Dodaj do ulubionych

Etap dosc trudny..

21.11.10, 00:33
Powiedzmy ze macie, badz mozecie miec te wasze milosci i pieknosci, a mimo to uwazacie, ze to tylko sciezka do spelnienia niezbednej, ubikacyjnej powinnosci, jak wowczas byscie sie czuli,nie majac zadnych dalszych (bo niby ku... jakich) perspektyw, poza sama checia i potrzeba przezycia zycia dla zgodnosci zasady przezywania i umierania...?
Obserwuj wątek
    • jan_stereo Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 00:38
      www.youtube.com/watch?v=QLiIcsGNWc8
      ja sobie slucham taniej muzy dla ukojenia...

      ps. te Kallka, tylko mi nie belkocz po swojemu, trzy zdania na spod i dwa poprzeplatane, ze niby tak brzmi inteligentniej...dobrze wiesz ze to wiocha ;")))
      • kalllka Re: Etap dosc nudny.. 21.11.10, 02:11
        nie badz taki arogant i nie wyciagaj (spod blatu) epitetow.

        ps
        jesli zechcesz wiedziec , zapytaj jeszcze raz-sluze odpowiedzia. a jak nie to nie





    • rzeka.suf Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 01:17
      ubikacyjnosc/ swiadomosc fizjologicznego podloza prawdziwej milosci czy pieknosci nic im nie ujmuje. to tak jakby odrzucac doskonale/ subiektywnie/ danie dlatego, ze zrobiono je z malo stylowych polproduktow. albo - podrzec szkic bo znajomosc warsztatu mowi nam, ze sklada sie on z czegos tak niskiego jak kreski.
      co innego jesli we wspanialym rzekomo sosie czujemy tylko tluszcz, kostke rosolowa i make, lub patrzac na ' swietny' obraz widzimy glownie kreski.
      a jesli tobie zawsze ten warsztat i polprodukty w kadr wlaza, niezaleznie od zywosci poczuc estetycznych i uczuc, to ja nie wiem, naprawde... faktycznie niezbyt mile
      • hipnozaur Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 22:27
        A widzę, że rzeka złapała dobry nurt i zainspirowała mi kilka skołatanych myśli.

        To tak jakby odrzucac doskonale/ subiektywnie/ danie dlatego, ze zrobiono je z malo stylowych polproduktow. albo - podrzec szkic bo znajomosc warsztatu mowi nam, ze sklada sie on z czegos tak niskiego jak kreski.

        Tak, tylko, że tu nie chodzi o kulinaria czy sztukę, ale o drugą osobę, tą samą i poddaną fizjologicznym i biologicznym rytmom raczej ku przemijaniu.

        Można być znudzonym kuchnią swojej żony i zaprosić ją do restauracji na odmienny zestaw dań. Można obcować z różnymi dziełami sztuk i galeriami wciąż nowych inspiracji, ale zmiana "fizjologicznego podloza" w grę wchodzi?

        Tzw prawo Coolidge'a

        "Prezydent Stanów Zjednoczonych John Calvin Coolidge zwiedzał kiedyś fermę drobiu wraz z żoną. Ta na wieść, że kogut może odbywać dziesiątki stosunków dziennie, rzekła: "Proszę powtórzyć to panu Coolidge'owi!". Gdy to zrobiono - prezydent spytał: "A czy za każdym razem z tą samą kurą?" Usłyszawszy: "Nie - ciągle z innymi", polecił: "Proszę szybko powtórzyć to pani Coolidge!"."

        Przypomniała mi się też miłość Anastazego do Zosi taka tkliwa i dławiąca gardziołko. Aż w końcu zdradzał ją z Helą, sublimując Zosię i miłość do niej jeszcze bardziej. Czy poniżanie musi być przeciwwagą dla wywyższania? Ale to poplątany Witkacy więc nie będziemy roplątywać.

        Dalej nasuwa sie ogólny problem kultury i ideałów ogólnoludzkich ubranych w język tzw wartości i konwenansów, jak i stałą potrzebe dokonywania salt i przewrotek po to by ożywić emocje, zachwyt czy sens. Inaczej słowa i emocje więdną i następuje jałowa perseweracja, czy powtarzanie słów z których wyciekła treść, pozostawiając tylko formę.
        Tzw motywy ornamentalne, mogą zresztą mieć estetyczną funkcję w dekoracjach i mimo wszystko cieszyć oko, ale w emocjach, gdy uczucia ochłoną słowa miłości staja się tylko pustymi ozdobami.

        W sztuce też jak pisałem istnieje to zjawisko obumierania form zastałych i jest ono ożywcze dla niej samej, poprzez dążność do nadawania uniwersalnym i ponadczasowym rzeczom świeżości i autentyczności. W tym cały sens ludzkiej krzątaniny. Ale w relacjach z bliską osobą i jej "kuchnią" to jest dopiero prawdziwa "sztuka życia"!

        • hipnozaur Tak więc... 21.11.10, 22:37
          Janku nie dziwię się, że masz trudny etap, egzystencjalnych rozterek.
          Dzięki za lekko filozoficzne zaakcentowanie tematu bez tej listopadowej dżumy, która dopadła autorki wielu wątków ze skomleniem ja, ja.
          A tak przestrzegałem , że jesień blisko...

          Jak widzisz sam nie zostałeś do końca zrozumiany, bo też każdy nosi w sobie jakąś swojską logikę polegającą na własnych skrótach myślowych i sam się często zastanawiam czy jestem rozumiany w swoich postach, więc i Kalllka ma swoje poletko albo paletko.
        • rzeka.suf Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 23:18
          tzw prawo coolidge'a tez mozna sprowadzic do 'ubikacyjnej powinnosci'/ o ile to wyrazenie oznacza fizjologie/
          :)
          • hipnozaur Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 23:37
            Tak, tyle że "maczając pędzel" w nowej "palecie barw" można odzyskać koloryt życia i zagłuszyć czystą fizjologiczność samym natchnieniem egzaltowanego artysty i pasją tworzenia. Czyli kogucia duma plus zapładnianie. Mało?
            :)

            Co zrobić gdy raczej wszelkie inne komponenty naszego życia nie podlegają takim wartościowaniom jak stalość i wierność wobec partnera? I gdy można zmieniać różne scenografie i rekwizyty, ale raczej nie aktorów?

            Przypomniały mi się ostanie sceny z filmu "Złote Runo", gdzie bohaterowie wylądowali na tzw Zachodzie z dużą kasą i nie potrafią "korzystać z życia". Ten subtelny, sympatyczny filmik z trochę brawurowo zakresloną akcją tak naprawdę ma w sobie wdzięk filozoficzny. Rozbrajająca jest ta bezradność na końcu, kiedy chodzą w kółko jak sieroty i szczerzenie zębów dla samego uśmiechu, trochę na siłę, ale i z gotowością do wejścia w rolę "zadowolonych". Smutasy z Polski.

            "Pamiętaj Rychu, że jak świat, światem tak zawsze rządził pieniądz i tandeta, więc czy my się będziemy przejmować?"
            • rzeka.suf Re: Etap dosc trudny.. 22.11.10, 00:09
              zdaje mi sie, ze Stereo tu o tym, ze nie zaglusza ciezkiej swiadomosci ni milosc ni pieknosc. ale moze nic z tego nie zrozumialam :D zaden ze mnie rzecznik, rozmowa zaczyna zahaczac o absurd...
              • hipnozaur chyba jednak zagłusza. 22.11.10, 00:52
                "zdaje mi sie, ze Stereo tu o tym, ze nie zaglusza ciezkiej swiadomosci ni milosc ni pieknosc"


                No właśnie. I tutaj trochę trudno zrozumieć, może ma przesyt? Błogie poczucie spełnienia?
                Depresja szczytu erotycznego?
                :D

                Dobrze zrozumiałaś. Tylko ja się miotam.

                Myślę, że i miłość i piękność zagłusza tą świadomość- w tym ich sens. Tyle, że czasem lekkie przesilenie dopada i obnaża fizjologiczne podłoże. I w zasadzie to ja zjeżdzam w stronę absurdu, bo życie jest absurdalne.
                Zwracam uwagę na umiejętność uciechy z życia na różnych poziomach.

                Jak Janek złapie znowu stereofonię to niech da znać i przeprosi za to, że zwątpił.
                Inaczej tylko w takim filozoficznym wymiarze jestem w stanie podjąć watek czyichś egzystencjalnych przesubtelnień i przesileń.
                • zorz_ponimirski Re: chyba jednak zagłusza. 22.11.10, 01:16
                  zanim hipozaur i bez_seller położą rzekę i stereo razem do łóżka wypada poczekać do poniedziałku.
                  Poniedzialek rozpoczyna superpragmatyzm.
      • bez_seller Re: Etap dosc trudny.. 22.11.10, 00:39
        rzeka.suf napisała:

        > ubikacyjnosc/ swiadomosc fizjologicznego podloza prawdziwej milosci czy pieknos
        > ci nic im nie ujmuje. to tak jakby odrzucac doskonale/ subiektywnie/ danie dlat
        > ego, ze zrobiono je z malo stylowych polproduktow.

        Jezu, jaki to cudowny post. Sie zakochuje.
    • no-jak-nie Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 15:31
      Ale właściwie to nie wiem o co Ci chodzi? Naprawdę, przeczytałam post dwa razy i mam problem ze zrozumieniem o co właściwie są histerie ;-)
      Jeśli już Cię tak coś wewnątrz rozdziera to po prostu się nie łącz w pary, a co to w ogóle jakiś obowiązek jest żeby przeżyć życie z drugą osobą? Chyba nie..?!
      I co to znaczy w ogóle "przeżycie życia dla zgodności zasady przeżywania i umierania"? A masz jakąś inna alternatywę? :-)
    • paco_lopez Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 15:36
      od miecia wszystkiego głowa moze rozboleć.
    • mona.blue Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 18:53
      Faktycznie trochę trudno zrozumieć Twój post.

      Ale jeżeli rozumiem, to widzę to tak, że te czynności, o których tak pogardliwie piszesz są źródłem naszego poczucia szczęścia, spełnienia. I nie tylko one liczą się w miłości, ale też uczucia kochania i bycia kochanym, co również stanowi o naszym szczęściu.
      Więc nie tylko przetrwanie, ale i jakość życia.

      Takie truizmy, ale w sumie sprawdzają się w życiu.
    • to.niemozliwe Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 19:29
      pogodzilbym sie, wlasciwie to juz sie z tym pogodzilem. Dziala odswiezajaco i oczyszczajaco. Choc brzmi to dziwacznie; )
      • hipnozaur Re: Etap dosc trudny.. 21.11.10, 22:39
        Powiedziałbym, że nie dziwacznie ale, to niemozliwe!
        • to.niemozliwe Re: Etap dosc trudny.. 22.11.10, 11:44
          Nie wiem, czy myślimy o tym samym..Janek wrzucił starter-zagwozdkę :D
          • kalllka Re: Etap dosc trudny.. 22.11.10, 12:27
            sie w ucho intubowal i sam na siebie ogluchl?
            chyba nam wpuscil weza.


            ps
            poza tym trudno uwierzyc, zwazywszy dotychczasowa tworczosc jana, ze mogl skonstruowac dyskusje z wysokosci wlasnego tronu. jakkolwiek z wysoka mierzy,,,
            a wlasciwie spuszcza.


            • hipnozaur he, he, he 22.11.10, 12:35
              hi, hi, hi

              Zawstydził się swoich "problemów"
          • hipnozaur Re: Etap dosc trudny.. 22.11.10, 12:33
            He, właśnie. Rzeka mnie trochę rozkołysała nurtem i mnie zniosło na tematy poboczne tzn chciałem zaznaczyć sama odmienność sytuacyjną obcowania z kobietą a obcowania z kuchnią czy estetyką w ogólniejszym pojęciu, a tu mamy do czynienia chyba z biorcą, nie dawcą . Z takim kolekcjonerem trofeów, który upolował i ma miłość i piękność i kryzys. Albo nie kochał albo juz nie kocha. Taki Janek mono.

            Kallka w wątku wyżej/niżej odnosząć się do tego wątku lepiej to pojęła. Mnie znosi. Kłossowki (łobuziak z klasą) niegdyś napisał, że każdy błysk w oku i flirt z kobietą zakończony łubu-dubu ma smak ludzkiej przygody erotycznej z całym kolorytem, a ubikacyjność to co najwyżej w burdelu można odczuć. Dobre rozróżnienie. Chyba że się rżnie po niemiecku, a nie kocha po włosku. Tzn na pohybel i na koniec świata (tak po nizscheańsku), a nie afirmatywnie wobec aktu stworzenia świata.
            ;)
            • to.niemozliwe Re: Etap dosc trudny.. 22.11.10, 12:58
              Kurcze, to ja to odbieram, że tu w ogóle nie o seks chodzi, tylko, że jak już sobie człowiek przyjmie do wiadomości, ze z pewnego punktu widzenia, to po to żyje, żeby tylko przedłużyć gatunek, więc tak naprawdę, to tylko fizjologia nadaje życiu sens. I w pewnej chwili, nagle okazuje się, że jest pustka, że jest wielkie nic, a król jest nagi ;). To on pyta co wtedy, jak to znieść i czy coś z tym się robi? Dlatego odpowiedziałem, że pogodzenie sie z tym działa oczyszczajaco. :)
              • hipnozaur Re: Etap dosc trudny.. 22.11.10, 13:13
                Ale to jedno z drugim jest sprzężone. A jeśli nie ma celów to niech hoduje gołębie, albo zbiera znaczki pocztowe. Zresztą co to znaczy "przyjąć do wiadomości"? Co on się dopiero co obudził? Toż to mnie trapił młodzieńczy nihilizm wieki temu i się dawno z nim uporałem.

                "żeby tylko przedłużyć gatunek, więc tak naprawdę, to tylko fizjologia nadaje życiu sens. "

                No ale jest jeszcze przeklęta świadomość, która nas uświadamia i zarazem wydobywa (sprzeczność) z tego koła, kopulacji narodzin i śmierci i daje nam możliwość kreowania się poza czystą biologią. I w tym całe nasze bycie ludzmi. Ale ta podszewka fizjologii istnieje, owszem, ale cała kultura zawsze tak próbowała urządzić nasz żywot by zdjąć te przykre refleksje z pola widzenia i zagłuszyć.
              • kalllka Re: Etap dosc trudny.. 22.11.10, 13:18
                no wiec jak juz czlowiek przyjmie do wiadomosci ,,,to punkt widzenia jest "pewny"
                czy pewien; czy najpierw ma jakis punkt, a pozniej przyjmuje do wiadomosci, szanowne to.terrible?

                bo jak sie wyprozni wczesniej to przeciez ze (swiadomoscia) ze pozniej tez sie wyprozni.
                no chyba, ze w kolko wyproznia sie tylko niedouczone. dziecko.
    • dzanky Re: Etap dosc trudny.. 22.11.10, 00:23
      Ostatnio wykastrowalam psa, bo za bardzo zaangazowal sie w relacje z sunia.
      Po zabiegu czar prysl i juz jej nie kocha jak dawniej, wszystko sie zmienilo... Ona nie rozumie dlaczego przewartosciowal swoje zycie i juz nie zabiega o jej wzgledy. Zostala twarda rywalizacja o miske i wspolpraca jedynie wtedy gdy pojawia sie wspolny wrog;)
      • hipnozaur Dobre, dobre... 22.11.10, 00:56
        jak w tytule.

        Coś w tym jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka