Gość: Melba
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
20.02.02, 07:13
Dlaczego u nas na kazdym kroku trzeba znosić humory innych? Frustracja? Wieczna
narodowa depresja wynikajaca z połozenia geograficznego? Pan w kiosku bluzga,
bo nie ma wydać, pani w przychodni obrażona, bo chcę iść do lekarza (?),
panienka na poczcie robi miny, bo wpłacam 10 gr jednogroszówkami... O
jakimkolwiek urzędzie nie wspominając - wiadomo, stereotypowego juz polskiego
urzędnika znamy chyba wszyscy. I tylko w prywatnych sklepach na ogół leją miód
na serce, a raczej lep na portfel...Tylko czy zeby być miłym, trzeba spodziewać
się korzyści finansowych? Czy naprawdę musi być tak, że po byle sprawę trzeba
pojechać czołgiem i z kałaszem? jak myślicie?