Dodaj do ulubionych

jak to jest?

29.05.10, 16:24
trochę obok mojego wątku "jak"
- jak to jest, że żyjemy sobie spokojnie, mamy swoją pracę, jakieś zainteresowania, jakichś ludzi obok, małe zwycięstwa i radości i gdy odchodzi ktoś, kogo kochamy, to przestaje mieć to wszystko jakiekolwiek znaczenie?
U mnie tak jest i nic mi nie pomaga, no może poza pracą, ale tylko w tym znaczeniu, że działam jak robot z wkodowanym programem. Jak to możliwe, że z dobrych rzeczy nic nie zostaje? Jak to możliwe, że tylko boli i nie odczuwa się niczego innego? Że cały świat kurczy się nagle tylko do tego jednego człowieka i tego, że już go nie ma obok? Co w takim razie jest ważne? A jeśli to była ta jedyna na świecie osoba do dzielenia? A jeśli nikogo już tak nie pokocham jak jego? Nie spotkam nikogo o podobnej wrażliwości? Całe życie wyłaziłam z tego kombinezonu, który mnie chronił i wiem wreszcie jak to jest być na zewnątrz, jak wiele rzeczy mam w sobie, które chcę dzielić z drugim człowiekiem, tylko, że nie mam już z kim. Jak iść dalej?
Obserwuj wątek
    • klosowski333 Re: jak to jest? 29.05.10, 16:38
      Sama sobie odpowiedzialas. Wazna jest smierc, ona nas wszystkich laczy, jestesmy
      nia naznaczeni od momentu narodzin, jest nieodwolalna i ostateczna. Tak, smierc
      jest najwazniejsza, reszta jest szczegolem, w dodatku trwajacym krotko w
      porownaniu z wiecznoscia nieistnienia.
      • mi64 Re: jak to jest? 29.05.10, 17:38
        Trzeba bylo doceniać to,co się miało!
    • to.niemozliwe Re: jak to jest? 29.05.10, 23:29
      To zalezy w ktorym momencie jestes...jest czas rozpaczy, czas zaloby, ale takze cud codziennosci i ... czas przeszly :)
      • anaiss Re: jak to jest? 30.05.10, 17:55
        cud codzienności
        wiem, wiem, zapisz się na kurs językowy, nurkowania, tańca, szydełkowania, wychodź do ludzi, poznawaj nowe osoby, idź na terapię, pomagaj w hospicjum, znajdź nowe zainteresowania, zmień fryzurę, styl ubierania, pracę, strefę klimatyczną etc.
        • anaiss Re: jak to jest? 30.05.10, 17:58
          nie przelogowałam się
          • anaiss Re: jak to jest? 30.05.10, 17:59
            anaiss = w_deszczu_rosne
        • to.niemozliwe Re: jak to jest? 30.05.10, 20:17
          Nic na sile...nie ten cud codziennosci mialem na mysli. Raczej zwykle, trywialne kwestie: codzienne obowiazki, praca, relacje z rodzina, przyjaciolmi.
          Poczucie straty trzeba swoim tempem przetrawic, nie ma co zagluszac pseuoaktywnoscia. To wszystko musi byc naturalne. Tak, jak strata czlowieka boli, tak tez inny czlowiek ma zdolnosc zaleczania tego bolu.
    • zorz_ponimirski Re: jak to jest? 30.05.10, 00:34
      Twoj post jest dla mnie nie do konca zrozumialy.
      Albo twoja poczatkowa spokojnosc jest mocno naciagana.
      nie mylmy ze stangnacja, spokoj to wyzsza szkola jazdy.
      Jesli ma sie ztabilizo-stagnacje to nietrudno znalezc w kims innym
      ekscytacje. I teraz na dwoje babka wrozyla, albo Ty masz ciagoty
      destrukcyjne, to lepiej sie z nimi zapoznaj, albo ten twoj ukochany, wiec
      lepiej niech idzie na przemial.
      na pocieszenie dodam, ze za 40 lat zmitygujesz sie i bedzie ci juz
      zalezalo glownie na tym ,zeby pan w sanatorium nie mial brzucha i synka na
      utrzymaniu :)
      • anaiss Re: jak to jest? 30.05.10, 17:48
        Hmm... ciągoty destrukcyjne
        jestem pogrążona w rozpaczy i pogrążam się coraz bardziej
        człowiek, którego pokochałam tak jak nigdy nikogo po dwóch latach z dnia na dzień powiedział, że chce być sam
        i takich banalnych historii jak moja czytałam wiele, tylko nie potrafię tego zrozumieć, że nie mam teraz nic, co by mnie chroniło
        widzę w lustrze fajną kobietę, która kompletnie nie potrafi się ogarnąć i najchętniej położyłaby się do trumny, bo ją ktoś zostawił
        myślałam, że jestem silna, a tymczasem jestem słaba jak patyk
        • to.niemozliwe Re: jak to jest? 30.05.10, 21:00
          Sadzilem, ze chodzi Ci o smierc bliskiej osoby, zreszta chyba inni tez tak to odebrali. Wracajac do pytania - dlaczego zawod milosny tak boli? Bo intymnosci nie daje niczym zastapic, tylko podobna w intensywnosci i charakterze relacja. :)
          • w_deszczu_rosne Re: jak to jest? 30.05.10, 21:27
            to.niemozliwe napisał:

            > Sadzilem, ze chodzi Ci o smierc bliskiej osoby

            dla mnie to nieistnienie jest jak śmierć

            > dlaczego zawod milosny tak boli?

            nie dlaczego boli, ale dlaczego nic nie pomaga, dlaczego ta cała reszta - plany, marzenia, ludzie obok - nagle przestaje mieć znaczenie
    • maureen2 Re: jak to jest? 30.05.10, 14:00
      normalnie,idziesz na pogrzeb,wracasz,czytasz gazetę
      rano do pracy,zakupy,wyjeżdzasz na wakacje i dzień jak co dzień
      potem znowu jakiś pogrzeb psuje trochę harmonogram,ale zawsze
      można go jakos wcisnąc i po problemie
    • hatroha Błędy wynikające z doświadczenia życia 30.05.10, 19:07
      "jak to jest, że żyjemy sobie spokojnie"
      #gówno prawda, nawet gdy leżymy w łóżku nic nie jest spokojne, bo np. pada
      deszcz a w piwnicy woda sie pojawia a składki emerytalne nie chca rosnąć

      "mamy swoją pracę"|
      #gdy pracyjemy dla kogoś, nigdy nie mamy pracy dla siebie. Jak mamy własna firmę
      - połowę oddajemy państwu.

      "jakieś zainteresowania"
      #Dzisiejszt świat konsupcyjno - atawiastyczno - macho - wyzwolicielski urabia w
      nas upodobania, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi potrzebami
      budowania swojego świata poprzez zainteresowania. Dzisiaj 90% chłopców gra w gry
      komputerowe. Te dzieci juz nie będą się wspinac po górach, skakać ze
      spadochronem, nie będą dzieciństwa przeznaczać na wolontariat, czy bycie
      ministrantem...

      "jakichś ludzi obok"
      #właśnie jakich? Sorry ale ja nawet nie wiem jak sąsiedzi mają na imię. Kilka
      dni temu wiozłem 60 letnich specjalistów na badania laboratoryjne (badania w
      terenie, 5 godzin jazdy) Opowiadali jak to było dawniej np. Gdy oni jako dzieci
      wrcali ze szkoly a ich rodzice jeszcze w polu robili, inni rodzice innych dzieci
      mieli obowiązek zatroszczyć się o nich! Dawali im jeść, myli...Rodziny na śląsku
      traktowali swoje dzieci jako własne, bo śląskie, bo polskie! Boże a teraz?
      Jakich kurwa to my ludzi mamy obok?

      DESZCZU nic o czym piszesz nie jest normalne, więc nie dziw się że rosliny nie
      rosna gdy deszcz pada.


      ...szczególnie gdy jest toksyczny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka