Dodaj do ulubionych

c.d. o moim synu

16.01.10, 15:04
dzisiaj przypadkowo,bedac z synem na zakupach poznalam jednego z jego
kolegow. taki zabidzony chlopak skromnie ubrany,ale grzeczny.chcial na
pomoc zawiezc zakupy do auta,ale podziekowalismy. jego poszedl
powiedzialam do syna,ze dziwnych ma kolegow. no wiecie, rodzice to by
chcieli,zeby ich dzieci zadawaly sie tylko z wyksztalconymi i
porzadnymi ludzmi. na to syn odparl,ze to ten kolega z patologicznej
rodziny, o ktorym mi kiedys wspominal. faktycznie, przypomnialam sobie.
ze matka ich sama wychowuje, bo ojciec ich opuscil,kiedy byli mali,ze
jest bieda, ze byl w osrodku opiekunczym, bo matka finansowo nie dawala
sobie rady, ale jest porzadnym czlowiekiem,skonczyl tylko gimnazjum,ale
chce sie dalej ksztalcic, i,co najwazniejsze pracuje dorywczo
wprawdzie,ale jakies pieniadze zarabia.ni i najwazniejsze,ze ma
nalogow. musze wam powiedziec,ze mimo wszystko jestem dumna z syna,ze
nie ocenia ludzi pod katem,ile maja i jaka fura jezdza (znamienne wsrod
mlodych),ale jakimi sa ludzmi dla nas. ja wlasnie tak postepuje w zyciu
i widze,ze syn ma to po mnie. troche mnie martwi ten brak ambicji u
niego, ale wierze,ze poradzi sobie w zyciu i bedzie porzadnym
czlowiekiem,bo przeciez to jest najwazniejsze. a moze to,ze ma takich
kolegow oslabia jego ambicje? co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • buzkashi errata 16.01.10, 15:06
      ma byc "nie ma nalogow".
    • s.p.7 Re: c.d. o moim synu 16.01.10, 15:43
      to nie tak,
      Zwyczajnie młodzi ludzie łączą się z ludźmi z podobnego środowiska społecznego.

      Patologia to nei tylko alkohol, fruwające krzesła i brak jedzenia.

      • buzkashi prosisz sie,zeby cie stad wywalili 16.01.10, 16:00
        ale ja nie jestem msciwa.
        s.p.7 napisał:

        > to nie tak,
        > Zwyczajnie młodzi ludzie łączą się z ludźmi z podobnego środowiska
        społecznego.
        >
        > Patologia to nei tylko alkohol, fruwające krzesła i brak jedzenia.
        >
        • s.p.7 Re: prosisz sie,zeby cie stad wywalili 16.01.10, 16:24
          prosze się? w jaki sposob? Dlatego ze wypowiadam swoje zdanie? Swojego zdania
          miec nie moge bo ty masz zawsze racje? czy to nei fanatzym i droga do tyrani
          interptetacji czy posiadania monopulu na "Wiedzę" czy prawdę?

          NIe jestes msciwa? mam ci dziekować czy co? Uzurpujesz moja zła wolę lub atak? Z
          kad ci to przyszlo do głowy, naprawde nie zależy mi.

          Według ciebie KAzdy tok myslenia inny niz twoj lub inny niz po twojej mysli
          zasługuje na "wyrzucenie"? Dlaczego?
          • buzkashi Re: prosisz sie,zeby cie stad wywalili 16.01.10, 20:22
            obrazasz moja rodzina nazywajac ja patologia. najpierw piszesz, a potem
            nie rozumiesz,co napisales? nie zycze sobie takich uwag. to forum jest
            po to,aby ludziom pomagac, a nie dokopywac im.sa inne fora, na ktorych
            bedziesz se czul jak ryba w wodzie i rownych sobie rozmowcow.
            • s.p.7 Re: prosisz sie,zeby cie stad wywalili 16.01.10, 21:16
              patologia jest patologią
              jest faktem. W jakim sensie fakt moze być "obrażaniem". NIE mozna obrazać sie na
              fakty... bo to tylko emocjonalna niezgoda ze stanem faktycznym i sądzenie ze
              agresją, kwiczenie moze sprawic ze rzeczywistość stanie sie inna. nie nie
              zstanie się inna.

              Oczywiiscie mozna semantycznie próbować ustalic co w zasadzie oznacza słowo
              patologia i w jakims stopniu odnosi sie do ciebie.

              jesli szukasz bujania w swiecie fantazji interpretacji tego co tu piszesz to idz
              do kogos kto powie ci to co chesz usłyszec.

              CZyl izazywaj u wiekrzosci ludzi uciekajacych od prblemow, odpowiedzialnosic
              bedzie to tworzenie jakis iluzji, przezucanie odpowiedzialnosic, mowienieze
              problem niejest problemem luzb jego przyczyna lezy gdzie indziej, lub np slepa
              wiara ze cos jest sluczne bo jest.

              Czy potrzebujesz mnie by cos takiego sobie nazwymyslać? nie sama sobie przed
              lustrem mozesz sobie wmawiac ze twoja rodzina byla wspaniala a ty bylas
              wspaniala matką z trudnym dzieckiem.
              Zapraszam cie do tego samego klubu w którym siedzi Leda16, i np taka, vanik,
              która zwyczajnie zniszczyłą swoje dziecko i gdyby mogla wrzuciala by go do
              smieci gdyby mogla,
              poniewaz w jej dzialaniu nie ma nawet kropli dzialania opartej o milosc

              Wiem co napisalem, mozemy o tym porozmawiac merytorycznie, uzywajac argumentow.
              myslisz ze po co ci odpisuje? zeby porpawic sobie samopoczucie? zeby komus
              dogrysc? mam to gdzies... szukasz inforamcji, to je uzyskujesz.

              Tak jak je widze obiektywnie, bez sciemiania.
              Pisalem z toba juz o tym synu i dokładnie wiem gdzieleza przyczyny jego zachowan
              i ci to napiałem wyranzie kilka razy w zmieniaonej obszernej formie, i takie
              jest moje stanowisko.

              MOzesz dalej kroczyc w iluzji swojej doskonałosci obrazajc sie na syna, meza i
              caly swit, sadzac ze z nimi jest cos nie tak.

              Popatrz na siebie. Wypowiedzialem swoje zdanie a ty uzywasz ataków personalnych
              oraz sadzisz jakoby SIŁA/ AGRUMENTY SIŁY mogły cokoliwek znaczyc w dyskusji.

              tak jak by przekonanie o tym ze przeforsowanie pustych głupwaych nieprawdziwych
              tez siła czyniło z tego prawde.

              To nonsens. I dzialanie na zasadzie takiej jjakiej sie działa w relacjach
              niewolnik pan, czy w relacjach opartych o prawo siły, czyli czegos co nie
              powinno istniej w rodzinie, a kiedy zaistnieje tworzy patologie

              "nie zycze sobie takich uwag"
              nie zyczysz sobie pisania tego jak obiktywnie widze sytuacje i jak widze prawde?
              tzn ze nei przyjmujesz prawdy do swojej swiadomosci, czyli uciekasz od prawdy.

              Skoro nei zyczysz sobie słyszyec prawdy to po co w ogole cokolwiek wypisujesz?

              zeby cos stwierdzic a potem zmusic innych do potwierdzenia twojej opini o sobie
              czy o twojej rodzinie ktora jest calkowicie falszywa? czemu to ma słuzyc?
              Twojemu pustego poczuciu wartosci? Ego?
              czy dostrzezenia prawdy taka jaka jest by moc poprawiac siebie i rzeczywistosc
              wokol siebie

              przytakiwanie twoim zafałszowanym wizjom o sobie i rodzinie to jest dal ciebie
              pomoc?

              jak ito ma sens, nie potrrzebuejsz innych do tego by sie oszukwiać

              Wysnuwasz teze ze co? siedze i onaniizuje sie jak ostatni prostak wypisujac
              zmyslone rzeczy by wypaczyc kogos obraz rzeczywistosci z prawdziwego na
              flaszywy? jakie mial by miec w tm intence?
              Zastano sie. byc moze byly osoby w twoim zyciu ktore ci tak robily i teraz
              nieswiadomie osadzasz o to innych jednoczesnie wypracowlas w sobie mechanizmy
              obronne ktore dzialaj na takiej zasadzie jakiej przestawiłem

              tzn sadzenie ze prawda jest tozsama niemal z twoja wolą. Czyli ty chesz = tak
              jest. Ty mowisz ze czarne jest biale to wszyscy maja powtarzac czarne jest biale
              a jak nie to ci dokopują lub soa trolami internetowymi?

              to chore tak jak ty w tym wszystkim jestes chorobotwórczym ogniwem. sama moze
              nawet nie bedac tego do konca swiadoma
            • nangaparbat3 Re: prosisz sie,zeby cie stad wywalili 17.01.10, 00:57
              Obrażasz sie, ze nazwaną "patologiczną" Twoja rodzine, a co Ciebie sklania do
              określania tak rodziny tamtego chlopca?
    • to.niemozliwe Re: c.d. o moim synu 16.01.10, 17:57
      Myślę, że jesteś ambitna, zawsze byłaś ambitna, zawsze chciałaś,
      żeby syn był "taki, taki i dokładnie taki", jak nie był, to
      interweniowałaś, korygowałaś, wyrażałaś sprzeciw, jak trzeba było,
      to wymusiłaś....Bo przecież to dzieciak i co on tam o świecie
      jeszcze wie. I on teraz jest trochę bezradny, trochę czuje, że
      chciałby wreszcie robić coś swojego, ale jest zalezny od Was. ty z
      kolei też tak naprawdę nie masz na niego patentu, poza tym, że jak
      większość rodziców, chcesz, żeby był normalnym fajnym facetem, żeby
      odnosił sukcesu, itd.....(nie będę się tu rozpisywał).
      Z jednej strony drażni Cię jego niezaradnosć, z drugiej strony
      obawiasz się, że Twoją rolę jego przewodnika przejmie ktoś, kto
      będzie miał na niego zły wpływ.
      Jak pozna jakaś dziewczynę bedziesz kwestionować ją. Jak się ożeni,
      to bedziesz rywalizować z żoną.
      Jak ja odczytuje ten post? "Patrzcie jaką jestem dobrą matką -
      wychowałam dobrego chłopca", a w warstwie ukrytej - "To ja wiem,
      tak, jak do tej pory, co dla niego dobre, tylko on się nie słucha".
      Nie chce, żebys miała wrazenie, że Cię obwiniam - mysle, że on jest
      troszeczkę leniuszek, no powiedzmy - wygodnie mu tak.
      Istota problemu, jak ja ją widzę, to, że on nie miał szans
      nauczyć się dokonywać samodzielnych, świadomych wyborów za które
      odpowiada. Albo inaczej - nie wyrobił w sobie nawyku, że naturalne
      dla niego jest wyznaczanie sobie celów i dążenie do ich spełnienia,
      nawet wbrew najbliższemu otoczeniu. Bo zawsze była Ty na miejscu i
      tę wolę w nim osłabiałaś, np. kwestionująć to, czy on na pewno tego
      chce, czy to mu przyniesie korzyść.
      Gdybym był na Waszym miejscu, to sfinansował bym synowi wyjazd za
      granicę na pół roku do pracy, jaką sobie wybierze lub na studia,
      połączone z pracą. Trzeba mu dać szansę zostać mężczyzną, żeby nie
      miał tego lęku i niepewności za uszami, bo mu to skomplikuje życie.
      Nie ma obaw, że narobi głupstw - przecież sama piszesz, że jestes
      dumna z jego systemu wartości, ze nie patrzy tylko na kase i dobra
      materialne. Wyjazd da mu samodzielność, ale bez ryzyka nędzy, jeżeli
      początkowo będziecie go wspierać. Tobie to też by dało wytchnienie.
      Bo to nawet dla niego może być teraz krępujace doznawac porażek pod
      Twoim okiem, skoro dość wysoko zawsze stawiałaś mu poprzeczkę.
      Pozdrawiam :)
      • buzkashi stek bzdur 16.01.10, 20:29
        sory,ale nie bylam w stanie wszystkiego przeczytac? a wiesz dlaczego,
        bo,co napisales powinien przeczytac moj maz, nie ja. gdzies pisalam o
        tym,jaki nadopiekunczy jest moj maz, u nich w rodzinie wszystkich sie
        tak chowa. jego siostra tez miala problem ze swoimi dwoma synami i
        corka. oni tacy sa, wyreczaja dzieci we wszystkim. u mnie w domu bylo
        inaczej, a poza tym jestem stara harcerka, i mam wpojone pewne zasady,
        ktore pomagaly mi w zyciu i probowalam je zastosowac w domu.niestety,
        trafialam ciagle na opor meza, ktory wszystko niweczyl swoim
        trakttowaniem syna. to niesprawiedliwe,ze tak do mnie piszesz.walczylam
        z tym cale zycie, a teraz zostalam oskarzona,sory,zle oceniona.
        • nangaparbat3 Re: stek bzdur 17.01.10, 01:00
          skoro juz przyklejamy etykietki - chyba nie chodzi o to, ze jesteś
          "nadopiekuńcza" - raczej "nadmiernie kontrolujaca".
        • to.niemozliwe Re: stek bzdur 18.01.10, 12:00
          Buzkashi,

          pytałaś "Co myślicie?", wiec Ci napisałem. Gdybyś pytała co mam o
          tym myśleć, żeby wyszło mi, że Ja jestem OK, to....bym Ci
          zaproponował zapytać na "Kobiecie" :)
          Dopiero teraz wspominasz, że mąż pije. To zmienia warunki, które
          opisujesz. Teraz jawi mi się to, jako połaczenie słabego,
          zdominowanego psychicznie przez żonę, alkoholizującego sie ojca i
          ambitnej, nadkontrolującej matki. Iście morderczy duet dla młodego
          chłopca...:(. Syn już ma nieźle napukane, nie było wzorca męskiego,
          nie było schematu rozwiązywania konfliktów w rodzinie na
          pełnoprawnych zasadach. Ojciec albo pokzaywał słabość,
          albo "odpływał" od rzeczywistości. Jak przyszła pora na budowanie
          autorytetów i szukanie wzorców męskiego postępowania, to matka
          kontrolowała. To masz słabego syna, choć przyzwoitego. teraz
          rozumiem, dlaczego on ma kolegów z pozornie gorszych warstw
          społęcznych, niż on sam - dusi go rywalizacja z rówieśnikami, bo ma
          wpojone od dzieciństwa, że nie nadąża. Twój syn
          potrzebuje....akceptacji i czułości dla jego osoby, takiej, jaka
          jest. Akurat tę aprobatę uzyskuje od osób słabszych od siebie, tam
          jest sobą, bo nie musi rywalizować.
          Buzkashi, czy Ty się obawiasz, że on będzie homoseksualistą?
    • free123 Re: c.d. o moim synu 16.01.10, 18:34
      Współczuję synowi matki.

      Gdybyś była taka jak piszesz - że nie oceniasz ludzi pod kątem "ile
      mają i jaką furą jeżdzą" - to nie powiedziałabyś jemu, że ma
      dziwnych kolegów.
      A dalej - w człowieku, który ceni wartości jakie ktoś sobą
      prezentuje nie zrodziłoby się pytanie "czy przebywanie z biednym
      chłopcem może obiżyć ambicje syna" ...

      Bardzo współczuję synowi.
      A Tobie więcej autorefleksji życzę.
      • buzkashi Re: c.d. o moim synu 16.01.10, 20:31
        zle mnie zrozumiale. w pierwszym odruchu bylam przerazona, z kim sie
        zadaje, tym bardziej ze od jakiegos czasu zmienilo sie jego zachowanie.
        dziwisz sie mi? il;e trzeba,zeby zejsc na zla droge? musze byc czujna,
        dlatego powiedzialam dziwny kolega, a nie gorzej.


        free123 napisała:

        > Współczuję synowi matki.
        >
        > Gdybyś była taka jak piszesz - że nie oceniasz ludzi pod kątem "ile
        > mają i jaką furą jeżdzą" - to nie powiedziałabyś jemu, że ma
        > dziwnych kolegów.
        > A dalej - w człowieku, który ceni wartości jakie ktoś sobą
        > prezentuje nie zrodziłoby się pytanie "czy przebywanie z biednym
        > chłopcem może obiżyć ambicje syna" ...
        >
        > Bardzo współczuję synowi.
        > A Tobie więcej autorefleksji życzę.
        • yoko0202 Re: c.d. o moim synu 17.01.10, 14:45
          buzkashi napisała:

          > zle mnie zrozumiale. w pierwszym odruchu bylam przerazona, z kim sie zadaje,

          no właśnie, z kim?? oceniłaś chłopaka negatywnie po jego biednym wyglądzie, weź
          się zastanów nad sobą...

          > tym bardziej ze od jakiegos czasu zmienilo sie jego zachowanie.
          > dziwisz sie mi? il;e trzeba,zeby zejsc na zla droge?

          zarówno dużo jak i mało. w sumie wystarczy kompletne niezrozumienie w domu,
          czyli w miejscu, które powinno być oazą każdego człowieka. dla Twojego syna dom
          oazą ewidentnie nie jest, bo ciągle mu robisz jazdy o brak ambicji...


          musze byc czujna, dlatego powiedzialam dziwny kolega, a nie gorzej.

          a co chciałaś powiedzieć? że wygląda biednie więc jak lump, ćpun itp itd??? i TY
          twierdzisz, że nie oceniasz ludzi po pozorach ???
    • de-witch Twoj problem to 16.01.10, 19:20
      nadopiekunczosc. W życiu nie zabrałabym moim dzieciom pieniędzy, ich
      prawa do posiadania gotowki od rodziców, wtrącała się w to co
      prywatnie robią, kogo spotykają i to jak mają w swoich pokojach.

      Nigdy nie sterowałam ich życiem.
      Bilans:

      Oboje dzieci są wyjątkowo ambitne, samodzielnie, doceniane w pracy i
      na studiach.
      Zyja samodzielnie, mają własne piękne mieszkania. Wiek: 25, 23 lat.
      Zycie dzieci to życie dzieci i do nich nalezy. Trzeba im umiec
      zaufać i dać poczucie zaufania, że kazdej sytuacji zyciowej moga
      liczyć na matkę i ojca o ile taka potrzeba zajdzie.
      • buzkashi Re: Twoj problem to 16.01.10, 20:33
        to gratuluje.moze napisz, jakiego maja ojca, bo wychowanie dzieci to
        nietylko obowiazek matki, ale ojca, szczegolnie jesli chodzi o synow.
        czekam na odpowiedz niecierpliwie.
        ps.nigdy nie bylam nadopiekuncza i nigdy nie wtracalam sie do zycia
        syna.
        de-witch napisała:

        > nadopiekunczosc. W życiu nie zabrałabym moim dzieciom pieniędzy, ich
        > prawa do posiadania gotowki od rodziców, wtrącała się w to co
        > prywatnie robią, kogo spotykają i to jak mają w swoich pokojach.
        >
        > Nigdy nie sterowałam ich życiem.
        > Bilans:
        >
        > Oboje dzieci są wyjątkowo ambitne, samodzielnie, doceniane w pracy i
        > na studiach.
        > Zyja samodzielnie, mają własne piękne mieszkania. Wiek: 25, 23 lat.
        > Zycie dzieci to życie dzieci i do nich nalezy. Trzeba im umiec
        > zaufać i dać poczucie zaufania, że kazdej sytuacji zyciowej moga
        > liczyć na matkę i ojca o ile taka potrzeba zajdzie.
        • de-witch Re: Twoj problem to 16.01.10, 20:48
          buzkashi napisała:

          > to gratuluje.moze napisz, jakiego maja ojca, bo wychowanie dzieci
          to
          > nietylko obowiazek matki, ale ojca, szczegolnie jesli chodzi o
          synow.
          > czekam na odpowiedz niecierpliwie.
          > ps.nigdy nie bylam nadopiekuncza i nigdy nie wtracalam sie do
          zycia
          ....
          Ojca maja bardzo dobrego. Jest przy nich duchem i cialem. Sa bardzo
          kochane przez ojca. Corka czesto mowi:"Nasz tato to aniol..."

          Z zawodu ojciec jest naukowcem. Posiada wlasna firme produkujaca
          czesci do lekow przeciw rakowych itp.


          • buzkashi Re: Twoj problem to 16.01.10, 20:52
            moj maz jest po zawodowce. jest dobrym czlowiekiem, ale ma problem
            alkoholowy i z emocjami. nie potrafi z synem spokojnie rozmawiac,
            krzyczy. a jak krzyczy to przeklina. kiedys tyle nie przeklinal. duzo
            pracuje,choc nie musi. to tyle.
            • de-witch Re: Twoj problem to 16.01.10, 20:56
              Teraz rozumiem, ze jest problem. Ojciec to jakby taki "wampir"
              energetyczny. Dziecko stracilo zaufanie do ojca, a przez to ma
              zaburzony obraz siebie.Moze tez i problem identyfikacji?

              Dlatego musisz go wspierac. Czesto podkreslac jego zaslugi zauwazac
              to co zrobil dobrego co mu dobrze wychodzi.
              Wspierac poczucie jego wartosci.
              • buzkashi Re: Twoj problem to 16.01.10, 21:04
                szkoda,ze musialam napisac o ojcu,ale zostalam zmuszona.
                nie wiem czy wampir,ale ja jestem juz zmeczona.
                maz byl wspanialmym ojcem, kiedy syn byl maly, zawiodl,kiedy okazalo
                sie,ze nie moze byc dla niego autorytetem. ale staram sie zle do syna
                nie umowic o nim,bo przeciez go kocha.
                wspieram syna,ale nie wiem,czy dobrze to robie,dlatego zasiegnelam
                porady na tym forum. jednak zle zrobilam. czlowiek tak naprawde jest
                sam ze swoimi problemami. i niech tak zostanie.dam rade. a krytyke zle
                znosze, bo sama jestem dosc krytyczna dla siebie.wiec juz wiecej nic
                nie napisze.
                • de-witch Re: Twoj problem to 16.01.10, 21:13
                  A jak jest z toba? Masz jakies ambicje zyciowe ciagniesz gdzies w
                  gore?:=)
                  Nie wolno patrzec na zycie czarno, nalezy byc w tym zyciu optymista.
                  Wielu ludziom, ktorys z rodzicow sie nie udal. Jest to albo matka,
                  albo ojciec. A bardzo czesto oboje.
                  Jednak w czlowieku jest jakas tam sila, ktora kaze mu isc dalej.
                  Pomimo porazek.
                  Moze popatrz na zycie od strony pozytywnej, bo i takie napewno sa.

                  Ps, napisze wkrotce wiecej, teraz musze dokonczyc moja prace, zanim
                  polnoc.:=)
                  • buzkashi Re: Twoj problem to 16.01.10, 21:36
                    tak, "ciagne w gore", i to ja jestem przykladem dla syna,choc
                    wolalabym,aby nim byl ojciec.
                    wiesz, przeczytalam jeszcze raz twoj pierwszy post , w ktorym piszesz o
                    dzieciach i wynika z niego to, co wlasciwie jest najmniej w zyciu
                    istotne. "maja piekne mieszkania i sa cenione w pracy" (23 i 25 latki
                    chya sie jeszcze ucza?). domyslam sie,ze znajomych tez maja
                    odpowiednich do swojej pozycji zyciowej i nie zadaja sie z "patologia"?
                    a moj syn nie musi miec wyzszego wyksztalcenia ani pieknego mieszkania.
                    wystarczy, jesli bedzie mial zawod, ktory bedzie dawal mu satysfakcje ,
                    mnostwo przyjaciol (bo jest jedynakiem) i po wlasny dach nad glowa.i
                    bedzie szczesliwym czlowiekiem.
                    • jedenpro.cent Re: Twoj problem to 16.01.10, 22:17
                      Musi mieć wyższe. Każdy wykształciuch ma.
                    • de-witch Tak, tak ciagnal w gore:=))) 16.01.10, 23:37
                      Smieszna jestes troche. Moje dzieci maja znac zycie i ludzi jak
                      nazywasz - patologia tez maja poznac
                      , aby nie tyle tych ludzi
                      poznac co sie nauczyc czegos o zyciu, poznac kim sami sa i jak stoja
                      wobec swojej niezaleznosci. Czy one sa jako kowboje, czy tylko
                      pieski do pilnowania owiec.
                      Syn przyszedl pijany kilka razy z festu u przyjaciol, gdzie wodka
                      litrami lala. My nic nie mowilismy, mial wesolo, pozniej jednak byly
                      wymioty. Tak kilka razy. I dzis juz sie nauczyl swoich granic. Wie
                      ile mozna mu wypic, aby dobrze sie czuc i bawic, a nie zalac leb.
                      Corka tak samo poznaje roznych ludzi i sama w nich odbija sie jak w
                      lustrze, poznieje siebie sama dzieki kontaktom z innymi osobami.

                      Az pozna w koncu kogos kto bedzie godny jej przyjazni.

                      .

                      Mamusiu zajmij sie swoim zyciem aby ono dla ciebie bylo ok. Dzieci
                      nie sa glupie i trzeba im umiec zaufac.
    • jedenpro.cent Re: c.d. o moim synu 16.01.10, 19:29
      > chcial na
      > pomoc zawiezc zakupy do auta,ale podziekowalismy.

      Koleżka synalka liczył, że dostanie piątaka a tu taki zawód.
      Skąpiradła!
      • buzkashi zaluje,ze zalozylam ten watek 16.01.10, 20:35
        o ile w tamtym uzyskalam konstryktywne porady (poza kilkoma) to w tym
        nie wiem czemu,zostalam oskarzona o to,ze jestem zla matka.
        nie jestem zla matka i jest mi przykro,ze tak mnie oceniliscie.

        jedenpro.cent napisał:

        > > chcial na
        > > pomoc zawiezc zakupy do auta,ale podziekowalismy.
        >
        > Koleżka synalka liczył, że dostanie piątaka a tu taki zawód.
        > Skąpiradła!
        • jedenpro.cent Re: zaluje,ze zalozylam ten watek 16.01.10, 22:00
          Zawsze daje piątaka dzieciakom, które chcą mi na parkingu pomagać przy ładowaniu
          zakupów. Jak dostanie piątaka, to się zaraz odczepi. Inaczej to by mi kiełbasę
          gwizdnął.
        • pyrdel Re: nie żałuj tylko kontynuuj 21.01.10, 13:57
          Problem , który w wątku Tomasza1 został poruszony przejęłaś na
          siebie .
          Przyznaj proszę czy jesteś trollem skorym do zabawy na poważne
          (bolesne) tematy.
          Jeżeli TAK to nie baw się zapałkami , a jeżeli NIE to dyskutuj
          poważnie i na temat tak - aby adwersarze nie mieli poczucia rzucania
          grochem o ścianę .
          Temat jest ważny i nie ma się co obrażać.
          Moze komuś czytającemu przypadkiem otworzą się oczy i zobaczy
          siebie.

          Cechą człowieka szlachetnego i wielkodusznego jest przychodzić z
          pomocą i przynosić korzyść.

    • yoko0202 Re: c.d. o moim synu 17.01.10, 14:41
      buzkashi napisała:

      > dzisiaj przypadkowo,bedac z synem na zakupach poznalam jednego z jego kolegow.
      taki zabidzony chlopak skromnie ubrany,ale grzeczny.chcial na pomoc zawiezc
      zakupy do auta,ale podziekowalismy. jego poszedl powiedzialam do syna,ze
      dziwnych ma kolegow.

      wytłumacz mi, ale tak jak krowie na miedzy, dlaczego powiedziałaś synowi, że ma
      dziwnych kolegów - bo przeczytałam kilka razy, i nie widzę nic dziwnego w
      zabiedzonym grzecznym chłopaku...

      > no wiecie, rodzice to by chcieli,zeby ich dzieci zadawaly sie tylko z
      wyksztalconymi i porzadnymi ludzmi.

      bardzo dziwne podejście, ja osobiście to bym chciała, żeby moja córka zadawała
      się z ludźmi, którzy są autentyczni i szczerzy, i na których ona może liczyć, po
      prostu...

      na to syn odparl,ze to ten kolega z patologicznej
      > rodziny, o ktorym mi kiedys wspominal. faktycznie, przypomnialam sobie. ze
      matka ich sama wychowuje, bo ojciec ich opuscil,kiedy byli mali,ze jest bieda,
      ze byl w osrodku opiekunczym, bo matka finansowo nie dawala sobie rady, ale jest
      porzadnym czlowiekiem,skonczyl tylko gimnazjum,ale chce sie dalej ksztalcic,
      i,co najwazniejsze pracuje dorywczo wprawdzie,ale jakies pieniadze zarabia.ni i
      najwazniejsze,ze ma nalogow. musze wam powiedziec,ze mimo wszystko jestem dumna
      z syna,ze nie ocenia ludzi pod katem,ile maja i jaka fura jezdza (znamienne
      wsrod mlodych)ale jakimi sa ludzmi dla nas. ja wlasnie tak postepuje w zyciu i
      widze,ze syn ma to po mnie. troche mnie martwi ten brak ambicji u niego, ale
      wierze,ze poradzi sobie w zyciu i bedzie porzadnym czlowiekiem,bo przeciez to
      jest najwazniejsze. a moze to,ze ma takich kolegow oslabia jego ambicje? co o
      tym myslicie?

      co ty z tą ambicją, weź mu odpuść trochę
    • skarpetka_szara Re: c.d. o moim synu 18.01.10, 14:38
      Wiesz... gdybym byla singielka i poznala Twojego syna, to
      prawdopodobnie nigdy nie chcialabym sie z nim zwiazac tylko ze
      wzgledu na osobowosc jego matki. Ucieklabym gdzie pieprz rosnie.

      Daj czlowiekowi zyc.
      • haalszka Re: c.d. o moim synu 23.01.10, 08:42
        Z pierwszej wypowiedzi wynika ze jestes dumna z syna ze ma w sobie empatie, ze
        nie ocenia ludzi po kasie itp, jest tu podobny do ciebie.... no i nastepuje
        seria pytan:
        czlowiekiem,bo przeciez to jest najwazniejsze. a moze to,ze ma takich
        kolegow oslabia jego ambicje? co o tym myslicie?


        ale co ma po tobie? jednak ocenianie ludzi przez pryzmat kasy, ambicji?
        wspolczuje ci, zrob dokladny poglad swoich odczuc, samej siebie, bo niestety ty
        oceniasz ludzi prze rozne pryzmaty. A syn? jesli ma wyjsc na ludzi to wyjdzie
        niezaleznie od otoczenia, nawet twojego.
        Powodzenia
        • pyrdel Re: c.d. o moim synu 26.01.10, 13:09
          haalszka napisała:
          A syn? jesli ma wyjsc na ludzi to wyjdzie
          > niezaleznie od otoczenia, nawet twojego.



          to nie jest pewnik
          (- fakt, prawda oczywista, coś, co nie budzi żadnych wątpliwości,
          jest całkowicie pewne, udowodnione)

          z życia i obserwacji twierdzę ,że nie masz Haalszko racji
          głosząc to co w/w cytuję za Tobą.

          Gdyby tak było to moglibyśmy spokojnie spać i czekać , że
          przeznaczenie
          załatwia wszystko - czy się chce czy nie.

          Kowalem szczęścia każdy bywa sam....i tu jest więcej sensu

          Matka (mówię do Buzkashi) -(znasz to hasło????)

          wszystko można byle
          z lekka i z ostrożna

    • leda16 Re: c.d. o moim synu 23.01.10, 10:01
      buzkashi napisała:
      a moze to,ze ma takich
      > kolegow oslabia jego ambicje?

      Ty natomiast , zamiast jak zgoniona strachem o przyszłość syna strusica chować głowę w piasek uświadom sobie, że chłoptaś, który się nie uczy ani nie pracuje, tylkko gorzej niż ten koleś z patologii - bezwstydnie pasożytuje na dochodach rodziców a swoją aktywnosć ogranicza do pchania wózka z zakupami kupionymi za Wasze pieniądze - nie ma ŻADNYCH AMBICJI, co więcej, nie ma wstydu, honoru i godności. Nie ma, ponieważ tych ambicji w nim nie wytworzyłaś gdy miał 3 lata, a teraz za późno, bo dorosłego faceta już się wychować nie da ani wybierać mu towarzystwa. Będzie więc lgnął do takich jak on, bo kobietom i mężczyznom z ambicjami niczym nie zaimponuje co szybciutko dadzą mu odczuć kopniakiem ze swojego towarzystwa. Ożeni się z kimś równie zaburzonym jak on, z jakąś DDA, DDA lub podobną durnotą.
      • pyrdel Re: c.d. o moim synu 23.01.10, 14:51
        leda16 napisała:
        nie ma ŻADNYCH AMBICJI, co więcej, nie ma wstydu, honoru i go
        > dności. Nie ma, ponieważ tych ambicji w nim nie wytworzyłaś gdy
        miał 3 lata,


        Co Ty możesz wiedzieć o ambicjach i charakterze omawianego tu syna
        Buzkashi.
        Buzkashi mówi jakim chciałaby syna widzieć w życiu - dobrego i
        zaradnego.

        Jak każda dobra matka ma obawy i póki żyje będzie się o niego
        martwić. Każda na swój sposób.

        Ty piszesz o ambicjach u 3 letniego dziecka.
        Mówisz chyba o ambicjach mamy 3 letniego dziecka.
        Znam takie , które dzieciństwo zamieniają w koszmar - ucząc
        dzieciny małe - języków obcych, gry na fortepianie, pływania,
        matematyki, czytania i pisania
        tańca i różańca.
        Co z tego wychodzi to już zupełnie inna sprawa.

        Nie wszystkim pchano szpilki w kolano ....mówi Ci to coś?

        • pendzacy_krolik Re: c.d. o moim synu 23.01.10, 15:42
          moze zle zrobila,ze pozwolila mu na beztroskie dziecinstwo,ze nie
          umie byc teraz szczurem? ciekawy jestem,kim sa ludzie oceniajacy tak
          latwo, czy sa idealami,czy zyja w zgodzie z soba,wlasnym
          sumieniem,czy wszystko im sie udaje?
          • to.niemozliwe Re: c.d. o moim synu 23.01.10, 21:03
            Najłatwiej być prorokiem w cudzej sprawie, nie ? :)
            Tyle, że buzkashi "filtruje" wiadomosci o synu, mężu, sobie, a
            nastepnie pyta co ma zrobić z siedzącym w domu młodzieńcem, który
            nie przejawia żadnych ambicji (jej zdaniem, może są ale on wie, że
            matce sie nie spodoba, więc sie nimi nie chwali?).
            Wiara w dziecko zmaga się z chęcią kontroli, może nie permanentnrj,
            ale dość skutecznej. A po co jest kontrola? Do oceniania i wpływania.
            Nadmierna kontrola zabija inicjatywę, ubezwłasnowalnia i podcina
            skrzydła, nie daje szans na nauczenie się dokonywania dobrych z
            własnego punktu widzenia wyborów.

            > moze zle zrobila,ze pozwolila mu na beztroskie dziecinstwo,ze nie
            > umie byc teraz szczurem?

            A kto powiada, że tu świat jest czarno-biały? Ja własnie muszę
            oceniać to, co robi moja córka z takiej perspektywy o jakiej
            napisałaś - dać beztroskie dzieciństwo, ale przygotować do zderzenia
            ze światem zewnętrznym, bo będzie szok. Własciwie, to chcę, żeby
            każdą kolejną rolę i etap w zyciu córka witała z radoscią,
            oczekiwaniem, ekscytacją i wiarą we włąsne siły i chęci zmierzenia
            się z nowością. Ale to nie oznacza trenowania do wyścigu szczurów.
            Zresztą ten cyniczny termin jest zupełnie pusty, o czym możemy
            podyskutować, ale w innym wątku :).
            • pyrdel Re: c.d. o moim synu 23.01.10, 23:49
              Kiedy Twoim zdaniem wychodzi z dziury szcur?
        • leda16 Re: c.d. o moim synu 23.01.10, 21:48
          pyrdel napisała:
          Buzkashi mówi jakim chciałaby syna widzieć w życiu - dobrego i
          > zaradnego.


          Ale buzkashi nie wie, że bezczynne chciejstwo do niczego nie prowadzi.


          Ty piszesz o ambicjach u 3 letniego dziecka.
          > Mówisz chyba o ambicjach mamy 3 letniego dziecka.


          Bynajmniej. Ambicją 3 letniego dziecka jest zasłużyć na pochwałę rodziców. I długo, długo jego ambicją jest dorównać rodzicom.


          Znam takie , które dzieciństwo zamieniają w koszmar - ucząc
          > dzieciny małe - języków obcych, gry na fortepianie, pływania,
          > matematyki, czytania i pisania
          > tańca i różańca.


          No cóż, jeśli radosną zabawę z dorosłymi (bo dziecko do pewnego wieku uczy sie tylko poprzez zabawę) nazywasz koszmarem, to ja bym Cię za synową nie chciała. Moje wnuki wychowałabyś na pozbawione radości życia, ambicji i ciekawości świata bezczynne i bezmyślne głupki.
          • pyrdel Re: c.d. o moim synu 23.01.10, 23:10
            leda16 napisała:
            Ale buzkashi nie wie, że bezczynne chciejstwo do niczego nie
            prowadzi.


            Myślę ,że Buzkashi nie tylko chce ale i działa ...
            Gdyby nie wiedziała ,że bezczynne chciejstwo do niczego nie
            prowadzi

            to pewnie nie pisałaby na forum o tym ,że chce , ale nie
            bardzo wie jak wpłynąć na syna aby ...

            Każdy z nas może tyle ile może i jak nie może więcej
            i ma świadomość , że nie jest zbyt dobrze - to zaczyna szukać
            wsparcia (gdzie może najbliżej i najszybciej).
            Skądś wzięliśmy się tu wszyscy (?! na forum)
            Myślę też ,że nie wszyscy jesteśmy TU po to aby udzielać
            bezwzględnie mądrych rad , za którymi już nie ma dyskusji bo są tak
            mądre , że bardziej się nie da , ale zwyczajnie jesteśmy tu po to
            aby znależć panaceum na własny problem (no bo kto ich nie ma -to też
            wiemy)
            Buzkashi nikt nie zapytał tutaj ..czy zdaje sobie sprawę , że swoim
            chciejstwem w dobrej wierze ale jednak może skrzywdzić popędzanego i
            mobingowanego młodego człowieka , który może nie nadąża , jest
            zmęczony dorastaniem...itp

            Każdy z nas ma własne tempo życia i ważne aby znależć takie miejsce
            i ludzi na swojej drodze życia - aby być spokojnym i szczęśliwym.
            To czy ktoś inny postrzega go jako mało ambitnego czy radosnego
            głupka to już postrzegającego sprawa i niech sobie takie uwagi
            zachowa jak nie chce narazić kogoś na łzy i cierpienie.

            Cechą człowieka szlachetnego i wielkodusznego jest przychodzić z
            pomocą i przynosić korzyść.

          • pyrdel Re: c.d. o moim synu 23.01.10, 23:45
            leda16 napisała:
            > Bynajmniej. Ambicją 3 letniego dziecka jest zasłużyć na pochwałę
            rodziców. I dł
            > ugo, długo jego ambicją jest dorównać rodzicom.


            Male dzieci przeważnie są wychwalane i to w stylu
            'takie mądre , że ...wszyscy się dziwią , że takie mądre( obok stoi
            brat , drugi , siostra ..i słucha)
            Co z tego wychwalania wychodzi to też wiemy i ....
            zachodzi do szkoły i ...tam są jeszcze mądrzejsze i na dodatek silne.

            Pieska można chwalić, głaskać, dawać mu ciasteczko i tu ...
            można go nauczyć sztuczek ...
            ale
            co z tą ambicją u 3 latka w moim domu , Twoim domu, czym mu
            imponować na codzień kedy ONO się szybciej rozwija niż ja nadążam z
            zupą.
            Pewnego dnia dziecko nie chce być podobne do mnie, nie chce moich
            rad jestem dla niego nudna jak flaki z olejem.
            Nie interesuje go mój taniec, ani różaniec, koniki, słoniki,fiu i
            bzdziu..mamine.
            Jeżeli jest zdominowane przez maman to pewnie żyje w tym świecie,
            może mu dobrze i może jest szczęśliwe (do czasu)

            leda16 napisała:
            > No cóż, jeśli radosną zabawę z dorosłymi (bo dziecko do pewnego
            wieku uczy sie
            > tylko poprzez zabawę) nazywasz koszmarem, to ja bym Cię za synową
            nie chciała.
            > Moje wnuki wychowałabyś na pozbawione radości życia, ambicji i
            ciekawości świat
            > a bezczynne i bezmyślne głupki.


            DOBRE!!!
            Właśnie czytając Twoje posty pomyślałam , że jesteś Ledo16
            materiałem na teściową .

            Cechą człowieka szlachetnego i wielkodusznego jest przychodzić z
            pomocą i przynosić korzyść.


            • haalszka Re: c.d. o moim synu 24.01.10, 10:15
              Kazdy z nas ma swoj sposob na wychowywanie potomstwa. Nikt z nas nie jest
              idealny, nikt z nas nie jest wolny od bledow.
              Atakowanie siebie nawzajem tutaj jest bezcelowe. Kazdy z nas ma inne podloze
              ktore otrzymalismy od rodzicow w dziecinstwie, nawet jesli nie otrzymalismy to
              tez otrzymalismy;))

              Pozdrawiam
              • pyrdel Re: c.d. o moim synu 24.01.10, 12:46
                FORUM to miejsce na wymianę myśli i ustosunkowywanie się do
                poruszanych na nim spraw.

                haalszka napisała:
                > Kazdy z nas ma swoj sposob na wychowywanie potomstwa. Nikt z nas
                nie jest
                > idealny, nikt z nas nie jest wolny od bledow.
                > Atakowanie siebie nawzajem tutaj jest bezcelowe. Kazdy z nas ma
                inne podloze
                > ktore otrzymalismy od rodzicow w dziecinstwie, nawet jesli nie
                otrzymalismy to
                > tez otrzymalismy;))
                >
                > Pozdrawiam


                Nic dodać , nic ująć i niech temu służy forum !!!
                Atak słowny bez inwektyw to też wymiana mysli.

                ( Czy ja czegoś nie rozumiem ??)

                Cechą człowieka szlachetnego i wielkodusznego jest przychodzić z
                pomocą i przynosić korzyść.


      • pyrdel Re: c.d. o moim synu 25.01.10, 11:00

        leda16 napisała:
        Będzie więc lgnął do takich jak on, bo kobietom i mężczyznom z ambicj
        > ami niczym nie zaimponuje co szybciutko dadzą mu odczuć kopniakiem
        ze swojego t
        > owarzystwa. Ożeni się z kimś równie zaburzonym jak on, z jakąś
        DDA, DDA lub pod
        > obną durnotą.


        Życie to piękna forma lotu.
        Jesteś na nią gotów.
        To trzymaj się, chłopaku trzymaj się!
        Bo kiedy człowiek cały w nerwach trudno się poderwać
        O trzymaj się, chłopaku trzymaj się!
        Co dnia cię budzi nowy ranek pełen niespodzianek
        O trzymaj się, chłopaku trzymaj się!
        I gdy cię nagle spławi panna wredna i zachłanna
        To trzymaj się, chłopaku trzymaj się!
        Czasem się leci ładne, czasem się na doopę spadnie
        O trzymaj się, chłopaku trzymaj się!
        Bo gdy się trzyma fason to się nawet spada z klasą
        O trzymaj się, chłopaku trzymaj się!



        • to.niemozliwe Re: c.d. o moim synu 25.01.10, 13:18
          Dobry ten link....:)
          Pamiętam taki wątek z Wychowania, jak matka narzekała na
          dorastającego syna, że ona nie ma z nim kontaktu i on słucha ciągle
          Hip-Hopu. Na co stwierdziłem, że dla mnie to OK, to bo często
          zaangażowane (no powiedzmy: niebanalne) teksty i ich słuchanie
          potwierdza, że nie ma się pstro w głowie. :)
    • annubis74 Re: c.d. o moim synu 28.01.10, 13:53
      chyba masz problem ze sobą
      bo syn zapowiada sie na fajnego rozsądnego człowieka
      nie myśli kategoriami mamusi i to cie martwi
      • pendzacy_krolik Re: c.d. o moim synu 28.01.10, 14:18
        ale ten rozsadek chyba po kims ma,nie?

        annubis74 napisała:

        > chyba masz problem ze sobą
        > bo syn zapowiada sie na fajnego rozsądnego człowieka
        > nie myśli kategoriami mamusi i to cie martwi

        a
        • pyrdel Re: c.d. o moim synu 01.02.10, 11:49
          Szkoda wielka , aby ten wątek zginął pod stertą innych
          rozteoretyzowanych i rozhisteryzowanych wątków tworzonych sztuka dla
          sztuki tzn '..bo nie mam co ze sobą zrobić, a mówić muszę bo nadmiar
          wiedzy mnie rozerwie na strzępy, które ....ble ble ble bek'
          Przyznaję ,że ten temat jest dla mnie bliski bo i ja syna mam
          • to.niemozliwe Re: c.d. o moim synu 01.02.10, 12:54
            Tyle, że buzkashi nie ma ochoty na dalsze pisanie tu, bo odebrała
            opinie niezgodne z jej poglądem jako atak.
            Nie ma obowiązku odpisywania na wątki, które komuś sie wydają
            nieinteresujące ;D
          • pyrdel Re: c.d. o moim synu 01.02.10, 15:13

            napisałam
            > Szkoda wielka , aby ten wątek zginął pod stertą innych
            > rozteoretyzowanych i rozhisteryzowanych wątków tworzonych sztuka
            dla
            > sztuki tzn '..bo nie mam co ze sobą zrobić, a mówić muszę bo
            nadmiar
            > wiedzy mnie rozerwie na strzępy, które ....ble ble ble bek'
            > Przyznaję ,że ten temat jest dla mnie bliski bo i ja syna mam


            i ...
            przerwałam swoją prawdę bo oprócz gościnnych występów na
            tutaj
            muszę jeszcze tegoż synka nakarmić od czasu do czasu
            (je dużo i chce dobrze...)

            Pozdrawiam Buzkashi z nadzieją , że nie napisała listu do syna
            jak Jej tam radziła pewna siebie koleżanka z fora..

            Temat wątku dotyczy każdego kto miał syna, ma lub będzie miał...
            Myślę, że córki to zupełnie inny problem ...

            Coś w tej prawdach jest:
            jedną część życia zatruwają nam rodzice , drugą dzieci
            i w tej
            najwięcej krzywdy sobie robią najbliżsi (rodzice - dzieci)
            w imię źle pojętej miłości


            do dzieła Buzkashi bo masz serce, a myśli modyfikujemy

            (byle niezbyt szybko bo szybko to sie pchły łapie)
            pozdr..



            nijak, nijak ominąć pytania,
            jak umieć kogoś kochać,
            i w tym czasie,
            nie krzywdzić gdzieś kogoś,
            jak i jak,
            nijak , nijak ominąć pytania,
            jak za życia,
            z Tobą być zawsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka