Dodaj do ulubionych

Jak trudno...

09.02.04, 17:45
Jak trudno mi mówić... Nie potrafię się odezwać w grupie nieznanych mi
lepiej osób (jeśli jest to spotkanie o charakterze towarzyskim - bo np. w
urzędach itp. załatwiam sprawy bez problemu). Nie potrafię mówić o sobie, o
swoich uczuciach, spostrzeżeniach. Boję się, że jak opowiem dowcip, to nikt
się nie będzie śmiał, jak powiem, że podobał mi się ostatnio widziany film,
to ktoś powie że to szmira...Z moim mężczyzną uczyłam się tego bardzo długo
i po pięciu latach idzie mi to jako tako, ale napewno nie bez wysiłku. Jak z
tym walczyć?
Ktoś wie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: Jak trudno... IP: *.unl.edu 09.02.04, 17:54
      po pierwsze wyjdz z grobu i zmien swoj nick. najlepiej na sloneczny.dzien
      po drugie ... myslisz naprawde, ze inni nie maja nic innego do roboty, tylko
      zajmowac sie twoimi uczuciami i spostrzezeniami ? i po trzecie, przestan siebie
      analizowac 36 godzin na dobe.
      Imagine.
      • Gość: Richelieu* Re: Jak trudno... IP: 217.98.107.* 09.02.04, 17:57
        oho, Ondraszek, analizować 36 godzin, hihi, a nie mógłbyś tak mnie
        przeanalizować
        • Gość: Ginger_zbir Re: Jak trudno... IP: *.unl.edu 09.02.04, 18:05
          ciebie kochanie to jednoby zbawilo. dwa tygodnie na prerii, twarza w twarz
          ze stadem wscieklych bizonow i do tego czekajac na nadchodzace tornado.
          w takim stanie doba wydaje sie miec 72 godziny, hihihihihihi.
          Ginger_zbir aka Imagine.
          • Gość: Richelieu* Re: Jak trudno... IP: 217.98.107.* 09.02.04, 18:25
            a te biznony to jakie? chłopczyki czy dziewczynki?
            • Gość: Imagine Re: Jak trudno... IP: *.unl.edu 09.02.04, 18:28
              a jaki towar wolisz ? pytam, bo teraz w tym swiecie to juz coraz mniej znaczenia
              ma normalnosc.
              Imagine.
              • Gość: Richelieu* Re: Jak trudno... IP: 217.98.107.* 09.02.04, 18:34
                wolę takie jakie masz na składzie,
                ajaj
                ja tu od kilku dni fiksacji dostaję, a Ty mi egzaminy robisz, bój się boga
                Imagine, nie ma jeszcze 23 na stwierdzenie, że wszystko jedno jakie bizony
                bylebyłyTwoje
                ;)
      • deszczowy.dzien Re: Jak trudno... 09.02.04, 18:12
        Wcale nie siedze w grobie :) Nie jestem ponurakiem, choć rzeczywiście takie
        wrażenie można odnieść po lekturze mojego pierwszego postu.
        Nie uważam też, że wybebeszanie się przed słuchaczami zawsze było na miejscu.
        Ale niezmiennie poraża mnie to, z jaką łatwością inni mówią, że coś im się
        spodobało lub nie, albo że jest im właśnie smutno/wesoło z jakiegoś tam powodu.
        Nie zamierzam się analizować dogłębie 24h na dobę. Ale bardzo trudno wejść mi
        w jakiekolwiek bliższe relacje z ludzmi z mojego codziennego otoczenia. Jak
        już się przełamię - jest OK. Tylko nie zawsze jest ku temu okazja i nie
        wszyscy mają tyle cierpliwości, żeby dać mi czas. I przez to tracę, być może
        fajne, znajomości.
        Chciałabym się dowiedzieć czy ktoś ma/miał podobny problem i wie jak sobie z
        tym radzić.
        • Gość: Imagine Re: Jak trudno... IP: *.unl.edu 09.02.04, 18:16
          no pewnie ze nie siedzisz, ale zmien ten nick !!! to wszystko jest z soba
          powiazane choc moze tego nie dostrzegasz ...
          Imagine.
          • deszczowy.dzien Re: Jak trudno... 09.02.04, 18:28
            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > no pewnie ze nie siedzisz, ale zmien ten nick !!! to wszystko jest z soba
            > powiazane choc moze tego nie dostrzegasz ...
            > Imagine.

            Oj czepiasz się tego nicka... Spieszę z wyjaśnieniem, że nie miałam na myśli
            jesiennej ciapy, pluchy i zawieruchy, tylko bardzo fajny wiosenno-letni
            deszczyk, który bardzo lubię i który jest miłą odmianą bo piekącym słońcu.
        • Gość: Richelieu* Re: Jak trudno... IP: 217.98.107.* 09.02.04, 18:21
          a gdybyś bardziej skupiła się na sobie aby znać swoje odczucia, aby wiedzieć
          że Tobie jest dobrze albo źle. A mniej przejmować się otoczeniem. Bo tak
          bardzo zależy Ci na otoczeniu, że daje to zupełnie odmeinne od oczekiwanych
          rezultaty. Jeśli powiesz sobie, że "Ja Deszczowy.dzień to fajny człowiek
          jestem, indywidualny z własnym zdaniem" to może mniejsze wpatrywanie się w
          otoczenie w oczekiwaniu na ocenę wyzwoli w Tobie chęć mówienia swojego zdania,
          a nie takiego zdania, żeby innym się podobało.
          niedowartościowanie, ot wszystko.
          • Gość: Imagine Re: Jak trudno... IP: *.unl.edu 09.02.04, 18:23
            a Czesiek nauczal, ze czlowiek zabija slowem jak nozem. zmiana nicka moze
            znakomicie pomoc.
            • Gość: Richelieu* Re: Jak trudno... IP: 217.98.107.* 09.02.04, 18:30
              to jakaś sugestia dla mnie? nie podoba Ci się mój nick? ;)

              co do wartości słowa, tak, ważne, ale bez przesady. Jeśli jedno słowo potrafi
              zburzyć ogromny budynek to jest to coś nie tak, co to za budynek był, z kart?
              a słowo to jedna z kart u podstwy.

          • deszczowy.dzien Re: Jak trudno... 09.02.04, 18:35
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > niedowartościowanie, ot wszystko.

            Bingo! Wiem że mam problemy z poczuciem własnej wartości. Wiem co jest tego
            przyczyną. Zdaję sobie sprawę, że w oczach innych ludzi sprawa ma się inaczej.
            To co ja uważam za swoje ogromne wady może być przez innych wcale nie
            zauważane, albo wcale nie traktowane jak wady. Jestem tego w pełni świadoma.
            Ale cóż mi z tego, jeśli w gronie obcych osób i tak czuję się gorsza i
            całkowicie się blokuję? Co mi z tej wiedzy rozumowo przetworzonej, skoro potem
            i tak czuję co czuję i boję się odezwać?
            • yagnieszka Kompletnie nie na temat chociaz moze troszeczke 09.02.04, 18:46
              Richelieu - bizony moga niedlugo byc extinct wiec Ty sie spiesz do tej Nebraski
              zeby Imagine mogl Ci je przed nos postawic. Jak bedziesz zwlekac, to Ci tylko
              ZOO zostanie a to ponura perspektywa.
              Imagine - Ty tak o tej zmianie nicka to ja sie zapytam, czy czytalas piekna
              choc krotka ksiazeczke niejakiego Bohumila Hrabala "Auteczko" - tam jest spory
              fragment na temat krzywdy jaka czlowiekowi moze wyrzadzic kolor brazowy. Cos
              jak ten nick :)
              Tak czytam, czytam o tym problemie wypowiadania wlasnych mysli i odczuc, i czy
              to naprawde jest az taki problem? Milczenie jest zlotem - wszystko na to
              wskazuje. Uczucia sa zeby je odczuwac a nie gadac o nich wszystkim napotkanym i
              przypadkowym. Wrazenia glebokie dobrze trzymac gleboko w duszy, bo jak sie
              wymskna na powierzchnie to traca na tej glebi wlasnie. No nie wiem - tak mysle,
              ze milczaca, zadumana kobieta budzic moze wiecej nadziei niz roswiergotana
              gadalinska-tralalinska rozkoszna jak mlody bizon taplajacy sie w blotku ;o)
              • Gość: Richelieu* Re: Kompletnie nie na temat chociaz moze troszecz IP: 217.98.107.* 09.02.04, 19:02
                phi tam bizony, to tylko przykrywka.
                Inaczej brzmi: chcę zoabczyć bizony w Nebrasce niż


                gadalińska-tralalińska - dobre ;)
                kolor brązowy? uff, ja lubię granatowy i bordo i purpury i fiolety
                ale co z tym brązowym, a gdy lubi się skórzane nie farbowane rzeczy? albo
                drewianie panele i boazerie w mieszkaniu?
            • Gość: Richelieu* Re: Jak trudno... IP: 217.98.107.* 09.02.04, 18:57
              wychwytuj chwile gdy opowiedziałaś żart i zarykiwali się ze śmiechu, gdy
              oceniłaś film i uznano Cię za znającą się na rzeczy. Możesz zebrać wcale ładną
              kolekcję, do chołubienia potem i przypominania sobie o niej w momentach
              wątpliwości.
              Po drugie, jeśli boisz się nieprzychylnej oceny Twoich sądów to wytłumacz
              sobei to, że nie musisz myśleć tak jak wszyscy. Wielcy, geniusze czy zwykli
              ekscentrycy rzadko kiedy mieli wartości takie jak otoczenie. I otoczenie mogło
              ich odepchnąć, jeśli było głupie albo podziwiać.
              Po trzecie nigdy w grupie osób, nawet najbardziej zżytej ludzie nie mają
              identyxcznych przekonań. Na tym polega siła grupy, że poszczególni człónkowie
              stwarzają mieszankę z której nieśmiały bierze przebojowość, przebojowy trochę
              nieśmiałości.

              Chwilę zawahania przed powiedzeniem swojego zdania można wykorzystać na
              powtórzenie sobie, że jestem cudowny i indywidualny. Jak mi przyklasną to
              znaczy mam podobne zdanie do nich, jak nie przyklasną to będą mieli nowe
              zdanie do kolekcji, a ja będę jedynym reprezentantem jej myśli.
              O
              • deszczowy.dzien Re: Jak trudno... 09.02.04, 19:42
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > Wielcy, geniusze czy zwykli ekscentrycy rzadko kiedy mieli wartości takie
                > jak otoczenie.

                Nie wiem czy przy wątpliwościach co do własnej wartości uda mi się przekonać,
                że brak akceptacji to oznaka geniuszu.. :)

                Nie mniej bardzo dziękuję za Twój post - będę się starać.
                • biedronka14 Re: Jak trudno... 09.02.04, 20:27
                  Nie staraj porownywac sie do innych, patrzec na siebie oczami innych, to takie
                  niezdrowe. Poprzez ciagle okreslanie siebie miara innych tracimy wizerunek
                  samego siebie, lub w najgorszym wypadku zozstaje on bardzo znieksztalcony.
                  Jestem przekonana ze wlasnie tutaj zaczynaja sie problemy z samoakceptacja w
                  wyniku prowadzacej do zanizenia wlasnej wartosci, trudnosci z okreslaniem
                  walsnej osobowosci. Nie kazdy musi ciebie lubic, nie wszyscy mamy podobne do
                  siebie poglady i tak powinno byc. Inaczej zycie byloby niesmaczne jak cieple
                  kluski. Jezeli ktos nie akceptuje Ciebie z powodu odmiennych upodoban, pogladow
                  wydaje na siebie wyrok wielkiego ignoranta i tym samym malego czlowieczka.
                  Tolerancja wiaze sie z inteligencja, wiec wielki minus dla niego. Takie osoby
                  masz prawo skreslic i wiecej do nich nie wracac.

                  Zacznij okreslac co lubisz i czego nie, i pamietaj, nie porownuj sie do innych.
                  Ile gwiazd na niebie tylu roznych ludzi.

                  Cieplo i z kropkami, Biedrona.
              • deszczowy.dzien Re: Jak trudno... 09.02.04, 19:45
                Jeszcze jedno - po pierwszym poście Imagine prawie wyłączyłam komputer ze
                strachu, że znów się ośmieszyłam swoją wypowiedzią. Tym bardziej dziękuję za
                Twoje słowa Richelieu*
                • Gość: baba zona Re: Jak trudno... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 20:42
                  Nie szalej. Imagine to fajna osoba, ale Ty skup sie na sobie. Zwykle najlepiej
                  byc po prostu soba i nie bac sie tego. Ze ktos tam Cie nie zaakceptuje? No
                  coz, to jego problem... Niesmialosc ludzka rzecz i ma swoja - wysoka - cene.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  :)))
                  • deszczowy.dzien Re: Jak trudno... 09.02.04, 21:11
                    Gość portalu: baba zona napisał(a):

                    > Nie szalej. Imagine to fajna osoba

                    Ależ ja nie mam nic przeciwko Imagine - niewątpliwie jest fajną osobą.
                    Tylko jak przeczytałam, że :"myslisz naprawde, ze inni nie maja nic innego do
                    roboty, tylko zajmowac sie twoimi uczuciami i spostrzezeniami", to
                    spanikowałam, że co się odezwę to na krytykę zasłużę. A Imagine jest OK :)
                    • jmx Re: Jak trudno... 09.02.04, 21:28
                      deszczowy.dzien napisała:

                      > Ależ ja nie mam nic przeciwko Imagine - niewątpliwie jest fajną osobą.
                      > Tylko jak przeczytałam, że :"myslisz naprawde, ze inni nie maja nic innego
                      do
                      > roboty, tylko zajmowac sie twoimi uczuciami i spostrzezeniami", to
                      > spanikowałam, że co się odezwę to na krytykę zasłużę. A Imagine jest OK :)

                      To taka terapia szokowa ;-)
                      Też mam pozytywne skojarzenia z deszczowymi dniami. Nie muszą być ponure :-)

                      A co do porad - teoretycznie to każdy wie co robić, gorzej z praktyką...
                      • deszczowy.dzien Re: Jak trudno... 09.02.04, 21:37
                        jmx napisała:

                        > A co do porad - teoretycznie to każdy wie co robić, gorzej z praktyką...

                        Święta racja jmx.
                • anonim_ka Deszczowa:)) wiosennie pozdrawiam!!!!! 09.02.04, 21:03
                  A mnie sie Twoj nick podoba...Jesli ktos nie lubi deszczu to niech ciaga za
                  soba parasol.Jego problem.
                  Ja takze miewalam takie problemy.Milo ze zajrzalas .
                  ano..
                  • deszczowy.dzien Re: Deszczowa:)) wiosennie pozdrawiam!!!!! 09.02.04, 21:12
                    Dzięki Anonimie :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka