doktorfaustus
02.08.10, 16:51
Witam serdecznie,
Jak sobie pomóc z zaburzeniami rytmu dobowego?
Przez ładnych parę lat udawało mi się funkcjonować. Wiadomo, że były
górki i doliny, choć generalnie niewyspanie jest dość uciążliwe i
nieraz chciałem coś z tym zrobić, przynajmniej w teorii - szara
rzeczywistość pozostaje jednak w tej kwestii szara... a ze względu na
spóźnianie, niedospanie czy też zupełne olewanie, moja sytuacja w
pracy zaczyna się robić nieciekawa.
Nigdy nie brałem żadnych prochów ani nie zgłaszałem się z tym do
specjalisty. Noce zarywałem już w czasach liceum - wtedy jeszcze
głównie z książką dla własnej przyjemności lub przygotowując coś do
szkoły. Później, wiadomo, studia - i tu było nie lepiej pod tym
względem. W pewnym okresie doszły inne czynniki i późne chodzenie
spać, tzn. w godzinach 0 - 2 zamieniło się w zasypianie o 9 rano i
wstawanie późnym popołudniem. Z czasem ten para-depresyjny stan minął
i mój rytm dobowy wrócił do "normy", z godziną zasypiania między
północą a 2.
Zabawne jest to, że jestem przekonany, że ranne wstawanie to
fantastyczna sprawa. Pod warunkiem, że odpowiednio wcześniej się
położę spać. Widzę to np. tak: wstaję o 5 rano, toaleta. O 6 uprawiam
sport, żeby się nakręcić na cały dzień. O 7 z powrotem w domu, jem
śniadanie i planuję dzień. Od 8 pracuję, itd.
Tymczasem w rzeczywistości wieczorami spędzam większość czasu
surfując po sieci, słuchając przy tym radia. O 22-ej, kiedy jest
dobry moment, żeby zasnąć, klikam dalej i im bliżej do północy, tym
szansa, że łatwo zasnę, drastycznie spada. Mieszkam sam, więc nikt
mnie dodatkowo nie zmotywuje, a nawet gdybym z kimś się umówił na
poranne telefony, to będąc w porannej "malignie" po prostu oleję,
ktokolwiek to będzie. Łagodna forma mojej przypadłości, tzn.
spóźnienia do pracy, zaczyna ostatnio i w miarę "możliwości"
przybierać formę złośliwą - nie przychodzę do pracy, a nawet jak już
przyjdę to się migam od czegokolwiek i to, co mam do zrobienia,
odkładam na "boże narodzenie".
Umówiłem się na wizytę u psychologa, ale mam wrażenie, że tylko mnie
zdenerwuje swoim ględzeniem :-) Poza tym to będzie dopiero za
miesiąc, a ja nie mogę tyle czekać. Potrzebuję zacząć działać
dzisiaj, ale nie wiem za bardzo jak.
Wiem, że przestawienie się na wcześniejsze chodzenie spać wymaga
trochę czasu. Jak się położę wcześniej, ok. 21-22, to po 30-60
minutach snu wybudzam się i odprawiam swój beznadziejny ceremoniał
surfowania po internecie do późnych godzin :-(
Z radością powitam rozsądne i konstruktywne uwagi nt. opisanego
casusu.