Dodaj do ulubionych

Pozytywne aspekty zdrady....

14.07.10, 13:08
Witajcie. Chciałbym poznać zdanie ludzi na temat zdrady. Ostatnio usłyszałem ciekawą rzecz. Otóż zdrada ma pozytywne aspekty!!

Są one dwojakiego typu:
- jeśli zdradzimy, a po zdradzie wracamy do naszego stałego partnera często dochodzimy do wniosku iż nasza "druga połówka" jest najlepszym co mogło nas spotkać. W konsekwencji już nie mamy nawet myśli aby zdradzić ponownie

- jeśli zdradzimy i mamy ochotę zrobić to ponownie może to znaczyć iż nas obecny partner nas nie satysfakcjonuje. Wtedy kończymy związek, który w gruncie rzeczy i tak był wątły, wcześniej. Nie tracimy na niego drogocennego czasu.

Jestem ciekawy czy może Moi Drodzy znajdziecie jakieś inne aspekty zdrady. Zarówno pozytywne jak i negatywne.

Jaki jest wasz stosunek do zdrady ?

Zapraszam do dyskusji !!!
Obserwuj wątek
    • klosowski333 Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 14.07.10, 16:46
      Mezczyzni sa z natury poligamiczni, tak ich natura stworzyla. W naturalne
      odruchy ingeruja kwestia spoleczne, obyczajowe, etyczne i religijne, ktore
      czesto ksztaltowaly sie i ewoluowaly pare tysiecy lat, wiec ta ingerencja miala
      swoj silny wplyw na zmiane czy tez korekte zachowan naturalnych.
      Mowienie o aspektach pozytywnych zdrady w oderwaniu zarowno od wspolczesnych
      warunkujacych nasze postawy norm moralnych, obyczajowych, spolecznych i
      religijnych, a z drugiej strony - odruchow i potrzeb naturalnych jest obejsciem
      tematu i pominieciem dwoch najwazniejszych czynnikow determinujacych nasze
      zachowania seksualne.
      • manka_swojska Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 14.07.10, 16:53
        A Ty juz od ilu lat probujesz dowiesc poligamicznosc mezczyzn. Z
        kobietami jest to samo, jak nie uklada sie w malzenstwie, widza, ze
        maz zdradza, tez znajda sobie kochanka i to bez wiekszego problemu.
        • pan_zapytanie Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 14.07.10, 17:38
          słuszna uwaga. kobiety, zwłaszcza te współczesne stają sie coraz bardziej
          wyzwolone i mają świadomość tego iż mogą sobie wybierać mężczyzn do woli ;)
          • avgust Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 24.07.10, 20:58
            Jednakowoż kobiety są poligamiczne z zupełnie innych, uzasadnionych
            ewolucyjnie, powodów. Samiec zawsze siał swe nasienie, aby jego geny
            zachowały się w następnych pokoleniach samców. Samice z kolei fakt
            ten wykorzystywały do zapewnienia sobie godziwych warunków
            ekonomicznych, uzyskując dobra ekonomiczne od więcej niż jednego
            samca. To tyle tytułem dodatku do dyskusji.
      • pan_zapytanie Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 14.07.10, 17:36
        na wstępie dziekuję za ciekawą odpowiedz.

        co do większych skłonności poligamicznych u mężczyzn się zgodzę, ale kobiety
        wcale tak dużo nie zostają za nami w tyle ;)
        Więc kwestii zdrady i jej pozytywnych aspektów nie chce za bardzo różnicować na płeć

        po drugie wcale nie chce rozmawiać na temat zdrady w oderwaniu od kontekstów
        społeczno-kulturowych. Wręcz przeciwnie !!
        • anbale Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 14.07.10, 21:36
          Poligamiczność mężczyzn nie miałaby najmniejszego sensu przy monogamiczności
          kobiet...:) Jako twór bezużyteczny po prostu by zniknęła w procesie ewolucji.
          Monogamiczność nie leży w interesie natury, pula genowa powinna być jak
          najbardziej wymieszana i różnorodna- dlatego w naturze praktycznie nie ma
          stworzeń monogamicznych.
          Ludzka monogamiczność to twór jak najbardziej kulturowy i obyczajowy, wychowanie
          dziecka ludzkiego to proces dość złożony i skomplikowany, więc lepiej by było,
          żeby rodzice przez jakiś tam czas trzymali się razem i wspólnie w nie
          inwestowali. Jednak instyktownie obie płcie zawsze rozglądają za nowym
          partnerem, ewentualnym dostarczycielem świeżych genów- mamy jednak coś wynalazki
          typu moralność, etyka itp.- w naszej kulturze usilnie stawiane ponad
          instynktami; i to już naprawdę indywidualna kwestia, jak kto sobie z tym radzi...
          A co do zdrady- myślę, że wiele spraw można w życiu załatwić i wybrnąć z wielu
          impasów nie uciekając się do zdrady, kłamstw, nieuczciwości i łamania obietnic.
          To jednak wymaga odwagi, dojrzałości, samoświadomości- więc łatwiej jest
          sondować nowe możliwości na boku, badając gdzie będzie nam lepiej czy też nie
          będzie; i trzeba zostać w swoim grajdołku. Z tego punktu widzenia zdrada jest
          czymś złym, niskim.
      • cyryl-z-glinki Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 12.08.10, 21:14
        Pieprzysz Kłossowski jak zwykle!
        Tak samo poligamiczne są kobiety,bo szukają najlepszych plemników czyli
        dawców dobrego materiału genetycznego.
    • skarpetka_szara Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 14.07.10, 18:03

      Twoje argumenty sa bzdurne.

      Wiekszosc zdrad jest symptomem tego ze czegos w zwiazku brakuje,
      wiec czasami zdrada moze byc pozytywna w sensie ze obudzi zone/meza
      ze cos jest nie tak - bo na codzien sie tego nie widzi. Wiekszosc
      ludzi sie rozwodzi, ale czasami pary ida do poradni malzenskiej i
      tam wyplywa wiele problemow, sa potem naprawiane, i malzenstwo
      (przez terapie -nie przez zdrade) jest lepsze. Ale to zdrada jest
      tym budzikiem.

      Druga grupa ludzi to:
      Faceci ktorzy zdradzili i zdradzaja wielokrotnie - po prostu nie
      maja empatji dla drugiego czlowieka. W swojej glowie nie czuja
      wyrzutow sumienia ze oszukuja druga osobe. A co jest w tym
      pozytywnego? nic. Od takich trzeba uciekac gdzie pieprz rosnie, bo
      tacy sie czesto nie zmieniaja.

      "- jeśli zdradzimy i mamy ochotę zrobić to ponownie może to
      znaczyć iż nas obecny partner nas nie satysfakcjonuje"

      Chyba tylko idioci musza zdradzac aby dowiedziec sie czy ich
      zwiazek ich satysfakcjonuje czy nie.

      " - jeśli zdradzimy, a po zdradzie wracamy do naszego stałego
      partnera często doc
      > hodzimy do wniosku iż nasza "druga połówka" jest najlepszym co
      mogło nas spotkać."

      Zazwyczaj sie wraca do partnera w takim nastroju gdy
      kochanka/kochanek nas kopneli w dupe. Wraca sie aby podbudowac
      wlasne EGO, ze jednak nas ktos kocha/akceptuje. Jest to
      egoistyczne podejscie i nic dobrego w tym nie ma - jest to rowniez
      krotkotrwale.
      • hatroha Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 14.07.10, 18:25
        Urodziłem się w czasach gdzie pokolenie moich rodziców było na drugim biegunie w
        stosunku do ich rodziców.
        Babcia moja uczyła się francuskiego, savoir-vivre w bardzo szerokim znaczeniu
        tego słowa, oburza się (w październiku będzie miała teraz 100 lat)gdy ktoś
        niepoprawnie się wyraża itd. Klasa, fason, kultura.
        Moi rodzice spłodzili mnie na łóżku w kuchni letniej, byli prawie trzeźwi. Mając
        naście lat było w domu kilka fajnych, seksem płynącym imprez. Oczywiście ja nic
        o tym nie miałem wiedzieć...
        Nie miałem wiedzieć także o tym, że w szafie u rodziców była cała sterta zdjęć....
        Gdy kończyłem szkołę podstawową wchodziła kablówka na rynek polski. Niektóre
        programy nie były kodowane, więc zawsze po 1:00 do rana siedziałem pod kocem z
        telewizorem i oglądałem tv1000 itp. inne kanały. Mając 18 lat byłem wyedukowany
        bardzo solidnie, także praktycznie. Wychowałem się w czasach gdzie zdrada była
        smaczkiem, powinnością dla mężczyzn. W końcówce 80 lat doszedł internet...

        Zdrada?
        Jeśli młody człowiek jest wychowany w kulturze rozpasania seksualnego,
        wyuzdania, zdrada traci swój nomenklaturowy sens.
        To po prostu potrzeba czasu.

        Moim zdaniem, zdrada to zło. Zanussi mówił o tej kulturze jako o BRUDZIE.
        Zdrada to brud. Konsekwencja braku szacunku dla ciała ludzkiego, która ma
        miejsce od czasów gdy chłopiec zaczyna rozumieć co znaczy walić konia.

        Jako osoba która zdradzała wielokrotnie mógłbym od ręki rzucic wieloma powodami
        dla których warto zdradzać, ale z perspektywy kilku pokoleń te powody zdają się
        być typowym kłamstwem zakrywającym nasz hedonizm
        • skarpetka_szara Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 15.07.10, 18:14
          A mi sie nasuwa jednak mysl ze wszystko jest cykliczne. Gdy jedno
          pokolenie jest zbyt bardzo wyuzdane - drugie idzie w przeciwnym
          kierunku. Pokolenie konserwatywne wydaje na swiat pokolenie
          rozpusty, i tak w kolko.

          W dodatku jest kwestia kultury, tradycji itd... np: raczej bym nie
          wyszla za Greka, Wlocha, z wiadomych przyczyn.

          W stanach "dzieci kwiaty" eksperymentowaly z narkotykami, seksem.
          Idz dzieci sa bardzo konserwatywne: powiedzialy NIE! narkotykom,
          zdradom, itd... Teraz pokolenie bawi sie w "sloneczko" i inne
          zabawy - ku trwodze rodzicow.
        • maly.jasio hedonizm.... 18.07.10, 14:11
          hatroha napisał:
          Jako osoba która zdradzała wielokrotnie mógłbym od ręki rzucic wieloma powodami
          > dla których warto zdradzać, ale z perspektywy kilku pokoleń te powody zdają się
          > być typowym kłamstwem zakrywającym nasz hedonizm


          nie bardzo rozumiem, dlaczego hedonizm trzeba zakrywac?
          ja tam otwarcie sie do niego przyznaje.
          naturalnie w polaczeniu z kultura, dyskrecja
          i z zasadami savoir vivre´u
    • s.p.7 Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 14.07.10, 20:32
      Slowo zdrada jest wieloznaczeniowe

      Zdradzic np przysiege to jest cos innego, to sprzeniewirzenie sie danemu slowu

      Zdrada w swiazku rozumiana jako brak lojanosci partnera ma INNY CHARAKTER U
      MĘŻCZYZN I U KOBIET
      nie mozan tego bezposrednio porownywac.

      Meżczyzna zdradza glownie poprzez odstąpienie on lojalnosci protekcji, wsparcia,
      uznawania pozycji kobiety.
      Jego zona powinna byc nr.1
      Meczyna moze kopulowac z innymi kobietami... to o niczym nei swiadczy, meczyna
      łatwo izoluje seks od milosci a to milosc jest tu głownym determinatem lojalnosci

      czesto w trakcje wojny populacja meska jest dziesiątkowana, wtedy niejako
      poligamia jest wrecz wymuszona sytuacją demograficzną

      Kobieta zdradza głwonei fizcyznie, czyli uprawiajac seks z innym mezczyzna.
      To jest nieljalonsc emocjonalna. Kobieta laczy seks z emocjami, kazdy akt
      plciowy to szansa na zajscie w ciaze.
      Kobieta stopniowo przestaje kochac meza ktory ejst zdradzany, a zdradzajac juz
      go nie kocha na tyle by byc lojalna.
      więc... zdrada jest oczywista i jest trwała.
      • aneckey Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 26.07.10, 05:35
        s.p.7 napisał:



        > Zdrada w swiazku rozumiana jako brak lojanosci partnera ma INNY CHARAKTER U
        > MĘŻCZYZN I U KOBIET
        > nie mozan tego bezposrednio porownywac.
        >
        > Meżczyzna zdradza glownie poprzez odstąpienie on lojalnosci protekcji, wsparcia
        > ,
        > uznawania pozycji kobiety.
        > Jego zona powinna byc nr.1
        > Meczyna moze kopulowac z innymi kobietami... to o niczym nei swiadczy, meczyna

        a "meczyna" wg Ciebie to taki piesek co to instynktem się kieruje i nad popędem
        nie panuje,ot zaliczy kilka suczek,a co tam żałować se będzie :) :) :)

        > łatwo izoluje seks od milosci a to milosc jest tu głownym determinatem lojalnos
        > ci
        >
        > czesto w trakcje wojny populacja meska jest dziesiątkowana, wtedy niejako
        > poligamia jest wrecz wymuszona sytuacją demograficzną
        >
        > Kobieta zdradza głwonei fizcyznie, czyli uprawiajac seks z innym mezczyzna.
        > To jest nieljalonsc emocjonalna.

        emocjonalna to jest jak się zakocha w innym

        > Kobieta laczy seks z emocjami,

        nie zawsze i nie każda

        kazdy akt
        > plciowy to szansa na zajscie w ciaze.
        > Kobieta stopniowo przestaje kochac meza ktory ejst zdradzany, a zdradzajac juz
        > go nie kocha na tyle by byc lojalna.

        aha to najpierw trochę przestaje kochać,idzie zdradzać i stopniowo przestaje kochać

        > więc... zdrada jest oczywista i jest trwała.
        trwała? a ja myślałam,że chwilowa

        Więcej bzdur chyba nie dało się wymyślić :p
    • paco_lopez Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 15.07.10, 09:25
      każdy poda jakieś swoje aspekty, a wszystko to będzie w odniesieniu
      do dwudziestolecia między 20 a 40 rokiem życia. trzeba się troche
      rozejrzeć szerzej a nie tylko tam gdzie wzrok pada czyli na młode
      tyłki. co ma do powiedzenia o zdradzie człowiek aseksualny po
      przekwitnięciu. kto i za co będzie wznosił się na wyżyny własnego ja
      i zaniedba fakt, że ciało zmurszało. że pylenie, to jakby nie
      patrzeć ruch posuwisto zwrotny a jego efektem jest prokreacja. aby
      jej zapobiec trzeba łykac silne proszki albo zakładać gume. kiedy
      wreszcie ludzie zorientują się, że życie różni się od filmu przede
      wszystkim tym , że tam sceny sa powtarzane i montowane.
    • pan_zapytanie Portal dla zdradzonych 15.07.10, 11:16
      www.zdradzeni.info/news.php
      Po przeczytaniu kilku historii można wysunąć ciekawe wnioski.
      -Raczej kobiety piszą o zdradzie
      -Pozytywnych aspektów nikt nie zauważa
      • pan_zapytanie Re: Portal dla zdradzonych 15.07.10, 18:12
        Jedna z historii na tym portalu przedstawia ważny problem.
        Dowiadujemy się iż naszego przyjaciela/przyjaciółki "druga połówka" zdradza. Czy
        powinniśmy mu/jej o tym powiedzieć ??

        Osobiście wolałbym poczekać pewnien czas i zobaczyć jak ich związek będzie się
        rozwijał.

        A co Wy byście zrobili? Piszcie proszę
    • wifch Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 17.07.10, 21:57
      Nie ma pozytywnych stron zdrady. Tylko sa niepozytywne tchorzowskie
      powroty do zlej relacji.

      W udanej relacji ludzie sie nigdy nie zdradzaja.
      Po prostu daja sobie wszystko co im potrzeba....Oprocz spadku, ktory
      nalezy sie tylko dzieciom.
    • solaris_38 Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 18.07.10, 13:48
      np :) osoby które znam
      i które pochodzą z seksu pozamałżeńskiego
      to bardzo interesujące i zdolne osoby

      np kobieta zdradzając męża i zachodząc w ciążę
      działa najczęściej wbrew swojemu statusowi i stabilizacji i potomstwu już
      posiadanemu
      ale umożliwia powstanie nowych mocnych mieszanek genowych

      robimy wiele aby uprawiać seks ale bez dzieci

      a one włażą :)
      (witamy)
      chcą być
      istnieć
      tak jak my

      jesteśmy narzędziem w rękach genów



    • maly.jasio Pozytywne aspekty zdrady.... znamy :) 18.07.10, 14:08
      Ten najbardziej prozaiczny: wraca sie do domu w dobrym humorze,
      co rowniez pozytywnie na stosunki z malzonka wplywa.
      • lila122 Re: Pozytywne aspekty zdrady.... znamy :) 18.07.10, 14:30
        Ale glupoty!
        Do domu mozna wracac w dobrym humorze-bez zdrady.
        Mozna wrocic w zlym humorze-po zdradzie,bo "nie bylo tak jak sie
        chcialo".
        • maly.jasio Re: Pozytywne aspekty zdrady.... znamy :) 20.07.10, 12:14
          lila122 napisała:

          > Ale glupoty!
          > Do domu mozna wracac w dobrym humorze-bez zdrady.

          tylko czasami... eehhh... :)

          > Mozna wrocic w zlym humorze-po zdradzie, bo "nie bylo tak jak sie
          > chcialo".

          - to trzeba sobie wziac taka, zeby bylo tak - jak sie chcialo.
          po coz kochanka gorsza od zony ? :)
    • esteraj Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 19.07.10, 15:56
      Zdrada może mieć pozytywne aspekty i tak było w moim przypadku.

      Zdradziłam męża. Mąż zdradził mnie. Mój romans nie wyszedł na jaw, bo bardzo
      skrupulatnie go ukrywałam, mąż nie miał tyle szczęścia i ja dowiedziałam się o
      wszystkim. Przyznał się. Nie umiał kłamać. Ja również powiedziałam prawdę,
      szczerość za szczerość.
      Było ciężko.
      Byliśmy ze sobą już kilkanaście lat. Pobraliśmy się dość wcześnie. Nie mieliśmy
      żadnych doświadczeń, byliśmy dla siebie pierwsi.
      Facet, z którym ja zdradziłam męża to moja pierwsza miłość (rozstaliśmy się z
      niedopowiedzeniami). Kochanka męża to młoda pracownica.
      Razem z mężem wiedzieliśmy, że jesteśmy od siebie uzależnieni. Nie potrafiliśmy
      żyć bez siebie. Wkradła się jednak nuda i rutyna.
      Był to dla nas bardzo ciężki okres. Mnóstwo rozmów, rozbieranie problemów na
      części. Dogłębna psychoanaliza.
      Całe zdarzenie miało bardzo pozytywny wpływ. Nie gromadzimy już żalów i
      pretensji. Łatwiej jest nam siebie zrozumieć. Zmieniliśmy diametralnie nasze
      postrzeganie siebie i pojawiających się problemów. Zaufaliśmy sobie na nowo.
      Jestem pewna siebie, że nigdy nie dopuszczę do zdrady, nie mam nawet takich
      powodów. Ufam mężowi, bo znam go dobrze i wierzę mu.

      Po tym ciężkim okresie mogę powiedzieć, że czuję się wreszcie szczęśliwa, a
      wcześniej cierpiałam na głęboką depresję.
      Nie uzależniam już szczęścia od drugiej osoby. Tutaj jest ważne własne
      nastawienie do życia. Przeszłam naprawdę prawdziwą szkołę bycia razem.
      • hatroha Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 19.07.10, 17:07
        Bzdura esteraj!
        Musieliście przejść przez niezłe bagno po zdradzie...

        A przecież gdy wkradła sie nuda mogliście sobie zafundować swingowanie, bez
        konieczności zdrad mogliście zaspokoić swoje niedojebanie.
        Stwierdzenie, że nigdy nie dopuścisz do zdrady świadczy tylko o tym, że nadal
        nie wiesz co to życie...
        • mausi12 Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 19.07.10, 19:47
          Zgadzam sie.Nic,ale totalnie nic nie tlumaczy zdrady!!!
          Dlaczego wczesniej nie bylo tych wszystkich rozmow????
          Dlaczego wczesniej nie bylo tyle odwagi do rozmow i nudzie w
          zwiazku???
          Przeciez to nie jest zadne wytlumaczenie,ze on byl tym pierwszym
          facetem,a Ty-jego pierwsza kobieta.Ty nigdy nie dopuscisz do
          zdrady?....ale przepraszam....Ty juz dopuscilas do zdrady!!!
          Takie stwierdzenie powinno byc wczesniej i tego powinnas sie trzymac.
          Ja uwazam,ze jak sa problemy-to sie najpierw rozmawia,wlasnie po
          to,aby tej zdrady nie bylo!!!
          Jak czytam,ze zdrada ma jakies pozytywne strony....to...
          • skarpetka_szara Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 19.07.10, 22:24

            czasami gdy jeden malzonek mowi - drugi nie slucha. czasami
            wlasnie taki szok dla kazdego moze ich wybudzic ze "hello, cos tu
            nie gra". Oczywiscie nie jest to recepta na problemy czy kryzysy w
            malzenstwie, sama gdy mam problemy nie ide w ramiona innego chociaz
            wiem ze podbudowaloby to moje ego.

            Jednak nie jest to jakas tajemnica ze niektore malzenstwa po
            zdradzie sa mocniejsze.

            Nikt nie jest perfekcyjny.
          • aneckey Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 26.07.10, 05:59
            mausi12 napisała:



            > Jak czytam,ze zdrada ma jakies pozytywne strony....to...

            to nie czytaj jak nie rozumiesz.Rzadko takie coś się zdarza,ale to
            możliwe.Rzadko,bo ludzie nie potrafią sobie z tym poradzić
        • aneckey Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 26.07.10, 05:53
          hatroha napisał:

          > Stwierdzenie, że nigdy nie dopuścisz do zdrady świadczy tylko o tym, że nadal
          > nie wiesz co to życie...

          zdradzają ludzie SŁABI,bo albo w ten sposób się dowartościowują,albo
          nie panują nad swoim organizmem.
          Jeżeli swingowanie uważasz za dobry sex to bardzo Ci współczuję,bo widocznie nie
          masz pojęcia co można robić z ukochaną i ZAUFANĄ osobą
        • hatepinu Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 11.08.10, 23:59
          Pozytywne aspekty zdrady są takie,że żona nagle widzi,że ma faceta
          idiotę,który na dodatek ją upokarza.
          • gadagad Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 12.08.10, 00:22
            Psychofizjologia człowieka jest taka, że zdradzać musi.Nigdy nie
            chodzi o zdradę, ale jej obudowę.
    • esteraj Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 20.07.10, 11:20
      Wiedziałam, że mój post spotka się z krytyką.
      Dlaczego nie było wcześniejszych rozmów? Dlatego, że pomimo mówienia o swoich
      problemach są one bagatelizowane przez drugą stronę.
      Nigdy nie zakładałam zdrady i nawet nie dopuszczałam takiej myśli.
      Mój mąż pracował, ja siedziałam w domu. Kiedy przychodził weekend, ja chciałam
      gdzieś wyjść, byłam spragniona kontaktu z ludźmi, mój mąż z wiadomych powodów
      chciał odpocząć.
      Nastąpiła rozbieżność potrzeb.
      Chciałam iść do pracy, ale to nie mieściło się w stereotypie mojego męża. Był
      także zazdrosny. Popadałam w depresję, miałam wrażenie, że moje życie się już
      skończyło i nie spotka mnie już nic ciekawego. Czułam się jak w potrzasku.
      Zwyczajnie byłam samotna, choć byłam mężatką. Żadne argumenty, rozmowy nie
      przynosiły skutku.
      Teraz pewnie ktoś może powiedzieć, że mogłam się rozwieść.
      Nie mogłam, bo mieliśmy dziecko, bo nie miałabym gdzie się wyprowadzić, bo
      zawiodłabym najbliższych...

      Chciałam chociaż przez chwilę poczuć, że żyję..., że ktoś mnie zrozumie..., ktoś
      zauważy...
      Miotałam się między poczuciem winy a chęcią istnienia, czucia...
      Aż wreszcie sumienie wygrało, skończyłam romans i skazałam siebie na zwykłą
      wegetację w uczciwym życiu, czekając na śmierci.
      Depresja i żal do losu pozbawiły mnie bycia atrakcyjną, ciekawą kobietą.
      Wtedy moim mężem zainteresowała się młoda, energiczna, pełna optymizmu kobieta.
      Sytuacja się odwróciła.
      Ot i cała historia.
      Wstrząs, który oboje przeszliśmy obudził nas z letargu.
      W tej chwili czuję jakbym wyszła z mroku, nareszcie widzę słońce....
      • mausi12 Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 20.07.10, 12:33
        Rozumiem.Straszne jest to,ze najpierw trzeba bylo przejsc przez
        zdrade,aby cos do was dotarlo.Oczywiscie,jest lepiej jak cos dotrze
        do glowy-bez zdrady,ale teraz jest za pozno.Co zrobisz jesli
        sytuacja sie powtorzy???Jesli pewnego dnia...znowu beda jakies
        niedomowienia?Jesli znowu cos "nie wypali?"Moze rzeczywiscie w
        waszym przypadku zdrada wam pomogla,ale ogolnie mowiac-ja bym sie
        zalamala-gdybym wiedziala,ze moj facet byl w lozku z inna i robil to
        co mial robic tylko dla mnie.Pozdrawiam.
        • esteraj Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 20.07.10, 12:50
          mausi12 napisała:

          Co zrobisz jesli
          > sytuacja sie powtorzy???Jesli pewnego dnia...znowu beda jakies
          > niedomowienia?Jesli znowu cos "nie wypali?"Moze rzeczywiscie w
          > waszym przypadku zdrada wam pomogla,ale ogolnie mowiac-ja bym sie
          > zalamala-gdybym wiedziala,ze moj facet byl w lozku z inna i robil to
          > co mial robic tylko dla mnie.Pozdrawiam.


          Wierzę, że sytuacja się nie powtórzy, bo zaszła między nami głęboka przemiana.
          Poza tym nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać i wsłuchiwać w potrzeby drugiej
          osoby. Jest więcej zrozumienia. Nie kierujemy się emocjami, ale rozsądkiem.

          Jak pogodzić się, że współmałżonek był w łóżku z inną osobą?
          Może mi jest łatwiej z tym żyć, bo sama to przeżyłam. Pewne uczucia wygasają,
          uchodzą z pamięci, stają się nieważne. Liczy się to, co jest tu i teraz.

          • mausi12 Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 20.07.10, 17:40
            Mam nadzieje i zycze Ci powodzenia.Moze to troche zalezy od
            charakteru?nie wiem,ale dla mnie byloby to bardzo ciezkie i jak
            siebie znam to mie podnioslabym sie juz z tego.
            Wam sie udalo i fajnie,ze zostaliscie razem,bo nie kazdy tak
            potrafi:)
            • aneckey Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 26.07.10, 06:07
              mausi12 napisała:

              > Moze to troche zalezy od
              > charakteru?nie wiem,ale dla mnie byloby to bardzo ciezkie i jak
              > siebie znam to mie podnioslabym sie juz z tego.
              > Wam sie udalo i fajnie,ze zostaliscie razem,bo nie kazdy tak
              > potrafi:)
              niezbędna siła psychiczna
    • eloach Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 22.07.10, 14:31
      Mnie też zdrada pomogła. Zacząłem bardziej doceniać żonę, kiedy iluzja o
      kochance prysła jak bańka mydlana.
      • viviene Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 12.08.10, 00:50
        zadnych nie ma to złudzenie,,,
        to tylko chwilowe zanim sie ockniesz.. i tyle i juz !
        nie ma.
    • hatepinu Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 12.08.10, 21:55
      Większość mężczyzn nigdy nie wyrasta na dojrzałe osoby.Są typami
      Piotrusiów Panów.
      Wielu nigdy nie rozwinęło tego, co nazywa się uczuciowością wyższą.Ich
      związki oparte są o potrzeby;usług seksualnych,związanych z
      gotownaniem,praniemi utrzymaniem porządku,za co rewanżują się zarabianiem
      na utrzymanie domu.
      Taki mężczyzna kieruje się popędami,a nie uczuciem miłości.Kiedy spotka
      atrakcyjną kobietę (albo i mniej atrakcyjną) korzysta z okazji, nie czując
      się wcale winny wobec żony .(no chyba,że sprawa wyjdzie na jaw).Również
      wtedy czuje się winny tego,że go nakryto,a nie tego,że zawiódł i zranił
      swoją kobietę.Taki narcyz nawet nie potrafi tego zrozumieć,że sprawił jej
      takie cierpienie.
      Nie jestem feministką.Są też bardzo wrażliwi,kochający ,odpowiedzialni
      partnerzy,lecz obawiam się,że jest ich mniejszość.
      Biologicznie, obie płcie są poligamiczne,lecz nie psychicznie.Jesteśmy tak
      ukształtowani ,że wszyscy potrzebujemy intymności,wyłączności,zaufania i
      bezpieczeństwa.
      Zdradzaja też kobiety,lecz robią to zwykle dopiero wtedy, gdy ich
      małżeństwo, jest kopletną porażką.Facet może mieć dobre relacje,a zobaczy
      ładną dupcię i zaczyna myśleć penisem- instyknt kogucika sie odzywa.
      Człowiek dojrzały potrafi zapanować nad swoimi instykntami.
    • knokkelmann1 Re: Pozytywne aspekty zdrady.... 14.12.10, 15:26
      bardzo słuszna i mądra uwaga. faktycznie, tak jest. przykre ale bardzo jasne i proste. albo tak albo tak
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka