buzkashi
16.01.10, 15:04
dzisiaj przypadkowo,bedac z synem na zakupach poznalam jednego z jego
kolegow. taki zabidzony chlopak skromnie ubrany,ale grzeczny.chcial na
pomoc zawiezc zakupy do auta,ale podziekowalismy. jego poszedl
powiedzialam do syna,ze dziwnych ma kolegow. no wiecie, rodzice to by
chcieli,zeby ich dzieci zadawaly sie tylko z wyksztalconymi i
porzadnymi ludzmi. na to syn odparl,ze to ten kolega z patologicznej
rodziny, o ktorym mi kiedys wspominal. faktycznie, przypomnialam sobie.
ze matka ich sama wychowuje, bo ojciec ich opuscil,kiedy byli mali,ze
jest bieda, ze byl w osrodku opiekunczym, bo matka finansowo nie dawala
sobie rady, ale jest porzadnym czlowiekiem,skonczyl tylko gimnazjum,ale
chce sie dalej ksztalcic, i,co najwazniejsze pracuje dorywczo
wprawdzie,ale jakies pieniadze zarabia.ni i najwazniejsze,ze ma
nalogow. musze wam powiedziec,ze mimo wszystko jestem dumna z syna,ze
nie ocenia ludzi pod katem,ile maja i jaka fura jezdza (znamienne wsrod
mlodych),ale jakimi sa ludzmi dla nas. ja wlasnie tak postepuje w zyciu
i widze,ze syn ma to po mnie. troche mnie martwi ten brak ambicji u
niego, ale wierze,ze poradzi sobie w zyciu i bedzie porzadnym
czlowiekiem,bo przeciez to jest najwazniejsze. a moze to,ze ma takich
kolegow oslabia jego ambicje? co o tym myslicie?