 15:51
            Gdzie tutaj radę widzisz Matrix ?
      • mmkaa11 Re: napady furii, które rujnują mi życie 30.05.19, 09:42
        W moim odczuciu to demonstracja wrogości i nienawiści. Jej cel - chęć podporzadkowania sobie kogoś, upokorzenia go, zniszczenia psychicznego. By być wygranym. Zdobyć przewagę i pozycję nad kimś. Być może taka osoba w realu jest bliska użycia przemocy fizycznej. To czysta przemoc.
        Ja eliminuje takie osoby całkowicie i nieodwołalnie z otoczenia.
        • kod_matrixa Re: napady furii, które rujnują mi życie 30.05.19, 10:22
          mmkaa11 napisał(a):

          > W moim odczuciu to demonstracja wrogości i nienawiści. Jej cel - chęć podporzad
          > kowania sobie kogoś, upokorzenia go, zniszczenia psychicznego. By być wygranym.
          > Zdobyć przewagę i pozycję nad kimś. Być może taka osoba w realu jest bliska uż
          > ycia przemocy fizycznej. To czysta przemoc.
          > Ja eliminuje takie osoby całkowicie i nieodwołalnie z otoczenia.



          Ja czasem wolę też dać sobie spokój z taką osobą. Nie dlatego aby jej ustępować, ale dlatego, że nigdy nie wiadomo czy koumś będącego w takiej skrajnej histerii nie strzeli coś do głowy i czegoś sobie nie zrobi. Na takiej zasadzie, że rozmowa na forum po prostu przechyli czarę goryczy.

          U mnie zawsze silnie działa wyobraźnia. W razie czego wolę mieć czyste sumienie i nie mieć kontaktu z prokuratorem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka